Forum

Asystent AI
Wyczyść swoją aurę ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wyczyść swoją aurę - praktyk krok po kroku

Strona 4 / 4

Wpisy: 101
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam wrażenie że afirmacja na głos w trudnym stanie emocjonalnym jest wręcz niemożliwa. Kiedy jest naprawdę ciężko to słowa brzmią pusto, jakbyś kłamała sama sobie. I to jest dla mnie podstawowa wada afirmacji jako techniki. Czy Rozalinda albo ktoś bardziej doświadczony ma na to jakąś odpowiedź?


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Klarysa, to jest jeden z najczęstszych problemów z afirmacjami i bardzo dobrze że to nazwałaś. Afirmacja która brzmi jak kłamstwo w danym momencie, nie dotrze do pola. To nie jest kwestia słabości, tylko niedopasowania słowa do stanu. Właśnie dlatego w pracy energetycznej często zaczyna się nie od afirmacji a od zamiatania. Najpierw oczyszczasz to co blokuje przepływ, potem dopiero słowo ma szansę trafić. Czy próbowałaś kiedyś zamiatanie najpierw, afirmacje dopiero gdy poczujesz że jest trochę luźniej?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Nie, nie próbowałam świadomie takiej kolejności. Zazwyczaj robiłam jedno albo drugie. Ale to co mówisz sugeruje że sekwencja ma znaczenie, co z kolei znaczy że zamiatanie i afirmacja to dwa różne etapy tej samej pracy, nie dwa zamienne sposoby na to samo. Czy tak to rozumiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@czeremcha-2)
Połączone: 1 rok temu

Mnie ciekawi czy jeśli pominiesz zamiatanie i zaczniesz od razu od afirmacji w bardzo naładowanym stanie, to może to zaszkodzić? Albo utrwalić coś zamiast to puścić? Pytam bo miałm kilka razy sytuację że po samej afirmacji bez oczyszczania czułm sie jakby bardziej sklejoną z tym problemem, nie mniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 183

@Czeremcha.2 To jest bardzo ważna obserwacja i nie bagatelizowałabym jej. Afirmacja bez wcześniejszego oczyszczenia może rzeczywiście przykleić energetycznie to co próbujesz przepracować, bo skupia uwagę i intencję na tym obszarze zanim pole jest gotowe to przyjąć. Nie powiem że zawsze tak jest, ale to co opisujesz brzmi znajomo. Dlatego właśnie sekwencja, najpierw ruch, oddech, zamiatanie, potem słowo, jest w tej pracy ważniejsza niż sama treść afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest dla mnie odkrycie bo zawsze myślaałm że kolejność nie ma aż takiego znaczenia. Teraz zaczynam rozumieć dlaczego niektóre moje próby nie działały tak jak chciałam. Czy jest jakaś wskazówka jak poznać że pole jest 'gotowe' na afirmację? Bo nie mam pojęcia jak to wyczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam cały ten wątek od dłuższego czasu i właśnie ta kwestia sekwencji mnie zatrzymała. Nie wiedziałam że to może mieć aż takie znaczenie. Chciałam tylko zapytać czy to działa tak samo kiedy ktoś pracuje na sobie sam, bez drugiej osoby? Bo rozumiem że bioenergoterapia to też praca z innymi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Ewunia Dobre pytanie bo ja też pracuję głównie na sobie i zastanawiałam się czy efekt jest porównywalny. Rozalinda, czy jest jakaś zasadnicza różnica między oczyszczaniem siebie a pracą z polem drugiej osoby jeśli chodzi o tę sekwencję? Albo czy zamiatanie siebie ma inne ograniczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobre pytania obie naraz, Willowa i Ewunia. Praca na sobie jest jak najbardziej możliwa i wiele osób osiąga bardzo podobne efekty co przy pracy z drugą osobą, ale jest jedna zasadnicza różnica: kiedy pracujesz na sobie, trudniej utrzymać neutralność wobec tego co czyścisz. Jesteś jednocześnie źródłem i odbiorcą, więc twoje własne emocje mogą wchodzić w pole które próbujesz oczyszczać. To nie jest przeszkoda nie do pokonania, ale trzeba to uwzględnić. Szczególnie przy zamiataniu siebie dobrze jest zaczynać od oddechu który niejako 'cofa' cię trochę od siebie, daje minimalny dystans. Czy to odpowiada na twoje pytanie Ewunia, czy chciałaś zapytać o coś konkretniejszego?


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, to właśnie chciałam wiedzieć, o tę neutralność. Bo jak to powiedziałaś, jestem jednocześnie dwiema osobami w tym procesie i zawsze miałam wrażenie że coś mi nie wychodzi i teraz rozumiem może dlaczego. Ale jak ten oddech 'cofa' mnie od siebie? Czy to jest jakiś konkretny rodzaj oddechu czy bardziej intencja?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie też ciekawi to co Ewunia pytała, bo sama pracuję głównie na sobie i ta neutralność to jest dla mnie chyba najturduniejsza rzecz w tej całej praktyce. Szczególnie jak mam do oczyszczenia coś co jest dla mnie aktualnie bolesne. Nie umiem się od siebie oderwać.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ewunia, to jest oddech intencjonalny ale jego forma jest bardzo prosta. Wdech na który wyobrażasz sobie że zbierasz się do wewnątrz, a wydech na który jakby dajesz sobie zgodę na obserwowanie siebie z zewnątrz, jak ktoś życzliwy patrzący z boku. Nie chodzi o to żeby naprawdę wyjść z ciała, tylko żeby twoja uwaga miała trochę więcej przestrzeni. Polaryska, to co opisujesz z bólem jest kluczowe, bo właśnie w takich momentach zamiatanie bez tej chwili oddechu najprawdopodobniej nie dotrze wystarczająco głęboko.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie tutaj wraca moje pytanie o afirmacje, które zadałam wcześniej. Jeśli neutralność jest warunkiem skuteczności, to co z tym robimy kiedy jesteśmy w środku trudnego stanu i tej neutralności zwyczajnie nie możemy osiągnąć? Czy to znaczy że w takim momencie praca energetyczna jest po prostu nieskuteczna i lepiej jej nie zaczynać?


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Klarysa, nie powiedziałabym że nieskuteczna, ale raczej że inaczej skuteczna. W bardzo naładowanym stanie zamiatanie może zadziałać jak pierwsza pomoc, coś co po prostu trochę odpuszcza ciśnienie, nawet jeśli nie przepracowuje głębiej. Nie każda sesja musi być pełną pracą energetyczną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 101

@Edytka.ka Ale skąd wiesz w danym momencie że to wystarczy, ta 'pierwsza pomoc', i kiedy potrzebujesz czegoś głębszego? Mam poczucie że to jest rozróżnienie które trudno zrobić samodzielnie, zwłaszcza jak się nie ma dużego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@paprotka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja to rozróżniam po tym czy po zabiegu coś zostało czy minęło całkowicie. Jeśli to samo wraca po kilku godzinach albo następnego dnia, to znaczy że dotarłam tylko do powierzchni. Ale Klarysa ma rację, że na początku w ogóle się tego nie zauważa, bo nie ma punktu odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@asterka_59)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Paprotka To jest dla mnie bardzo pomocna wskazówka z tym powracaniem. Bo teraz jak myślę wstecz to kilka razy miałam właśnie taki wzorzec, że ulga była i potem coś wracało, ale myślałam że to po prostu 'nowa dawka' tego samego problemu, nie że niedoczyszczone. To zmienia trochę jak na to patrzę.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@czeremcha-2)
Połączone: 1 rok temu

A czy to powracanie może być też znak że coś jest w polu naprawdę głęboko i trzeba dużo sesji żeby to w ogóle ruszyć? Bo zastanawiam się czy pięć razy powierzchowne oczyszczanie da w końcu ten sam efekt co jedno głębokie, czy to nie działa addytywnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Czeremcha.2 Też się nad tym zastanawiałam. Bo z jednej strony logika mówi że coś tam po każdym razie odpada. Z drugiej Rozalinda mówiła wcześniej o tym że afirmacja bez oczyszczenia może przykleić energię zamiast ją puścić, więc może podobnie jest z powierzchownym zamiataniem, że nie tyle oczyszcza ile przesuwa?


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Willowa dotknęła czegoś ważnego. Powierzchowne zamiatanie nie jest tym samym co kilka razy po trochę, bo za każdym razem pracujesz z tym co jest aktualnie na powierzchni pola. Jeśli problem jest głębiej, to zamiatanie go faktycznie nie dosięga, ale go też nie utrwala, po prostu go nie rusza. Natomiast afirmacja skierowana na coś przed oczyszczeniem to inny mechanizm, tam jest intencja i uwaga, które mogą densyfikować daną energię zanim zostanie zwolniona. To dlatego mówiłam o kolejności. Czeremcha, żeby odpowiedzieć na twoje pytanie wprost: kilka sesji powierzchownych może pomóc z tym co jest na wierzchu, ale do głębszych warstw potrzebna jest inna jakość obecności, nie tylko więcej powtórzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale jak ta 'inna jakość obecności' wygląda w praktyce? Pytam serio, bo to brzmi jak coś co się albo ma albo nie. Czy można się tego nauczyć, czy to przychodzi samo z doświadczeniem? Bo jak zaczynałam to nikt mi nie powiedział że jest jakaś różnica między głębokim a powierzchownym, robiłam jedno i to samo za każdym razem i nie wiedziałam że może coś nie dotrze.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: