to jest klasyczny problem z pomiarem subiektywnego dobrostanu. czuć się lepiej to jest prawdziwy efekt ale nie wiemy czego efekt. mogło byc 100 różnych powodow. nie mowie ze praca energetyczna nic nie dała, mówię że nie wiemy tego na podstawie tej obserwacji.
hm, czytam tę dyskusję i zastanawiam się czy w ogóle jest jakiś sposób żeby ocenić czy coś „działa” w tej pracy z przeszłością, skoro każdy ma inną historię, inne ciało, inną wrażliwość. tzn. co by w ogóle znaczyło „zadziałało”?
o tym wlasnie myslałam, ze jak ja mam wiedziec czy mi „pomoglo” jesli nie wiem jak bylo by beze mnie. to troche jak z przeziebnieniem, czy wyzdrowiałam bo wzięłam tabletki czy sama by przeszła? sorry za glupie porownanie ale mi to przyszlo do głowy 🙂
porównanie z przeziębieniem akurat jest trafne Kielichowa, nie przepraszaj. problem kontrfaktyczny. nie wiemy co by było gdyby. to jest fundamentalne ograniczenie każdej obserwacji bez grupy kontrolnej. ale nie możemy tego zignorować tylko dlatego że jest trudne.
mam wrażenie że ta dyskusja powoli odchodzi od tego o co Mocarnaa pierwotnie pytała. bo wątek był o pracy z historią i przywołaniu przeszłości, a my teraz rozmawiamy o metodologii badań. ciekawe ale może wróćmy?
No, mogę trochę sprowadzić na ziemię - chodzi mi o coś konkretnego. w tej pracy z energią przeszłości, bo tak to rozumiem, jest pewien moment kiedy coś „staje przed tobą” jakby to było teraz. czujesz to w ciele inaczej niż zwykłe wspomnienie. ktoś to zna? i jak odróżniasz że to właśnie to, a nie zwykłe rozmyślanie o przeszłości?
tak, znam ten stan. jest inny jakosciowo. przy zwyklym wspomnieniu jesteś obserwatorem, widzisz to z zewnatrz albo poprostu o tym myslisz. przy tym co opisujesz cialo jest w tym razem z tobą, czujesz napięcie, zmianę oddechu, czasem robi się gorąco albo chłodno. to jest znak ze dotykasz czegos żywego.
a nie jest tak, że przez sam fakt ze to nazywasz „energią przeszłości” i „cofaniem czasowym” to jakby dajesz temu specjalny status?? tzn. jeśli to jest poprostu aktywacja ciała i wspomnienie, to dlaczego nie powiedzieć po prostu „wspomnienie które mocno czuję”? ta specjalna nazwa coś zmienia czy tylko ladniej brzmi?
Baltazar to jest dobre pytanie i myślę że odpowiedź jest: zmienia. nie mechanizm ale ramy. jeśli traktujesz to jako „ślad energetyczny” to zupełnie inaczej podchodzisz do tego co z tym zrobić, kogo szukasz do pomocy, jak oceniasz efekty. i te ramy mogą prowadzić w różne strony, nie zawsze w dobrą.
