Forum

Asystent AI
Czym dokładnie jest...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czym dokładnie jest energia życiowa?

Strona 1 / 3

Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

Chciałam zapytać o coś, co mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Wszędzie czytam o energii życiowej, bio-energii, chi, pranie... i za każdym razem mam wrażenie, że ludzie mówią o czymś trochę innym, a może o tym samym, tylko innymi słowami? Chodzi mi o to, czy to jest coś, co mamy w ciele, czy raczej coś, co przepływa przez nas z zewnątrz? I drugie pytanie, bo wydaje mi się że to połączone — słyszałam, że afirmacje mogą blokować się u osób, które naprawdę głęboko siebie nie lubią. Jakby energia nie miała gdzie 'wejść'. Czy to ma sens z punktu widzenia bioenergii, czy to tylko takie powiedzenie?


Odpowiedz
134 odpowiedzi
Wpisy: 91
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo mnie zastanawia! Też słyszałam różne wersje i nie wiem, którą brać poważnie. U mnie na przykład jest tak, że jak robię afirmacje, to czuję jakiś opór w środku, nie wiem jak to inaczej opisać. Jakby coś mówiło 'nie, to nieprawda'. I zastanawiam się, czy to jest kwestia tej energii właśnie, czy raczej po prostu psychika.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@leonek)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, ten opór przy afirmacjach, to nie jest kwestia energii jako takiej, tylko tego, że afirmacja stoi w sprzeczności z tym, co naprawdę czujesz. W bioenergii mówimy o tym, że ciało przechowuje wzorce, nie tylko w głowie, ale dosłownie w tkankach, w napięciach mięśniowych, w sposobie oddychania. I żadna afirmacja tego nie przeprogramuje, jeśli wcześniej nie ma pracy z samym ciałem. Ale wracając do pytania o energię życiową — skąd to pytanie? Bo to jest bardzo szeroki temat i zależy, z której strony chcesz na to patrzeć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 228

@Leonek to ciekawe, co mówisz o wzorcach w ciele. Ale właśnie nie rozumiem — jak bioenergeta ma do tego dostęp? Przez dotyk? Czy on w ogóle musi dotykać, żeby coś poczuć lub zmienić?


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@romcia86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja byłam raz na sesji bioenergoterapii i terapeuta prawie mnie nie dotykał, trzymał ręce parę centymetrów nad ciałem. I powiedział, że czuje 'zagęszczenia' w pewnych miejscach. Nie wiem, czy to działa, ale czułam się po tym inaczej, trochę spokojniej. Chociaż może to był efekt samego leżenia w ciszy przez godzinę, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to nie jest przypadkiem podobne do tego, co robią niektórzy uzdrowiciele w kościele? Też kładą ręce, też mówią o przepływie czegoś przez siebie. Zastanawiam się, czy energia życiowa z bioenergii to to samo, co na przykład Duch Święty w tradycji chrześcijańskiej, czy to zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Bronek56 to zależy, kogo zapytasz. Z perspektywy tradycji wschodniej, chi czy prana to siła kosmiczna, neutralna, bez osobowości. Natomiast w kontekście religijnym ta energia jest spersonalizowana, ma źródło. Dla praktyka bioenergii to raczej coś bliżej fizyki niż teologii. Ale nie chcę tu rozstrzygać, bo to kwestia wiary. Ciekawszy wydaje mi się wątek, który podniosła Madzialena, bo pytanie o to, czy afirmacje mogą działać u kogoś z głęboką niechęcią do siebie, to nie jest tylko kwestia energii. To pytanie o to, co musi się stać najpierw.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@lonia_s)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem tutaj raczej od numerologii, ale to pytanie o afirmacje bardzo mnie dotyczy. Próbowałam różnych afirmacji i naprawdę nic nie czułam, żadnej zmiany. Teraz się zastanawiam, czy chodzi o ten opór energetyczny, czy po prostu afirmacje jako metoda po prostu nie są dla każdego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Lonia_S afirmacje same w sobie to trochę skrót myślowy. Zakładają, że jeśli powtórzysz coś wystarczająco dużo razy, to zaczniesz w to wierzyć. Ale jeśli masz głęboko zakorzenione przekonanie, że nie jesteś wystarczająca, to afirmacja 'jestem piękna i wartościowa' brzmi jak kłamstwo i twój układ nerwowy to wie. W bioenergii patrzy się na to inaczej — najpierw trzeba rozładować to, co stoi w ciele, a dopiero potem jest miejsce na coś nowego. Czy to jasne, co mam na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Ale to co mówisz Leonek, to trochę brzmi, jakby afirmacje były bezużyteczne. A ja słyszałam, że niektórzy mają z nich naprawdę dobre efekty. To jak to jest naprawdę? Czy to zależy od człowieka, od tego, co ma w czakrach, czy od czegoś jeszcze innego?


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@perydotka04)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem afirmacje dzialają, ale nie zawsze tak jak się spodziewa. Sama przez długi czas robiłam je mechnicznie i zero efektu. Potem ktoś mi powiedział, żeby najpierw poczuć emocje, które chcę osiągnąć, a dopiero potem powtarzać słowa. I coś zaczęło się zmieniać. Może o to chodzi z tą energią — że ona idzie za emocją, nie za słowem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 228

@Perydotka04 to jest właśnie ciekawy trop. Czyli energia idzie za emocją. Ale jeśli ktoś nie potrafi poczuć nic dobrego na swój temat, to co wtedy? Zostaje w pętli? I tu wracam do swojego pierwotnego pytania — czy bioenergoterapia może coś z tym zrobić, czy to raczej zadanie dla psychologa?


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czytając to wszystko, czy praca z energią dociera do tego samego miejsca u każdego, czy raczej u jednych otwiera się przez ciało, a u innych musi najpierw coś zaskoczyć w głowie. Bo jeśli ktoś naprawdę głęboko siebie nie lubi, to czy w ogóle jest jakaś jedna kolejność, która ma sens, czy to zależy od człowieka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Felicja84 dobre pytanie. Myślę, że nie ma jednej reguły. Są ludzie, którzy przez pracę z ciałem docierają do emocji, których nigdy nie umieli nazwać, i to otwiera drogę do zrozumienia siebie. Inni potrzebują najpierw kontekstu intelektualnego, żeby w ogóle pozwolić sobie na pracę energetyczną. Natomiast jeśli ktoś ma naprawdę głęboką niechęć do siebie, to żadna ze ścieżek nie zadziała, jeśli sam nie jest gotowy coś zmienić. Energia jest tylko medium.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@mieszko59)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam może głupie pytanie ale skąd wiadomo że ta energia istnieje? tzn. czy jest jakiś sposób żeby ją poczuć samemu bez terapuety? bo ja czytam i rozumiem jakoś intuicyjnie ale jakby nie wiem czy to co czuje to jest ta energia czy po porostu zmęczenie albo coś


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Mieszko59 ja się tak samo pytałam! Mnie powiedziano, żeby położyć ręce blisko siebie, prawie się dotykając, i poczuć ciepło albo mrowienie między dłońmi. I faktycznie coś czułam, ale też nie wiem, czy to nie jest po prostu ciepło ciała. Nie umiem tego rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

To ćwiczenie z dłońmi jest dość popularne jako wstęp, ale trzeba przyznać uczciwie, że ciepło między dłońmi to może być po prostu fizjologia. Nie twierdzę, że energia nie istnieje, ale takie ćwiczenia jako dowód jej istnienia to trochę słaba podstawa. Ciekawiej byłoby zapytać, czy ktoś miał doświadczenie, którego nie da się wytłumaczyć samym ciepłem ciała, coś bardziej jednoznacznego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Lubon to uczciwe podejście. Mnie osobiście trudno wytłumaczyć pewne doświadczenia czysto fizjologicznie. Jak pracuję z kimś przy rytuałach i coś zaczyna być gęste w pokoju, to nie jest ciepło ciała. Ale rozumiem, że to brzmi abstrakcyjnie dla kogoś, kto tego nie poczuł. Może zamiast szukać dowodu, lepiej zapytać — co zmienia to pojęcie energii życiowej w praktyce, co robi inaczej ktoś, kto z nią pracuje, a kto nie?


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

A czy energia życiowa to coś, co można utracić? Tzn. czy są rytuały, które ją pochłaniają, zabierają? Słyszałam coś o ludziach, którzy energetycznie wysysają innych i zastanawiam się, czy to jest związane z tym, o czym tu mówicie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 391

@Golta to co opisujesz, czyli tak zwani energetyczni wampirzy, jest osobnym zagadnieniem, ale faktycznie ma związek z tym, o czym rozmawiamy. Jeśli ktoś ma deficyt własnej energii życiowej, często nieświadomie uzupełnia go kosztem innych. To nie jest złośliwość, raczej rodzaj zaburzenia równowagi. I teraz wracając do wątku afirmacji i niechęci do siebie — taka osoba też nie skorzysta z afirmacji, bo problem leży głębiej, w samym przepływie. Mam wrażenie, że cała ta rozmowa krąży wokół jednego pytania — co jest pierwsze, świadomość czy energia?


Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 228

@Jarzyna właśnie! To jest dokładnie to, co chciałam powiedzieć, ale nie umiałam tego tak ubrać w słowa. Czy da się pracować z energią, jeśli nie ma jeszcze tej świadomości? Czy bioenergoterapia może ją niejako wymusić, otworzyć? Bo jeśli tak, to może jest szansa dla kogoś, kto ma tę głęboką blokadę i nie wie, jak zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

myślę, że bioenergoterapia nie tyle wymusza świadomość, co stwarza warunki, w których coś zaczyna się poruszać. Widziałam przypadki, gdzie osoba przychodziła kompletnie zamknięta, bez żadnej refleksji, i po kilku sesjach sama zaczynała zadawać pytania, których wcześniej w ogóle nie stawiała. Czy to energia, czy po prostu relaks sprzyjający otwarciu? Trudno mi jednoznacznie rozdzielić te dwa elementy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Felicja84 ale czy to znaczy, że sam fakt bycia na sesji coś zmienia, nawet jeśli nie wierzysz? Bo to by było dość zaskakujące, że sceptyk może skorzystać tak samo jak ktoś, kto w to wierzy.


Odpowiedz
(@leonek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Wisnia nie do końca 'tak samo'. Przekonanie czy jego brak pewnie wpływa na głębokość procesu. Ale samo fizyczne rozluźnienie, obecność drugiej osoby, skupiona uwaga na ciele, to wszystko ma realny efekt niezależnie od przekonań. Pytanie brzmi, czy to jest właśnie energia życiowa w działaniu, czy tylko mechanizmy relaksacyjne. Może jedno i drugie.


Odpowiedz
(@mieszko59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Leonek a jak masz na myśli przekonanie to chodzi o wiarę w energie jako taką czy raczej o zaufanie do terapuety? bo mi sie wydaje że to dwie różne rzeczy i moze każda z nich inaczej wpływa


Odpowiedz
(@leonek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Mieszko59 bardzo dobre rozróżnienie. Myślę, że to są faktycznie dwa różne wymiary. Można komuś ufać jako człowiekowi i nadal być sceptycznym co do samej energii. I odwrotnie, można wierzyć w energię, ale trafić do terapeuty, któremu się nie ufa, i sesja nic nie da. Ciekawe, który z tych elementów ma większe znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@romcia86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja akurat miałam zaufanie do terapeuty i chyba właśnie to sprawiło, że mogłam się rozluźnić. Ale z tyłu głowy ciągle siedziało mi 'czy to naprawdę działa' i jakoś nie przeszkadzało w tym, żeby poczuć spokój. Więc może sceptycyzm i otwartość mogą istnieć równolegle?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lonia_s)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 32

@Romcia86 właśnie tak bym to opisała u siebie. Chcę wierzyć, ale rozum zaraz podważa. I to jest mój problem z afirmacjami też, siedzę i powtarzam, ale gdzieś głębiej jest głos, który mówi 'no nie wierzysz w to'. Czy bioenergoterapia mogłaby wyciszyć ten wewnętrzny głos, czy to znowu trzeba by najpierw przepracować psychologicznie?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Lonia_S ten 'wewnętrzny głos' to nie jest tylko psychologia. Z mojego doświadczenia to często zapis w polu energetycznym, coś, co zostało tam osadzone przez powtarzające się emocje albo doświadczenia. Dlatego sama praca słowna, czyli właśnie afirmacje, nie dociera do warstwy, gdzie ten zapis siedzi.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Czesia61 a jak ten zapis się tam dostaje? Tzn. czy to jest jednorazowe silne przeżycie, które go tworzy, czy musi być wiele powtórzeń? Bo zastanawiam się, czy jedno traumatyczne zdarzenie może zostawić coś w tym polu.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 391

@Golta oba scenariusze są możliwe. Jedno bardzo intensywne przeżycie może rzeczywiście zostawić głęboki ślad, ale też latami powtarzane drobne komunikaty, na przykład słyszane w dzieciństwie, działają przez akumulację. W pracy z energią czuć to inaczej, pierwsze jest jakby wbite w jedno miejsce, drugie bardziej rozlane, trudniejsze do zlokalizowania.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest niesamowite, bo właśnie opisujesz coś, co intuicyjnie czułam, ale nigdy nie umiałam tego powiedzieć. Czy w takim razie bioenergoterapia jest w stanie rozróżnić te dwa rodzaje? I czy praca z nimi wygląda inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 391
(@jarzyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobry bioenergoterapeuta powinien wyczuć różnicę, choć nie każdy to potrafi nazwać wprost. Znam osoby, które pracują głównie intuicyjnie i nie operują taką terminologią, a mimo to ich praca jest bardzo precyzyjna. Ale żeby odpowiedzieć na twoje drugie pytanie, tak, praca z czymś skoncentrowanym w jednym miejscu wygląda inaczej niż praca z czymś rozlanym po całym polu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Jarzyna a czy ty sama potrafisz to czuć, te warstwy u innych ludzi? Pytam bo zawsze myslałam, że to wymaga lat praktyki i zastanawiam się kiedy w ogole można zacząc cos zauważać u siebie, nie tylko u innych


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 391

@Perydotka04 u siebie jest najtrudniej. Jesteśmy zbyt blisko własnych wzorców, żeby je obiektywnie postrzegać. Dlatego własna praca energetyczna często wymaga kogoś z zewnątrz, przynajmniej na początku. U siebie najpierw zauważałam napięcia fizyczne i dopiero z czasem uczyłam się czytać, co za nimi stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy to co opisujecie, te warstwy, ślady, pole, nie jest przypadkiem tylko innym językiem do opisywania czegoś, co psychologia też opisuje, tyle że innymi słowami. Tzn. czy te dwa systemy opisują tę samą rzeczywistość, czy naprawdę różne zjawiska?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Bronek56 to jest jedno z tych pytań, przy których się rozchodzę z wieloma osobami. Moim zdaniem częściowo opisują tę samą rzeczywistość, ale pole energetyczne to nie jest tylko metafora procesów psychologicznych. Są zjawiska, które psychologia trudno wyjaśnia, a które w kontekście pracy z energią mają sens. Choć przyznam, że granica bywa rozmyta.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Czesia61 właśnie, ta rozmytość granicy mnie zastanawia. Czy masz na myśli konkretne zjawiska, których psychologia nie wyjaśnia, czy to bardziej poczucie, że psychologia 'nie sięga' do pewnej głębokości? Bo to są dość różne twierdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja kręci się wokół czegoś ważnego, ale za bardzo skupiamy się na porównywaniu systemów. Wracając do sedna, energia życiowa, czym ona jest, to chyba pytanie, na które każda tradycja odpowiada inaczej i może właśnie to jest najciekawsze, że nie ma jednej odpowiedzi, tylko wiele map tego samego terenu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Nekromantka ale jeśli mapy są różne, to jak wiadomo, że opisują ten sam teren? Może jedna jest błędna? Albo wszystkie trochę błędne? To mnie zawsze trochę dezorientuje w tym temacie.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Wisnia chyba właśnie o to chodzi w tej rozmowie od początku i do żadnej ostatecznej odpowiedzi nie dojdziemy, bo to nie jest pytanie z jedną odpowiedzią. Ale pytanie Madzialeny o afirmacje i niechęć do siebie nadal leży na stole, i chętnie bym do niego wróciła, bo wydaje mi się, że tu jest coś konkretnego do przepracowania.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Madzialeny o afirmacje i niechęć do siebie, bo rzeczywiście utknęło to gdzieś po drodze. Moje obserwacje są takie, że afirmacje przy głębokiej niechęci do siebie nie tylko nie działają, ale mogą wręcz pogłębiać dyskomfort. Bo kiedy powtarzasz 'jestem wartościowa' i czujesz, że to nieprawda, to ten kontrast między słowem a odczuciem jest bardziej bolesny niż brak afirmacji. Czy ktoś miał coś takiego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lonia_s)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 32

@Felicja84 tak, dokładnie to mi się dzieje. Powtarzam i zamiast ulgi czuję jakiś opór, jakby coś we mnie krzyczało 'kłamstwo'. Wcześniej myślałam, że po prostu za mało ćwiczę, ale teraz zaczynam myśleć, że może to nie jest kwestia ilości.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Lonia_S ten opór to sygnał, nie przeszkoda. Jakby ciało i pole energetyczne mówiły 'tu jest praca do zrobienia'. Afirmacja przy głębokiej niechęci to trochę jak malowanie ściany bez zdarcia starej farby. Wygląda, ale nie trzyma.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Czesia61 ale skąd wiadomo, że to pole energetyczne mówi, a nie po prostu silnie zakorzenione przekonanie psychiczne? Bo to co opisujesz, stara farba, nowe warstwy, to brzmi jak klasyczne wyparcie albo dysonans poznawczy. Nie atakuję, po prostu nie rozumiem gdzie tu wchodzi energia.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 391

@Bronek56 właśnie tego rozróżnienia nie da się zrobić czysto konceptualnie, trzeba poczuć. Ale powiem tak, dla mnie energia życiowa to nie jest coś zamiast procesów psychologicznych. To poziom głębiej. Psychologia opisuje myśl i emocję, energia opisuje coś, co jest pod spodem, zanim jeszcze powstanie myśl. Czy to ci cokolwiek wyjaśnia, czy tylko komplikuje?


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Jarzyna komplikuje i wyjaśnia jednocześnie 🙂 Czyli mówisz, że to nie jest albo-albo, tylko że energia jest jakby substratem, z którego dopiero wyłaniają się emocje i myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten wątek. Nie wiedziałam jak to nazwać, ale masz rację Lonia, to jest to uczucie. I zastanawiałam się, czy bioenergoterapia mogłaby dotrzeć tam, gdzie słowa nie docierają, bo słowa zdają się zatrzymywać na jakimś poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówi Jarzyna jest podobne do tego, co niektórzy filozofowie nazywają presubiektywnym doświadczeniem. Coś, co jest zanim podmiot zdąży to ocenić. Ale nadal mam pytanie, czy bioenergoterapia faktycznie na tym poziomie pracuje, czy może jednak pracuje na poziomie emocji i ciała, tylko język jest inny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Lubon a czy to nie jest trochę bez znaczenia dla kogoś, kto przychodzi z tym oporem, który opisuje Lonia? Tzn. jeśli działa, to działa. Rozumiem potrzebę precyzji, ale może to pytanie jest bardziej akademickie niż praktyczne?


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Nekromantka nie do końca się zgadzam. Jeśli nie wiemy na czym polega mechanizm, to nie wiemy też kiedy stosować daną metodę, a kiedy nie. I właśnie w przypadku głębokiej niechęci do siebie to wydaje mi się kluczowe, żeby wiedzieć, czy bioenergoterapia wystarczy, czy potrzeba czegoś równolegle.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@romcia86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja jestem za tym co mówi Lubon, bo sama przez chwilę myślałam, że bioenergoterapia wszystko załatwi i trochę zaniedbałam inne rzeczy. Potem wróciłam do terapii i dopiero razem zaczęło mi to dawać efekty. Ale to moje doświadczenie, nie wiem czy u każdego tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Romcia86 a w jakiej kolejności to robiłaś? Pytam bo zastanawiam się, czy to ma znaczenie, zacząć od energetycznej czy od rozmownej, czy to bardziej zależy od osoby?


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Wisnia u mnie była najpierw terapia, potem bioenergoterapia, i to drugie jakby pogłębiło to co już było zaczęte. Nie wiem czy to lepsza kolejność dla wszystkich, ale mnie tak pasowało.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Kolejność to ciekawy wątek. Znam osoby, które zaczęły od bioenergoterapii i mówią, że to otworzyło je na terapię słowną, bo wcześniej były zbyt zamknięte żeby w ogóle rozmawiać. Więc może nie ma jednej dobrej kolejności, a raczej zależy od tego, gdzie jest wejście dla danej osoby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia_s)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 32

@Felicja84 to jest bardzo ważne co mówisz, bo ja na przykład mam duży problem z mówieniem o sobie w terapii. Dosłownie nie wychodzą słowa. Może od energetycznej byłoby mi łatwiej zacząć właśnie dlatego, że tam nie musisz nic tłumaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@perydotka04)
Połączone: 2 lata temu

właśnie, niektóre osoby są bardziej cielesne niż słowne i dla nich wejście przez ciało i energię ma sens. ja np. długo nie umiałam nazwac swoich stanów, ale jak zaczełam pracę z oddechem i ułożeniem ciała to coś zaczęło się ruszać, a potem dopiero mogłam to opisać


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@madzialena90)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówisz Perydotka jest bliskie temu co czuję. Jakby było coś, co jest zbyt głęboko żeby to ubrać w słowa i dopiero praca z ciałem albo energią mogłaby to wydobyć. Ale właśnie się zastanawiam, czy w takim razie energia życiowa to ma coś wspólnego z tym co jest w ciele, czy to jest coś ponad ciałem?


Odpowiedz
Wpisy: 391
(@jarzyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

To naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy od tradycji. W niektórych podejściach energia jest tym, co ożywia ciało i jest z nim nierozerwalnie związana. W innych jest czymś, co może istnieć poza ciałem. Mnie bardziej odpowiada to pierwsze, ale nie odrzucam drugiego. A co ty sama czujesz, jeśli miałabyś to zinterpretować przez własne doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@mieszko59)
Połączone: 1 rok temu

właśnie sie zastanawiam czytając to wszystko, czy ten opór o ktorym mówi Lonia to nie jest może coś, co mozna by zobaczyć w snach? bo ja jak mam jakiś wewnetrzny konflikt to on mi się czesto pojawia w obrazach nocnych zanim jeszcze w ogóle zdaje sobie sprawe ze cos jest nie tak


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Mieszko59 to jest ciekawe połączenie, bo sny rzeczywiście mogą pokazywać to, co jest pod powierzchnią. Ale wracając do energii, myślę że i sny, i opór przy afirmacjach, i napięcia w ciele, to są różne przejawy tego samego, co leży głębiej. Czy energia życiowa to jest właśnie ta warstwa, która się przebija przez wszystkie te kanały.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Czesia61 czyli mówisz, że sny, ciało, opór przy afirmacjach to wszystko są okna na to samo? Ale jak to się ma do energii życiowej konkretnie? Bo rozumiem metaforę, ale nadal nie wiem, co to znaczy, że coś leży głębiej niż emocja.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: