Hej, chciałam zapytać bo ostatnio mam dziwny problem nie jestem przekonana czy to w ogóle coś realnego czy mi się wydaje. Praktykuję od jakichś kilku miesięcy, głównie czakry i trochę bioenergii, i zauważyłam ze zamiast czuć się lepiej po sesjach to czuję się... za bardzo? Znaczy trudno mi to opisać ale jest takie uczucie jakby coś we mnie buzowało non stop, serce przyspiesza bez powodu, ciężko zasnąć, ręce mi się trzęsą lekko. Słyszałam że to może być za dużo energii naraz i że można się jakby przepełnić. Czy to ma sens? ktoś miał coś podobnego? :/. W tych czasach i tak nikt nigdzie nie jezdzi, wiec sesje sa online.
To zdecydowanie brzmi jak przepełnienie energetyczne, sama przez to przechodziłam jakiś czas temu. że tak brzydko powiem, kiedy otwierasz czakry za szybko albo pracujesz z energią bez odpowiedniego uziemienia, ta energia poprostu niema dokąd odpłynąć i zaczyna krążyć w kółko. Serce, drżenie rąk, problem ze snem - to klasyczne objawy. Pytanie tylko: jak często robisz te sesje i czy stosujesz jakieś techniki uziemienia po??
Też miałam coś takiego ale u mnie to było głównie w okolicach splotu słonecznego, takie pulsowanie. Zgadzam się z tym co napisała Amulecja co do uziemienia ale chciałabym doprecyzować - bo uziemienie uziemieniu nierówne. Czy chodzi ci o wizualizację korzeni czy o fizyczne chodzenie boso po ziemi czy co innego? Bo widziałam wiele wersji i nie wszystkie działają tak samo.
Czytam to i myślę sobie, że te objawy które opisujesz mogą być naprawdę różne w zależności od tego skąd ta energia pochodzi. Bo czy to nie jest tak, że jak pracujesz z czakrą serca albo z solarną to one mają zupełnie inny „charakter” i przepełnienie każdej z nich inaczej wygląda? Zastanawiam się czy to nie może być też kwestia czakry koronowej bo drżenie i niemożność snu to trochę brzmi jakby głowa była przeładowana a nie całe ciało.
o rany,muszę tu powiedzieć otwarcie - drżenie rąk i przyspieszone bicie serca to są fizyczne objawy kture warto najpierw skonsultowac z lekarzem, zanim się to wrzuci do szufladki „przepełnienie energia”. Nie mowie że to niemożliwe ale takie objawy mogą miec też bardo konkretne, nieenergetyczne przyczyny. Macie tendencję do szybkiego przypisywania wszystkiego energetyce.
No widzcie, ja mam trochę inne doświadczenie z tym tematem. Kiedyś robiłam bardzo intensywne ćwiczenia z prany, codzienna, po godzinie, i po jakichś 3 tygodniach miałam dokładnie to co opisujesz - bezsenność, kołatanie, nadwrażliwość na dźwięki. Moja ówczesna nauczycielka powiedziała mi żebym zrobiła tydzień przerwy kompletnej. I wiecie co? Pomogło bardziej niż jakiekolwiek uziemienie. Czasem ciało po prostu mówi „stop, za dużo na raz”.
To co pisze Swietoslawa ma sens. Ale mam pytanie do Wanessa_Z - te sesje robisz sama czy z kims? Bo to troche zmienia sprawe. 🙂 samodzielna praca z bioenergia bez kogos doswiadczonego obok to ryzyko, ze nikt ci nie powie w pore zeby skonczyc
Przepelnienie energia to stan ktury mistrzowie opisywali juz wieki temu,w roznych tradycjach. problem nie lezy w samej ilosci energii ale w tym ze kanaly sa za waskie zeby ja przepuscic. Wyobraz se rzeke i waski most, woda nie przechodzi szybko i zaczyna sie pietrzyc. Dlatego samo uziemienie czesto nie wystarcza, trzeba tesz „poszerzyc kanaly” czyli pracowac nad ciagloscia przeplywu a nie tylko nad odprowadzaniem nadmiaru.
czytam Wasze wpisy i trochę mi to wszystko przeskakuje. Mam pytanie bardziej podstawowe - skąd w ogóle wiadomo że to jest przepełnienie energia a nie poprostu hiperwentylacja albo efekt koncentracji i napiecia podczas tych cwiczen? Bo jak siedzę i skupiam sie intensywnie na czymkolwiek to tez mam kolatanie i dreszcze i nie tłumaczę tego energetycznie.
Właśnie, i dlatego prowadzenie dziennika jest takie ważne. Ja zapisuję kiedy sesja, ile trwała, co czułam w trakcie i co po. Dopiero po kilku tygodniach widać wzorzec. Bez tego to zgadywanie.
Mam podobny temat co Wanessa_Z tylko u mnie to nie sesje bioenergii tylko po prostu bycie w tłumie. Znaczy wchodzę do galerii handlowej i wychodzę kompletnie rozsypana, jakby ktoś mnie wyssał albo odwrotnie naładował za bardzo, sama niewiem. To tesz może być ten rodzaj przepełnienia o którym mówicie, że nie trzeba aktywnie ćwiczyć żeby do tego dojść??
oj, dopiero trafiłam na ten wątek i czytam i myślę że może mam ten sam problem od miesięcy a nie wiedziałam jak to nazwać! U mnie to szczególnie po medytacjach z afirmacjami, nachodzi mnie taki stan euforii który fajny ale póżniej jest jakiś „zjazd” i czuję się gorzej niż przed. Czy to jest ten sam temat co tutaj czy coś innego?
Warto się zatrzymać przy tym co opisuje Wlodzimira, bo to jest inny mechanizm. To co opisujesz to raczej wahania po intensywnej stymulacji - euforię wywołuje skupienie i oddech, a potem przychodzi naturalne opadanie. Nie musi to być przepełnienie energią jako takie. Przepełnienie to raczej stan chroniczny, nie jednorazowy wzlot i upadek. Ale Wanessa_Z, wracając do twojego tematu - powiedziałaś że to trwa od kilku miesięcy, tak? To ważne. Jak długo trwają te stany po jednej sesji?
To co pisze Glozeria o wahaniach to wazne rozroznienie bo ja mialem podobne pytanie kiedy zaczynalem - jak odroznic przepelnienie od zwyklego „naenergetyzowania” po sesji? Bo chba nie kazdy stan pobudzenia po medytacji to juz alarm?
no wlasnie, i tu wchodzi kwestia czasu trwania o której już pisałam ale też co ważne - jakość tego stanu. Euforycznie-drżące ręce to jedno, ale jak po sesji masz np. uczucie że głowa jest za ciasna, albo że za dużo myśli naraz, albo nie możesz się zatrzymać - to już inny sygnał. że tak powiem, wanessa - które z tych masz bardziej?
To co opisujesz Wanessa to klasyczny objaw niedomkniętej sesji. Tzn. weszłaś w stan otwarcia, a nie zamknęłaś tego porządnie przed końcem. Stąd to wrażenie „nieszczelności”. Mam pytanie - czy twoje materiały online wogóle mówią o zakończeniu sesji i o tym jak wychodzić ze stanu skupienia?
A właśnie że nie jest oczywiste! To jest ten błąd który robi masa osób na początku, sama tak robiłam. Moja nauczycielka porównywała to do operacji - otwierasz, robisz co masz zrobić, ale jeśli nie zamkniesz to efekt jest jak z otwartą raną. Nie trzeba robić nic skomplikowanego, ale jakies zamkniecie musi być. U mnie działa proste liczenie w dół, skupienie na oddechu i dosłownie głośne powiedzenie sobie „koniec”.
Tradycje wschodnie maja specjalne sekwencje zakonczenia pracy energetycznej,kture trwaja tyle samo co samo wejscie. To nie jets formalnosc,to jest warunek bezpieczenstwa. W niektorych szkolach qigong zakonczenie jest dluzsze niz glowna praktyka.
Tylko że to brzmi jakby ktos bez instrukcji obslugi włączył coś co ma bardo skomplikowane wyłączanie. powiem szczerze, trochę mnie to niepokoi że są takie materialy online które uczą wchodzenia a nie uczą wychodzenia. To nie jest odpowiedzialne.
ojej ojej, czytam to i zastanawiam sie czy ja tez nie robię podobnych błędów, bo też ucze sie sama z internetu. To znaczy ja robię tylko takie lekkie rzeczy, ale teraz nie wiem czy to co uważam za lekkie jest naprawde lekkie...
Ilonka,ja się tak samo zastanawiam. Bo wydawało mi się że medytacja to jest w miarę bezpieczna sprawa i niema za bardo jak ją zepsuć. a tutaj wychodzi że można jednak narobić se kłopotów.
Medytacja spokojnie-uważnościowa jest generalnie bezpieczna. Problem zaczyna się kiedy ktoś dodaje do tego aktywną pracę energetyczną, wizualizacje z intencją, przenoszenie energii itp. To już inny poziom i inne ryzyko. Nie chcę straszyć, ale jest różnica między siedzeniem w ciszy a aktywnym otwieraniem się energetycznie
To skąd wiadomo gdzie jest ta granica? Znaczy jak rozumiem że np. samo obserwowanie oddechu to ok, ale co z wizualizacjami spokojnych miejsc albo np. wyobrazaniem sobie światła? Gdzie to się zaczyna robić „energetyczne”?
Wracając do Wanessa - mam takie pytanie bo myślę o tym od kilku postów - czy to przepełnienie pojawia się zawsze po sesji, czy są dni kiedy jest gorzej albo lepiej? Bo jeśli jest korelacja z czymś innym, np. z fazą księżyca albo z tym jak się czujesz ogólnie, to może to coś powiedzieć o przyczynie.
Bardzo ma sens. Jak jesteś zmęczona to twoje „filtry” są słabsze, mniej kontrolujesz przepływ. To tak jak z odpornoscia fizyczną - jak organizm osłabiony to wszystko mocniej uderza. Myślę że to ważna obserwacja i warto to zapisać.
I to też oznacza że może nie powinnnaś robić intensywnych sesji jak jesteś na dołku. Ja mam taką zasadę że jak czuję że jestem poniżej jakiegoś progu, to odpuszczam albo robię bardzo lekko, tylko oddech i tyle. Lepiej nic nie robić niż robić na siłę.
Hej,czytam to i przyznam ze malo z tego rozumiem bo dopiero stykam sie z tymi tematami ale mam pytanie morze glupie - jesli ktos ma takie przepelnienie to czy mozna to „przekazac” innym? Znaczy czy osoba obok moze to poczuc albo na nia wplynac?
