Forum

Asystent AI
Przemiany następują...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przemiany następujące po bioenergoterapii - co się zmienia?

Strona 3 / 4

Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam inne doświadczenie z gotowymi afirmacjami - przez pierwsze tygodnie też czułam ten efekt papugi, ale po jakimś czasie niektóre zdania zaczęły znaczyć coś innego. Jakby wchodziły głębiej przez powtarzanie. Może potrzeba czasu żeby cudze słowa stały się swoje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Karinka.x ale to trochę jak uczenie się wiersza na pamięć, nie? Możesz recytować i nic z tego nie rozumieć, albo w końcu poczuć co poeta miał na myśli. Pytanie czy w afirmacjach to 'poczucie' jest warunkiem koniecznym, czy samo powtarzanie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@marchewka94)
Połączone: 1 rok temu

Z tego co czytałam, to spór między różnymi podejściami jest stary - jedni mówią że samo powtarzanie tworzy nowe ścieżki myślowe, inni że bez zaangażowania emocjonalnego to tylko słowa. Ale co to ma wspólnego z bioenergoterapią konkretnie? Czy robicie afirmacje w trakcie sesji, po, przed?


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

U mnie terapeutka zaproponowała afirmacje jako dopełnienie sesji, nie zamiast nich. Robiłam je wieczorem przez kilka minut, własne, zapisane po każdej sesji. I mam wrażenie że ta sesja jakby otwierała przestrzeń a afirmacja tę przestrzeń zabudowywała czymś nowym. Ale nie wiem czy to dobre porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 9 miesięcy temu

To 'otwieranie przestrzeni' które opisuje Dola pojawia się dość często w relacjach po sesjach energetycznych. Chciałabym zapytać Dola - czy terapeutka mówiła ci coś o tym w jakim stanie energetycznym jesteś po sesji i czy jest jakiś powód żeby właśnie wtedy pracować z afirmacjami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Glozka56 mówiła że po sesji ciało jest bardziej 'odblokowane' i nowe przekonania wchodzą łatwiej. Nie wiem na ile to jest udowodnione, ale logicznie brzmiało dla mnie sensownie. Jakbyś robiła remont i najpierw zrywasz stare kafelki, a potem układasz nowe.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 721

@Glozka56 to jest coś o czym słyszałam też od swojej terapeutki, że po sesji jest jakieś okno kiedy system jest bardziej plastyczny. Nie wiem skąd to pochodzi, ale zastanawiam się czy ktoś to kiedykolwiek próbował jakoś zweryfikować albo porównać - afirmacje bezpośrednio po sesji kontra w innym czasie dnia.


Odpowiedz
(@zdzichu-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 205

@Otylka to byloby ciekawe porównanie, ale jak to sprawdzić? Chyba musiałbyś robić to samo przez długi czas w obu wariantach i mieć jakieś mierzalne kryterium. A co byś uznała za dowód że jedna metoda działa lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie - jeśli sami mówicie że nie wiecie czy to energia, czy czas dla siebie, czy afirmacje, czy ich kolejność, to jak właściwie oceniacie czy bioenergoterapia w ogóle coś zrobiła? Nie mówię że nie działa, naprawdę pytam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 721

@Hortensja myślę że to uczciwe pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka, że w większości przypadków nie da się tego rozdzielić. Ale dla mnie to nie przekreśla sensu. Jeśli zestaw tych rzeczy razem daje efekt, to czy naprawdę muszę wiedzieć który składnik ile robi?


Odpowiedz
(@sigilia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Otylka ale co jeśli to jest ważne, bo płacisz za sesje energetyczne a mogłabyś zapłacić za terapię albo kurs afirmacji i wyjść na to samo? Nie chcę być nieprzyjemna, ale to chyba ma znaczenie praktyczne.


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 347

@Sigilia to jest bardzo pragmatyczny punkt widzenia i rozumiem go, ale zakłada że efekty są takie same. Otylka wcześniej mówiła że odczucia w ciele są inne przy bioenergoterapii niż przy zwykłej terapii. Może te ścieżki nie są zamienne tylko uzupełniające.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chciałam dopytać o te afirmacje po sesji - czy robicie je zaraz po powrocie do domu, czy zostawiacie jakiś czas? Bo zastanawiam się czy jest sens w robieniu ich jak się jest jeszcze w tym stanie, czy może lepiej gdy trochę opada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 142

@Leokadia_A ja robiłam jak wracałam i byłam jeszcze taka trochę we mgle po sesji. Teraz nie wiem czy to był dobry pomysl czy nie, ale wtedy czułam że słowa bardziej wchodzą. Może przez tę mgle właśnie?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przy okazji tego co mówi Amuletka - czy ktoś z was miał po sesjach takie poczucie że coś w was zmieniło się zanim zdążyliście to przemyśleć? Bo ja miałam raz takie dziwne wrażenie że decyzja była już podjęta zanim dotarła do głowy. Nie wiem czy to związek z sesjami czy przypadek.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Tojadek to brzmi jak coś ważnego. Możesz powiedzieć jaka to była decyzja? Mam wrażenie że to może mieć znaczenie czy chodziło o coś dużego czy codziennego.


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Novaria78 to była decyzja o tym żeby nie wracać do pewnej relacji. Małej w sensie codziennym, ale dla mnie dużej. I co mnie zaskoczyło to właśnie to że nie myślałam o tym świadomie podczas sesji, a po niej po prostu wiedziałam. Bez analizowania, bez rozkładania na czynniki pierwsze.


Odpowiedz
(@sigilia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Tojadek ale jak to możliwe że decyzja była 'już podjęta'? To brzmi jakby ktoś inny ją podjął za ciebie. Trochę mnie to niepokoi jeśli mam być szczera. Czy nie masz wrażenia że straciłaś nad tym kontrolę?


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Sigilia nie, właśnie odwrotnie. Jakbym odzyskała kontakt z tym co sama chcę, a nie co mi się wydaje że powinnam chcieć. Trudno mi to inaczej opisać. To nie było narzucone z zewnątrz, raczej odkopane ze środka.


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 342

@Tojadek takie decyzje podprogowe zdarzały mi się przy mocnych tranzytach Plutona, więc nie wykluczam że to nie tylko sesje. Ale co ciekawe - te okresy po sesjach które opisujecie, z tym spokojem i innym podejściem do sytuacji, to ciekawe jak się mają do momentu gdy ktoś jest pod presją jakiegoś trudnego transytu. Czy te efekty się utrzymują kiedy los nie odpuszcza, czy wtedy szybciej opadają?


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Znam to uczucie które opisuje Tojadek. Po jednej z sesji miałam dokładnie to samo - decyzja jakby już była, a ja ją tylko odkryłam. Terapeutka mówiła że ciało czasem wie wcześniej niż głowa. Nie wiem czy to energia, czy cokolwiek innego, ale ten mechanizm mi się powtórzył kilka razy.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@marchewka94)
Połączone: 1 rok temu

To co opisują Tojadek i Dola przypomina mi koncepcje z psychologii somatycznej - że ciało przechowuje wiedzę, do której umysł analityczny nie ma dostępu na co dzień. Bioenergoterapia mogłaby być jednym ze sposobów na dotarcie do tej warstwy. Ale ciekawi mnie czy te decyzje się sprawdziły z perspektywy czasu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Marchewka94 to jest dobre pytanie i chciałabym żeby Tojadek na nie odpowiedziała, bo sama też się zastanawiam. Czy decyzja podjęta 'przez ciało' albo 'przez energię' ma potem inne konsekwencje niż ta przemyślana miesiącami?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Sprawdziła się. Chyba. Znaczy nie żałuję jej. Ale czy dlatego że była 'energetycznie właściwa' czy dlatego że po prostu była dobra - tego nie odróżnię. Marchewka94 pyta o perspektywę czasu i uczciwie mówiąc nie wiem jak długo trzeba czekać żeby to ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 721
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania Hortensji sprzed kilku postów - mam wrażenie że ta rozmowa właśnie pokazuje dlaczego jest tak trudno ocenić co zrobiła bioenergoterapia. Bo zmiany które opisujemy, decyzje, spokój, inne patrzenie na rzeczy, są prawdziwe. Ale mechanizm jest niewidoczny. I może w tym właśnie tkwi sedno tematu który Dola otworzyła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Otylka dziękuję że wróciłaś do mojego pytania. Ale to trochę mnie nie satysfakcjonuje jako odpowiedź. Rozumiem że mechanizm jest niewidoczny, ale czy przynajmniej macie jakiś sposób żeby odróżnić 'zmiana po bioenergoterapii' od 'zmiana bo akurat taki był czas w moim życiu'?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Hortensja to pytanie zakłada że te dwie rzeczy są rozdzielne. A co jeśli bioenergoterapia działa właśnie przez to że przyspiesza albo ułatwia coś co i tak by przyszło? Wtedy 'taki czas' i 'sesja' nie są konkurencyjnymi wyjaśnieniami, tylko współpracującymi.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Prowadzę notatki od jakiegoś czasu i powiem wam że próbowałam to śledzić. Robiłam wpisy przed sesją i po sesji, co czuję, co myślę o konkretnych sytuacjach w życiu. I jest coś, różnica między stanem 'przed' a 'po' jest wyraźna i powtarzalna. Ale Hortensja ma rację że nie wiem czy to sesja, czy samo wyjście z domu i godzina dla siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 205

@Karinka.x ale to jest już coś konkretnego! Powiedz więcej - jak wyglądają te wpisy? Co się zmienia między przed a po? Piszesz o emocjach, o myślach, o ciele?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Zdzichu.x głównie emocje i to jak patrzę na sprawy które mnie obciążają. Przed sesją często piszę ze złością albo bezsilnością. Po sesji te same sprawy są, ale jakoś mniejsze. Nie rozwiązane, ale jakby bardziej do uniesienia. I to jest dość regularne w moich zapiskach.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja nie prowadzę notatek tak porządnie jak Karinka.x ale teraz zaczynam żałować że nie zaczełam wcześniej. Czy myślisz że warto zacząć w połowie procesu, czy to już nie ma sensu bo nie mam danych z początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Amuletka zaczynaj teraz, naprawdę. Nie potrzebujesz danych z początku żeby zobaczyć wzorzec. Wystarczy kilka tygodni regularnych wpisów i zaczynasz widzieć co się powtarza.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tego co mówiła wcześniej Dola o 'otwieraniu przestrzeni' przez sesję i zabudowywaniu jej afirmacjami. Mam pytanie do osób które to robią - czy te afirmacje które pisałyście po sesjach dotyczyły konkretnie tego co działo się na sesji, czy były bardziej ogólne? Bo zastanawiam się czy tematyczne powiązanie ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Leokadia_A u mnie były związane z tym co wychodziło na sesji. Terapeutka mówiła co 'widziała' albo co 'czuła' w danym obszarze i z tego naturalnie wynikało co napisać. Nie planowałam tego wcześniej, powstawało na gorąco. I chyba dlatego były takie osobiste.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy o notatkach i decyzjach podejmowanych po sesjach i myślę sobie że to co opisujecie jako 'plastyczność po sesji' jest podobne do tego co obserwuję u siebie przy mocnych tranzytach, zwłaszcza Urana. Takie momenty kiedy stare wzorce nagle mają mniejszą siłę. Pytanie czy bioenergoterapia może celowo wywołać coś co tranzyt robi niejako z zewnątrz i bez pytania o zgodę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 721

@Mistral to jest ciekawe zestawienie. Bo tranzyt przychodzi kiedy przychodzi, a na sesję idziesz kiedy chcesz. Może bioenergoterapia to rodzaj świadomego otwierania okna, które astrologia otwiera według własnego harmonogramu?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chciałam wrócić do pytania Leokadii o czas afirmacji po sesji, bo to mi nie daje spokoju. Dola mówiła że robiła je wieczorem, Amuletka że zaraz po powrocie. Czy ktoś próbował jedno i drugie i ma jakieś porównanie? Bo to mogłoby trochę rozjaśnić ten temat z 'oknem plastyczności'.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Próbowałam obie opcje i mogę powiedzieć z doświadczenia - u mnie wieczorny zapis działa lepiej. Zaraz po sesji jestem za bardzo w środku tego co się działo, za blisko emocji. Wieczorem mam już jakiś dystans i widzę to wyraźniej. Ale nie wiem czy to reguła, czy moja specyfika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 142

@Karinka.x a jak długo trwa ta sesja u ciebie? Bo zastanawiam się czy to ma znaczenie. Jak sesja jest krótka to może stan 'za blisko' mija szybciej? U mnie sesje bywają dość długie i faktycznie po powrocie czuję się trochę ogłuszona, więc może dlatego wieczór mógłby być lepszy.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to ciekawe że Karinka opisuje ten stan 'za blisko' po sesji bo ja to czułam podobnie. Terapeutka kiedyś powiedziała żebym nie pisała ani nie podejmowała nic ważnego przez pierwsze dwie godziny po sesji. I to miało sens w praktyce. Ciało potrzebuje się ułożyć.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@zdzichu-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

a co rozumiesz przez 'ułożyć się'? To jest dosłowne, że chodzi o odpoczynek fizyczny, czy raczej o jakiś wewnętrzny proces, emocjonalny? Bo to brzmi jakby sesja wprawiała coś w ruch i trzeba dać temu czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Zdzichu.x trochę jedno i drugie. Fizycznie byłam czasem zmęczona, senności nie planowałam ale przychodziła. Ale chodziło też o to że zaraz po sesji myśli i emocje były porozrzucane. Coś jak po głębokim śnie kiedy nie od razu wiesz co jest rzeczywistość. Trzeba żeby to opadło.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co Dola mówi o 'porozrzucanych myślach i emocjach' po sesji przypomina mi specyficzny stan po mocnym transycie. Taka chwilowa dezorientacja przed tym jak nowe układa się w całość. Ciekawe czy ktoś jeszcze miał takie okresy dezorientacji po sesjach, bo to by znaczyło że zmiana zaczyna się od czegoś co wygląda jak chaos.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Mistral tak, i to był dla mnie jeden z trudniejszych momentów. Po trzeciej sesji miałam dwa dni kiedy wszystko mnie drażniło, byłam niecierpliwa, nie mogłam spać normalnie. Terapeutka mówiła że to 'wychodzenie', ale dla mnie to był nieprzyjemny etap. Teraz wiem że było warto, ale wtedy wcale nie wiedziałam.


Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Tojadek i co zrobiłaś z tą informacją od terapeutki? Czy po prostu uwierzyłaś że to przejściowe, czy szukałaś jakiegoś potwierdzenia że wszystko jest w porządku? Bo mnie by to w tamtym momencie nie uspokoiło.


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Hortensja szczerze? Trochę uwierzyłam, trochę się bałam. Napisałam do terapeutki po tych dwóch dniach i ona potwierdziła że to typowe po głębszej pracy. Ale gdyby trwało dłużej to chyba sama bym zrezygnowała z kontynuowania.


Odpowiedz
Wpisy: 721
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten temat z trudnymi dniami po sesji jest ważny i myślę że mało o tym się mówi. Ludzie opisują przemiany jako coś płynnego i pozytywnego, a rzeczywistość bywa inna. Czy ktoś poza Tojadek miał takie okresy kiedy po sesji czuło się gorzej niż przed?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja miałam coś takiego po drugiej sesji. Nie drażliwość, ale nagła chęć płaczu przy błahostkach przez kilka dni. Jakby powierzchnia była cieńsza i wszystko przebijało. Nie wiedziałam wtedy czy to przez sesję czy po prostu tak wyszło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Leokadia_A to co opisujesz, ta cieńsza powierzchnia, to jest dla mnie jeden z bardziej charakterystycznych objawów pracy energetycznej. Pytanie które mam do ciebie: czy w tamtym czasie zrobiłaś coś żeby to sobie wesprzeć, jakieś afirmacje, medytacja, cokolwiek? Czy pozwoliłaś temu po prostu przejść?


Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Glozka56 pozwoliłam przejść, bo nie wiedziałam co innego zrobić. Nie miałam żadnego rytuału na tamten czas. Teraz żałuję trochę że nie zapytałam terapeutki co robić między sesjami, bo zostawiłam to samo sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest chyba luka którą wiele osób ma. Sesja się kończy i zostajesz z tym co wyszło, bez instrukcji. Ja pytałam wprost i dostałam konkretne wskazówki, ale tylko dlatego że zapytałam. Czy terapeutki same proaktywnie dają takie wsparcie, czy trzeba o to dopytywać?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tego i zaczynam się zastanawiać czy to 'gorsze samopoczucie po sesji' jest czymś normalnym czy raczej sygnałem że coś poszło nie tak. Jak niby mam to odróżnić jako osoba która dopiero zaczyna? Bo z jednej strony słyszę że to 'wychodzenie', z drugiej że to objaw pracy. Ale co jeśli to po prostu reakcja na stres?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 347

@Sigilia to jest bardzo trafne pytanie i myślę że tu nie ma prostej odpowiedzi. W psychologii mówi się o czymś podobnym przy terapii - że zanim coś się poprawi, może się chwilowo pogorszyć bo zaczynasz dotykać materiału który był wcześniej schowany. Ale to nie znaczy że każde pogorszenie jest właściwe. Trudno to ocenić bez kontekstu.


Odpowiedz
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Marchewka94 a jak w takim razie odróżnić 'to jest część procesu' od 'to jest za dużo i powinnam się zatrzymać'? Bo wydaje mi się że to jest kluczowe i nikt jeszcze tego tu nie powiedział wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 9 miesięcy temu

Na to pytanie Novarii odpowiem tylko tym że według mnie kluczowa jest intensywność i czas. Dwa, trzy dni lekkiego rozchwiania to jedno. Jeśli trwa tydzień i nie ma ani jednego lepszego momentu, to już coś do przemyślenia. Ale też: czy w tym czasie jesteś w kontakcie z terapeutką, czy jesteś sama z tym?


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 12 miesięcy temu

No właśnie, to jest kolejna rzecz którą chcę zapytać swojej terapeutki. Jak ma wyglądać kontakt między sesjami? Bo mam wrażenie że teraz to jest tak że idziesz, coś się dzieje, wychodzisz i do następnej sesji jesteś sama. A to może być za długo.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

U mnie tak właśnie wyglądało, sama między sesjami. Dlatego afirmacje były dla mnie sposobem żeby nie zostawać z tym zupełnie bez niczego. Nie zastępowały kontaktu z terapeutką, ale dawały poczucie że robię coś aktywnie. Że nie tylko czekam.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: