daj spokoj. simargl, u mnie nie aż tak systematycznie ale mam kilka momentow gdzie moge powiedzieć wstecznie że "coś sygnalizowało". Raz miałem przez dłuższy czas jakieś dziwne napięcie w okolicach splotu słonecznego, nie ból, nie nic wyraźnego, poprostu jakieś przytłumione nieprzyjemne uczucie. i faktycznie potem okazalo się że miałem problem żołądkowy który wychylił się jakieś dwa tygodnie po tym. ale hej, mogłem to konstruować retrospektywnie, tego nie wiem.
Romek, to co opisujesz to klasyczny confirmation bias. pamiętamy te przypadki gdzie "zadzialalo" a zapominamy te dziesięć razy gdzie czuliśmy coś w tym miejscu i nic się nie stało. nie mowie że nie miales tego uczucia, mówię że zwiazek przyczynowy miedzy nim a problemem zoladkowym to już jest interpretacja, nie fakt.
dobra ale ten spór między Julitką a Romkiem trochę mnie bawi bo obie strony mają rację i obie się mijają. Romek ma rację że sygnały z ciała warto słuchać. Julitka ma rację że interpretacja jest oddzielna od sygnału. I to jest właśnie sedno, możesz używać języka czakr do opisu tych sygnałów bez twierdzenia że dowodzi to istnienia czakr jako bytów fizycznych. Czy ta różnica jest jasna dla wszystkich? 😛
auć, ojej to jest naprawdę ważne rozróżnienie i nie myślałam o tym w ten sposób wcześniej. chyba, bo ja chyba do tej pory traktowałam to drugie jako oczywiste i nie zastanawiałam się czy to jest wiara czy wiedza. Dzięki Czarownico 😀
no cóż, tu mam inne zdanie. ale czy to znaczy że jak ktoś mówi "oczyść swoją czakrę" to mówi coś bez sensu jeśli nie wierzy w fizyczne istnienie czakr? bo coraz bardziej nie wiem co myśleć 😀 🙁
wracam do tematu miesiączki i czakr bo trochę schodziliśmy w abstrakcję. mniej więcej, smiertka pisała o tym rozmiękczeniu i przepływie podczas bólu po skupieniu uwagi. I teraz mam konkretne pytanie do niej albo do Karolci, czy ten efekt jest różny w zależności od tego w którym dniu cyklu jesteś? Bo jeśli ta otwartość percepcji jest rzeczywiście czymś specyficznym dla tego czasu, to powinna być wyraźniejsza w pewnych momentach niż innych
Guslarz, tak! to jest właśnie to co chciałam powiedzieć już od początku tego wątku a jakoś mi uciekało. U mnie zdecydowanie jest różnica. Pierwsze dwa dni gdy ból jest najsilniejszy, wtedy to rozmiękczenie jest BARDZO wyraźne jak tylko uda mi się wejść w ten oddech. Jakby ból sam w sobie otwiera jakiś kanał. Potem trzeciego czwartego dnia gdy ból spada, ta technika działa nadal ale jakby delikatniej, mniej intensywnie. Nie wiem co to znaczy ale to jest powtarzalne u mnie od kilku cykli.
no to wracamy do klasycznego problemu przyczynowości. Smiertka, to co opisujesz jest interesujące obserwacyjnie ale nie da się z tego wyciągnąć kierunku przyczynowego. mniejszy ból to mniejsze napięcie mięśniowe, mniejszy kortyzol, spokojniejszy oddech, i wtedy każda technika somatyczna zadziała lepiej, niekoniecznie dlatego że energia jest inna, tylko dlatego że ciało jest mniej w trybie alarmowym. mam wrażenie ze to jest prostsza i bardziej ekonomiczna hipoteza
no dobra ale to jednak nie tak. simargl ma rację co do przyczynowości, ale chcę dodać że Smiertka opisuje coś co w badaniach interocepcji jest faktycznie odnotowane: ból zwiększa uwagę skierowaną na dany obszar ciała i to samo w sobie zmienia subiektywne odczucie z tego obszaru. więc to "gęstość" czy "ciężar" o których piszesz może być efektem zwiększonej uwagi interoceptywnej, nie zmiany energetycznej. co nie znaczy że to bez wartości, mówię tylko że nie musimy od razu sięgać do energii jako wyjaśnienia
Tu się zdenerwuję. dobra ale zaraz, to znaczy ze KAŻDE odczucie w ciele które jest silniejsze podczas skupienia uwagi jest po prostu efektem uwagi? bo to trochę podważa całą praktykę skanowania ciała, jeśli wszystko co czujemy to tylko efekt skupienia to po co to robić
no ba, przepraszam ze wchodzę ale to co Julitka napisała właśnie o tej soczewce, to jest chyba najlepsze wyjaśnienie jakie widziałam w tym wątku. żeby było jasne, tzn. że uwaga nie tworzy odczucia ale je wyostrza. i rozumiem teraz trochę lepiej to rozróżnienie Czarowicy z wcześniejszych postów. prawda? że język czakr może być tą soczewką
Zaneczka, tak, właśnie o to mi chodziło. i cieszę się że to tak trafiło, bo często kiedy tłumaczę to ludziom na żywo to albo jest "to po co w ogóle" albo "to znaczy że jest prawdziwe". a soczewka jest ani jednym ani drugim, jest sposóbm percepcji. przy czym Julitka, chcę doprecyzować, nie każde odczucie przez tę soczewkę jest automatycznie prawdziwe w sensie metafizycznym, ale jest prawdziwe jako doświadczenie i to wystarcza do praktyki
hej, wracam do tego co pisała Smiertka na początku, bo mi to gdzieś siada. no, ona pisała że ten ból podczas skupienia się "rozmiękczał", i zastanawiam się, czy to nie jest po prostu efekt odwrócenia uwagi od bólu? tzn. kiedy skupiasz się na "energii" przestajesz skupiać sie na bólu, i dlatego go mniej czujesz? to by było najprostsze wyjaśnienie. czy ktoś to sprawdzał?
Podłączę się pod to co Smiertka napisała o trzecim dniu cyklu. tak myślę, jest taki aspekt który nikt jeszcze nie poruszył. w tradycji jogi trzeci i czwarty dzień menstruacji to czas kiedy apana vayu, czyli energia opadająca, jest naturalnie aktywniejsza. i ta apana jest związana ze swadhisthaną ale też muladharą. Może to co czujesz jako "łatwość" to po prostu moment kiedy ciało przestaje walczyć z tym ruchem energii a zaczyna z nim współpracować. czy coś z tego pasuje z tym co opisujesz?
aha, przepraszam ale wchodzę tu z zewnątrz i muszę powiedzieć że trochę mnie bawi jak długo ta dyskusja kręci się wokół tego czy czakry są "prawdziwe". tak na marginesie, to jest forum ezoteryczne, nie seminarium filozofii nauki. Simargl ma ciekawe pytania ale chyba jest w złym miejscu 🙂 Smiertka opisała swoje doświadczenie i ono jest prawdziwe dla niej, i to powinno wystarczyć do dyskusji praktycznej
Simargl ma rację że pytania są ok, ale Pentaklista też ma punkt, że gdzieś zaczyna sie robić za dużo filozofii a za mało praktyki. u mnie tak jest, nie wiem, może by tak podzielić to na dwie gałęzie, jedni gadają o mechanizmach a drudzy wymieniają się technikami? bo mam wrażenie że te dwa wątki się nawzajem zagłuszają
Szczerze, dzięki wszystkim za tę dyskusję, serio, nie spodziewałam sie ze moje pytanie urośnie do takich rozmiarów 😀 ale to super. chcę tylko dodać jedno, bo Eliksiryna pytała o odwrócenie uwagi, i to jest trafne pytanie, ale jak skupiam sie na tym miejscu to NIE staram sie nie myśleć o bólu, raczej jestem z tym bólem i oddycham razem z nim, i wtedy właśnie ta zmiana następuje. więc to chyba nie jest odwrócenie, ale nie umiem tego lepiej opisać
no proszę, to co Smiertka opisuje na końcu, że skupienie NIE zmniejsza odczucia tylko je zmienia w coś innego, to jest dla mnie kluczowe. w każdym razie, bo to jest właśnie różnica między bólem a przepływem energii. ból jest taki zamknięty, skupiony w punkcie, a jak zaczniesz pracować z czakrą to się jakby rozprzestrzenia i robi się cieplejsze, bardziej rozlane. czy ktoś jeszcze tak to czuje czy tylko ja? 🙂
tak, dokładnie Romek, to jest ta różnica! poza tym czasem jak skupiam się na tej czakrze to jest... w sumie nudnawo? 😀 neutralnie. a podczas okresu jest jakby tam więcej "materiału" do pracy. nie wiem jak to inaczej nazwać. i właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest jakaś realniejsza aktywność energetyczna, a nie tylko że boli i zwracam uwagę 😛
Simargl, ale tu wchodzi właśnie kwestia z tytulu wątku, rozszerzenie percepcji. jeśli ból jest punktem wejścia do szerszej percepcji tego obszaru, to czakry mogą być właśnie taką mapą po której się poruszasz kiedy już tam "wejdziesz". niezależnie od tego co spowodowało wejście
o, Czarownica trafia w to co mi chodziło po głowie od jakiegoś czasu. ból jako wejście, czakra jako mapa. to jest bardzo sprytne ujęcie. ale mam pytanie, co jeśli mapa jest niedokładna? tzn. nakładasz siatkę czakrową na obszar który działa inaczej niż ta siatka zakłada?
dobra ale właśnie ta kwestia mapy i terenu, to jest chyba sedno całego sporu w tym wątku. trudno powiedzieć, simargl mówi żeby nie mylić mapy z terenem, Cecylka mówi że mapa wystarczy jeśli działa. może oboje mają rację po prostu na różnych poziomach?
hej, wracam do tego co Smiertka powiedziała o tym że skupienie nie zmniejsza bólu tylko zmienia go w coś innego. mam pytanie praktyczne: jak długo trzeba się skupiać żeby poczuć tę zmianę? bo próbowałam kiedyś podczas migreny i po 5 minutach byłam bardziej sfrustrowana bólem niż przed
to trochę zniechęcające co pisze Karolcia, nie? tzn. najpierw będzie gorzej zanim będzie lepiej. jak ktoś ma silny ból podczas okresu i próbuje tej techniki to może po prostu uciec po ibuprofen po trzech minutach i trudno mu się dziwić
Zaneczka, u mnie też na początku było tak że skupienie tylko nasilało. chyba, ale w pewnym momencie coś kliknęło i zaczęło być inaczej. nie pamiętam kiedy dokładnie, to był taki stopniowy proces. i Julitka ma rację, ibuprofen jest okej, ja go nadal czasem biorę kiedy jest naprawdę źle, nie traktuję praktyki jako zamiennik leku 🙂
okej wiec mamy tu ostatecznie to: uwaga zmienia percepcje bólu, czakry to mapa do poruszania sie po tej percepcji, i potrzeba praktyki żeby to działało. przynajmniej tak to widzę, to brzmi jak opis uważności z ezoterycką nakładką terminologiczną. co jest w sumie spoko, tylko żeby nikt nie rezygnował z lekarza dlatego że "pracuje z czakrami"
