wracam do pytania Pankracego o blokadę vs nadaktywność, bo to ważne rozróżnienie i myślę że w kontekście tego wątku jest bardzo na miejscu. U mnie splot był nadaktywny, nie zablokowany - i właśne to powodowało to wylewanie słów. Zbyt dużo energii szło w górę bez żadnej kontroli. Blokada to raczej trudność z wyrażaniem się w ogóle, milczenie z lęku, zaciskanie gardła. Nadaktywność to ten chaos słowny w nerwach. Chociaż oczywiście to uproszczenie.
Jasminowa, to ciekawe co mówisz o tym kierunku energii w górę. Ja mam podobne obserwacje u siebie, tylko u mnie to się objawia właśne przez sny - kiedy mam intensywny okres i dużo mówię za dużo, to nocami mam sny gdzie krzyczę albo kłócę się z kimś i nie mogę przestać. Jakby ta energia musiała gdzies ujść nawet w nocy. Czy ty masz podobnie? Albo ktoś inny z was?
kurcze, hej a ta technika z wizualizacją podczas oddechu - czy można ją robić wszędzie?, bo ja bym chciał spróbować np. przed rozmową z rodzicami kiedy wiem że zaraz będzie awantura. czy w takich warunkach to w ogole zadziała czy musi być w ciszy i spokoju żeby miało sens? :))
słuchajcie ale mam pytanie do tej całej dyskusji o czakrach i mówieniu za dużo - czy ktoś z was naprawdę sprawdził czy po tej pracy z czakrami obiektywnie zmieniło się coś w waszych relacjach? mam na myśli żeby ktoś z zewnątrz to zauważył, nie tylko wewnętrzne odczucie. bo właśnie o tym mi chodzi w tej rozmowie z Eleonorką - subiektywne poczucie ulgi to jedno, ale zmiana zachowania to drugie.
wlasnie, Lumina trafia w sedno. Sam fakt że zaczęłaś obserwować swoje reakcje mógł to zmienić. To się nazywa efekt obserwatora w psychologii i nie ma nic wspólnego z energią czakr. Nie mówię że czakry nie działają, mówię że trudno to rozdzielić i dlatego takie "dowody" nic nie dowodzą w żadną stronę.
Sugilitka ma rację że trudno to rozdzielić, ale to samo można powiedzieć o każdej interwencji psychologicznej, nawet terapii. skąd wiesz że u terapeuty "działają" techniki a nie sam fakt że ktoś cię słucha? Pytam serio, nie złośliwie.
a ja wróce do tematu kamieni bo chce sie upewnic - akwamaryn jest na gardlowa czakre tak? ale czy jak mam problem ze splotem a przez to mówię za dużo, to powinnam pracować ze splotem czy z gardłową? bo mam poczucie że tu Jasminowa właśnie to tłumaczyła że przyczyna jest w splecie ale skutek w gardle, wiec nie wiem z którym kamieniem siedzieć 🙂
okej ale ile czasu to na prawdę trwa? bo czytam ten wątek od początku i wszyscy mówią "regularna praktyka", "z czasem", "powoli" - ale nikt nie mówi konkretnie. tydzień? miesiąc? rok? bo mam podobny problem jak Jasminowa i chciałabym wiedzieć na co się nastawiać
Tojadek02, rozumiem niecierpliwość, ale uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo i zależy od osoby. Ktoś kto ma ten wzorzec od lat będzie pracować dłużej niż ktoś komu zdarzyło się to kilka razy. Poza tym to nie jest tak że jednego dnia "nie działa" a drugiego nagle "działa". To jest stopniowe, i często zauważasz że coś się zmieniło dopiero z perspektywy czasu. Jeśli szukasz gwarancji w tygodniach, to przykro mi, takiej odpowiedzi nikt ci tu uczciwie nie da.
a ja chciałam sie jeszcze odnieść do wątku Trzcinkii o snach bo to mnie zainteresowało. u mnie jest dokładnie odwrotnie niż u Trzcinkii - jak mam dużo napięcia i mówię za dużo, to sny mam właśnie bardzo wyciszone, prawie bez obrazów. Jakby ta energia wychodziła przez dzień i nocą już nic nie zostawało. Może to zależy od tego jak ktoś przetwarza energię - jedni we śnie, inni na jawie?
hej mam pytanie troche z boku - czy ten problem z mówieniem za dużo w nerwach moze być też związany z czymś poza czakrami. pytam, bo mam znajomego ktury ma dokładnie ten wzorzec i on w ogóle nie wierzy w czakry więc nie będzie tego robił. czy są jakieś techniki oddechowe albo cokolwiek co działa na ten splot bez całego kontekstu energetycznego? bo chciałbym mu coś zaproponować
Ezoteryk, jasne, że są. Zwykłe techniki oddechowe jak 4-7-8 albo pudełkowy oddech robią dokładnie to samo co medytacja na splot słoneczny, tylko bez ezoterycznej nakładki. Twój znajomy może tez spróbować ugruntowania przez stopy - dosłownie skupienie uwagi na kontakcie stóp z podłożem przed trudną rozmową. To jest fizjologia, nie energia, ale efekt podobny. Czakry to jeden język opisu, nie jedyny.
słuchajcie, wracam do tego co mówiła Bylica o technikach oddechowych bez ezoterycznej nakładki. mam poczucie że to troszke zbyt duże uproszczenie. oddech oddechem, ale kiedy pracujesz intencjonalnie z splotem, to jednak wchodzisz w inny stan skupienia niż przy zwykłym pudełkowym oddechu. przynajmniej u mnie jest wyraźna różnica jakościowa, nie tylko efekt końcowy. czy ktoś próbował obu podejść i faktycznie nie czuł różnicy?
hej, chce wrocic do pytania Ezeteryka o znajomego ktory nie wierzy w czakry. moim zdaniem nie trzeba wierzyc zeby technika dzialala, tak samo jak nie musisz wiedziec jak dziala silnik zeby jechac samochodem. wiem wiem, porownanie kuleje, ale chodzi mi o to ze skupienie na oddechu i brzuchu robi swoje niezaleznie od interpretacji. moj brat nie wierzy w nic i robi cos w rodzaju skanowania ciala przed stresem i mowi ze dziala. wiec moze to poprostu kwestia jak to nazywasz?
okej to ja mam pytanie bo wcześniej Kupala napisała że wystarczy minuta skupienia na brzuchu i u niej działa przed trudną rozmową. ale co jeśli ta trudna rozmowa zaczyna sie nagle i nie masz tej minuty? czy jest jakaś wersja jeszce krótsza, na tyle krótka żeby można to zrobić prawie w locie? bo u mnie niestety zazwyczaj jest tak że zanim się zorientuję to już mówię za dużo i jest za późno
no właśnie to o czym pisze Kupala wydaje mi się kluczowe! ten "mrowek w żołądku" to jest dokładnie to co ja czuję zanim zacznę mówić za dużo! nigdy o tym tak nie myślałam że to może być sygnał a nie sam problem. więc ta praca z czakrami to w jakimś sensie nauka słuchania tych sygnałów wcześniej? to brzmi bardziej sensownie niż cokolwiek co czytałam do tej pory szczerze
ten "mrowek w żołądku" to poprostu aktywacja układu współczulnego, to jest bardzo dobrze opisane fizjologicznie. nie mówię że złe, wręcz przeciwnie, świadomość tego sygnału jest naprawdę przydatna. ale nie musi to być czakra. może być po prostu interocepcja, czyli umiejętność słyszenia własnego ciała, i ta umiejętność rzeczywiście poprawia samoregulację. efekt ten sam, interpretacja inna
Sugilitka, okej ale czy nie jest tak że "czakra splotu słonecznego" i "okolica splotu słonecznego gdzie czujesz napięcie" to dla większości ludzi w praktyce to samo miejsce? możemy się spierać o nazewnictwo, ale jeśli ktoś pracuje z tym obszarem ciała i to mu pomaga, to czy naprawdę ma znaczenie jak to nazwie? pytam bez złośliwości, serio mnie interesuje gdzie dla ciebie jest granica
okej przepraszam że przerywam tą filozoficzną dyskusje ale mam praktyczne pytanie bo nie dostałam odpowiedzi wcześniej 🙂 jeszce raz spytam - czy do pracy z nadaktywnym splotem akwamaryn jest ok czy raczej nie? bo rozumiem że Eleonorkaa mówiła że można pracować z obu czakrami ale czy akwamaryn nie będzie działał na garłową zamiast na splot? czy to żaden problem?
