Forum

Asystent AI
Energia w czasie ch...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w czasie choroby - czy pracować czy czekać na zdrowienie

Strona 1 / 2

Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Hej, chcialam sie was zapytac o cos co mnie ostatnio trapi. Mam na co dzien do czynienia z bioenergoterapia, sama tez praktykuje troche, i zastanawiam sie jak wy podchodzicie do sesji kiedy jestescie chorzy. znaczy sie - czy jak ktos ma goraczke, przeziebienie, jakis wirus, to wogole brac sie za prace z energia? Bo mi jeden znajomy powiedzial ze choroba to swietny moment bo cialo i tak juz jets w jakims procesie oczyszczania, wiec energia idzie latwiej. Ale z drugiej strony sama czuje ze jak jestem oslabiola to ta praca mnie totalnie dobija, wychodzam z sesji bardziej zmeczona niz przed. no i niewiem co z tym robic. jak wy to u siebie obserwujecie? Ciezko sie teraz umowic osobiscie, wiec na razie robimy to przez telefon.


Odpowiedz
67 odpowiedzi
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

pytanie jak pytanie ale ważne i rozumiem te watpliwosci. 😉 ogolnie zasada ktora sama stosuje jets taka - rozrozniamy prace na se i prace z kims innym,bo to dwie rozne sytuacje. jesli chodzi o przyjmowanie energii podczas choroby, to tak, moze byc wspierajace, ale tylko jesli nie jestes totalnie wypalona i masz jakies minimum sily. Jesli masz wysokia goraczke i ledwo stoisz, to cialo ma teraz inne priorytety niz przetwarzanie energii z zewnatrz. Natomiast co do dawania energii kiedy sama jestes chora - tutaj bym powiedzila stanowcze nie. Karmisz z wlasnych zasobow i jak ich nie masz, to sobie po prostu szkodzisz. Widzialam kilka razy jak ludzie po sesji ktora prowadzili bedzac chorzy przez kolejne dni wogole nie mogli wstac z lozka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Malwinia Dla mnie kluczowe jets to co Malwinia napisala o zasobach. jak regularnie medytuje i czuje ze moje pole energetyczne jest mocne, to nawet przy drobnym przeziebieniu moge prowadzic krotka sesje i niema problemu. Ale to wymaga ze wiem gdzie jestem, czuje swoj stan, nie dzialaj na autopilocie. jak zaczyna sie cos powazniejszego - temperatura, slabosci - to odpuszczam. Organizm mowi wtedy jasno ze energie potrzebuje dla siebie. Dla mnie to jest wlasnie to ze praca z energia uczy sluchac ciala, a choroba jest jednym z takich komunikatow


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hm, to ze twoj znajomy powiedzial ze choroba to dobry moment na prace energetyczna - z jakiego zrodla to ma? Bo to mi troche brzmi jak teza wyciagnieta z powietrza. Owszem, organizm podczas choroby jets w intensywnym procesie, ale to nie znaczy ze jest bardziej otwarty na przeplywy energii. Czesto jest wrecz odwrotnie - system jest przeciazony i nie ma jak przetworzyc dodatkowych impulsow. Znam podejscia roznych szkol i wiekszosc mowi o ostroznosci, nie o zachecaniu do sesji w ostrej fazie choroby. Co nie znaczy ze trzeba calkowicie rezygnowac - tu Malwinia ma racje co do rozroznienia dawca/biorca. Ale bym sie nie opieral na radach jednej osoby bez sprawdzenia skad to pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@rodochrozyt)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie bo jestem nowa w tym temacie - jak wogole poznac ten swoj stan energetyczny? Bo to co opisujecie brzmi jakbyscie mieli jakis wewnetrzny barometr i poprostu wiecie kiedy mozecie a kiedy nie. Ja tego jeszcze nie czuje tak wyraznie, jak bym miala sie tego nauczyc to w ogole nie wiem jak ocenic czy mam za malo energii zeby dac komus, czy mam dosc. To dla mnie bardziej intuicja czy da sie to jakos nauczyc?


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Uwazam ze watek z tym oczyszczaniem podczas choroby to mit ktory krazyl juz od lat i szkoda ze sie powtarza. znam go z roznych zrodel i za kazdym razem jak ktos probowal tak robic to albo mu sie pogorszylo albo osoba ktora prowadzila sesje padala. Praktykuje od dobrych kilkunastu lat i moje doswiadczenie jets jednoznaczne - ostry stan chorobowy to czas odpoczynku, nie stymulowania. Mozna robic absolutne minimum, jakies delikatne wzmocnienie pola ale intensywna praca to nie jest dobry pomysl. Chyba ze ktos naprawde wie co robi i ma wystarczajaco rozeznania zeby ocenic stan pacjenta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Edzio.ka No i widzisz, ten znajomy troche namieszal mi w glowie bo mowil to z takim przekonaniem ze az mi sie nie chcialo dyskutowac. ale mam wlasnie to odczucie o ktorym pisales - ze po prowadzeniu sesji podczas gdy bylam sama oslabiola poprostu przez kilka dni nie moglam dojsc do siebie. mysle ze to nie byl przypadek. tylko jeszcze mam pytanie - co rozumiecie przez to „absolutne minimum” albo „delikatne wzmocnienie pola”?? bo to brzmi rozmaicie w roznych ustach


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

dla mnie minimum to na przyklad praca bez kontaktu,na odleglosc kilku centymetrow od ciala... bardo krotko, bez intensywnego skupienia intencji na konkretnym organie czy obszarze. Raczej ogolne przesuniecie energii niz celowana praca. Ale to tez zalezy od szkoly i podejscia. Ja nie polecam nikomu kto nie ma solidnej podstawy robic tego samemu podczas choroby bo wtedy trudniej wyczuc gdzie jets granica.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie do konca sie zgadzam z tym ze choroba to tylko czas odpoczynku od energii. W pewnych tradycjach choroba jest widziana jako moment przejscia,oczyszczenia na glebszym poziomie, i towarzyszenie temu procesie moga byc czymsc cennym. oczywiście nie chodzi o forsowanie ale o subtelne przytrzymanie przestrzeni. znam praktyke kiedy podczas choroby robi sie bardo lalagodne oczyszczenie aury, bez doladowania, i to pomaga nie blokowac tego co cialo juz robi. pytanie zaawsze brzmi - czy rozumiesz co sie dzieje, czy tylko cos robisz bo tak napisali.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Obsydianna Okej ale „tradycje” to szerokie pojecie. Mozesz powiedziec konkretnie o jakiej tradycji mowisz? Bo rozne systemy mowia rozne rzeczy i to ze gdzies cos sie robi nie znaczy ze wszedzie ma sens. Subtelne oczyszczenie aury podczas choroby - to rozumiem jako cos innego niz aktywna praca z energia i tu bym sie zgodziala. Ale ta roznica jest wazna i nie mozemy jej zacierac bo ktos moze to zrozumiec opacznie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

oj tam, nie wiedzialm ze to az tak skomplikowane. Ja myslalam ze energia to zawsze dobrze i im wiecej tym lepiej, a tu okazuje sie ze mozna przesadzic albo zrobic se krzywde. To troche zmienia moje spojrzenie. Wgl to jak sie zaczelo u mnie ze zainteresowanie bioenergoterapia to bylo wlasnie przy okazji choroby, chcilam sprawdzic czy to pomoze, i teraz niewiem czy to byl dobry pomysl w tamtym momencie 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Teodorka Nie chodzi o to ze energia jets zla albo jej za duzo - raczej ze masz za malo zasobow zeby ja przetwarzac albo ze dajesz kiedy nie masz z czego. To jak z jedzeniem - jedzenie samo w se jest dobre ale jak jestes po operacji i jesz za ciezko to nie pomaga. Kontekst i moment maja znaczenie. Pytanie co u ciebie sie wtedy dzialo - poczulas sie lepiej, gorzej, inaczej?


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Pranava Szczerze to niewiem bo nie mialam wtedy punktu odniesienia. Bylo mi troche dziwnie ale nie wiedzialam czy to od energii czy od samej choroby. Teraz bym podeszla do tego inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Sluchajcie, troche z boku patrze na te dyskusje bo bioenergoterapia to nie moja glowna dziedzina, ale obserwuje taka prawidlowosc - duzo z tego co tu mowicie opiera sie na wlasnych odczuciach i doswiadczeniach konkretnych osob, a to jest bardzo rozne u roznych ludzi. Jedna osoba po sesji podczas choroby czuje sie gorzej, inna lepiej. Jak wy to rozrozniajcie czy to kwestia stanu tej konkretnej osoby, podejscia prowadzacego, rodzaju choroby? Bo chyba nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Cefeida98 masz racje ze to nie jest zero-jedynkowe. Rodzaj choroby ma znaczenie, stan energetyczny osoby ma znaczenie, doswiadczenie prowadzacego ma znaczenie. Dlatego tez nudno mi jak ktos mowi „zaawsze” albo „nigdy”. Moje doswiadczenie jest takie ze inaczej pracuje sie z osoba ktra ma przewlekle stany zapalne a inaczej z kims kto ma ostre zakazenie wirusowe. To sa rozne sytuacje energetycznie. Ostry stan zapalny to znaczy ze ciale jest bardo zajete i trzeba uwazac. Przewlekle - tu bywa ze wsparcie jest pozadane.


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

ojejku,no to wlasnie to mnie interesuje najbardziej - jak praktycznie rozpoznac ten moment,ta granice. Bo w teorii brzmi logicznie ze ostry stan to odpoczynek. Ale co z sytuacja kiedy ktos juz kilka tygodni choruje, to juz nie jets ostry stan ale cialo nadal jest w procesie. jak wtedy podchodzic?


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przy przewleklych stanach rzeczywiscie jets wiecej przestrzeni do pracy ale tez wiecej pulapek. cialo jest zmeczone, czasem juz nie sygnalizuje tak wyraznie co potrzebuje, moze byc przekarmione sygnalami. Ja w takich przypadkach zaczynam bardo ostroznie, krotkie sesje, duzo obserwacji miedzy nimi, i przede wszystkim pytam jak sie czuje osoba po - nie w trakcie bo w trakcie czesto jest euforyczne odczucie, ale wlasnie po i nastepnego dnia. To jest lepszy wskaznik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodochrozyt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Malwinia To co Malwinia pisze o tym jak sie czujemy po a nie w trakcie to wydaje sie bardzo praktyczne, dzieki za to. Ale mam kolejne pytanie - co z samopraca podczas choroby? Czyli nie ktos z zewnatrz daje energie, tylko samodzielnie probowajesmy np. medytacja skupiona na wyzdrowieniu, wizualizacja, cos w tym stylu? To tez moze byc za duzo dla organizmu czy to jest bezpieczniejsze?


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Samopraca to troche inna historia. Przy lekkim przeziebieniu delikatna medytacja,skupienie oddechu, wizualizacja - to moze naprawde wspierac. Sam tak robie i czuje ze to pomaga nawet kiedy jestem oslabioly. Ale to musi byc naprawde delikatne, nie forsowanie sie przez godzinna intensywna sesje. Piec, dziesiec minut spokojnego oddychania i intencji to inne co niz godzina pracy z czakrami. Proporcje maja znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dodam jeszcze ze wedlug mnie wazne jets tez intencja jaka za tym stoi. Jesli medytujesz z pozycji strachu przed choroba i desperacji zeby to szybko minely - to czujesc jakos inaczej energetycznie niz kiedy poprostu towarzyszysz se w tym procesie z akceptacja. To rozroznienie wydaje mi sie istotne,nawet jesli nie wszyscy sie z tym zgadza


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodochrozyt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Obsydianna O tej intencji to ciekawie piszesz bo nigdy tak o tym nie myslalam. Czyli ten strach moze jakos przeszkadzac w samej pracy? Czujesc ze to faktycznie robi roznice czy to bardziej takie filozoficzne?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Rodochrozyt Ten wewnetrzny barometr o ktorym mowisz - on sie naprawde buduje latami regularnej praktyki, niema tu skrotu. Mozna przyspieszyc przez prowadzenie notatek po sesjach, skupianie sie na subtych sygnalach ciala ale to i tak wymaga czasu. Nie chce ci tego mowic zeby cie zniechęcić, po prostu lepiej wiedziec to na poczatku niz szukac jakiejs szybkiej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracajac do pytania o samodiagnoze stanu energetycznego bo kilka osob sie o to pytalo - wedlug mnie niema tu jakiejs jednej metody dla wszystkich. U mnie to sie zaczelo od prostej obserwacji po sesjach. Notowalam jak sie czulam za godzine,za dwa, nastepnego dnia. Po jakims czasie zaczelam widziec wzorzec. Nie bylo to zadne nagłe objawienie, poprostu systematyczna obserwacja przez dluzszy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

He, to ze intencja robi roznice to akurat zgadzam sie z Obsydianną, ale z troche innych powodow niz ona pewnie mysli. strach jako intencja to jest napiec miesniowe, nierowny oddech, skupienie na objawach a nie na procesie - i to juz samo w sobie zaburza jakosc pracy. Nie musi to byc nawet kwestia energii metafizycznej, samo cialo reaguje inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Edzio.ka no to sie chba jednak zgadzamy tylko uzywamy innych slow 🙂 Moze to jets ta rzadka chwila wspolnego gruntu.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Hej,mam pytanie moze troche z boku ale zwiazane z tematem - czy ktos z was kiedys mial tak ze w trakcie choroby sam z siebie odczuwal jakies energie, bez zadnej celowej pracy? Mnie sie raz przytrafiło kiedy mialam goraczke i czulam cos jakby przeplyw przez rece, bylam wtedy juz po kil ku tygodniach, nie na poczatku choroby. Nie wiedzialam co z tym zrobic


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Teodorka Nie o to mi chodzilo i troche mnie to irytuje. goraczka to bardo ciekawa sytuacja energetycznie bo cialo i tak jest wtedy w jakims intensywnym stanie. To co czulas przez rece moglo byc po prostu efektem podniesionej temperatury i nadwrazliwosci nerwowej,ale tez moze byc cos wiecej. Przy goraczce ja osobiscie w ogole nie pracuje aktywnie, tylko obserwuje


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

od paru dni tu zagladam o goraczce i sie zastanawiam - czy ktos ma jakies realne obserwacje co sie dzieje z energia bezposrednio po przebyciu choroby... nie w trakcie? Bo ja mam takie wrazenie ze po kazdym powaznie przebytem przeziebieniu moje czakry jakos sie przestawiaja, ale nie mam sie z czym porownac tylko nie wiem czy to nie jest sugestia.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 1 tydzień temu

Czakry przestawiaja sie po chorobie - brzmi jak cos co mozna mowic bez mozliwosci weryfikacji. Co to znaczy ze sie przestawiaja? Jak to mierzysz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Malachit77 nie mierze, wiem ze to nie jest miarodajne. Dlatego napisalam ze nie wiem czy to sugestia. Pytam czy ktos ma podobne obserwacje, nie ze tak jest na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Powracajac do glownego pytania Uwarowit o te przewlekle stany - jets jeszcze jeden aspekt ktory pominalysmy. przy dlugiej chorobie czesto jest tez zmeczenie psychiczne, frustracja, niecierpliwosc i to wplywa na prace tak samo jak stan fizyczny. Widzialam osoby ktore fizycznie juz byly w stanie pracowac ale psychicznie zaciagaly hamulec reczny.


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

kurcze, o, to wlasnie jets to co mnie dotyczy chba. bylam przewlekle chora przez kilka miesiecy i faktycznie ta frustracja ze to tak dlugo trwa wchodzila w kazda sesje ktora probowalam prowadzic. nawet jak czulam sie jako tako fizycznie to ta niecierpliwosc chyba przeszkadzala. Jak se z tym radzie??


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Niecierpliwosc podczas przewleklej choroby to wedlug mnie jest komunikat ze cialo potrzebuje czegosc innego niz tego co mu dajemy. Czasem to znaczy ze trzeba po prostu odpuscic prace i dac se przestrzen na zwykly odpoczynek bez zadnych intencji. Takie bezintencyjne lezenie moze byc bardo odbudowujace. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Okej ale „cialo komunikuje ze potrzebuje czegoś innego” - to jets teza ktora brzmi pieknie ale co z nia robic praktycznie? Jak rozroznic komunikat ciala od zwyklego zlego nastroju? Serio pytam,bo sama sie z tym zmagam i nie mam jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, to moze ja wejde z czyms bardziej konkretnym bo ta dyskusja troche plywa. Dla mnie praktyczny sygnał ze nie powinienem pracowac to jets to ze nie moge sie skupic przez wiecej niz minute na niczym. Nie na energii, nie na oddechu, nie na niczym. To jest moj osobisty barometr i sprawdza sie u mnie od lat. Ale to jest moje, inne osoby moga miec zupelnie inne sygnały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodochrozyt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Edzio.ka ten sygnal ze skupieniem to jets dla mnie bardo namacalny, dzieki Edzio.ka. Moge to sprawdzic na sobie, nie wymaga zadnego specjalnego wyczucia energetycznego. Bede obserwowac.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wlaczam sie bo temat mnie wciagnal. Ja mam troche inne doswiadczenie - choruja przez dluzszy czas odkrylam ze najlepszym wyznacznikiem dla mnie sa kamienie. Nie jako leczenie, tylko jako rodzaj termometru. Leze z kilkoma kamieniami i obserwuje co czuje. Jesli czuje ze cos plynie to jets ok, jesli czuje totalny brak to odpuszczam calkowicie. Moze brzmi dziwnie ale mi to pomaga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 312

@Filomena_67 a co jak kamienie nic nie czujesz normalnie, bez choroby? Bo ja np. przy kazdym nastroju czuje rozne rzeczy przy kamieniach i nie jestem pewien czy to energia czy oczekiwanie.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Malachit77 No to jest dobre pytanie i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Ja akurat czuje dość wyraznie roznice ale rozumiem ze to moze byc sugestia. Nie twierdze ze to pewna metoda dla kazdego, tylko ze u mnie dziala jako punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Ten watek z kamieniami jako barometrem jets ciekawy,nie myslalam o tym tak. ale wracajac do sedna - rozumiem ze chodzi o budowanie wlasnego systemu obserwacji a nie o szukanie jednej metody dla wszystkich. to troche zniecheca i troche uwalnia jednoczesnie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

to co opisuje Uwarowit z ta niecierpliwoscia wchodzaca w sesje - mysle ze to jets wlasnie jeden z tych momentow gdzie trzeba sie zatrzymac i zapytac po co tak naprawde robie sesje. Zeby sie wyleczyc szybciej? Zeby cos kontrolowac? Bo jesli odpowiedz brzmi „zeby przyspieszyc” to ta energie juz na starcie bierzemy z miejsca strachu a nie spokoju. I wtedy faktycznie lepiej nie robic nic.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@rodochrozyt)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak masz kilka miesiecy za soba i cialo poprostu nie wraca do normy to chba naturalne ze sie niecierpliwisz? Nie mozna czlowiekowi powiedziec po prostu „odpusc” jak on juz odpuszcza od miesiecy i nic sie nie zmienia. To brzmi troche jak radzenie z pozycji zdrowia 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Rodochrozyt Masz racje ze to latwo powiedziec z zewnatrz, nie kwestionuje ze to trudne. Tylko ze rozroznienie miedzy „odpuszczam bo dalem se spokoj” a „odpuszczam z frustracji bo nic nie dziala” to dwie zupelnie inne jakosci odpuszczenia. Pierwsze moze robic roznice, drugie to poprostu wyczerpanie udajace akceptacje.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: