Cześć, zakładam ten temat bo od jakiegoś czasu mam dziwne objawy po sesjach z bioenergoterapeutą i nie wiem czy to normalne. Chodzi konkretnie o to, że po każdej sesji przez kilka godzin czuję się gorzej niż przed — jakieś zmęczenie, lekki ból głowy, raz nawet miałem dreszcze. Terapeuta mówi, że to 'przeczyszczenie energetyczne' i że mam się nie przejmować. Ale im więcej sesji za mną, tym te objawy jakby się zmieniają. Czy ktoś z was miał coś podobnego? Zastanawiam się czy to rzeczywiście naturalne, czy może coś jest nie tak.
Takie objawy po sesji to coś, o czym mówi się dość często w kontekście pracy energetycznej. Ale zanim powiem więcej — jak długo trwają te dolegliwości? Bo to klucz do oceny sytuacji. Jeśli to kilka godzin i po tym czujesz się lepiej niż przed sesją, to jedno. Jeśli ciągnie się dniami albo tydzień i nie ma poprawy, to już inna rozmowa.
Mnie też mówiono o tym przeczyszczeniu i szczerze powiem, że trochę mnie irytuje kiedy to służy jako wytłumaczenie na wszystko. Bo skąd wiedzieć kiedy to rzeczywiście proces oczyszczania, a kiedy po prostu coś jest nie tak z pracą terapeuty? Jakieś kryterium jest?
To jest właśnie ten wątek, który mnie tu przyciągnął. Przeczyszczenie energetyczne może przebiegać różnie w zależności od tego, które warstwy ciała energetycznego są angażowane. Przy pracy z aurą reakcje bywają inne niż przy pracy z czakrami. W tym pierwszym przypadku zmęczenie fizyczne jest dość typowe, bo aura bezpośrednio przekłada się na ciało. Przy czakrach możesz dostawać intensywniejsze reakcje emocjonalne. Idzi — czy oprócz fizycznych objawów masz też jakieś wahania nastroju po sesjach?
To co opisujesz Idzi to brzmi jak dość klasyczny obraz reakcji po głębszej pracy z górną częścią ciała. Gardło i barki to rejon piątej i czwartej czakry — te miejsca mocno wiążą się z emocjami, które tłumimy. Drażliwość po sesji może być właśnie tym, co wychodzi na powierzchnię. Pytanie do Ciebie: czy terapeuta mówił Ci co robić po sesji? Bo przygotowanie na ten czas 'po' jest równie ważne jak sama sesja.
przepraszam że wchodzę, ale mam pytanko — to przeczyszczenie to zawsze musi boleć czy mdlić? Bo sama byłam na jednej sesji i nie czułam nic specjalnego, i teraz się zastanawiam czy to w ogóle zadziałało. Może to tak ma być, że jak nic nie czujesz to znaczy że nie ma efektu?
A mnie zastanawia to co napisał Sigilmistrz o tych blokadach. Bo jeśli ktoś ma ich dużo, to czy lepiej żeby terapeuta szedł powoli, czy można od razu głębiej? Pytam bo słyszałem że niektórzy robią intensywne sesje kilka razy w tygodniu i podobno działa lepiej, a inni mówią że trzeba dać ciału czas.
Ja miałam coś takiego. Zaczełam chodzić dwa razy w tygodniu i po miesiącu czułam sie gorzej niż na poczatku. Terapeutka powiedziała że to właśnie te naturalne wahania i żebym nie panikować. Ale co mnie zdziwiło — jak zaczełam chodzić rzadziej, raz na dwa tygodnie, to efekty były lepsze. Więc może naprawdę ciało potrzebuje przerwy żeby 'przetrawić' to co dostało?
Chodzi raz w tygodniu, terapeuta sam zaproponował taką częstotliwość. Ale teraz jak czytam Wasze wpisy to zaczynam się zastanawiać czy to nie za często jak na kogoś kto zaczyna. Bo jestem dopiero po czwartej sesji i te objawy zamiast słabnąć to jakby rosły.
Trochę inne spojrzenie — czy ktoś z Was brał pod uwagę, że wahania zaangażowania po stronie samego klienta mogą wpływać na intensywność przeczyszczenia? To co mam na myśli: jeśli między sesjami ktoś jest aktywny, medytuje, pije dużo wody, śpi regularnie, to reakcje są łagodniejsze. Jak ktoś zaniedbuje te rzeczy między sesjami i przychodzi 'nieprzygotowany', organizm reaguje mocniej. Czy terapeuta Idzi dał jakieś zalecenia na czas między sesjami?
Woda to minimum. Ale faktycznie brakuje w tym pliku zaleceń czegoś istotnego — informacji o tym co dzieje się po sesji i jak sobie pomóc. Dobry terapeuta powinien to omówić. Idzi, mam do Ciebie konkretne pytanie: jak śpisz po sesjach? Czy sny się zmieniły?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo sama rozważam pójście do bioenergoterapeuty. Jak w ogóle odróżnić, że terapeuta wie co robi? Pytam bo po tym co tu piszecie wychodzi że niekoniecznie każdy który to oferuje robi to dobrze i skąd laik ma to wiedzieć?
Dobra, ale z tego co Idzi napisał wynika że terapeuta nie powiedział za dużo między sesjami. To może właśnie to jest powód tych nasilonych objawów — że Idzi nie wie jak przeprowadzić siebie przez ten czas? Bo jedno to sesja, ale drugie to co robisz z tym potem. Idzi — czy próbowałeś cokolwiek robić po sesji żeby się uspokoić, jakaś kąpiel, odpoczynek, cokolwiek?
Śpię dziwnie. Znaczy śpię dużo, ale sny są jakieś dziwaczne i budzę się zmęczony. Jakby sen nie dawał wypoczynku. To jest też objaw przeczyszczenia czy raczej coś innego?
To bardzo charakterystyczny sygnał. Sny po sesjach energetycznych często są intensywne bo podświadomość przetwarza to co zostało poruszone. Ale to co opisujesz, że budzisz się zmęczony, to ważny szczegół. Ile mniej więcej trwa ten sen i o której wstajesz?
Pamiętam fragmenty. Dużo przestrzeni, jakieś korytarze, raz śniło mi się że szukam czegoś i nie mogę znaleźć. Powtarza się ten motyw szukania. Nie wiem czy to związane.
Korytarze i szukanie to klasyczne obrazy z okresu transformacji. To nie jest przypadek. Nie chcę tutaj za bardzo odbiegać od tematu przeczyszczenia, ale te sny są moim zdaniem bezpośrednim jego przejawem, tylko w innej warstwie.
Ciekawe co mówi Pyromantka bo ja miałem coś podobnego po serii sesji z czakrami. Przez jakieś dwa tygodnie sny były intensywne, potem nagle przestały i wtedy właśnie poczułem że coś się rzeczywiście zmieniło. Jakby sny były objawem procesu a nie samym skutkiem.
Wracając do tego co napisał Prokop kilka postów wcześniej o tym co robić między sesjami — myślę że to jest naprawdę zaniedbany aspekt tej całej rozmowy. Sny, drażliwość, zmęczenie po sesjach, to wszystko może być wzmacniane albo łagodzone przez to co dzieje się poza gabinetem. Idzi, masz jakiś wieczorny rytuał? Cokolwiek, niekoniecznie ezoterycznego.
No i tu jest moim zdaniem sedno. Terapeuta odpowiada za sesję, ale za to co jest między sesjami odpowiada klient. I jeśli klient nie wie że to w ogóle ma znaczenie, to ta odpowiedzialność nie może być egzekwowana. Nie mówię że terapeuta zawiódł, ale brakuje tu edukacji.
Właśnie o tym pisałam wcześniej. Zaangażowanie między sesjami to nie jest bonus, to jest część procesu. I teraz mam pytanie do tych którzy mają więcej doświadczenia: czy jest jakiś minimum program między sesjami który faktycznie robi różnicę? Bo dla kogoś kto zaczyna to musi być konkretne i proste.
A ja mam głupie pytanie może, ale czy jak ktoś ogląda coś strasznego albo stresującego przed spaniem to może to namieszać w tym co energetycznie sie dzieję? Bo ja ostatno oglądałam taki mroczny serial i miałam koszmary, ale nie wiem czy to przez serial czy przez cos innego.
Wróćmy na chwilę do Idziego bo mam pytanie które siedzi mi w głowie od kilku postów. Napisałeś że objawy rosną zamiast maleć. Po czterech sesjach. To kiedy według Was powinno się zobaczyć że idzie w dobrą stronę? Bo rozumiem że przeczyszczenie jest i że to normalne, ale czy jest jakiś moment kiedy trzeba powiedzieć stop i to ocenić?
Dobre pytanie bo mnie też to zastanawia. Po czterech sesjach czułem że coś się dzieje, ale nie wiem czy to idzie w dobrą stronę czy nie. Jak rozpoznać że przeczyszczenie zmierza ku końcowi, a nie kręci się w kółko?
Zgadzam się z Marzenką że to nie jest liniowe, ale dodam jedno. Przy przeczyszczeniu energetycznym często jest taki moment plateau, gdzie nic się nie dzieje, cisza, i to właśnie ludzie mylą z końcem. A to jest dopiero środek. Potem znowu coś rusza. Więc samo odczucie że nic się nie zmienia nie jest jeszcze odpowiedzią na pytanie czy idzie dobrze.
To co pisze Pyromantka wydaje mi się ważne i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz o chwilach ulgi jako o kryterium? Czyli jeśli Idzi ma momenty w ciągu dnia gdzie czuje się normalnie, to to jest dobry znak że to przeczyszczenie a nie coś niepokojącego?
Są takie momenty. Rano często jest lepiej, potem jakoś w środku dnia spada, a wieczorem znowu gorzej. Nie wiedziałem że to może być ważne.
