Ciekawe to porównanie z rytmem. W tradycjach które znam, post przed rytuałem nie był po to żeby oczyścić energię, ale żeby skupić uwagę. Może chodzi o to samo.
No właśnie, Mirek, to samo mam. I dokładnie o to chodziło mi w moim wcześniejszym pytaniu o te pary gdzie jedna osoba czuje a druga nie. Więc wy dwoje z partnerką macie ten sam układ co ja. Ciekawe ile tu takich par jest na tym forum.
Romcia, to jest bardzo ważne pytanie i chyba niedostatecznie wybrzmiało wcześniej. Bo można z jednej strony powiedzieć że wspólna przestrzeń sama w sobie coś daje, ale z drugiej jeśli jeden z partnerów jest mentalnie zupełnie gdzie indziej, czy jedzenie czegoś 'lekkiego' energetycznie w ogóle cokolwiek zmieni? Mam wrażenie że dieta może być wsparciem, ale nie zastąpi obecności.
Zgadzam się z tym co Faustynka napisała, ale chcę dodać jedną rzecz. Miałam sytuację gdzie mój partner był sceptyczny, ale nie ironiczny, po prostu obojętny. I ta obojętność paradoksalnie nie przeszkadzała tak bardzo jak myślałam. Gorzej gdyby aktywnie negował. Czy ktoś próbował z partnerem który jawnie wyśmiewa takie rzeczy? Bo to jest chyba inna sytuacja niż zwykły sceptycyzm.
Słucham tej rozmowy i mam takie poczucie, że wracamy do tego czego Faustynka dotknęła wcześniej, że może efekt bierze się z samego bycia razem z intencją, a nie z konkretnych technik. Jeśli tak, to sceptyczny partner który czynnie przeszkadza to jak luka w tym wspólnym naczyniu. Czy to ma sens?
