Zastanawiam się, czy to co robimy z afirmacjami to nie jest trochę jak z tymi gotowymi ćwiczeniami z internetu — niby działają, ale jakby nie do końca na nas. Pracuję z czakrami już jakiś czas i zauważyłam, że kiedy zaczęłam tworzyć własne intencje zamiast przepisywać cudze, coś się zmieniło w odczuwaniu energii. Ale zastanawia mnie jedno: czy to zmiana w samym przepływie, czy tylko ja inaczej skupiam uwagę? Ktoś próbował porównać jedno i drugie świadomie?
O właśnie, mnie też to nurtuje! Czytałam gdzieś, że afirmacje muszą być spersonalizowane, żeby miały sens energetycznie, ale nie do końca rozumiem, co to znaczy w praktyce. Czy chodzi o dobór słów, czy o to, że sami w to wierzymy bardziej? Bo to chyba dwie różne rzeczy, prawda?
Myślę, że trochę mieszacie pojęcia. Afirmacja to nie jest medytacja, chociaż mogą działac razem. To jest bardziej jak programowanie — wysyłasz określony komunikat i energia sie do tego dostosowuje. Przynajmniej tak to czuję. Ale zgadzam sie, że cudze słowa maja inne wibracje niz twoje własne. To jakbyś nosiła czyjś sweter — niby grzeje, ale nie jest twój.
Przepraszam, że się wtrącę, ale to 'programowanie energii' brzmi trochę jak metafora użyta na serio. Nie twierdzę, że to nie działa na poziomie psychologicznym, bo może działać, ale skąd bierze się przekonanie, że energia naprawdę się do czegoś 'dostosowuje'? To szczere pytanie, nie złośliwość.
A ja mam takie laickie pytanie — bo naprawdę nie wiem — czy te afirmacje energetyczne to coś innego niż te, co są w książkach o pozytywnym myśleniu? Bo zawsze mi się wydawało, że to jedno i to samo tylko w innych słowach.
Dobre pytanie Promyczko. Według mnie różnica jest taka, że afirmacja energetyczna ma działać na polu energetycznym, a nie tylko na przekonaniach umysłowych. Przynajmniej tak to rozumiem. Ale szczerze? Nie jestem pewien, czy to rozróżnienie ma sens poza teorią. Geomantka_E, ty chyba masz tu więcej doświadczenia — jak to widzisz?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy przypadkiem nie robiłam tego wszystkiego źle. Przez długi czas powtarzałam afirmacje z jakiejś aplikacji i jakoś specjalnie nic. Może problem był właśnie w tym, że to były cudze słowa? Tylko jak stworzyć własną, skoro nie wiem od czego zacząć?
Podstawa to jedno, ale najważniejsze jest dopasowanie afirmacji do swojego aktualnego stanu energetycznego. Jeśli masz zablokowaną czakrę serca, to afirmacja o sukcesie zawodowym po prostu nie przejdzie, bo wchodzi przez zły kanał. Trzeba najpierw zdiagnozować, gdzie jest blokada, a dopiero potem dobierać słowa.
no tak, bez tego to po ciemku. Czakra serca odpowiada za relacje i miłość własną, czakra splotu słonecznego za sprawczość i pewność siebie, gardłowa za wyrażanie siebie — to są dość znane przypisania. Afirmacja powinna wibrować z tą czakrą, na którą ma działać. To nie jest moje wymysł, to jest podstawa systemu.
Sasanka ma rację, że to koło, ale nie zgadzam sie z Laurką do końca. Czakry to jeden z systemów, nie jedyny. Można pracować z energią bez znajomosci czakr i też trafiać w coś swojego. Własna afirmacja działa moim zdaniem dlatego, że jesteś jej autorem, a nie dlatego, że wiesz do której czakry celujesz.
Czytam i mam pytanie może z innej strony — czy afirmacja musi być wypowiadana na głos, żeby działać energetycznie? Bo mam wrażenie, że kiedy tylko myślę, to jakoś inaczej niż kiedy mówię. Czy sam dźwięk ma tu znaczenie, czy to bez różnicy?
Wracając trochę do początku — myślę, że cała ta rozmowa pokazuje coś ważnego: wiedza o energii zmienia sposób, w jaki podchodzimy do zdrowia, bo zaczynamy zadawać inne pytania. Nie tylko 'co mi dolega', ale 'co jest zablokowane', 'skąd to płynie', 'co chcę zamiast tego'. I może właśnie na tym polega różnica między gotową afirmacją a własną — własna wyrasta z tych pytań, które sobie zadajesz, a nie z ogólnego szablonu.
To co napisała Geomantka_E na końcu bardzo mi się zatrzymało w głowie — że wiedza o energii zmienia pytania, jakie zadajemy. Bo tak, teraz jak mam jakiś ból głowy to już nie myślę tylko 'może wypiję tabletkę', ale zaczynam się zastanawiać co się dzieje. Tylko skąd mam wiedzieć, czy te pytania, które zaczynam zadawać, prowadzą mnie w dobrą stronę? Czy można po prostu nadinterpretować własne samopoczucie?
Ale właśnie to mnie niepokoi. Jeśli każdy system — astrologia, czakry, numerologia — daje inną 'soczewnię' i wszystkie subiektywnie pomagają swoim użytkownikom, to jak stwierdzić, że któryś z nich opisuje coś prawdziwego o zdrowiu, a nie tylko daje nam poczucie sprawczości? To trochę jak powiedzieć, że herbata z rumianku działa, bo po jej wypiciu się uspokoiłam — może działał rumianek, a może sam rytuał parzenia.
A może to nie ma znaczenia? Przepraszam za proste pytanie, ale jeśli herbata z rumiankiem mnie uspokaja — to czy naprawdę jest ważne dlaczego? Pytam serio, bo sama nie wiem.
Wiesz Sasanko, na to pytanie chyba nie ma jednej odpowiedzi. Dla mnie zmienia trafniej, bo zaczynam zauważać rzeczy, które wcześniej ignorowałam. Ale rozumiem, że dla kogos kto nie czuje energii w ogóle — to będzie tylko 'inaczej'. Może to jest indywidualne?
Wracając do afirmacji i dźwięku, bo nikt mi nie odpowiedział wprost — próbowałem ostatnio powtarzać te same słowa raz w myślach, raz na głos i naprawdę czułem różnicę. Kiedy mówię głośno, jest jakieś zakorzenienie. Nie wiem czy to energia czy po prostu skupienie, ale różnica była wyraźna. Czy ktoś miał podobnie?
mam dokładnie tak samo i to bardzo mnie cieszy że to opisujesz, bo myślałam że to mój problem. Te aplikacyjne afirmacje brzmią jak reklama. Swoje nawet jak są krótkie i proste, to jakoś inaczej wchodzą. Dziękuję że to poruszyłaś bo to mi coś wyjaśniło.
No dobra, ale skoro własne afirmacje działają lepiej — to jak je tworzyć, żeby nie wpaść w pułapkę mówienia sobie czegoś, w co się nie wierzy? Bo powtarzanie 'jestem zdrowy' kiedy boli mnie plecy od tygodnia to brzmi jak okłamywanie siebie. I wtedy energia raczej wyczuwa fałsz niż mu ufa, nie?
Mam takie wrażenie słuchając tej rozmowy, że wszyscy szukamy jakiejś jednej odpowiedzi. A może działanie afirmacji jest zbyt osobiste żeby dało się to uogólnić? Niektórzy potrzebują 'jestem zdrowy' powiedzianego mocno, żeby coś przestawić. Inni potrzebują subtelniejszego sformułowania. Jak w ogóle mamy cokolwiek polecać innym, skoro sami nie wiemy co u nas działa i dlaczego?
Czytam tę rozmowę od początku i jedno mi zostaje — że wiedza o energii zmienia zdrowie głównie dlatego, że zmienia uwagę. Zaczynamy inaczej słuchać siebie. Może to jest sedno, niezależnie od tego czy wierzymy w czakry czy nie.
No właśnie, bo jeśli samo skupianie uwagi mogłoby leczyć, to medytacja byłaby na receptę. A nie jest. Znaczy — rozumiem że uwaga to dużo, ale chyba nie wszystko?
dobra, ale właśnie to mnie zastanawia — czy wcześniejsze zauważanie sygnałów to efekt wiedzy o energii, czy po prostu efekt większej uważności jako takiej? Czyli — czy ta zmiana jest specyficznie energetyczna, czy po prostu dobra praktyka obserwacji?
A może to są dwie strony tego samego? Wiedza o energii daje mi konkretny język do opisania tego co czuję, a uważność daje mi ciszę żeby to w ogóle usłyszeć. Jedno bez drugiego u mnie nie działało — próbowałam samej medytacji bez żadnej ramy i nie wiedziałam co z tym robić.
To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem tak — każdy język narzuca ramy. Medyczny też. Jeśli lekarz mówi mi 'to napięcie mięśniowe', to też interpretuję moje ciało przez jego schemat. Pytanie czy ramy pomagają czy przeszkadzają, a nie czy ich używać czy nie.
Wracając chwilę do afirmacji, bo się zgubiłem trochę w tych ramach — czy ktoś próbował tworzyć afirmację właśnie pod konkretne odczucie z ciała? Nie pod cel, nie pod zdrowie ogólnie, ale pod konkretne miejsce albo konkretne uczucie? Ciekawi mnie czy to ma sens.
Ja też bym chciał to rozumieć. Bo albo jest mechanizm energetyczny, albo jest mechanizm neurologiczny — i nie wiem czy to jest ta sama rzecz opisana innym językiem, czy naprawdę dwa różne zjawiska.
