Zawsze jak wchodze do starego kosciola to czuje cos dziwnego, jakies takie przygniecenie albo odwrotnie, lekkosc. Nie wiem jak to opisac. Bylem ostatnio w kilku miejscach i za kazdym razem co innego czuc. W jednym kosciele (stary gotyk, gdzies na Mazurach) doslownie czulem jak nogi mi ciaza i chcialem wyjsc jak najszybciej, a w innym, malej kaplicy, bylo tak spokojnie ze prawie zasnalem na lawce. Czy to energia miejsca tak dziala czy to tylko sugestia? Ktos ma podobne odczucia?
To nie sugestia, miejsca kumulują energie przez lata modlitw i rytualow. Kościoły to jedne z najsilniej naładowanych energetycznie budynków jakie w ogole istnieją bo tysiace ludzi przez wieki skupiało tam intencje, emocje, prosby. To zostaje w murach, w kamieniu, w powietrzu. Inna kwestia że nie każda skumulowana energia jest przyjemna do odbioru.
Tez to czuje w kosciolach, szczegolnie tych starych. 🙁 Byłam kiedys w katedrze we Wroclawie i w pewnym miejscu przy bocznym oltarzu zrobiło mi sie dosłownie niedobrze. Stałam tam może minutę i musiałam odejsc. To nie było ze strachu, po prosty jakos ciznie i zimno. Co to moze byc? Jakis blok energetyczy czy co?
Hazel,zimno w jednym konkretnym miejscu to klasyka przy miejscach gdzie kumuluje sie gęstsza energia. Niekoniecznie zla, poprostu inna czestotliwosc. ^^ stare katedry mają czesto takie strefy, szczególnie przy kryptach albo tam gdzie pochowani są ludzie. Sprawdzałaś czy pod tym miejscem jets jakas krypta?? wroclaw ma ich sporo.
Energie w świątyniach to bardzo ciekawy temat. Wg mnie chodzi o czakrę podstawy, bo to ziemska, ciężka energia i stare kamienne budowle dosłownie zbierają tę wibrację. Jak ktoś ma zablokowaną czakrę podstawy to wchodzi do takiego kościoła i czuje tę dysharmonię. Szeptun, to co opisujesz z nogami to właśnie to.
No dobra ale zaraz,bo tutaj się trochę nie zgodze. To ze czujemy coś w starym budynku to może byc poprostu akustyka... wilgotność, temperatura kamienia, specyficzne oświetlenie. Stary gotyk to bardzo konkretna architektura ktura fizycznie wplywa na samopoczucie. Mam wrażenie że za dużo tu od razu energetyki, a za malo zwyklej fizyki budowli.
no to proste, cyrkulacja powietrza, promieniowanie słońca przez okna, grubość murów po różnych stronach. Nie mowie że nie czułeś czegoś realnego, mówię że niekoniecznie od razu energia duchowa
A ja powiem wam tyle, byłam w kilku miejscach sacrum w różnych krajach, w tym w starych świątyniach gdzie w ogóle nie była odprawiana chrzescijanska msza, i tam tesz czuć coś podobnego. Jeden taki kościółek romański gdzieś na Południu Francji, absolutnie pusty i zapomniany, bez turystów, i tam energia była tak wyrazna że az mnie zamroczylo przy wejsciu. Gdyby to była sugestia to przy starym opuszczonym budynku przemysłowym powinnam czuc to samo. A nie czuję.
Cyla porusza ważny punkt. Bo jeśli to tylko architektura i fizyka, to stara fabryka też powinna działać tak samo jak gotycka katedra, a jednak nie dziala. Przynajmniej nie w ten sam sposób. 🙁 Choc powiem szczerze, bywałam w kościołach gdzie nie czułam absolutnie niczego. nie ma co ukrywać, całkowita pustka energetyczna, mimo że budynek stary i praktykowany. To mnie zastanawia bardziej niż te miejsca gdzie coś czuć.
O, właśnie to jest super pytanie! Czemu niektóre koscioly są zupełnie puste energetycznie? Myślałam ze modlitwa zawsze coś zostawia. Może zależy od jakości tej modlitwy albo intencji? Albo od tego ile osób szczerze wierzyło?
wlasnie o tym myslalem,te nowe koscioly z lat 80-90 to sa takie jakby energetycznie plytkie. co ciekawe, wchodzisz i nic. A do takiej wiejskiej kaplicy ze 200 letnim oltarzem to czlowiek jakos inaczej oddycha od razu. moze kamien i drewno trzymaja energie a beton nie?
Roch, a nie tylko to. Stare kościoły były budowane według konkretnych zasad, orientacja wschód-zachód, proporcje, akustyka śpiewu. To nie był przypadek. Budowniczowie katedr mieli wiedzę o tym jak przestrzeń wpływa na człowieka. Geometria świętych budowli to cały osobny temat i jak zaczęłam się w to wgłębiać to aż mi szczęka opadła.
Iwetka dobrze mówi, orientacja to podstawa. Wschodnia orientacja oltarzy nie jest przypadkowa, wschód jako kierunek ma konkretne znaczenie energetyczne w wielu tradycjach. Ale dodam jeszcze jedno, miejsca pod budowę swiatyn byly często wybierane przez ludzi ktorzy mieli dar wyczuwania energii ziemi. Nie zawsze, ale czesto. I to co czujemy teraz to częściowo wybór miejsca sprzed setek lat.
a co z meczeitami albo buddyjskiemi swiatyniami?? Bo bylem kiedys w buddyjskim centrum medytacyjnym i tam bylo cos zupelnie innego niz w kosciele ale rownie mocnego. Czy to ta sama energia tylko inaczej ukierunkowana czy co innego?
Kalikst,Lunatia... dokładnie tak to działa z mojego doświadczenia. Mechanizm ten sam, skumulowana intencja i skupienie przez lata, ale jakość i charakter energii zupelnie inne. Meczet ma inną wibracje niż katedra, buddyjska swiatynia znowu inna. Jakbyś porownal kilka różnych herbat, wszystkie to herbata, ale smak i działanie różne.
wlasnie o tym mysle sluchajac was wszystkich - czyli ta energia w kosciele to nie jets cos „chrzescijanskiego” samo w se,tylko ten mechanizm jest uniwersalny a religia nadaje mu tylko koloryt?? bo jak tak, to to by tlumaczylo czemu ja w pewnym hinduskim centrum medytacyjnym w Warszawie czulam dokladnie to samo co w starej wiejskiej kaplicy. taki sam spokoj, takie same ciarki. tylko zapach inny 🙂
Seba to ma sens jeśli chodzi o czakry, buddyzm bardziej pracuje z ajną i koroną, chrześcijaństwo z czakrą serca i podstawy. To by się zgadzało z tym co czujesz. Choć powiem szczerze, w Częstochowie na Jasnej Górze to ja czułam coś tak mocnego że po prostu musiałam usiąść. I to nie było do ziemi, to szło prosto w górę, jakby ktoś cię pociągał.
O! 😉 Częstochowa to zupelnie osobna kategoria chyba. Byłam tam kilka lat temu i czułam ogromny tłum ludzkich emocji, płakałam i nawet nie wiedzialam czemu. Czy to skumulowana energia modlitwy milionów ludzi przez stulecia? Bo jesli tak to to musi byc coś nieprawdopodobnego, taka ilość skupionej intencji w jednym miejscu.
Zofijka masz tu rację czesciowo ale ja byłam w miejscach pielgrzymkowych gdzie tłum jets równie emocjonalny, i nie czułam nic specjalnego. A bywałam w zupelnie pustych, malo znanych sanktuariach gdzie i pielgrzymów mało i emocji na zewnątrz nie widac, a energia uderzała z progu. To mi daje do myślenia ze to nie tylko kwestia zbiorowej emocji obecnych tam ludzi.
Turmalin to dobry pomysł ale uczciwie powiem, że ochrona kamieniem to jedno, ale wazniejsze jest co zrobimy po wyjściu z takiego miejsca. Grounding, uziemienie. Nogi na ziemi, ręce do gleby jeśli się da, woda. Bez tego nosimy to ze soba i potem się dziwimo czemu jesteśmy rozbici cały dzień po wizycie w kosciele. 😉
Hazel, uziemienie nie wymaga kładzenia się na ziemi, wystarczy stać boso na trawie albo na gołej ziemi kilka minut i świadomie wyobrażać se jak ta cięższa energia odpływa w dół przez stopy. Ja po każdym mocniejszym miejscu robię to automatycznie, nawet zimą w ogrodzie przez chwilę. Głupio wygląda ale działa.
dobra ale wracajac do tematu,bo troche odeszlismy od kosciolow w strone praktyk - mnie interesuje cos innego. Czy ktos sprawdzal roznice miedzy kosciolem ktory jets regularnie uzytkowany a takim ktory juz nie jest czynny, opuszczonym? Bo mam w okolicach jedna taka stara ewangelicka kapliczke, nikt tam od dziesiatkow lat nie odprawia, i tam jest jakos inaczej. taka tesknota jakby.
Roch to jets na prawde ciekawy watek! Opuszczone kaplice i koscioly to cos osobnego,bo tam energia jest jakby zawieszona w czasie, nie swieza, nie pompowana nowa modlitwa ale i nie rozladowana. Takie miejsca czesto maja niesamowity smutek ale nie zlowieszczy. raczej jak stara fotografia. bywalam w paru takich i to zaawsze jest inne doswiadczenie niz czynny kosciol.
opuszczone miejsca kultu to tez inna kwestia bo tam moga byc entity ktore sie tam zagniezdzyly przez lata kiedy nikt nie czytal. nie zaawsze ale w paru takich opuszczonych miejscach mialem poczucie ze cos tam jets i to nie jest duch miejsca tylko cos przyciagnietego. Moze to tylko wyobraznia ale za kazdym razem tak samo w tym jednym miejscu
To co mowi Seba to jest spójne z wieloma tradycjami, nie tylko słowiańską. Miejsce kultu wymaga regularnego „karmienia” rytuałem i intencją, inaczej traci swoja osłonę. Stąd zreszta w wielu kulturach tak ważne byly cykliczne obrzędy, nie tylko dla bogów ale właśnie po to żeby utrzymać jakość energetyczną miejsca. Opuszczone sanktuarium to nie to samo co uśpione sanktuarium.
przeczytalam calosc od dluzszego czasu i mam jedno pytanie bo nie do konca rozumiem - czy wedlug was rozne religie zostawiaja inna energie w miejscu czy to jest ta sama energia tylko my ja roznie interpretujemy przez pryzmat swojej kultury i wychowania? Bo morze to co czuje w kosciele to czuje dlatego ze bylem wychowany katolicko i moj umysl to tak dekoduje.
Hipolit to naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Sama się nad tym zastanawiam od lat. Mam wrażenie że jets jakaś baza, coś niezaleznego od etykietki religijnej, a potem warstwa kulturowa którą nakładamy przez wychowanie. Ale jak odroznic jedno od drugiego to juz jest bardo trudne, bo każdy przychodzi do takiego miejsca z całym bagażem.
