Edytka, a jak ktos nie ma takiego odczucia wogole? tzn. mam babcie ktura odeszla rok temu i... nic. zadnego spokoju, zadnej miekkosci. tylko brak. czy to znaczy ze cos jest ze mna nie tak albo ze ta wiez energetyczna nie istnieje?
dodam do tego co Edytka mówi - jest też kwestia czasu. rok to w żałobie nadal może być wczesny etap. energia kontaktu, jeśli ją tak nazwiemy, bywa silniejsza kiedy żal trochę opadnie i jest mniej szumu własnego. czarnobog, czy masz poczucie że ta żałoba jakoś się u ciebie zatrzymała czy idzie do przodu?
Czarnobog to nie brzmi głupio,ja tez niewiem jak to wygląda „poprawnie”. nikt nas tego nie uczy i to jest ten problem o którym pisałam wczesniej - nie mamy języka ani mapy do tego
wracając trochę do wcześniejszego sporu między Nikodemem a Fiolkową - bo mi się wydaje że ta różnica zdań dotyczy czegoś głębszego niż tylko mechanizm. nikodem chce wyjaśnienia, Fiolkowa chce przestrzeni na doświadczenie. i to są dwa różne cele kture niekoniecznie mogą być spełnione tą samą odpowiedzią
Maurycy dobrze to ujal. i do Nikodema powiem wprost - nie oczekuje ze uwierzysz bez mechanizmu. ale moze pozwol ze czesc ludzi ma doswiadczenia ktorych mechanizm jeszcze nie znamy albo ktorych nie da sie opisac w tej chwili dostepnym jezykiem naukowym. to nie jets unik, to jest uczciwe przyznanie sie do granic wiedzy
dobra, sprobuje z tym listem. niewiem jak to wyjdzie ale... chba mam do powiedzenia wiecej niz myslałem. dzieki Pucharka i Dankaa za ten pomysl.
a ja mam takie pytanie do Lili i Edytki - skoro ta „miękkość” którą Idzi opisuje to obecność, to co właściwie ta obecność robi? tzn. czy ona cokolwiek zmienia, czy tylko jets? bo to trochę różne rzeczy
tak jest, Awenturynka trafia w sedno. bo jak „tylko jest” to może to byc po prostu nasza potrzeba żeby ktoś byl, a nie rzeczywista obecność kogokolwiek. i mózg dostarcza. nie złośliwie mówię, po prostu to najprostsze wyjaśnienie.
hej a to co Wiciol pisal o szumie wlasnym, to mnie troche otworzyl oczy. bo przez ostatni rok po smierci babci to wlasnie mialem jakis nieustanny szum w glowie. mysli, pytania, wyrzuty, cala ta machina. moze naprawde przez to nic nie czuje
Nikodem,mózg dostarcza - zgoda, ale to nie wyklucza niczego innego. pytanie tylko co to znaczy że mózg „dostarcza”. skąd bierze materiał? i tu wchodzimy w filozofię umysłu, co już jets zupełnie inny temat, ale chcę żebyś zobaczył ze twoje wyjaśnienie tesz nie jest takie proste jak wygląda.
słuchajcie,czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam wrażenie że krecimy się wokół bardzo starego problemu. czy subiektywne doswiadczenie jest dowodem na cokolwiek zewnetrznego? i tu filozofia zawsze odpowie to samo - nie wiadomo. wiec morze zamiast tego pytajmy co z tym doświadczeniem ROBIMY.
a ja mam głupie pytanie - jak wogóle odróżnić to ze ktoś bliski jest „przy nas” od tego że poprostu o nim myślimy? bo dla mnie to by brzmiało tak samo z zewnatrz. i od wewnątrz tesz nie wiem czy bym wiedziala.
Pucharka mówi o czymś ważnym, ale zaznaczę jedno. ta „obcość” odczucia moze tez wynikać z dysocjacji albo z tego ze trafiamy na treści które wyparliśmy. psychologia ma na to inne słowo niż energia, ale efekt moze być podobny. nie mówię ze tak jets, mowie że warto to brac pod uwagę.
czytam was od początku tego watku i... niewiem czy mam cos mądrego do dodania ale mam podobną sytuację do Idziego. tata odszedl trzy lata temu, relacja byla skomplikowana. i czasem mam takie momenty kiedy wiem, że jakoś... przepraszam. nie wiem jak to opisać inaczej. czy to normalne że nie ma na to slow?
Loreta dokładnie to, „przepraszam” bez słów. ja tak samo. i to jets chba to co mnie tu przyciągnęło,że nie wiedziałem jak to powiedzieć a tu ludzie jakoś rozumieją o co chodzi
mam inną obserwacje. przez chwile rozmawialiśmy o tym czy obecnosc jets prawdziwa czy projekcja ale nikt nie zapytał - jakie to ma znaczenie DLA ŻAŁOBY? bo z tego co czytalem,to w niektórych tradycjach kontakt z przeszłością jest wbudowany w rytm żałoby wlasnie po to, żeby przejść przez stratę, nie po to żeby ją zaprzeczyc.
ok ale tu mam problem. bo jak mówimy że to „kultura żałoby” to nie mówimy już o energii zmarłych, mówimy o psychologicznym rytuале. to dwie różne rzeczy. i może to drugie jets prawdziwe a pierwsze niepotrzebne do opisu. Gniewko, nie zgadzam sie że to to samo.
ten argument Gniewki z chirurgiem to jets bardzo dobry. i troche zmienia moje myslenie o tym wszystkim. moze za duzo szukam teorii a za malo... nie wiem, probowania
i wiesz co,ten argument z chirurgiem to mi siedzi w glowie od jakiegos czasu. bo ja zawsze myslalem ze jak nie rozumiem mechanizmu to nie powinienem „korzystac” z czegos. a morze to jets wlasnie moj problem z cala ta zaloba po babci. za duzo analizuje co to jest i skad przychodzi, a za malo po prostu... siedze z tym. nie wiem jak to ujac lepiej
