Forum

Asystent AI
Jak pracować energe...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak pracować energetycznie z chorymi zwierzętami?

Strona 2 / 3

Wpisy: 101
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo chciałam powiedzieć co Sewer76. Może dlatego afirmacje podczas sesji tak działają — bo zmieniają stan osoby, która je mówi, nie tylko są przekazem dla zwierzęcia. To ma sens psychologicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Sodalitka86 Ma sens, ale to nie wyczerpuje tematu. W podejściach gdzie pracuje się energetycznie od wieków z ludźmi i zwierzętami, efekt u osoby pracującej to nie jest tylko bonus, to jest warunek. Jeśli jesteś spokojna, przepływ jest inny. Więc owszem, ty coś z tego masz, ale to nie znaczy, że zwierzę nie dostaje niczego po drugiej stronie.


Odpowiedz
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Irisa91 A jak to działa kiedy zwierzę śpi głęboko? Bo mój pies czasem śpi tak twardo, że prawie nie reaguje. Czy lepiej robić sesję gdy jest przytomny i świadomy, czy można też podczas snu?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Cyrkonka Słyszałem różne zdania. Jedni mówią, że podczas snu zwierzę jest bardziej otwarte, bo nie ma reakcji obronnej. Inni, że bez kontaktu trudno cokolwiek ocenić. Sam wolę gdy pies jest przytomny, bo wtedy reakcja ciałem jest informacją. Ale nie wiem czy to zasada, czy moje osobiste podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Mam może głupie pytanie, ale właśnie czytam tę rozmowę od początku i zastanawiam się — czy do pracy ze zwierzętami potrzebna jest jakaś inicjacja albo kurs, żeby zacząć? Czy można po prostu próbować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Teodorka Kursy są pomocne bo dają ramę i kogoś kto odpowie na pytania, ale do podstawowej pracy ze swoim własnym zwierzęciem, które cię zna, nie są wymagane. Zdrowy rozsądek i obserwacja zwierzęcia to minimum. Ważniejsze żebyś słuchała co ci ono 'mówi' niż żebyś miała certyfikat.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Glozką w tym sensie, że zacząć można bez kursu. Ale dodam jedno: jeśli zwierzę jest naprawdę chore tak jak Mruczek Konstancji, to praca energetyczna to wsparcie, nie leczenie. Weterynarz jest podstawą, to jest dodatek. Myślę, że wszyscy tu to rozumiemy, ale warto to powiedzieć wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za tę odpowiedź, Pelargonia. Rozumiem, że weterynarz jest podstawą, to oczywiste. Ale mam jeszcze jedno pytanie — czy kiedy zaczynasz pracę ze zwierzęciem, masz jakiś stały sposób na to, żeby się najpierw samej uspokoić? Bo czytam tu, że stan osoby pracującej ma znaczenie, i zastanawiam się jak to w praktyce wygląda, zanim w ogóle przyłożysz ręce.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja zanim zacznę, siadam spokojnie obok psa na kilka minut. Dosłownie nie robię nic. Nie dotykam, nie mówię. Czekam aż moje oddychanie wyrówna się samo. Dopiero wtedy zaczynam zbliżać dłonie. Nie wiem czy to jest jakaś technika, ale tak to u mnie wygląda.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Sewer76 To brzmi bardzo naturalnie. A czy pies w tym czasie też jakoś reaguje na to czekanie? Bo zastanawiam się czy zwierzę wyczuwa już sam moment, kiedy ty się nastawiasz, zanim jeszcze cokolwiek zrobisz.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Teofilka83 Tak, właściwie tak. Zaczyna patrzeć inaczej. Czasem podnosi głowę. Nie wiem czy mnie 'wyczuwa' czy po prostu reaguje na to, że usiadłem i jestem nieruchomy — co jest dla niego trochę niezwykłe, bo normalnie jak siadam to coś robię. Ale ta różnica w jego zachowaniu jest dla mnie wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam to i myślę, że Mruczek robi coś podobnego. Jak siadam przy nim bez telefonu i bez telewizora w tle, to on inaczej się układa. Nie wiem czy to 'energia', ale coś w tym musi być, że on inaczej reaguje na moją obecność zależnie od tego jak się czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówisz Konstancja i Sewer ma jak najbardziej wyjaśnienie w tym, że zwierzęta są bardzo czułe na mowę ciała i ton oddechu. Jeśli jesteś napięta, twój oddech jest płytszy, jesteś mniej nieruchoma. One to wyczuwają. To nie musi być energia subtelna żeby działało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Darek_69 No i co z tego wynika? Że zwierzę reaguje na spokój opiekuna — to jest fakt. Ale to nie wyklucza, że przy okazji tego spokoju dzieje się coś więcej. Pytanie 'czy to tylko mowa ciała' zakłada, że mowa ciała i pole energetyczne to jedno albo drugie. Czemu nie oba?


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 367

@Irisa91 Bo jak do równania dokładamy rzeczy, których nie możemy sprawdzić, to nie zyskujemy wiedzy, tylko hipotezę. Ale rozumiem twój punkt. Nie twierdzę, że pole energetyczne na pewno nie istnieje, mówię że nie wiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Oboje macie rację w swoich zakresach. Ale wróćmy do praktyki: czy ktoś próbował pracować ze zwierzęciem na odległość? Nie fizycznie przy nim, ale np. gdy pies był u weterynarza albo w innym pomieszczeniu? Ciekawy jestem czy ktoś miał takie doświadczenie i co z tego wyniknęło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Bogumil Próbowałam raz, gdy moja kotka była na zabiegu. Siedziałam w domu, skupiałam się na jej obrazie, wysyłałam spokój. Nie wiem co ona wtedy czuła, ale ja czułam się mniej bezradna. Wróciła i była spokojniejsza niż zwykle po takich wizytach, ale to mogło być wiele rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie chciałam zapytać o to samo co Bogumil. Bo mój pies jest teraz co jakiś czas w klinice na kroplówkach i nie mogę przy nim być. Czy w ogóle jest sens próbować na odległość, czy to już jest coś innego niż to, o czym tu mówimy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Cyrkonka Moim zdaniem to inny rodzaj pracy, ale nie nieważny. Na odległość bardziej pracujesz z intencją i wizualizacją niż z fizycznym kontaktem. Część tradycji uważała to za równie skuteczne, część za słabsze. Nie wiem jak jest naprawdę, ale jeśli tobie to daje spokój w trudnym momencie, to już jest wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Cyrkonka, jak długo pies jest na kroplówkach? Pytam bo sama przez to przechodziłam z kotem i to jest bardzo trudny czas. Czy próbowałaś już czegoś, czy dopiero szukasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Teofilka83 Kilka tygodni już. Próbowałam tylko siedzieć spokojnie i myśleć o nim, ale nie wiedziałam czy to ma jakiś sens czy po prostu sobie siedzę. Stąd to pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

To 'po prostu siedzę i myślę' to może być właśnie coś. Czytałam, że intencja skupiona na kimś konkretnym, bez rozproszenia, to już jest forma pracy energetycznej według wielu podejść. Nie wiem czy możemy to zmierzyć, ale czy intencja jako taka w ogóle jest tu przez kogoś kwestionowana?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Sodalitka86 Intencja jako stan skupienia — nie kwestjonuję. Intencja jako coś co 'wędruje' przestrzenią i trafia do psa w klinice — tu mam pytania. Ale widzę, że dla Cyrkonki kwestia praktyczna jest ważniejsza niż filozoficzna. Cyrkonka, co czujesz po takim skupieniu? Lepiej, gorzej, bez różnicy?


Odpowiedz
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Bogumil Lepiej. Zdecydowanie. Mniej się trzęsę ze strachu. Ale nie wiem czy to nie jest po prostu efekt tego, że zrobiłam cokolwiek zamiast się dusić z bezradnością.


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest dokładnie to, co ja napisałam wcześniej o Mruczku. Że te sesje dają coś mnie. I myślę, że to nie jest żadne pomniejszenie tej pracy — to jest jej prawdziwa część. Pytanie tylko czy przy okazji dają też coś zwierzęciu.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i jedno mnie zastanawia: czy ktoś z was rozmawiał z weterynarzem o tym co robi? Nie oczekuję że weterynarz powie 'świetnie, rób tak dalej', ale jestem ciekawa jak to w ogóle przyjmują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Jowitka79 Powiedziałam raz. Weterynarz powiedział, że nic złego w tym nie widzi, o ile nie rezygnuję z leczenia. Tyle. Nie był zainteresowany ani entuzjastyczny, ale też nie odradzał. Myślę że to uczciwa reakcja.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedział weterynarz Glozce wydaje mi się bardzo uczciwe. Nie wiem czego się spodziewałam — że będzie protestował? Ale ta odpowiedź 'nic złego, o ile nie rezygnujesz z leczenia' brzmi jak coś, co mogłoby uspokoić wiele osób, które się boją w ogóle przyznać. Cyrkonka, czy ty mówiłaś weterynarzowi o tym co robisz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Jowitka79 Nie, nie mówiłam. Trochę się boję że pomyśli że jestem niepoważna. Choć z drugiej strony nie robię nic zamiast leczenia, tylko przy okazji. Może bym powiedziała gdyby sam zapytał o coś w tym stylu, ale nie wyobrażam sobie jak miałabym to zacząć.


Odpowiedz
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Cyrkonka Rozumiem to poczucie. Ale pomyśl, że weterynarz widzi właścicieli zwierząt cały czas — i wie, że część z nich robi różne rzeczy żeby poczuć się mniej bezradna. Nie musisz tego tłumaczyć jako 'pracę energetyczną', możesz po prostu powiedzieć że siadasz i skupiasz się na psie kiedy go nie ma. To nie brzmi dziwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale właśnie — to jest ciekawy moment w tej rozmowie. Bo z jednej strony mówimy o energii, intencji, polach subtelnych. A z drugiej okazuje się, że jak trzeba powiedzieć to weterynarzowi, to sformułowanie się upraszcza do 'siadam i myślę o psie'. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie sedno tej rozmowy — że te dwa opisy mogą mówić o tym samym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Darek_69 Albo że opis upraszczamy żeby nie tłumaczyć się z czegoś, czego nie da się łatwo zdefiniować. To nie znaczy, że oba opisy są identyczne. Lekarzowi mówisz w jego języku, sobie możesz myśleć w swoim.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Cyrkonka, nie odpowiedziałaś na moje wcześniejsze pytanie — czy to są tygodnie po kolei z przerwami czy pies jest tam prawie non stop? Pytam bo to robi dużą różnicę dla samego opiekuna, nie tylko dla zwierzęcia. Jak długo tak wytrzymujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Teofilka83 Co kilka dni jest na kroplówce, więc jakiś dzień w tygodniu albo dwa. Nie jest tam cały czas na szczęście. Ale nie wiem jak długo to będzie trwało i to chyba jest najtrudniejsze. Nie ma wyraźnego końca, jest tylko 'zobaczymy'.


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

To 'zobaczymy' jest chyba najtrudniejszą częścią. Mruczek miał okres, kiedy codziennie się zastanawiałam czy mu lepiej czy gorzej i to zawieszenie było gorsze niż cokolwiek konkretnego. Cyrkonka, czy te sesje kiedy siadasz i skupiasz się na nim — robisz to regularnie czy tylko jak jest akurat w klinice?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Też chciałam się zapytać o tę regularność. Bo czytałam że w podejściach afirmacyjnych stałość intencji ma znaczenie — nie jednorazowy zryw, ale codzienne powtarzanie. Nie wiem czy to się przekłada na pracę z chorym zwierzęciem, ale wydaje mi się logiczne że jeśli to w ogóle coś robi, to robienie tego regularnie powinno działać inaczej niż raz na jakiś czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Sodalitka86 To jest interesujące założenie, ale skąd wynika? To że w afirmacjach regularność ma sens — bo ćwiczysz własny stan wewnętrzny — to rozumiem. Ale czy regularność intencji wysyłanej do psa działa tak samo? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Bogumil Myślę, że tu znowu wpadamy w kwestię dla kogo to działa. Bo jeśli regularność pomaga opiekunowi być spokojniejszym i mniej paniczyć, to zwierzę to wyczuje przy każdym kontakcie — nawet tym fizycznym. Więc może mechanizm jest pośredni, ale efekt jest.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie to samo mi przyszło do głowy co Glozka. Ja ćwiczę regularnie i widzę, że mój pies reaguje inaczej w dniach gdy rano zrobiłem praktykę niż kiedy nie. Nie wiem co on wyczuwa, ale jest jakiś stan, który on chyba odbiera. I to jest codzienna sprawa, nie wyjątkowa sytuacja kliniki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Sewer76 Jak rozróżniasz czy to efekt praktyki czy po prostu tego, że w te dni jesteś bardziej wypoczęty albo lepiej się czujesz z innych powodów? Pytam bo sama mam taki problem — że nie wiem co jest przyczyną jak coś działa.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Teofilka83 Uczciwie — nie rozróżniam w stu procentach. Ale zdarzało mi się robić praktykę w dniu kiedy byłem zmęczony i efekt u psa był mimo to. I zdarzało mi się być wypoczętym bez praktyki i efektu nie było. Więc to nie jest prosta korelacja ze stanem ogólnym. Ale to wciąż za mało żeby twierdzić cokolwiek na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję i mam pytanie może trochę z boku, ale chyba ważne: czy kiedy pracujecie energetycznie ze zwierzęciem chorym, robicie coś inaczej niż ze zdrowym? Czy to jest ta sama praktyka, tylko z inną intencją, czy naprawdę zmieniacie technikę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Teodorka Dla mnie zmienia się przede wszystkim to, ile własnego spokoju mam żeby wnieść. Technicznie jest podobnie — ręce, oddech, skupienie. Ale kiedy zwierzę jest chore, muszę się dużo bardziej pilnować żeby nie wnosić własnego lęku. To jest najtrudniejsze. Nie wiem czy to jest zmiana techniki czy raczej zmiana tego co muszę w sobie kontrolować.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Pelargonia wydaje mi się bardzo praktyczne. Czy ktoś ma jakiś sposób na to żeby wejść w taki stan zanim się zacznie pracę z chorym zwierzęciem? Nie chodzi mi o teorię, bardziej o coś konkretnego co robicie przed.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Jowitka79 Ja zanim siądę przy kotce, robię kilka oddechów skupionych na tym żeby rozluźnić ramiona. To głupie proste, ale ramiona to u mnie pierwsze miejsce gdzie zbiera się napięcie i ona to wyczuwa. Jak wchodzę napięta to ona nie podchodzi, jak wchodzę po tych oddechach — tak.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Glozka jest zaskakująco konkretne. Może właśnie od ramion bym zaczęła. Przy psie w domu staram się to robić, ale przy psie w klinice, kiedy czekam w korytarzu — tam to jest trudniejsze. Czy ktoś pracował w ogóle z oddechem w warunkach które nie są spokojne?


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Cyrkonka, ja raz czekałam z Mruczkiem na wyniki i był taki moment paniki, że zaczęłam po prostu liczyć własne wdechy zamiast myśleć. Nie wiedziałam wtedy że to cokolwiek 'robi', ale po kilku minutach on przestał się wiercić w koszyku. Może to zbieg okoliczności, może nie — ale zostało mi to.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Konstancja, to z liczeniem wdechów jest ciekawe. Bo to nie było żadne wielkie przygotowanie, po prostu coś co ciało zrobiło samo żeby nie zwariować, i przy okazji zadziałało na kota. Zastanawiam się czy właśnie takie rzeczy robione z przymusu sytuacji nie są czasem bardziej skuteczne niż te zaplanowane praktyki. Nie ma czasu na napięcie związane z 'teraz muszę to zrobić dobrze'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Teofilka83 To jest coś w tym. Jak mam za dużo czasu żeby się przygotować, to czasem zamiast się wyciszać to buduję jakieś oczekiwania. A w korytarzu kliniki nie ma przestrzeni na oczekiwania, jest tylko ten moment. Może właśnie dlatego Konstancji zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale chwila, bo chyba robimy tu coś ciekawego — zaczynamy od energii i intencji, a dochodzimy do tego, że najlepiej działa kiedy człowiek przestaje myśleć o tym żeby 'dobrze zrobić'. To brzmi trochę jakbyśmy mówili, że najlepsza praca energetyczna to taka, gdzie się o niej zapomina. Czy ktoś widzi tu paradoks czy to ja za dużo kombinuję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Darek_69 Nie kombinujesz. To jest zresztą stary temat nie tylko w ezoteryce — w każdej dyscyplinie, gdzie stan wykonawcy ma znaczenie, mówi się o tym że intencja zablokowana przez nadmiar kontroli nie przepływa. Nie musisz tego nazywać energią żeby to zaobserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę i czytam i mam trochę pomieszane. Bo z jednej strony Sewer mówi że praktyka robi różnicę nawet niezależnie od stanu ogólnego, a teraz mówimy że działa kiedy się za bardzo nie stara. Czy to nie jest sprzeczne? Czy można ćwiczyć regularność i jednocześnie nie być przywiązanym do tego żeby 'wyjść'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Cyrkonka Myślę że nie jest sprzeczne, tylko trudne do opisania. Regularność buduje rodzaj toru — coraz łatwiej przychodzi samo wejście w ten stan. Ale jak już jesteś w środku, to napinanie się żeby 'wyszło' to przeszkoda. Przynajmniej tak to u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest spójne z tym co wiem o mechanizmach uwagi, ale mam pytanie bardziej przyziemne: co robicie kiedy zwierzę w czasie sesji wstaje i odchodzi? Kotka Glozki reaguje na jej stan przed, ale co jak w połowie pracy pies po prostu traci zainteresowanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Bogumil Moja kotka to robi nagminnie. Najpierw podchodzi, kładzie się, po jakichś paru minutach wstaje i idzie sobie. Początkowo myślałam że coś robię źle, ale teraz myślę że ona bierze tyle ile potrzebuje. Może zwierzę lepiej wie kiedy skończyć niż my.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: