matko, chcialam napisac cos o nakladaniu rak bo widze ze temat wraca co jakis czas i ludzie maja z tym sporo watpliwosci. Zaczne od podstaw, bo moim zdaniem wiekszosc bledow dzieje sie juz na samym poczatku, zanim w ogole rece trafia na cialo. Przede wszystkim - intencja. Zanim zaczniesz sesje, musisz wyczyscic wlasne pole. Jesli przychodzisz do kogos zmeczona, roztrzesiona albo z glowa pelna swoich problemow, ta energia pojdzie do osoby lezacej na stole. To nie jest metafora, to sie naprawde dzieje i doswiadczona bioenergoterapeuta wyczuje to natychmiast. Jesli chodzi o sam dotyk - rece ukladamy lekko, bez nacisku. To nie jest masaz, nie wciskamy, nie rozgniatamy. Kontakt jest delikatny, prawie jakbys chciala tylko musnac skore. Czakry nie wymagaja mocnego docisku, wystarczy obecnosc dloni w polu. Trzymam rece zwykle od 3 do 5 minut w jednym miejscu, zanim poczuje ze energia zaczyna sie wyrownywac. Mam wrazenie ciepla albo lekkiego mrowienia, u niektorych klientek pojawia sie tez pulsowanie. Chcialam tez powiedziec co do kolejnosci: zaczyna sie od glowy, potem szyja, klatka, brzuch, biodra, nogi i stopy. Nie wiem dlaczego tyle poradnikow pomija stopy, a to bardzo wazny punkt uziemienia. Po sesji koniecznie stopy, zeby zamknac prace.
i tu lezy sedno, stopy! Ostatnio robilem sesje kolezance i pominalem stopy bo sie spieszylem i ona potem chodzila jakby w transie przez ze dwie godziny. powiedziala ze czuje sie jakby unosila sie nad ziemia, fajne doswiadczenie ale chyba nie o to chodzi 🙂 czy to normalne ze jak sie pominie uziemienie to czlowiek jest taki rozchwiany?
@Ludka to z tymi stopami to bardzo ważna uwaga. Ja prowadzę notatki z każdej sesji i mam zapisane ze za kazdym razem kiedy kończyłam na plecach bez schodzenia do stóp, to odbiorczyni zgłaszała coś podobnego - lekkosc ale taka nieprzyjemna, niestabilna. Jedna dziewczyna powiedziala że czula się jak balon bez sznurka, haha. Ludka, mam pytanie do Ciebie - piszesz ze trzymasz rece 3-5 minut w jednym miejscu. A czy mierzysz czas zegarkiem czy poprostu czujesz kiedy trzeba przejść dalej? Bo ja próbowałam z zegarkiem i to mi totalnie wybijało z rytmu.
Chwila, chwila. To z tym „energia się wyrówna i mrowienie słabnie” to skąd pewność że to energia, a nie poprostu zmęczenie mięśni rąk albo zwykła adaptacja czuciowa skóry? Dłonie trzymane w jednej pozycji przez kilka minut po prostu zaczynają inaczej czuć, to czysto fizjologiczne. Nie mówię że bioenergoterapia nie działa, ale warto być uczciwym wobec siebie co do źródeł odczuć.
matko, no to moze troche ostro? Wszyscy kiedys zaczynali. Ja robilem kurs i tak, na poczatku nie bylem pewny co czuje ale po kilku tygodniach cwiczen coraz wiecej zaczelo miec sens. Czy trzeba od razu tyle lat zeby w ogole zaczac?
Wracając do samej techniki nakładania rąk,bo to jets temat tego wątku. Brygidka słusznie zwraca uwagę na samokrytycyzm, ale nie zapominajmy o podstawach praktycznych. Układ rąk: dłonie płaskie, palce razem ale nie napięte. Kciuk lekko odwiedziony. Wiele osób trzyma ręce z rozstawionymi palcami i to jest błąd, bo rozprasza pole które formuje sie między dłonią a ciałem. Widziałem to setki razy. Drugie: odległość. Nie zawsze dotykamy bezpośrednio. Przy czakrze korony i czole pracuję kilka centymetrów nad skórą. Bezpośredni kontakt stosuję na plecach, ramionach i stopach.
hej, czytam ten wątek i nie rozumiem jednej rzeczy - czy jak terapeuta trzyma ręce kilka centymetrów nad głową to ta osoba cokolwiek czuje? bo to brzmi jakby prawie nic tam nie było i skad wogóle wiadomo ze cos sie dzieje
przepraszam za wejście z buta, bo jestem tutaj nowa w tym temacie. chciałam zapytać o coś bardziej podstawowego - jak w ogóle przygotować ręce przed sesją? czytałam że trzeba je „aktywować” ale niewiem jak to sie robi w praktyce. czy to jakieś ćwiczenia czy medytacja czy coś innego?
to pocieranie rąk - to robi każdy terapeuta? bo u jednej pani byłam na sesji i ona wogóle nic nie robiła przed, poprostu podeszła i zaczęła. zastanawiam sie czy to znaczy ze miała już tak wytrenowane ręce że nie potrzebowała, czy morze pomijała cos waznego
To zalezy od etapu praktyki. Doswiadczona osoba moze miec wytrenowana uwaznosc do tego stopnia, ze aktywacja dzieje sie niemal automatycznie w momencie skupienia intencji. Pocieranie rak jets technika dla poczatkujacych, pomaga wejsc w stan gotowosci. Nie znaczy ze doswiadczeni go nie uzywaja ale nie jest to niezbedny rytual dla kazdego. Natomiast jesli ktos zupelnie pomija etap skupienia i od razu zaczyna, to bym sie zastanowil czy rzeczywiscie jest w kontakcie z tym co robi.
Mam jeszcze pytanie bo przy tej rozmowie o rekach to mi sie nasuwa - czy jets jakis wlasciwy sposob zeby je ulozyc po sesji zeby „wyczyscic” je po pracy z czyjas energia? bo slyszalem zeby strzepywac rece ale czy to nie jest zbyt doslowne rozumienie tematu?
od paru dni tu zagladam i mam wrazenie ze miks dobrych wskazowek z rzeczami kture sa dosyc naciaganymi interpretacjami. pocieranie rak,ciepla woda, zamykanie sesji - to wszystko ma sens jako rytual ktury pomaga terapeucie skupic sie i rozgraniczyc prace od codziennosci. Ale kiedy zaczyna sie mowic ze „energia przeszla do dloni” albo ze cieplo miedzy dlonmi „to pole” - no to juz wchodzimy w obszar ktory jets nieweryfikowalny. Nie mowie zeby tego nie robic, tylko zeby miec swiadomosc co jest faktem a co interpretacja. to uczciwe wobec osob ktorym sie pomaga.
Zeby wrocic do meritum,bo dyskusja o mechanizmach jest wazna, ale nie wyczerpuje tematu techniki. Chcialam dodac jeszcze jedna rzecz o ktorej malo sie mowi: oddech terapeuty podczas sesji. Terapeuta powinien oddychac spokojnie i rytmicznie przez cala sesje. Wstrzymywanie oddechu przy trudnych miejscach blokuje przeplyw, sama na sobie to sprawdzilam. :/ Kiedy terapeuta nieswiadomie wstrzymuje oddech nad miejscem gdzie „wyczuwa problem”, to ten napiety oddech tesz odbiera odbiorca. Naprawde
to z tym oddechem - Ludka, to brzmi logicznie, ale jak właściwie skupiać się na oddechu I na dłoniach jednocześnie? bo ja jak zaczynam myśleć o jednym to drugie mi ucieka. czy to kwestia praktyki że w końcu dzieje się automatycznie, czy są jakieś ćwiczenia żeby to połączyć?
ojej ojej,otoz to, mnie tez to rozbija koncentracje. plus jeszcze ta intencja ktura ma „plynac przez rece” - to juz sa trzy rzeczy naraz. jak to w ogole wszystko spinac razem, szczegolnie na poczatku kiedy czlowiek jest spiety i mysli o kazdym ruchu
hej przepraszam ze znowu wchodzę, ale mam pytanie trochę z boku - czy podczas sesji z nakładaniem rak terapeuta w ogóle powinien coś mówić? bo byłam raz na czymś podobnym i ta pani cały czas coś mamrotala pod nosem i nie wiedzialam czy to do mnie czy do siebie i trochę mnie to rozpraszało.
Milczenie w sesji to standard. Jeśli coś jets mówione, powinno być zapowiedziane wcześniej i uzgodnione. Mamrotanie bez kontekstu zaburza stan relaksacji który jest kluczowy dla całego procesu. To jest kwestia profesjonalizmu, nie preferencji
Brygidka ma racje i to jets uczciwy punkt. Duzo terapii opartych na dotyku i obecnosci dziala przez uklad nerwowy i relaksacje wlasnie. Nie trzeba tego dyskredytowac ale tesz nie trzeba opisywac jezykiem energii jesli nie wiemy czy to sluszny opis. efekt morze byc realny przy roznych wytlumaczeniach
Slysze ten argument i nie odrzucam go calkowicie. Ale jets jedno co mi nie pasuje do czystego wyjasnienia przez relaksacje - to ze niektore osoby podczas sesji czuja impulsy, cieplo albo drganie zanim dotkne konkretnego miejsca, zanim wogole powiem gdzie trzymam rece. Relaksacja nie tlumaczy lokalizacji. powiem szczerze, to nie jest dowod na nic absolutnego, ale jest to cos o czym warto pomyslec zanim zamkniemy temat.
To jets naprawdę interesująca obserwacja i nie chcę jej zbywać. Ale czy prowadziłaś to systematycznie... z zamkniętymi oczami u odbiorcy i bez podpowiedzi? Bo samo przekonanie że tak było morze mylić. Ludzie są bardzo dobrzy w nieświadomym dawaniu sygnałów - ruch ciała, zmiana oddechu, napięcie. odbiorca może to wyczuć bez energii jako takiej.
hm, to znaczy że jak odbiorca nie wie gdzie są ręce to wyniki byłyby inne? to brzmi jak coś z czego można by zrobić normalny test. czy ktoś kiedyś próbował czegoś takiego u siebie, tak amatorsko?
przepraszam, trochę zgubiłam sie w tej dyskusji o dowodach i chciałam wrócić do techniki bo jestem tu po to żeby sie czegos nauczyć. mam pytanie: czy przy nakladaniu rąk istnieje jakieś bezpieczne miejsce gdzie NIE powinno sie kłaść rak na poczatku? czytałam gdzieś ze okolica głowy wymaga doświadczenia, ale nie wiem czy to prawda.
Bardzo sluszne pytanie i dobrze ze wrocilas do tematu. Tak, glowa i okolica gardla to miejsca wymagajace ostroznosci. Nie dlatego ze sa niebezpieczne w jakims dramatycznym sensie ale dlatego ze sa bardziej wrazliwe i odbiorca morze tam silniej reagowac na dotyk. Dla poczatkujacych lepiej zaczynac od plecow i ramion. Okolice klatki piersiowej i brzucha to przestrzenie intymne i zawsze trzeba pytac o zgode - to jest kwestia etyki, nie tylko techniki.
to z tą zgodą to ważne. czyli przed sesją terapeuta powinien zapytać gdzie można a gdzie nie, tak? bo wydawało mi się że to oczywiste ale może nie dla każdego. czy wy to zawsze omawiacie z odbiorcą przed seją czy idzie się troche na wyczucie?
mam wrażenie że czasem w tych kursach za mało się mówi wlasnie o tej stronie etycznej a za dużo o tym jak czuć energię. a to jest może ważniejsze, szczególnie kiedy ktoś przychodzi z realnym problemem zdrowotnym i liczy na pomoc
no tak ale tutaj nikt nie mowi żeby rezygnować z lekarza. bioenergoterapia jets uzupelnieniem a nie zamiennikiem i chyba kazdy odpowiedzialny terapeuta to mowi na wstępie. może nie ma sensu zakładać złej woli u wszystkich ktorzy to praktykuja tylko dlatego ze zdarza się kilku nieodpowiedzialnych?
dobra, bo trochę zboczyliśmy na tę etykę i dowody i w sumie wszystko ważne, ale wróćmy na chwilę do samej techniki, bo Trzmielina pytala o bezpieczne miejsca i Ludka odpowiedziala o głowie i gardle, ale ja chciałam zapytać - co z okolicą brzucha? bo tam czytałam że jest splot słoneczny i ze to bardo czułe miejsce energetycznie. czy tam też trzeba jakoś inaczej podchodzić?
