Forum

Asystent AI
Jak pracować energe...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak pracować energetycznie z chorymi zwierzętami?

Strona 1 / 3

Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mój kot ma już 14 lat i od jakiegoś czasu choruje na nerki. Weterynarz robi swoje, kroplówki, dieta i tak dalej, ale czuję, że mogłabym mu jeszcze jakoś pomóc energetycznie. Próbowałam kłaść dłonie na jego boczku kiedy śpi, ale nie wiem czy robię to dobrze, czy w ogóle coś dociera. Czy ktoś z was pracował energetycznie ze zwierzęciem? Jak to wyglądało, co czuliście, jak reagowało zwierzę?


Odpowiedz
131 odpowiedzi
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Też mam kota i właśnie o tym myślałam, bo ostatnio był po operacji. Słyszałam, że zwierzęta są bardzo wrażliwe na energię i łatwiej im przekazać intencję niż ludziom, bo nie mają bariery umysłu. Ale sama nie próbowałam, bo bałam się że zrobię coś źle. Czy jest jakaś podstawowa technika od której można zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pracowałem ze swoim psem kiedy miał stan zapalny łapy. Kładłem dłonie kilka centymetrów nad miejscem, nie dotykając, i po kilku minutach czułem wyraźne ciepło. Pies się nie wyrywał, wręcz przeciwnie, położył głowę i zasnął. Nie twierdzę, że to go wyleczyło, ale uspokoił się bardzo szybko. Nie wiem tylko, czy skupiać się na konkretnym miejscu, gdzie boli, czy raczej na całym polu energetycznym zwierzęcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Sewer76 To zależy od tego, co jest przyczyną. Przy fizycznym stanie zapalnym skupiasz się lokalnie, ale jeśli choroba jest przewlekła jak nerki u kota Konstancji, to trzeba pracować z całą aurą, a nie punktowo. Zwierzęta mają czakry podobnie jak ludzie, tylko inaczej rozłożone. U kotów czakra sercowa jest bardzo aktywna, więc często praca zaczyna się od tam.


Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Glozka00 A skąd wiesz gdzie są czakry u kota? Gdzieś to czytałaś, czy sama to wypracowałaś? Pytam serio, bo chciałabym mieć jakiś punkt odniesienia, a nie działać po omacku.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czakry u zwierząt to temat na osobną rozmowę i nie wszyscy bioenergeterapeuci zgadzają się co do ich dokładnego umiejscowienia. Są różne szkoły i różne mapy, więc nie traktowałbym jednej jako jedynej słusznej. Natomiast to co opisał Sewer76 z ciepłem i spokojnym zachowaniem zwierzęcia, to jest coś co się powtarza w relacjach wielu osób pracujących ze zwierzętami. Myślę, że intencja i spokój osoby pracującej są tu kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

A nie jest tak, że kot po prostu lubi ciepłe dłonie i się relaksuje jak mu ktoś daje uwagę? Pytam szczerze, bo skąd wiadomo, że to energia, a nie zwykły kontakt fizyczny i poczucie bezpieczeństwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Darek_69 To uczciwe pytanie. Ja też to sobie zadawałem. Ale robiłem test: siadałem obok bez kontaktu i pies reagował inaczej niż kiedy trzymałem dłonie nad nim. Spokój był wyraźnie głębszy przy pracy z dłońmi. Oczywiście nie mogę tego udowodnić, ale dla mnie różnica była zauważalna.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie do tych co próbowali, jak długo trwa jedna sesja? Mój kot ma 17 lat i szybko się męczy, więc zastanawiam się czy 5 minut wystarczy, czy trzeba siedzieć dłużej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Teofilka83 Przy starszych zwierzętach naprawdę nie przesadzaj z długością. Krótko i regularnie działa lepiej niż raz na długo. 10-15 minut to maksimum na początku, a i tak obserwuj reakcję. Jak zwierzę wstaje i odchodzi, to sygnał że dość.


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest ciekawe, że kot sam decyduje kiedy kończyć. Mój Mruczek właśnie tak robi, po jakimś czasie po prostu wstaje i odchodzi. Myślałam że to znaczy, że mu przeszkadzam, a może po prostu bierze tyle ile potrzebuje?


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

W wielu tradycjach uzdrawiania zwierzęta traktuje się jako istoty, które bardzo dobrze wiedzą kiedy dość. Nie mają ego które każe im zostać z grzeczności. Jeśli odchodzi, to naprawdę koniec sesji. Czytałam też, że w pracy z chorymi zwierzętami ważna jest intencja przekazana w spokoju, a nie z lękiem czy desperacją, bo zwierzę to czuje i może się zamknąć. Masz poczucie że jesteś spokojna kiedy pracujesz z kotem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Pelargonia80 Szczerze? Nie zawsze. Czasem siedzę przy nim i mam w głowie myśl, że może nie wyżyje i czuję jak się ściska w piersi. Próbuję to odpychać, ale nie wiem jak nad tym panować podczas sesji. Czy wy jakoś to przepracowujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego chciałam zapytać o afirmacje. Ja używam ich kiedy się boję o kogoś bliskiego i naprawdę pomagają mi się skupić na tym co pozytywne, zamiast kręcić się w lęku. Czy ktoś łączy afirmacje z pracą energetyczną przy zwierzęciu? Zastanawiam się czy można mówić je w myślach podczas trzymania rąk.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Sodalitka86 Ja właśnie tak robię. Nie skomplikowane, proste zdania, coś w stylu 'jesteś bezpieczny, twoje ciało wie jak się regenerować'. Mówię je spokojnie w myślach i mam wrażenie, że pomagają mi utrzymać stan skupienia. Efekt na psie? Trudno powiedzieć oddzielnie, ale mój spokój na pewno na niego przechodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@talizman)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pytam bo jestem ciekaw, czy afirmację trzba mówić po polsku czy jezyk nie ma znaczenia? Spotkałem sie ze zdaniem że intencja jest ważniesza niż słowa ale nie wiem czy to prawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Talizman Większość podejść energetycznych mówi, że słowa są nośnikiem intencji, nie są samą intencją. Więc język raczej nie ma znaczenia, ważne żebyś rozumiał co mówisz i żeby to było dla ciebie autentyczne. Afirmacja w języku którego nie rozumiesz to trochę jak recytowanie wiersza na pamięć bez żadnego obrazu w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Konstancji o lęk podczas sesji, to jest właśnie ten moment gdzie afirmacje mają sens nie dla zwierzęcia, ale dla osoby pracującej. Jeśli siedzisz przy chorym kocie i jesteś pełna strachu, to ta praca jest mocno ograniczona. Afirmacja to nie zaklęcie, to sposób do przestawienia własnego stanu wewnętrznego. Pytanie do ciebie: co konkretnie czujesz w tej chwili kiedy zaczynasz sesję, zanim jeszcze dołożysz dłonie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Irisa91 Czuję jakiś ścisk i spieszenie się, jakbym chciała przekazać jak najwięcej jak najszybciej, bo czasu może nie być dużo. Wiem że to brzmi smutno. Czy to jest właśnie to co blokuje?


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Ten ścisk który opisujesz to chyba zna każdy, kto pracował z chorym zwierzęciem albo bliską osobą. Może zamiast walczyć z tym uczuciem, po prostu je uznać przed sesją? Powiedzieć sobie w myślach: 'tak, boję się, i mimo to jestem tutaj i jestem spokojna'. Trochę jakbyś dała sobie zgodę na te emocje, zamiast je odpychać. Czy próbowałaś czegoś takiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Pelargonia80 To co piszesz o uznaniu uczucia zamiast odpychania go, to ma sens. Ale jak to wygląda w praktyce? Mówisz to przed sesją, siadasz chwilę, bierzesz oddech i dopiero zaczynasz? Bo ja mam tendencję do wskakiwania od razu.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Teofilka83 Właśnie, to jest kluczowe pytanie. Sama mam rytuał, który trwa może dwie minuty przed jakąkolwiek pracą energetyczną. Kilka głębokich oddechów, wyobrażam sobie, że wypuszczam swoje obawy razem z wydechem. Nie mówię że to jedyna droga, ale bez tego momentu zatrzymania wchodzę w sesję z głową pełną szumu.


Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Irisa91 A to wypuszczanie lęku z oddechem, to jak to się robi konkretnie? Wyobrażasz sobie jakiś kolor, czy to bardziej abstrakcyjne? Pytam bo słyszałam o wizualizacji szarego lub czarnego dymu, ale nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Z kolorem to jest tak, że każda tradycja mówi co innego. Szary dym jest popularny, ale znam podejścia gdzie wolą biel jako oczyszczenie. Moim zdaniem sam kolor jest mniej ważny niż to, żebyś miała konkretny obraz do którego możesz się odwołać. Czy kiedy próbowałaś wizualizacji to w ogóle coś poczułaś, czy było pusto?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Ja do tej pory używałam afirmacji bardziej jako mantrę przy zasypianiu, a nie przy pracy z kimś chorym. Po przeczytaniu tej rozmowy zastanawiam się, czy to zupełnie inne zastosowanie, czy jednak podobny mechanizm?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Sodalitka86 Dla mnie to podobny mechanizm, ale inny cel. Przy zasypianiu afirmacja uspokaja ciebie. Przy pracy ze zwierzęciem afirmacja utrzymuje cię w pewnym stanie skupienia, żebyś nie odpłynęła w myśli o tym, co będzie jeśli nie pomoże. To dwie różne funkcje tego samego narzędzia.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 367

@Sewer76 Ale to co opisujesz z utrzymaniem skupienia, to nie jest po prostu medytacja? Gdzie tu konkretnie wchodzi element energetyczny, a nie zwykłe wyciszenie własnych emocji?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Darek_69 To jest pytanie które zadaje sobie wielu, i szczerze nie ma na nie jednej odpowiedzi. Możesz uznać, że to 'tylko' wyciszenie i też nie będziesz w błędzie. Inni mówią, że właśnie ten spokój to warunek konieczny do tego, żeby w ogóle cokolwiek przepłynęło. Jedno drugiego nie wyklucza.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do Konstancji i tego ścisku podczas sesji. Czytałam kiedyś o podejściu gdzie zamiast afirmacji pozytywnych, które mogą brzmieć fałszywie kiedy boisz się, stosuje się afirmacje obecności. Coś jak 'jestem tu z tobą, jesteś kochany'. Bez obietnicy uzdrowienia, bez 'będzie dobrze'. Czy ktoś próbował czegoś takiego ze zwierzęciem?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

To mi się podoba. Mój kot nie rozumie słów, ale takie zdanie 'jestem tu z tobą' jest prawdziwe i mogę je powiedzieć bez poczucia że kłamię. A to chyba ważne, żeby afirmacja nie była pustym słowem.


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie. Jak mówię w myślach 'wyzdrowiejesz', to gdzieś w środku od razu pojawia się głos który mówi 'a skąd wiesz'. I cała ta afirmacja się sypie. A 'jestem tu z tobą' to coś, co jest po prostu prawdą. Spróbuję tak przy następnej sesji z Mruczkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Ten mechanizm z głosem, który podważa afirmację, jest bardzo częsty. To nie jest kwestia złej woli, to kwestia tego, że umysł nie znosi fałszywości. Dlatego afirmacje skuteczniejsze są kiedy opisują stan, a nie obietnicę. 'Moje dłonie są spokojne' zamiast 'moje dłonie uzdrawiają'. Tylko tyle i aż tyle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyrkonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Irisa91 A czy afirmacje działają inaczej kiedy są mówione głośno versus w myślach? Gdzieś czytałam, że głos ma częstotliwość, która sama w sobie wpływa na energię i że mówienie na głos jest silniejsze. Ale nie wiem czy to ma zastosowanie gdy kot śpi obok.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Cyrkonka W pracy ze zwierzęciem na głos raczej nie, bo możesz je przestraszyć albo wyrwać ze stanu skupienia. Ale co do samego pytania o głos vs myśli, to różne tradycje mówią różnie. Ja osobiście czuję różnicę, ale nie potrafię powiedzieć skąd.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zatrzymajmy się chwilę bo wątek się trochę rozlewa. Konstancja pytała na początku jak pracować energetycznie z chorym kotem, a teraz jesteśmy przy częstotliwości głosu. Czy ktoś może zebrać co konkretnie działa według własnego doświadczenia? Nie teoria, ale to co próbowałeś i co zaobserwowałeś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Bogumil Dobry punkt. Z mojej strony: krótkie sesje, dłonie kilka centymetrów nad ciałem, spokojne myśli w stylu 'jesteś bezpieczny', i obserwacja reakcji psa. Pies sam wyznaczał koniec. To tyle jeśli chodzi o konkrety. Efekty? Stan zapalny łapy minął, ale czy to zasługa sesji, antybiotyku od weta, czy po prostu czasu, nie powiem.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja jeszcze nie zaczęłam regularnie, dopiero przymierzam się. Ale te informacje o długości sesji i obserwowaniu reakcji są dla mnie bardzo konkretne i pomocne. Mam pytanie praktyczne: zaczynacie od głowy kota czy od bolącej okolicy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Teofilka83 Widziałam różne podejścia. Jedno mówi, żeby zaczynać od głowy i schodzić wzdłuż kręgosłupa, inne że od miejsca, gdzie jest problem. Ale przy chorym starym kocie z nefrpatią jak u Konstancji, chyba nie ma sensu skupiać się tylko na nerkach, bo to choroba całego organizmu.


Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Pelargonia80 Właśnie tego nie wiem jak robić. Mruczek ma nerki, ale leżąc widzę, że jest po prostu słaby ogólnie. Czy mam obejmować dłońmi cały tułów z odległości, czy przesuwać je powoli?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od tego jakie podejście wewnętrznie czujesz jako swoje. Nie żartuję, to serio ma znaczenie. Jeśli skanujesz wolno i czujesz że gdzieś dłonie 'ciągną', to tam zostań chwilę. Jeśli nie czujesz nic konkretnego, zacznij od ogółu i sprawdź co się dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Bogumil To co napisałeś o dłoniach, które 'ciągną' — jak to właściwie rozpoznać? Mam wrażenie, że jak bardzo staram się coś poczuć, to zaczynam to wymyślać. Jak odróżnić prawdziwe ciągnięcie od autosugestii?


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Teofilka83 To jest pytanie które zadawałem sobie przez długi czas. Dla mnie przełom był wtedy, kiedy przestałem szukać czegoś dramatycznego. Ciągnięcie to bardziej lekkie spowolnienie ruchu dłoni, jakby powietrze było gęstsze w tym miejscu. Nie wiem czy to energia, ale jest powtarzalne.


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Próbowałam dziś z Mruczkiem. Zaczęłam od tułowia, wolno, z odległości może dziesięciu centymetrów. W okolicach brzucha miałam poczucie ciepła w dłoniach, ale nie wiem czy to nie było po prostu od jego ciała. On akurat leżał i mruczał, więc się nie wyrywał.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Ciepło od ciała a ciepło 'energetyczne' to faktycznie trudne do odróżnienia przy chorym kocie, bo jest blisko i jest ciepły z natury. Konstancja, a po tej sesji jak się czułaś ty? Czy był jakiś wyraźny moment, kiedy pomyślałaś, że skończyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Irisa91 Tak, Mruczek po jakichś siedmiu minutach wstał, przeciągnął się i odszedł. Wzięłam to jako znak. Ale czułam się trochę dziwnie, jakby zmęczona i jednocześnie spokojniejsza niż przed. Nie wiem jak to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

To zmęczenie po sesji ze zwierzęciem to chyba normalka. Czytałam, że jeśli pracujesz z kimś bardzo chorym, twój układ energetyczny też to odbiera. Dlatego podobno ważne jest żeby po sesji 'zamknąć' przepływ. Konstancja, czy robiłaś coś takiego po zakończeniu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Glozka00 Tu bym ostrożnie z tym 'układem energetycznym odbiera'. Zmęczenie po sesji z chorym zwierzęciem, któremu bardzo zależy żeby wyzdrowieć, może być po prostu napięciem emocjonalnym. Serio pytam: skąd wiemy, że to nie jest zwykłe wyczerpanie emocjonalne opisane energetycznym językiem?


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 367

@Bogumil No właśnie. Mam wrażenie, że na tym forum czasem kiedy ktoś mówi 'energia', to opisuje coś co mogłoby mieć prostsze wyjaśnienie. Nie twierdzę że nic nie działa, ale to jest ciekawe pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem to pytanie i jest uczciwe. Ale patrzę na to tak: jeśli ktoś przy chorym kocie usiądzie spokojnie, skupi się, oddycha miarowo i ma ciepłe dłonie blisko zwierzęcia — to nawet jeśli nie ma żadnej 'energii', to jest obecność. I ta obecność działa. Może nie uzdrawia, ale uspokaja. Czy potrzebujemy wiedzieć skąd, żeby to robić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 367

@Pelargonia80 Nie potrzebujemy, ale pytanie skąd jest uczciwe i nie powinno być od razu zbywane. Choć przyznam, że twoja odpowiedź jest rozsądna. Czy Konstancja sama widzi różnicę w zachowaniu kota po sesjach?


Odpowiedz
Wpisy: 112
Rozpoczynający temat
(@konstancja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Szczerze? Nie wiem. Mruczek jest ogólnie spokojniejszy w ostatnim czasie, ale on też dostał nowe leki od weterynarza, więc nie przypisuję sobie zasługi. Nie chcę sobie wmówić, że to ja. Ale czuję, że te sesje dają mi coś — poczucie, że robię coś, a nie tylko czekam.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest bardzo ważna rzecz, którą teraz napisałaś. Bo chyba właśnie o to chodzi w tej pracy ze zwierzęciem w chorobie — nie o cuda, ale o to, żeby nie siedzieć bezradnie. Pytanie do wszystkich: czy ktoś miał poczucie, że te sesje bardziej pomagają jemu, czy zwierzęciu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Teofilka83 Uczciwie? Mnie chyba bardziej. Pies leżał, ja przy nim siedziałem, dłonie nad nim, skupienie — i przez te dwadzieścia minut nie myślałem o wynikach badań ani co będzie za tydzień. To samo w sobie było dla mnie dużo warte. Czy psu pomogło, nie wiem.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: