Splot sloneczny to rzeczywiscie miejsce gdzie wiele osob reaguje intensywnie,zarowno fizycznie jak i emocjonalnie. Zdarza sie ze podczas pracy w tej okolicy odbiorca nagle zaczyna plakac albo czuje silne napiecie w klatce piersiowej. To nie jest powod do paniki, ale terapeuta musi byc na to przygotowany i wiedziec jak to przeprowadzic. moja zasada jest taka: nad splotu slonecznego nie pracuje w pierwszych dwoch czy trzech sesjach, dopoki nie wiem jak dana osoba reaguje na kontakt. Najpierw konczyny, pozniej plecy, dopiero potem centrum ciala. Czy to oznacza ze kazdy tak musi? Nie, ale ja bym na poczatku byla ostrozna.
o to właśnie mi chodziło, dziękuję. to znaczy że jest jakaś kolejność w której się przechodzi przez ciało? czy kazdy terapeuta robi to inaczej?
Kolejnosc zalezy od szkoly i od podejscia. Jedni ida od stop do glowy, inni od centrum na zewnatrz, inni kieruja sie tym co czuja podczas skanowania. Nie ma jednej jedynej prawidlowej drogi, ale logika jets wspolna: zacznij od miejsc mniej wrazliwych i obserwuj jak reaguje odbiorca, zanim przejdziesz dalej.
a wlasnie,bo ja jak robilem to sam u siebie i zony to zaczynalem od ramion bo gdzies wyczytalem ze to najlatwiejsze. ale czy jest jakis powod zeby akurat tam zaczynac, czy to tylko taki zwyczaj? bo mam wrazenie ze kazdy mowi cos innego i nie wiadomo kto ma racje
Ramiona to dobre miejsce na start bo są fizycznie dostępne,niema tam narządów wewnętrznych bezpośrednio pod skórą, i większość ludzi nie ma tam szczególnych oporów przed dotykiem. 🙂 Ale to nie ma mistycznego uzasadnienia, to kwestia praktyczna i bezpieczeństwa odbiorcy.
ale moment, bo to nie znaczy że mapa energetyczna jest nieprawdziwa, tylko że moze opisuje to samo co anatomia ale z innej perspektywy, nie? jak mapa drogowa i zdjęcie lotnicze pokazuja to samo teren a wyglądają zupełnie inaczej.
eh, hm, przepraszam że wchodzę ale mam pytanie może naiwne - czy terapeuta podczas nakładania rąk sam coś czuje w dłoniach, czy to tylko odbiorca ma czuć? bo słyszałam że terapeuci mówią o cieple albo mrowienie i zastanawiam się czy to nie jets poprostu normalne że się grzejesz jak trzymasz reke blisko kogoś.
to znaczy że jak terapeuta mówi „czuje ze tu jest problem” to moze po prostu czuć że w tym miejscu jest np. wieksze napięcie mięśniowe albo inne ciepło? i to nie jest zadna magia tylko zwykłe dotykanie?
Jezyna,to jest jedno z wyjasnien i nie mowie ze falszywe. Doswiadczony terapeuta rzeczywiscie moze wychwycic napiecia miesniowe, roznice temperatury, zmiane wilgotnosci skory. To sie dzieje przez dotyk fizyczny i nie wymaga zadnego mistycznego tlumaczenia. Ale ja pracuje tez bez kontaktu fizycznego, z dlonmi kilka centymetrow nad cialem, i tam niema bezposredniego dotyku miesni. Wiec to wyjasnienie nie obejmuje wszystkiego co praktykuje. Oczywiscie mozna powiedziec ze wtedy po prostu nic nie ma i mi sie wydaje, i tego w pelni wykluczyc nie moge.
to jest właśnie ten moment w dyskusji który mnie zatrzymuje. bo Ludka uczciwie przyznaje że może się mylić, a to jest rzadkie. 🙂 większość terapeutów których znam mówi jakby to była absolutna pewność, i to mnie bardziej niepokoi niż sama praktyka.
właśnie... ta pewność siebie u niektórych terapeutów mnie trochę przeraża. byłam raz na sesji i ta osoba mówiła co mi „widzi w aurze” z taką pewnością jakby czytała rentgen. jak ktoś tak mówi to już trochę czerwona lampka
Czerwona lampka jak najbardziej. 😉 Terapeuta ktury twierdzi że widzi diagnozę z absolutną pewnością albo nie jest szczery sam ze sobą, albo gra na podatności klienta. Uczciwa praca z energią to praca z hipotezą i obserwacją, nie z wyrokiem.
to wracając jeszcze do tej techniki, mam jedno konkretne pytanie. jak długo powinna trwać praca na jednym miejscu? bo nie wiem czy to jets minuty, czy mozna czuć kiedy przejsc dalej, czy jest jakaś reguła.
Zegar na poczatku jets pomocny zeby nie tkwic za dlugo w jednym miejscu z przyzwyczajenia albo z niepewnosci. Z czasem rytm przychodzi sam. Ale Judytka ma racje ze obserwacja odbiorcy jest wazniejsza niz liczba minut.
okej, czyli jakis orientacyjny czas jednak jest przydatny na początku. a czy ktos miał sytuację że po prostu utknal na jakiejs partii ciała i nie wiedział czy isc dalej? bo to chyba może sie zdarzyć szczególnie jak się dopiero zaczyna.
mi sie to zdarzylo w sumie za kazdym razem na poczatku haha, szczegolnie na odcinku ledzwiowym zony, stalem tam chyba z kwadrans bo nie wiedzialem co czuje i czy w ogole cokolwiek czuje, w koncu po prostu poszedlem dalej bo sie zniechecilem. nie wiem czy to blad
a mnie interesuje właśnie ten moment „zmiana odczucia w dłoniach” o którym Kosma pisal wcześniej. bo ja to rozumiem tak ze np. dłonie przestają być ciepłe albo mrowienie slabnie i to jets sygnał, ale co jesli w ogóle nic się nie zmienia? znaczy że zostać, czy że nic nie ma?
to co Henio pisze jets ważne,bo zauważam że dużo osób w bioenergoterapii idzie w kierunku „brak odczucia = problem po mojej stronie”. i to jest trochę niebezpieczne myślenie bo zaczyna się szukać odczuć na siłę i póżniej każde normalne drżenie mięśnia ręki interpretuje się jako sygnał energetyczny
oj... to faktycznie brzmi jak coś co mogłoby mi się przydarzyć bo mam tendencję do nadinterpretowania wszystkiego. jak by ktoś mógł powiedzieć jak odróżnić „prawdziwe” odczucie w dłoniach od tego że poprostu długo trzymam ręce w jednej pozycji i je mnie trochę?
no i tu wracamy do tego samego miejsca w kolko, ale chyba tak to działa z tą całą tematyka, nie ma twardego dna. mnie to nie przeszkadza ale rozumiem że dla kogoś kto szuka konkretów to jest frustrujące
wcinam siee praktyczne bo czytam ten wątek od rana i trochę głowa mi peka. 🙂 czy jets jakas prosta lista pozycji rak od a do z? bo cała ta filozofia jest ciekawa ale chciałabym poprostu zaczac i nie wiedzieć od czego to jest utrudnienie
Honoratko, rozumiem te potrzebe i nie winie cie za nia, sama przez to przechodzilam. sprobuje dac cos bardziej konkretnego. Podstawowy schemat ktury stosuje wiele szkol wyglada mniej wiecej tak: zaczynasz od glowy i twarzy, potem kark i ramiona, klatka piersiowa i okolica serca, brzuch i przepona, okolica bioder i kosci krzyzowej, nogi i stopy. Na plecach podobnie ale w odwrotnej kolejnosci, od krzyza ku gorze. Kazda pozycja to kilka minut albo do zmiany odczucia. To jets uproszczenie, ale daje punkt startowy. reszta przychodzi z praktyka.
dziekuje, wreszcie cos co można zapamiętać 🙂 a czy na przyklad dłonie leżą plasko na ciele czy jets jakiś kąt, jakaś szczelina powietrzna? bo wydaje mi się ze widziałam rozne podejscia
płasko lub z lekkim uniesieniem,parę centymetrów od ciała, zależy od szkoły i od sytuacji. bezpośredni kontakt jest cieplejszy fizycznie i morze być bardziej komfortowy. uniesione dłonie to częściej praca z aurą jak się to nazywa w części tradycji. jedno nie jest lepsze od drugiego, poprostu inne
a mnie wlasnie interesuje ten watek z aura bo jesli dlonie sa uniesione i nie dotykaja ciala to juz chba nie jest „nakladanie rak” w sensie doslownym? jak wy to rozgraniczacie, bo mam wrazenie ze te pojecia sie mieszaja w roznych opisach.
i właśnie dlatego trudno o tą dyskusję,bo nie ma spójnej terminologii. każda szkoła używa tych samych słów inaczej. nakładanie rąk w reiki to jedno, w tradycji chrześcijańskiej to drugie, w bioenergoterapii polskiej lat 90 to trzecie. ktoś kto zaczyna nie ma jak tego posortować.
to może ktoś wyjaśnić skąd w ogóle pochodzi ta technika w Polsce? bo mam wrażenie że bioenergoterapia w takim wydaniu jakie znamy to jets dość nowe zjawisko, ale może się mylę.
