Forum

Asystent AI
Energia w więzienia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w więzieniach i szpitalach - specyfika pracy tam


Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Chcialam poruszyc temat... ktory od dawna chodzi mi po glowie, a mam wrazenie ze malo kto o tym mowi. pracowalam jako wolontariuszka przy jednym z projektow w zakladzie karnym i powiem wam - energia w takim miejscu to zupelnie inna kategoria. Nie chodzi tylko o to, ze jets ciezka. Ona jest warstwowa. Jakby latami nakladaly sie kolejne ladunki - strach, zlosc, beznadziejnosc, czasem agresja ale tez tesknota. Mialam wrazenie ze ide przez gesta mgle juz przy bramie. Jak wy podchodzicie do pracy bioenergetycznej w takich miejscach? Czy w ogole jest to mozliwe i sensowne bez na prawde solidnego wlasnego zakorzenienia?


Odpowiedz
42 odpowiedzi
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Temat wazny i trudny jednoczesnie. Ja nie pracowalam w wiezieniu,ale mialam kilka sesji w szpitalu psychiatrycznym - prywatnie, z zaproszenia jednego z lekarzy ktury byl otwarty na takie rzeczy. i moge powiedziec ze szpital psychiatryczny to pod wzgledem energetycznym cos jeszcze trudniejszego niz zwykly szpital somatyczny. Tam granice miedzy tym co twoje a co cudze rozmywaja sie bardo latwo. Mialam po jednej sesji taki stan, ze przez dwa dni nie moglam zebrac mysli. Nie bolalo mnie nic, ale bylam jak pusta. Czy pracowalas z jakims wlasnym protokolem ochronnym przed wejsciem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sugilitka06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 26

@Leontyna to jest ciekawe co piszesz o ciele jako przestrzeni wolności bo nigdy tak o tym nie myslalam. Ale wracajac do tego co pisała Leontyna - ta pustka po sesji, to jest coś co znam z zwykłych szpitali. Byłam kiedyś z mamą na oddziale onkologicznym i wyszłam stamtąd zupełnie wydrazona, i to bez żadnej pracy energetycznej, poprostu przebywajac. Jak wy wogole wychodzicie z takiego miejsca i się resetujecie??


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Sugilitka06 To bardo wazne pytanie i kazdy wypracowuje swoje. U mnie to zawsze jest najpierw fizycznosc - mycie rak po lokcie zimna woda zaraz po wyjsciu, potem spacer na swiezym powietrzu minimum pol godziny, najlepiej przy drzewach. dzwiek tez mi pomaga, spiewanie czegokolwiek w samochodzie. brzmi smiesznie ale dziala. Natomiast przy tych ciezszych przypadkach jak wspomnialam - i to mnie niepokoilo - dwa dni na odbudowanie sie to bylo za dlugo. Chyba musialam przepracowac to ze moja ochrona byla za slaba


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Zanim pojdziemy dalej w zachwyty nad głębią tej energii, to chcialabym zapytać - w jakim dokładnie charakterze tam pracowałyście? Bo „prywatnie z zaproszenia lekarza” brzmi troche mgliście. Mam wrażenie, że w takich rozmowach szybko zacieramy granice między faktyczną pomoca a wlasnym przekonaniem o misji. tak swoja drogą, nie mowie, że to co robicie jest bez sensu, ale instytucje zamknięte maja swoją specyfike prawna i etyczną. Samo dobre intencje i wrażliwość energetyczna to za malo zeby tam działać odpowiedzialnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Janeczka68 Masz racje ze to wazne pytanie i dobrze ze je zadalas. W moim przypadku bylo to w ramach projektu resocjalizacyjnego,za zgoda dyrekcji, w grupach - nie indywidualnie. Nic nie bylo robione na wlasna reke. natomiast rozumiem Twoj sceptycyzm i mysle ze jest bardzo zdrowy. Bo wlasnie to srodowisko przyciaga czasem osoby z poczuciem misji bez odpowiedniego przygotowania, i to moze byc szkodliwe dla obu stron.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to wogole wygladalo praktycznie? Bo ja se nie wyobrazam - siadalas z grupa osadzonych i co,prowadzilas jakies cwiczenia oddechowe, wizualizacje? Jak reagowali? przepraszam ze pytam tak wprost, ale nie mam pojecia jak to morze dzialac w takiej rzeczywistosci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Epidot97 Tak, glownie praca z oddechem, z uwaznoscia ciala, troche elementow pracy z napieciem. Bezposrednia bioenergoterapia w sensie nakladania rak nie wchodzila w gre w takim kontekscie - i zreszta nie powinna. Reagowali bardo roznie. Czesc z wyrazna ulga, czesc z oporem i ironia, kilku wyszlo w polowie. To normalne. Nie chodzilo o to zeby wszyscy uwierzyli, tylko zeby mieli kontakt z wlasnym cialem, kture w takim miejscu jets czesto jedyna przestrzenia wolnosci.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@kastor)
Połączone: 2 lata temu

a czy ktos probowala przed wejsciem do takiego miejsca uzywac jakis kamieni albo czegoś? niewiem czy to ma sens ale kiedys czytalam ze obsydian chroni przed cudzą energią i ciekawa jestem czy w praktyce ktos to testował w takich ekstremalnych warunkach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Kastor obsydian to klasyka jeśli chodzi o „ochronę”, ale uczciwie trzeba powiedzieć ze dowody na to są wyłącznie anegdotyczne. Natomiast nie negujac - jesli ktoś wierzy że kamień pomaga i to mu psychologicznie stabilizuje poczucie granic, to ten efekt jets realny, nawet jeśli mechanizm jest placebo. W kontekście pracy w instytucji zamkniętej ważniejsze jest moim zdaniem posiadanie jasno określonego protokołu mentalnego niz konkretnego minerału w kieszeni.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie to „posiadanie protokołu mentalnego” - to jest ladnie powiedziane, ale co to konkretnie znaczy w praktyce? Intencja przed wejściem? Jakiś rodzaj tarczy wizualizowanej? Bo to jest wlasnie to miejsce gdzie teoria odlatuje a ludzie nie wiedzą co robić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Twilighta_63 U mnie to wyglada tak: zanim wejde do trudnego miejsca,kilka minut na ugruntowanie - swiadome poczucie stop na ziemi, kilka oddechow z wydluzonym wydechem. Potem cos w rodzaju intencji - nie tarcza w sensie wizualnej banki, bo to moim zdaniem tworzy napiecie a nie spokoj, tylko raczej jasnosc ze jestem tu jako swiadek i towarzysz, nie gabka. To rozroznienie mi duzo dalo. 😉 Gabka wchlania, swiadek obserwuje nie tracac gruntu.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

sluchajcie,interesuje mnie ta rozmowa ale przyznam szczerze ze mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem że praca w takich miejscach może być pomocna na jakimś poziomie dla osób tam przebywających. Ale z drugiej strony zastanawiam się czy to nie jest trochę takie... nie wiem jak to powiedziec, zeby nie urazić. Czy ci ludzie w więzieniu maja wogóle poczucie że maja wybor czy uczestniczyć, skoro są osadzeni? to mnie trochę niepokoi etycznie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Wladyslawa to jets bardzo wazne pytanie i dobrze ze je zadalas,bo to jest jedno z kluczowych zagadnien etycznych w tej pracy. W projekcie w ktorym uczestniczylam udzial byl dobrowolny - mozna bylo wyjsc, mozna bylo nie przyjsc. I jak mowilam, czesc osob wychodzila. Zaden nacisk nie byl wywierany. Natomiast rozumiem Twoj niepokoj - instytucja zamknieta z definicji ogranicza autonomie i ten kontekst trzeba zaawsze miec w glowie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

mnie zastanawia cos innego - czy personel w takich miejscach wie co sie dzieje? bo wyobraźam se ze straznik czy pielęgniarka patrzy na kogos kto „pracuje z energią” i to musi wygladac conajmniej dziwnie. czy mieliscie jakies konflikty z personelem albo niechęć z ich strony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Feniksa55 Haha, tak, to jets realna kwestia. Personel reagowal roznie. Jeden ze straznikow powiedzial mojej kolezance ze „to jakis cyrk”. Kilku bylo obojetnych. Jedna pielegniarka na oddziale gdzie bylam wczesniej - w zwyklym szpitalu, nie zakladzie - byla wyraznie sceptyczna ale zostawiala nas w spokoju. Natomiast to co pomaga to wlasnie to co mowilam wczesniej - praca nie wygladala egzotycznie. Oddech, skupienie, cisza. Nic co mozna by wysmiac od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Chcialabym wrócić do tej warstwy energetycznej o której pisałaś na poczatku. Masz rację że to nie jest po prostu „ciężka energia” - to jest cos skumulowanego przez lata. W takich miejscach pracują tesz przez lata stali pracownicy, i to jest moim zdaniem temat zupełnie pomijany. 🙂 Strażnik ktory przepracowal tam 20 lat - co dzieje się z jego polem energetycznym? Czy ktoś z was mial kiedys kontakt z osobami pracującymi dlugoterminowo w takich instytucjach i obserwowala jak oni funkcjonują?


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

o rany,to jets coś o czym myślę od kiedy moja kuzynka zaczela pracowac na oddziale psychiatrycznym jako pielegniarka. ona po paru miesiącach zmienila się wyraznie, stała sie bardziej wycofana, trudniej jej rozmawiać o rzeczach zwyklych, jakby miała cały czas głowę gdzie indziej. i nie wiem ile z tego to stres i obciazenie psychologiczne, a ile to kwestia energetyczna. pewnie to sie nie da rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@zephyra)
Połączone: 3 lata temu

no proszę,dokładnie, i tu jest pies pogrzebany. „kwestia energetyczna” i „obciążenie psychologiczne” są traktowane jak dwie oddzielne rzeczy, a póżniej nie wiadomo co z tym zrobić. Wypalenie zawodowe u personelu szpitalnego i więziennego jest bardo dobrze udokumentowane w literaturze psychologicznej. Czy my możemy powiedzieć coś więcej o mechanizmie niż to co już wiadomo z psychiatrii? Szczerze wątpię, ale słucham.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Zephyra nie próbuję zastepowac psychologii ani konkurować z wypaleniem zawodowym jako konceptem. Pytam o cos innego - o to czy ludzie pracujący latami w środowisku o specyficznym ładunku emocjonalnym i energetycznym wyksztalcaja jakieś własne mechanizmy radzenia sobie,swiadome lub nie, ktore można by opisać w kategoriach pracy z energią. Nie twierdzę że to jets zamiast psychologii.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@zephyra)
Połączone: 3 lata temu

nawiązując do tego co pisała Olimpia - te mechanizmy radzenia sobie u personelu to jest na prawdę ciekawy wątek bo tam chodzi o lata ekspozycji, nie jednorazowe wejście. Ale mam pytanie do tych które pracowały w więzieniach konkretnie - czy jest jakaś różnica między tym jak ten ładunek działa na ciebie jeśli wchodzisz raz a jeśli chodzisz tam regularnie przez miesiące? 😉 Bo intuicyjnie bym powiedziała że ciało się jakoś „kalibruje”, ale nie wiem czy to dobra kalibracja czy zła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Zephyra Wlasnie to jets clou sprawy i sama nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Z mojego doswiadczenia - po kilku wizytach pojawia sie cos w rodzaju oswojenia z tym miejscem ale to nie to samo co odpornosc. Jakby prog wyczucia sie podnosil ale nie znikal. I to mnie troche niepokoilo, bo nie wiadomo czy to korzystna adaptacja czy tlumienie


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

w sumie to bardzo wazne rozróżnienie kture zrobiłaś - oswojenie a odporność. U pracownikow na stale widzę czesto właśnie to tłumienie, nawet jeśli nazywaja to „grubą skórą”. Gruba skóra to nie to samo co zdrowa granica energetyczna. I właśnie z tego biorą się te zmiany ktore opisywala Roksanka przy swojej kuzynce. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

no wlasnie, moja kuzynka jak pytam to mowi ze „juz jej to nie rusza” i mowi to jakby to był sukces, jakby się do czegoś przystosowała. A mnie to zaawsze trochę mrozi bo jak coś cię nie rusza po roku pracy z cierpieniem, to znaczy że coś wylaczylas, nie że jesteś silna. chociaż może się mylę, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

o kurcze, ale czy wy mowicie teraz o energii czy o psychologi?? bo coraz trudniej mi rozróżnic te dwie warstwy w tej rozmowie. Roksanka, to co opisujesz z kuzynka brzmi jak klasyczne wypalenie, to jets termin z psychologii. ale kto to wie czy „energetyczne wyjaśnienie” tu cos dodaje do obrazu czy go zaciemnia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Feniksa55 To jest wlasnie to pytanie które mi chodzi po głowie od polowy tej dyskusji. Wypalenie zawodowe u pielęgniarek psychiatrycznych, straznikow więziennych - to jest bardzo dobrze zbadany obszar. I mam wrazenie ze czesc uczestniczek tej rozmowy bierze procesy psychologiczne, nazywa je energetycznymi i uznaje że dodała nową warstwę. Czy nie opisujemy przypadkiem tej samej rzeczy dwoma słownikami?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Janeczka68 To zalezy od tego czy uwazasz ze psychika i energia to to samo, czy dwie rozne rzeczy kture moga na siebie wplywac. Ja pracuje z zalozeniem ze to drugie, ale rozumiem ze dla kogos ze scisle psychologicznym podejsciem to bedzie tautologia. Nie mam zamiaru tego rozstrzygac, mnie bardziej interesuje co praktycznie dziala na tych ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

ale to jest wazne pytanie ktore zadała Janeczka bo jesli to jest to samo tylko inne słowniki to można by wziac dowolne badanie o wypaleniu u pielegniarek i powiedzieć „widzicie, energia” i to nie jest uczciwe. a z drugiej strony może naprawde cos tam jest czego psychologia nie obejmuje? nie wiem jak to rozstrzygnąć. :D.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@sugilitka06)
Połączone: 3 lata temu

mnie ta rozmowa troche przytłoczyła ale wracam do podstaw - czy ktoś ma jakis konkretny sposób na pracę z własną aurą przed wejściem do szpitala albo wiezienia,nie tylko po? bo duzo mowmy o oczyszczaniu po... ale co z zabezpieczeniem przed? kastor pytała o kamienie wcześniej i troche to ucielasmy.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@kastor)
Połączone: 2 lata temu

tak jest, dzieki Sugilitka ze wróciłas do tego bo czulam ze to pytanie trochę zginelo. i nie chodzi mi tylko o kamienie, ciekawi mnie ogolnie czy jest jakis sposob żeby wejsc do takiego miejsca i jakos sie „uszczelnić” zanim w ogóle zaczniesz czuć ten ciężar.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Kastor to co mowilam wczesniej o ugruntowaniu przed wejsciem - to jest wlasnie ten element. Ale powiem szczerze, ze nigdy nie mialam przekonania ze jakikolwiek kamien dziala jak uszczelnienie niezaleznie od twojego stanu skupienia. Kamien morze byc kotwica dla intencji, ale sam w kieszeni nic nie robi. Przynajmniej w mojej praktyce


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@ludomira)
Połączone: 3 lata temu

a ja miałam zupełnie inne doświadczenie z obsydianem ale kto to wie czy to placebo czy nie ale dla mnie ważne jest że działa. Byłam z mamą dwa razy w szpitalu na oddziale gdzie bardzo dużo się działo i za pierwszym razem nie miałam nic, wyszłam i płakałam przez godzinę nie wiedząc czemu. Za drugim razem miałam obsydian i turmalin czarny i wyszłam zmęczona ale nie rozbita. Czy to kamienie? Czy byłam lepiej przygotowana psychicznie? Nie wiem, ale efekt był inny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Ludomira ludomira, to co opisujesz to klasyczny problem z anegdotą - dwa razy, zmienna okolicznosci byla inna za kazdym razem (wiedziałaś co cię czeka, byłaś inaczej nastawiona, może inaczej spalas), i nie ma jak wyizolować zmiennej „kamień”. Nie mowie że to nie pomogło, mówię że nie wiemy co pomogło. A to jest istotna różnica jeśli chcemy komuś doradzić coś sensownego.


Odpowiedz
(@ludomira)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Janeczka68 ale ja nigdzie nie twierdziłam czegoś takiego. no tak, masz rację metodologicznie i nie mam jak temu zaprzeczyć. Ale też nie wiem czy forum to miejsce na randomizowane próby 🙂 powiedziałam co mi się wydarzyło, każda może to wziąć za co chce.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@hematytka)
Połączone: 2 lata temu

czytam tą rozmowę od początku i mam takie pytanie może naiwne - czy praca energetyczna w więzieniu różni się jakoś od pracy w szpitalu psychiatrycznym?? Bo wydaje mi się że to są dość różne miejsca jeśli chodzi o to co tam się kumuluje przez lata... nie?


Odpowiedz
Wpisy: 75
Rozpoczynający temat
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

to nie jets naiwne pytanie, to jest jedno z lepszych pytan w tym watku. Tak, roznia sie. W wiezieniu jest wiecej warstwy agresji i zamkniecia, cos gestego i zywotnego mimo wszystko. Na oddziale psychiatrycznym jest wiecej - niewiem jak to inaczej powiedziec - rozchwiania, rozmytych granic miedzy stanami. Przynajmniej tak to czuje. Pracowalam chwile na oddziale i to byl zupelnie inny rodzaj wysilku niz w zakladzie.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

to rozróżnienie jets wazne praktycznie, bo inaczej się do tego przygotowujesz. Psychiatryk to miejsce gdzie ty mozesz się „rozmywać” razem z przestrzenia jesli nie masz bardo dobrych granic - i tu ugruntowanie jest absolutnie kluczowe. Wiezienie to bardziej kwestia nieprzenoszenia czegoś ze sobą na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

hej,a co z hospicjami? bo w tej rozmowie jets duzo o wiezieniach i troche o szpitalach ale hospicjum to chba osobna kategoria. tam jest bliskosc smierci jako stala, nie jako zdarzenie. czy ktos miala doswiadczenie pracy tam w jakimkolwiek charakterze?


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

ojej,hospicjum to temat rzeka i trochę mnie to boli bo mój tata spędził tam ostatnie tygodnie. Nie pracowałam tam energetycznie, byłam tam jako rodzina, ale powiem wam że ta energia była zupełnie inna niż w zwykłym szpitalu. Nie była ciężka w sensie „przygniatajaca”. Była jakas bardzo cicha i - nie wiem - skupiona? Jakby czas tam płynął inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@czarodkaa)
Połączone: 3 lata temu

Roksanka, to co opisujesz mnie zastanawia bo zawsze myślałam że hospicjum musi być po prostu przygnębiające, a ty mówisz o czymś innym. Może tam jest jakiś specyficzny spokój właśnie dlatego że wszyscy wiedzą co się dzieje i niema udawania? nie wiem czy to ma sens z perspektywy energetycznej ale jakoś to rozumiem intuicyjnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Czarodkaa Roksanka i Czarodkaa, to rozroznienie miedzy hospicjum a innymi miejscami jets dla mnie bardo realne w praktyce. Bylam w hospicjum kilka razy jako wsparcie dla rodzin, nie jako terapeuta dla pacjentow, i musze powiedziec ze energia tam jest ciezka ale nie chaotyczna - to jest wazna roznica. W wiezieniu chaos jest wyczuwalny od progu, takie rozbite, niespojne warstwy. w hospicjum jest jakis kierunek w tej energii, cos co zmierza gdzies. Czy to sprawia ze jest latwiej??? Nie powiedzialabym. jest inaczej trudno


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

to co Czarodkaa napisała o tym braku udawania w hospicjum - myślę że w to cos jets. Jak bylam przy tacie, to personel tam był jakoś inaczej obecny niz w zwyklym szpitalu. Nie mowie ze spokojniejszy bo to ciężka praca, ale jakby bardziej... ze tak brzydko powiem, osadzony? Nie wiem czy to kwestia selekcji ludzi ktorzy tam trafiają i zostaja, czy miejsca robi coś z czlowiekiem z czasem. bo w hospicjum raczej nie zostaniesz jeśli jesteś osoba uciekającą od tego tematu, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

to „inaczej trudno” mnie bardo zastanawia. Mozesz rozwinac?? bo intuicyjnie mysle ze hospicjum to by mnie rozbilo bardziej niz wiezienie wlasnie ze wzgledu na te bliskosc smierci, a ty jakby sugerujesz ze to nie jets tak oczywiste. Czy chodzi o to ze wiesz czego sie spodziewac i mozesz sie jakos przygotowac, inaczej niz w miejscu gdzie energia jest chaotyczna i nieprzewidywalna?


Odpowiedz
Udostępnij: