Forum

Asystent AI
Przemiany następują...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przemiany następujące po bioenergoterapii - co się zmienia?

Strona 4 / 4

Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Dola pisze o afirmacjach jako sposobie na 'nie zostawanie z tym samemu' — to mnie uderzyło. Bo ja zawsze myślałem o afirmacjach jako o czymś oddzielnym, samorozwojowym, nie powiązanym z pracą energetyczną. A tu wychodzi że mogą być czymś w rodzaju pomostu między sesjami. Czy tak to rozumiesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Zdzichu.x dokładnie tak. Nie traktowałam ich jako magii samej w sobie, tylko jako zakotwiczenie. Coś co przypominało mi w co zmierzam, kiedy po sesji wszystko zaczynało się rozmywać. Afirmacja była jak wbicie kołka w ziemię — oto jestem, oto dokąd idę.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

to jest ciekawe podejście bo ja z kolei miałam wrażenie że afirmacje zaraz po sesji mi nie działały. Dosłownie wypowiadałam słowa i nic, jakby szły w próżnię. Dopiero po kilku dniach, kiedy opadł ten 'kurz po sesji', zaczynam je czuć. Czy u ciebie też było coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Karinka.x tak, i to bardzo. Pierwsze dni to było mechaniczne powtarzanie. Ale myślę że to i tak miało sens, bo budowało nawyk. Nie chodziło o to żebym każde słowo czuła głęboko, tylko żebym nie zostawała w ciszy z tym co wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o afirmacjach i mam pytanie które mnie trochę nęka: czy ktoś z was miał sytuację że afirmacja brzmiała jak kłamstwo i to było wprost nie do wytrzymania? Coś w stylu 'jestem spokojna i zrównoważona' kiedy wewnętrznie wszystko się trzęsło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tojadek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Otylka tak i to jest ten moment kiedy ja przerywałam afirmacje bo czułam że to pogarsza sprawę. Jakby mózg się buntował i mówił 'ale to nieprawda'. Jak sobie z tym radziłaś albo czy w ogóle to minęło samo?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Tojadek minęło ale nie samo. Zmieniłam formułowanie z 'jestem' na 'uczę się być' albo 'wybieram'. To było mniej kłamliwe i jakoś przechodziło przez ten wewnętrzny filtr. Nie wiem czy to ma jakiś głębszy sens energetyczny, ale psychicznie robiło różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

To co Otylka mówi o zmianie sformułowania ma swoje odbicie w podejściach terapeutycznych. Afirmacja która jest zbyt odległa od obecnego stanu może wywoływać opór, bo system nerwowy ją odrzuca jako niespójną. Dlatego tak zwane afirmacje pomostowe, zaczynające się od 'jestem w procesie' albo 'zaczynam', mogą być łatwiej przyswajalne. Ale ciekawi mnie jak to wyglądało u was po sesjach bioenergoterapii, czy opór był silniejszy niż zwykle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Marchewka94 u mnie opór był silniejszy właśnie w tych trudnych dniach po sesji. Jakby wszystkie mechanizmy obronne stawały w gotowości. Nie próbowałam wtedy afirmacji bo w ogóle nie wiedziałam że mogłabym ich użyć. Żałuję teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Afirmacje to są po prostu zdania które się powtarza? I to ma realny wpływ na to co się dzieje energetycznie po sesji, czy to bardziej kwestia psychiki? Bo nie do końca rozumiem jak to się łączy z bioenergoterapią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Sigilia to jest dobre pytanie i myślę że podział na 'psychiczne' i 'energetyczne' jest tu trochę mylący. W praktyce pracy z energią trudno je rozdzielić. Afirmacja działa na przekonania, a przekonania — według wielu podejść — mają bezpośrednie przełożenie na pole energetyczne. Ale zanim pójdziemy głębiej: czego konkretnie nie rozumiesz w tym połączeniu?


Odpowiedz
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Glozka56 nie rozumiem czy afirmacja jest czymś co 'utrzymuje' efekty sesji, czy raczej coś otwiera nowego. Bo z rozmowy wynika że jedni używają jej żeby się ustabilizować, a inni żeby iść dalej. Czy to jest indywidualne czy jest jakaś kolejność?


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobne pytanie do Sigilii, tylko inaczej sformułowane: czy afirmacje mogą być za wcześnie? Mam na myśli — zaraz po sesji, kiedy jest to co Dola nazywała 'porozrzucanymi emocjami', czy afirmacja nie przykrywa czegoś co powinno jeszcze chwilę poboleć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 279

@Novaria78 to jest dla mnie najważniejsze pytanie w całym tym wątku. Bo mam wrażenie że czasem afirmacja może działać jak tynkowanie ściany bez naprawy fundamentów. I zastanawiam się czy bioenergoterapeuci mają w ogóle zdanie na ten temat, czy zostawiają to w gestii klienta.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Moja terapeutka powiedziała mi wprost że afirmacja zaraz po sesji nie jest po to żeby przykryć, tylko po to żeby dać kierunek. Że jeśli coś zostało otwarte, to afirmacja może pomóc żeby energia szła konkretną ścieżką a nie rozsiewała się bez sensu. Ale przyznała też że to nie jest reguła dla wszystkich.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Karinka.x a ona powiedziała ci jakie afirmacje konkretnie? Bo ja słyszałam o 'dawaniu kierunku' ale nigdy nie wiedziałam czy to ma być coś ogólnego jak 'jestem zdrowa' czy może coś bardziej celowanego pod dany problem. Mam trochę chaos w głowie jeśli chodzi o to co właściwie powtarzać.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Amuletka dostałam konkretne zdania dostosowane do tego nad czym pracowałyśmy na sesji. Nie generyczne. I to robiło dużą różnicę, bo czułam że to jest 'moje', nie jakiś szablon. Ale rozumiem że nie każda terapeutka tak robi.


Odpowiedz
Wpisy: 291
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Czy to nie jest trochę tak że jak terapeutka sama formułuje afirmacje, to ty powtarzasz czyjeś słowa o sobie? I czy to w ogóle działa tak samo jak coś co sam z siebie czujesz i formułujesz? Pytam szczerze bo to mnie zatrzymuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Hortensja ja miałam dokładnie ten sam opór. I w końcu doszłam do wniosku że lepiej przerobić to co dostałam na własne słowa, takie które brzmią jak moje. Efekt był wtedy inny, bardziej zakorzeniony. Ale nie wiem czy to jest zgodne z tym co zalecają terapeuci, bo nie pytałam.


Odpowiedz
Wpisy: 96
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Novarii o to czy afirmacja może być za wcześnie — u mnie były momenty kiedy odczekiwałam zanim zaczęłam. Pierwsza doba po sesji to był dla mnie czas bez żadnych narzuconych słów. Dopiero potem, kiedy trochę opadło, zaczynałam powtarzać. I to czułam jako coś naturalnego, nie wymuszonego.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale wracając do tego co Dola napisała o pierwszej dobie bez słów — to mnie zatrzymuje. Bo ja bym właśnie w tym pierwszym dniu chciała coś robić, żeby nie zostawać sama z tym co wyszło. I teraz nie wiem czy to jest zdrowe podejście czy właśnie ten przymus działania jest częścią problemu?


Odpowiedz
Wpisy: 96
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie o tym myślałam kiedy to pisałam. Ten przymus robienia czegoś zaraz, natychmiast — to samo w sobie jest sygnałem. Jakby cisza po sesji była nie do zniesienia. I może właśnie dlatego warto ją wytrzymać, bo ona też jest częścią przemiany.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

a czy ta cisza u ciebie była neutralna, czy raczej nieprzyjemna? Bo to chyba robi różnicę. Cisza jako odpoczynek to jedno, a cisza jako coś co ciśnie i nie daje oddechu to chyba jednak coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Novaria78 obie. Na zmianę. I to było dezorientujące, bo nie wiedziałam kiedy skończyć siedzieć w tej ciszy a kiedy jednak coś z nią zrobić. Nie miałam wtedy żadnego kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

To kryterium które Dola opisuje — kiedy cisza służy a kiedy szkodzi — to jest coś o czym mówię na każdym kroku, bo wydaje mi się że to jest serce całej pracy po sesji. Czy ktoś z was dostał kiedyś od terapeuty jakiekolwiek wskazówki jak to rozróżniać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Otylka ja nie dostałam nic konkretnego. Właściwie po każdej sesji czułam się trochę zostawiona z tym wszystkim. Nie wiem czy tak ma być, czy to zależy od terapeuty.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@tojadek)
Połączone: 1 rok temu

Ja dostałam coś w stylu 'obserwuj co się pojawia i nie oceniaj'. Co brzmi ładnie, ale w praktyce kiedy masz falę emocji i nie śpisz w nocy, to ta rada jest trochę jak nic. Ktoś jeszcze miał wrażenie że te wskazówki są za mało konkretne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Tojadek tak, i to był powód dla którego zaczęłam prowadzić notatki po sesjach. Skoro nikt mi nie powiedział co robić, to przynajmniej zapisywałam co się dzieje, żeby mieć jakiś punkt odniesienia na następną sesję. To nie było idealne, ale dawało poczucie że gdzieś idę, a nie stoję w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

To co Tojadek mówi o za mało konkretnych wskazówkach pojawia się bardzo często w relacjach osób po różnego rodzaju sesjach pracy ciało-umysł. Brak instrukcji nie jest przypadkowy — część podejść zakłada że nadmierne prowadzenie po sesji zaburza to co i tak naturalnie się przetwarza. Ale pytanie brzmi czy ta filozofia jest komunikowana klientowi, czy po prostu go zostawia bez słowa wyjaśnienia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 279

@Marchewka94 to jest dobry punkt, ale mnie bardziej interesuje co się dzieje kiedy klient nie przetwarza naturalnie i potrzebuje jednak czegoś więcej. Czy w bioenergoterapii jest w ogóle jakiś sygnał alarmowy który mówi 'to już nie jest normalna reakcja po sesji'?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Mistral to zależy od terapeuty i podejścia, ale generalnie niepokojem byłoby coś co nie opada po kilku dniach albo nasila się zamiast wygasać. Intensywna reakcja w pierwszej dobie to często norma, problem pojawia się kiedy stan z sesji wlewa się w kolejny tydzień bez żadnego ruchu.


Odpowiedz
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Glozka56 a to znaczy że jak po tygodniu nadal jest ciężko, to powinnam wrócić do terapeutki? Pytam bo nie wiem gdzie jest granica między przetwarzaniem a czymś co wymaga reakcji.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Sigilia tak, w mojej opinii tak. Nie czekaj za długo w ciemno. Dobra terapeutka powinna wiedzieć czy to jeszcze mieści się w procesie czy coś poszło inaczej niż powinno.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytnaie trochę z boku — czy jeśli afirmacje po sesji naprawde działały, to czy w jakymś momencie przestajesz je potrzebować? Bo boję się że wejdę w uzależnienie od powtarzania i nie będe umiała bez tego funkcjonowac.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Amuletka u mnie naturalnie odpadły po jakimś czasie. Nie decyzją tylko po prostu przestałam je pamiętać i to było w porządku. Jakby zrobiły swoje i nie było już potrzeby wracać. Ale to było przy jednym konkretnym temacie — przy nowym znowu zaczynam.


Odpowiedz
Wpisy: 291
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, mam wrażenie że cała ta rozmowa krąży wokół jednego pytania którego nikt wprost nie zadał: czy te przemiany po bioenergoterapii naprawdę wynikają z sesji, czy to może być po prostu czas, który by i tak upłynął? Jak w ogóle to odróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 279

@Hortensja to jest pytanie które ja sobie też zadaję i szczerze nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Jedyne co mi przychodzi do głowy to porównanie momentów kiedy się pracowało i kiedy nie — ale to nie jest żaden dowód naukowy, tylko subiektywne odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wydaje mi się że to jest trochę złe pytanie, przynajmniej jeśli chodzi o pracę wewnętrzną. Bo nawet jeśli czas by i tak upłynął, to sesja mogła zmienić coś w tym jak ten czas przebiegał — szybciej, głębiej, z mniejszym bólem. Niekoniecznie musi być 'albo-albo'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Novaria78 zgadzam się z tym, ale rozumiem też skąd Hortensja pyta. Jak ktoś wydaje pieniądze i czas na sesje, to chce wiedzieć czy to ma sens. I to jest uczciwe pytanie nawet jeśli odpowiedź jest skomplikowana.


Odpowiedz
Wpisy: 96
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Dla mnie najlepszym dowodem były te momenty kiedy zmiana przychodziła w miejscu gdzie jej kompletnie nie oczekiwałam. Nie tam gdzie się skupiałam, nie w temacie który przerabiałam świadomie, tylko gdzieś obok. To było za nieoczekiwane żebym mogła to przypisać samemu upływowi czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

To co Dola opisuje z tą nieoczekiwaną zmianą gdzieś obok — ja to też miałam i to było dziwne. Nie w miejscu gdzie bolało, tylko w czymś zupełnie innym. Ale właśnie dlatego nie byłam pewna czy to sesja czy coś innego. Dola, a po jakim czasie od sesji to się pojawiło? Bo u mnie był chyba tydzień przerwy i nie wiedziałam jak to połączyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Sigilia różnie — raz już po dobie, innym razem po jakichś dwóch tygodniach. I właśnie ta rozpiętość czasu sprawiała że trudno mi było to przypisać sesji. Ale schemat był podobny — coś miękkiego, niespodziewanego, jakby coś puściło samo bez wysiłku.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujecie obie — ta zmiana w miejscu gdzie się jej nie szukało — to jest coś o czym rzadko się mówi przy bioenergoterapii. Jakbyśmy zawsze oczekiwały że efekt będzie tam gdzie było skupienie. A często bywa inaczej. Marchewka94, czy to ma jakiś sens z perspektywy tego jak w ogóle działa praca z energią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Otylka ma. Ciało i psychika to nie są oddzielne szufladki — praca w jednym miejscu często przynosi rozluźnienie gdzie indziej, bo napięcia są połączone. Ale to nie oznacza że zawsze tak będzie. Mnie bardziej ciekawi co Dola rozumie przez 'zbyt nieoczekiwane żeby przypisać przypadkowi' — bo to jest klucz do całej tej dyskusji.


Odpowiedz
Wpisy: 96
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Chodzi mi o to że to dotyczyło czegoś co w ogóle nie było na mojej liście tematów do przepracowania. Żadnych afirmacji, żadnej intencji. A zmieniło się. I to konkretnie — w relacji z konkretną osobą, w konkretnym wzorcu który miałam od lat. To nie było 'trochę lepiej', tylko wyraźne przesunięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 291
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale jak to zweryfikować? Serio pytam bez złośliwości. Bo każdy z nas ma jakieś zmiany przez cały czas — dojrzewamy, coś się rozwiązuje, coś się kończy. Skąd pewność że to właśnie tamta sesja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tojadek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Hortensja to jest trochę tak jak z pytaniem czy leki działają — skąd wiesz że nie wyzdrowiałabyś sama. Nie wiesz. Ale jeśli wzorzec z dziesięciu lat zmienia się w ciągu miesiąca pracy, to jednak trudno mi uznać to za czysty przypadek.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Tojadek właśnie dlatego prowadziłam notatki — żeby mieć jakiś punkt zaczepienia. I nawet nie po to żeby udowodnić że sesja zadziałała, tylko żeby zobaczyć w jakim kierunku się poruszam. Ale Hortensja ma rację że to jest zawsze interpretacja, nie pomiar.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

To porównanie z lekami jest interesujące, ale kuleje w jednym miejscu — leki mają przynajmniej teoretyczny mechanizm działania. Przy bioenergoterapii nawet jeśli coś działa, to pytanie dlaczego pozostaje otwarte. Mistral, ty chyba też masz wątpliwości co do mechanizmu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 279

@Novaria78 tak, i to jest coś co siedzi mi z tyłu głowy przez całą tę rozmowę. Możemy obserwować efekty, możemy je opisywać, ale to nie jest to samo co rozumieć co się naprawdę dzieje. Mnie interesuje coś innego — czy ktoś tutaj miał sesję która nie dała żadnej zmiany? Żadnej? Bo to też byłoby ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja miałam. Pierwsza sesja była właściwie bez echa — nic się nie zmieniło, żadnych reakcji, żadnych emocji. Dopiero od drugiej coś zaczęło się ruszać. Nie wiem czy to kwestia otwierania się, czy po prostu tamta sesja nie trafiła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Leokadia_A a ty byłaś u tej samej terapeutki za obu razem? Bo zastanawiam się czy to kwestia terapeuty czy może twojego stanu w tamtym momencie. Pytam bo boję się że u mnie będzie jak u ciebie i nie bedę wiedzieć czy przestać czy czekać.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest ważne pytanie Amuletka, i nie ma jednej odpowiedzi. Brak reakcji po sesji może oznaczać wszystko — że ciało nie było gotowe, że terapeuta i klient nie nawiązali kontaktu, że sama sesja była technicznie słabsza. Jedna sesja bez efektu to nie wyrok. Ale jeśli po trzech nic się nie porusza, to warto zapytać terapeutkę wprost co jej zdaniem się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja mam pytanie trochę z boku bo rzadko sie tu odzywam — czy afirmacje po sesji to jest coś co terapeuta powinien zaproponować, czy sami możemy dobierać? Bo czytałem gdzieś że złe afirmacje po sesjach mogą wchodzić w konflikt z tym co sesja zaczęła i to może blokować. To prawda czy bzdura?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: