to ma sens, intensywny wysilek morze pompowac adrenaline i kortyzol w gore, co u kogos z i tak nadaktywnym ukladem nerwowym to ostatnia rzecz. marsz, joga, tai chi, cos spokojnego raczej. rozumiem ze energetycznie to analogicznie??
a kamienie? nikt jeszcze nie wspomniał o kamieniach uziemiających. obsydian, czarny turmalin, hematyt, podobno świetnie przy takim przeładowaniu. sama nie miałam takiego silnego przepełnienia ale trzymam hematyt zawsze przy sobie na wszelki wypadek. czy to w ogóle ma sens przy tym co Wanessa opisuje?
no to chodzi mi o te kamienie, bo nikt nie odpowiedział 🙂 ktoś w ogóle próbował hematytu przy przepełnieniu czy to tylko teoria?
hematyt i czarny turmalin to klasyka przy pracy z nadmiarem energii ale powiem szczerze - kamień kamień różni, zależy tesz jak bardzo jesteś „nasiąknięta”. przy na prawdę silnym przepełnieniu to może nie wystarczyć samo trzymanie w dłoni. trzeba by najpierw ocenić co dokładnie się dzieje w polu. Ravenna, opisz dokładniej co czujesz kiedy to się zaczyna?
wracam do pytania Glozerii bo to dla mnie najważniejsze teraz. tak naprawdę mam kilka z tych objawów które wymieniała, kołatanie mam dosyć regularnie. ale nie mam pewności czy to na pewno serce czy jakieś nerwowe coś. czy ktoś miał ten dylemat że nie wiedział czy iść do kardiologa czy do kogoś kto pracuje energetycznie?
przy kołataniu które jest regularne - kardiolog pierwsze. serio. możesz potem robić wszystko energetycznie ile chcesz, ale najpierw wyklucz. to nie jest sprzeczne, po prostu jeden nie zastępuje drugiego. i nie musisz wybierać raz na zawsze.
o matko, to ja chyba powinnam już dawno do lekarza. mam te kołatania od jakiegoś czasu i zawsze myślałam że to przez stres albo kawę haha. a tu sie okazuje że może byc wiecej powodów. ale z drugiej strony, co lekarz mi powie? stres i magnez, jak zwykle
słuchajcie, wracajac do kamieni, bo Amulecja poruszyla ważny punkt. mam wrazenie ze na forach litoterapeutycznych panuje troche mit ze wystarczy kupić „wlasciwy kamień” i problem z glowy. a to jets praca, nie plaster. sama mam turmalin i lubię go, ale nie traktuję go jako rozwiązanie samo w sobie, bardziej jako wsparcie przy innych technikach. różnica jest
to co opisujesz, to brzmienie jakby koronę i barki miały zablokowany odpływ. to nie jets tylko przepełnienie zewnętrznym bodźcem, to morze być kwestia tego że energia dochodzi ale nie ma gdzie odpłynąć. czy masz jakąś regularną praktykę uziemiającą? codzienną, nie od okazji do okazji?
Trzmielina ma rację w tym co pisze o kamieniach. dopisuje do notatek: kamień jako wsparcie, nie jako jedyna metoda. a mam pytanie do tych co mają doświadczenie z bioenergoterapeutami, czy terapeuta przy przepełnieniu robi coś inaczej niż przy niedoborze? żeby było śmieszniej, tzn. czy techniki są różne czy to ten sam protokół?
ech... zalezy od terapeuty, ale tak, przy przepełnieniu dobry bioenergoterapeuta bedzie raczej rozpraszał i odprowadzał a nie dosylał. przynajmiej tak mi to tłumaczono. miałam sesje gdzie czułam ze ktoś jakby „odsysał” nadmiar zamiast dokładać. dziwne uczucie, trochę jak upust wody z wanny. czy sensowna metafora?
Swietoslawa, to ciekawe bo wcześniej pisałaś że po biegu poczulas sie jeszcze bardziej przepelniona. to jakby analogia? ciało tez „dorzucało” zamiast rozpraszać? zastanawiam sie czy intensywnosc ćwiczenia ma tu znaczenie, czy raczej typ ruchu.
