jejku, ojej, Nizoletta, ja coś podobnego miałam! naprawdę, w grupie to jakoś szło, ale jak musiałam z kimś nowym porozmawiać sam na sam to dosłownie zapominałam co chciałam powiedzieć w połowie zdania. dla mnie to się wiązało z anahata, nie tylko z gardłem, bo właśnie ta obawa przed oceną była jakby z poziomu serca. ale mogę się mylić, każdy ma trochę inaczej rozłożone bloki
hej, wracając do tego co pisała Modrzewka wcześniej, te trzy poziomy: muladhara, manipura i gardło. to mam takie pytanie głupie morze - czy da się jakoś samemu sprawdzić który z tych bloków jest "winny"? bo jak ktoś nie ma kasy na sesję z bioenergoterapeutą to jak ma w ogóle zacząć?
ja bym jeszcze dodała że można zrobić prosty test z pendlem nad każdą czakrą, wiem że to kontrowersyjne ale naprawdę mi to kiedyś pomogło ustalić gdzie jest blok. o ile dobrze rozumiem, oczywiście to nie zastąpi pracy z kimś doświadczonym ale jako wstępne rozpoznanie - czemu nie? wy macie jakieś inne metody samodiagnozy?
nie do końca niespójne. mówiłam że języki bywają wymienne jako opisy zjawisk, nie że każda metoda diagnostyczna jest równie wiarygodna. to różnica. ale dobra, nie chcę tu robić wykładu, bo to odciąga od głównego pytania Wiciokrzew78 o tę konkretną sytuację z kuzynką.
właśnie, dziękuję Lunaria że wracasz do tematu 🙂 zastanawiam sie nad tym co pisała Modrzewka o tym napięciu w ciele. kuzynka mówiła kiedyś że jak ma mówić przy starszych to czuje coś jakby zacisk w okolicach obojczyków, nie wiadomo do końca czy gardło czy wyżej. czy to może dawać jakąś wskazówkę co do którego poziomu zacząć?
zacisk przy obojczykach to klasyczna lokalizacja dla wishuddhy, ona siedzi akurat w tym rejonie a nie tylko w samym krtani. jakoś tak, to trochę jakby energia chciała wyjść i natrafia na barierę tuż przed ujściem. to co opisuje kuzynka brzmi jak bardzo konkretna, fizycznie odczuwalna blokada na tym poziomie. ale to nie wyklucza że źródło jest niżej, tylko że manifestuje się tutaj
do tej lokalizacji dodam że w niektórych szkołach wyróżnia się jeszcze pomocniczy ośrodek w okolicach podstawy szyi, czasem zwany vishuddhi minor albo poprostu ośrodkiem komunikacji społecznej. że tak powiem, nie jest to standardowe siedem czakr ale w pracy z blokami mowy bywa wymieniane. niewiem jak dobrze to zbadane od strony tradycji ale taki szczegół może być istotny jeśli ktoś pracuje bardzo precyzyjnie.
to ciekawe co Swiatowid mówi o tym dodatkowym ośrodku. w systemach tantrycznych jest jeszcze mowa o bindu - punkt za głową który wiąże się z pamięcią i przekazem. czasem blokada w komunikacji to nie jest problem z wyrażeniem ale z tym co "pamiętamy" jako dozwolone do powiedzenia. jakby głęboka warstwa filtru. nie wiem czy to pomaga w praktyce ale wydaje mi sie że to pasuje do tego co opisuje Wiciokrzew78 - mówienie przy starszych to właśnie aktywacja tego filtru "co mi wolno powiedzieć".
a propos mantry HAM - czy ktoś wie jak długo powinno się ją stosować żeby zobaczyć jakiś efekt? bo czytałam różne rzeczy, od trzech tygodni do kilku miesięcy i nie wiem co jest realne. Wiciokrzew78, morze wiesz?
Zupełnie inaczej to widzę. iwonka, szczerze to zależy od głębokości bloku i od regularności. tak na marginesie, z własnego doświadczenia i z tego co słyszałam - szybciej niż po kilku tygodniach codziennej pracy raczej nie ma co liczyć na dużą zmianę. ale subtelniejsze rzeczy, takie jak mniejsze napięcie w gardle przy mówieniu, mogą pojawić się wcześniej i to jest znak że coś działa. kuzynce pewnie zasugeruję żeby zaczęła od pięciu minut dziennie i obserwowała czy cokolwiek się zmienia w codziennych sytuacjach 😉
wtrącę się bo to temat który mnie bardzo interesuje! czy do mantry HAM można dodać afirmacje? coś w stylu "mój głos ma wartość" albo "mam prawo mówić"? czy to zakłóca tę pracę energetyczną czy wręcz wzmacnia? bo gdzieś czytałam że intencja wzmacnia mantrę ale nie wiem czy to działa też przy blokadach komunikacji
No właśnie nie. o, to nie wiedziałam że tak to działa! myślałam ze to jest jedno i to samo w zasadzie. a ta wishuddha i praca z nią to już naprawdę sporo sposobów: mantra, afirmacja, oddech, kamienie, a wcześniej ktoś pisał o pisaniu listów. czy to nie jest trochę dużo naraz? jak to sensownie połączyć żeby nie zwariować 😀 😀
Konopielka, nie trzeba wszystkiego naraz i to jest chyba najważniejsza rzecz praktyczna z tej całej dyskusji. wybierasz dwie, trzy techniki które pasują danej osobie i robisz je regularnie przez jakiś czas. dla kogoś kto blokuje się przy autorytetach - ja bym postawiła na oddech (bo to coś co można zrobić w momencie, zaraz przed trudną rozmową), mantrę jako regularną praktykę, i to ćwiczenie z wyobrażaniem sobie sytuacji które Modrzewka opisała. reszta to opcje, nie obowiązek.
okej ale wracajac do tego co Rozalinda pisala o tych dwoch, trzech technikach - jak w ogole wybrać które pasuja? bo dla mnie to brzmi super ale kurde, skad mam wiedziec czy kuzynka Wiciokrzew bedzie bardziej na mantre czy na afirmacje? czy to sie po prostu czuje?
ojejciu, u mnie to bylo tak ze po prostu jedna technika "chodzi" a inna nie i tyle. jak zaczynam mantre i mi sie w glowie krecipowtarzanie jak maszynka to znak ze nie moj rytm. afirmacje za to lubie bo moge je pisac i wtedy bardziej trafiaja. moze warto z kuzynka po prostu posprawdzac rozne rzeczy po kilka dni kazda?
coś ty, o, to ciekawe rozroznienie Rozalinda. zastanawiam sie. moim zdaniem, .. wydaje mi sie ze ona raczej wie co chcialyby powiedziec, to nie jest tak ze nie ma zdania. ale przy starszych jakosc zamiera, szczegolnie jak czuje ze moga sie nie zgodzic albo ocenic. wiec moze bardziej to pierwsze co piszesz? ta wibracja i to ze "cos zatrzymuje"?
jesli tak to jest, ze wie ale nie moze - to naprawde wishuddha jako blok energetyczny jest tu centralnym tematem, nie robienie okrazen przez muladhare czy solarny. no, strach przed ocena starszych to konkretny wzorzec emocjonalny i siedzi czesto bardzo wysoko, juz na poziomie gardla i szyi, nie w brzuchu. mantra HAM plus jakis oddech przed sytuacja spoleczna - proste, namacalne, warto probowac.
no dobrze ale jak ktos sie jaka przy starszych to moze to jest po prostu nerwy i brak pewnosci siebie a nie zablokowana czakra? pytam serio, bo te opisy brzmia dla mnie ciagle jak zwykle ludzkie zachowanie ubrane w ezoteyczny jezyk. jak dla mnie, nie jest tak ze kazde zacinanei to wishuddha?
Lunaria ma racje co do tego ze praca energetyczna i specjalistyczna nie sa alternatywami. warto dodac ze w przypadku jakania sytuacyjnego, czyli tylko przy konkretnych osobach albo okolicznosciach, sprawa jest nieco inna niz przy strukturalnym jakaniu codziennym. tu Wiciokrzew opisuje przypadek sytuacyjny - kuzynka nie jaka sie caly czas, tylko przy autorytetach. to jest wlasnie typ gdzie praca z wishuddha i z przekonaniem "moj glos nie ma tu wartosci" ma sens jako glowna sciezka.
dobra czyli rozumiem ze sie nie wyklucza ale jednak jak to jest sytuacyjne to energetyka ma wiecej sensu niz jak jest cale zycie. chba, tak to rozumiem? bo mnie sie wydawalo ze to jest bez roznicy ale wyglada ze jednak trzeba rozroznic
ta roznica sytuacyjne/cale-zycie wydaje mi sie kluczowa i dziwie sie ze tak pozno to padlo w tym watku. to zmienia cale podejscie diagnostyczne. przy sytuacyjnym mozna wrecz spytac: w jakich dok;adnie momentach to sie odpala? czy zawsze przy tej samej grupie osob, czy tez w innych kontekstach gdzie kuzynka czuje sie "mniejsza"?
Iwonka, no wlasnie to jest ciekawe - ona twierdzi ze przy starszych z rodziny to jest najgorsze, ale tez przy szefie w pracy. czyli jakby przy "autorytetach" generalnie, nie tylko przy rodzinie. a na przyklad z kolezankami czy znajomymi w jej wieku to normalnie rozmawia bez problemu. co to znaczy energetycznie?
to co opisuje kuzynka Wiciokrzew to brzmi jak wzorzec ktory sie zapisuje bardzo wczesnie. w każdym razie, jesli czakra gardla blokuje sie przy konkretnym typie relacji - hierarchicznej, z kimś "wyzej" - to czesto korzen tego jest w dziecinstwie, kiedy dzieci sa uczone ze przy doroslych sie nie mowi albo ze zdanie dziecka nie ma wagi. energia zapamietuje te wzorce nawet jak swiadomy umysl je juz "przerobic".
Modrzewka, ale skad wiadomo ze to dziecinstwo a nie po prostu charakter introwertyczny? bo mam wrazenie ze czasem wszystko tumacze sie dziecinstwem i to robi sie troche jak z tą psychoanalizą co wszystko przez mame i tate
