Zaczęłam ostatnio eksperymentować z afirmacjami jako sposobem na lepszy przepływ energii przez ciało i chciałam się podzielić, bo wyniki mnie zaskoczyły. Zazwyczaj pracuję głównie z czakrami i nakładaniem rąk, ale ktoś mi zasugerował, żeby spróbować łączyć to z afirmacjami wypowiadanymi w trakcie sesji. Mam wrażenie, że energia faktycznie inaczej się rozprowadza, kiedy umysł jest skupiony na konkretnym przekazie słownym. Ciekawi mnie, czy ktoś z was też to czuje albo ma swoje metody na to, żeby energia nie blokowała się w jednym miejscu?
Afirmacje to właściwie klucz do całego systemu energetycznego. Słowo ma wibrację i kiedy powtarzasz afirmację świadomie, to dosłownie otwierasz kanały w ciele. Ja zawsze zaczynam od klatki piersiowej, bo stamtąd energia idzie najłatwiej w górę i w dół jednocześnie. Bez afirmacji przepływ jest chaotyczny, a z nimi staje się ukierunkowany.
Nie do końca rozumiem jak to działa. Czyli samo mówienie zdań ma wpływać na przepływ energii? Pytam szczerze, bo brzmi to trochę jak autosugestia, a nie coś fizycznego. Ludwinia.1, jak ty to odczuwasz w ciele, że energia się inaczej porusza? Bo mnie interesuje ta praktyczna strona.
Ale czy to nie jest tak, że skupienie uwagi na danym miejscu w ciele zawsze wywołuje takie wrażenia, niezależnie od tego co się przy tym mówi? Chodzi mi o to, że może to sama koncentracja robi robotę, a nie słowa jako takie. Miał ktoś może doświadczenie z samym skupieniem, bez żadnych słów?
Zapisałam sobie to porównanie, bo nigdy wcześniej nie myślałam o afirmacjach pod kątem kierunku przepływu. Zazwyczaj kojarzę je z nastrojem albo intencją, ale Ludwinia.1 mówi o czymś bardziej fizycznym. Czy ktoś próbował mapować te odczucia, tzn. zapisywać które afirmacje wywołują co i gdzie? Zastanawiam się czy da się z tego wyciągnąć jakiś wzorzec.
Słyszałem coś podobnego przy pracy z kryształami. Kiedy trzymam kamień i powtarzam konkretne słowa, odczucie w dłoniach jest inne niż przy samym trzymaniu w ciszy. Nie miałem wcześniej teorii dlaczego tak jest, ale to co mówi Ludwinia.1 o kierunku przepływu trochę mi to porządkuje. Przy selenicie to jest szczególnie wyraźne.
Marylka porusza ważny punkt. Ale z drugiej strony, jeśli efekt jest powtarzalny i pomaga w pracy twórczej czy w samopoczuciu, to czy naprawdę jest kluczowe skąd pochodzi? Mnie bardziej interesuje jak to praktycznie stosować. Ludwinia.1, czy te afirmacje robisz na głos czy w myślach i czy to robi różnicę?
Dziękuję za ten wątek, bo właśnie szukałam informacji o łączeniu afirmacji z czymś bardziej energetycznym. Mam pytanie do Ludwinia.1 i do innych, czy jest jakiś moment w ciągu dnia kiedy to działa lepiej? Słyszałam że rano tuż po przebudzeniu umysł jest bardziej otwarty, ale nie wiem czy to ma znaczenie dla przepływu energii w ciele.
To co mówisz o dosłowności afirmacji zgadza się z tym czego używam w rytuałach. Ogólne intencje rozpraszają energię, a konkretne ją skupiają. Pytanie tylko, czy pracujesz przy tym z oddechem? Bo oddech to chyba najprostszy sposób na fizyczne rozprowadzenie energii przez ciało i bez niego afirmacje mogą nie docierać głębiej.
A ile czasu trzeba ćwiczyć żeby naprawdę to poczuć? Czytam ten wątek i chciałabym spróbować, ale boję się że będę godzinami siedzieć i nic nie poczuję. Czy da się to jakoś przyspieszyć?
No ale serio, ile czasu? Bo czytam i wszyscy mówią że 'trzeba ćwiczyć', ale nikt nie powiedział czy to tydzień, miesiąc, rok. Chciałabym wiedzieć zanim w ogóle zacznę, bo nie mam ochoty siedzieć po godzinie dziennie bez żadnego efektu.
Mam mieszane zdanie na temat 'punktu wyjścia'. Kiedy zaczynałam, skupiłam się na dłoniach, bo tam pierwsze mrowienie było najwyraźniejsze. Może zamiast szukać jakiegoś universalnego porządku, lepiej zacząć od miejsca które samo się odzywa? Grazynka_03, czy jest jakieś miejsce w ciele gdzie już teraz coś czujesz podczas skupienia, nawet jeśli niewyraźnie?
Szczerze to nie wiem. Chyba nigdy tak nie próbowałam. Może głowa, ale to pewnie dlatego że myślę za dużo podczas medytacji. Znaczy, próbowałam parę razy i za każdym razem mi myśli uciekały.
To co mówi Grazynka_03 jest chyba dość powszechne. Ale wróćbym do pytania o afirmacje kontra sama koncentracja. Ludwinia.1 opisała kierunek przepływu, przyjmowanie kontra uwalnianie. Ciekawe czy ten kierunek można odwrócić świadomie, bez zmiany afirmacji, samą intencją. Czy próbowałaś?
To co mówisz o kłótni słów z intencją jest dokładnie tym co czuję przy pracy z kamieniami, kiedy trzymam np. ametyst i próbuję go 'przeprogramować' na coś innego niż jego naturalna energia. Kamień jakby opiera się. Pytanie czy słowa afirmacji działają podobnie jak natura kamienia, tzn. mają swoje własne pole które niekoniecznie pokrywa się z tym co chcemy osiągnąć?
Nie nieprzyjemny, raczej jakby nieefektywny. Jak jazda z ręcznym w złym biegu, silnik pracuje ale nie ma mocy. Aurelinda_S pytała wcześniej o pory dnia, i teraz myślę że może właśnie rano ta spójność między słowami a intencją jest łatwiejsza, bo nie ma jeszcze tyle 'szumu' z codzienności.
Dziękuję że wróciłaś do mojego pytania! Szum z codzienności to świetne określenie. Faktycznie rano mam wrażenie że jestem bardziej 'czysta' przed całym dniem. Czy ta spójność to coś nad czym można pracować, czy po prostu trzeba czekać na odpowiedni moment?
Ogólna, ale z intencją skupienia. Coś jak 'jestem tutaj, jestem w swoim ciele, słyszę siebie'. Chodzi o to żeby wejść w ciało zanim zaczniesz nim kierować energię. Bez tego afirmacje dotyczące przepływu działają bardziej w głowie niż fizycznie.
Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedna rzecz. Mówicie o afirmacjach wstępnych, o rytmie, o porach dnia. To robi się coraz bardziej skomplikowane. Czy nie prościej byłoby po prostu usiąść w ciszy i skupić się na oddechu? Czemu potrzeba do tego tylu słów?
Mam to zanotowane i faktycznie rozmowa trochę poszła w stronę afirmacji jako tematu samego w sobie. Ale dla mnie te dwa elementy są połączone. Kiedy rysuję karty i jednocześnie wypowiadam wewnętrznie pytanie, odczucia w ciele są inne niż przy samym patrzeniu. Więc słowa, nawet wewnętrzne, chyba coś robią z uwagą i z przepływem. Czy ktoś próbował afirmacji wyłącznie wewnętrznych, bez głosu?
Czytam ten wątek od początku i miałem jedno pytanie. Czy te odczucia, mrowienie, ciepło, kierunek, da się jakoś zweryfikować? Nie mówię że nie istnieją, po prostu ciekawe czy jest jakiś sposób żeby samemu sprawdzić czy to faktycznie energia a nie coś innego.
Powtarzalność jako kryterium to dobry pomysł, ale mam pytanie do Runomiry_55: co w sytuacji gdy ktoś ma silny efekt placebo? Tzn. ćwiczę, mam przekonanie że działa, więc działa. Jak odróżnić że to energia a nie samo przekonanie?
Wtrącę się bo to wraca do sedna tego wątku. Kiedy zaczęłam ćwiczyć rozprowadzanie energii przez ciało, też miałam ten dylemat. Ale po jakimś czasie zauważyłam że odczucia pojawiają się zanim zdążę się skupić, czasem całkowicie niespodziewanie. Gdyby to był tylko efekt przekonania, chyba musiałabym najpierw 'chcieć' to czuć. A tu się dzieje inaczej.
Mnie bardziej interesuje jak to w ogóle zacząć czuć, bo po tym co napisała Ludwinia to mam wrażenie że u mnie nic się nie dzieje 'samo'. Czy to normalne że na początku w ogóle nic się nie czuje?
To co mówi Grazynka brzmi bardzo uczciwie. Sama mam tak samo. Ale wracając do tego dylematu co Hipolit poruszył, bo on mnie jednak nie opuszcza. Czy ktokolwiek tu miał takie doświadczenie, że coś poczuł i dopiero potem pomyślał 'o, to chyba energia'? Tzn. bez uprzedniego nastawienia?
Tak, dokładnie tak to u mnie wyglądało przy pierwszym wyraźnym odczuciu. Siedziałam, koncentrowałam się na czymś zupełnie innym, i nagle w dłoniach zrobiło się gorąco i jakby gęste. Byłam zaskoczona, bo nie szukałam tego w tamtym momencie. Dopiero po chwili skojarzyłam że to może być to o czym wcześniej czytałam.
To mnie uspokaja, bo miałam zupełnie podobnie raz podczas zwykłego siedzenia z herbatą. Ciepło w środku dłoni, jakby napięcie bez przyczyny. Wtedy jeszcze nie łączyłam tego z niczym. Teraz zastanawiam się czy to był jakiś sygnał czy po prostu krążenie krwi.
