hej, mam takie pytanie bo siedzę w tej pracy biurowej od kilku miesięcy i zacząłem się zastanawiać co z tymi kubkami, butelkami, słoikami które stoją na biurkach. Kolega mi powiedział ze naczynia mogą absorbować energię otoczenia i że jak pijemy z takiego kubka to wchłaniamy też to co było wokół przez cały dzień. Brzmi może głupio ale mnie to mocno zastanawia, szczególnie że w biurze mamy dużo negatywnej atmosfery i stresów. Czy ktoś się tym zajmował? czy wazon czy kubek biurowy to w ogóle temat do energetycznego oczyszczania?
No i o to się rozbija o to chodzi! Ja to samo czuję, mam w pracy kubek po którym zawsze jakos dziwnie sie czuje i nigdy nie wiedzialam dlaczego. Myślałam że to kawa jest za mocna ale teraz zaczynam inaczej to rozumieć. Jak czyścić takie naczynia energetycznie? Słyszałam o soli ale nie wiem jak to działa dokładnie.
Sol to jeden ze sposobów, ale zanim przejdziemy do metod to chcialam zapytać - skąd to przekonanie ze kubek w ogóle cokolwiek absorbuje? Bo to trochę jak z gąbką, zeby mogla chłonąć musi mieć odpowiednia strukturę. Czy naczynia ceramiczne i plastikowe działają tak samo energetycznie? Bo mam wrazenie że ludzie wrzucają wszystko do jednego worka.
Materiał ma znaczenie. Ceramika i szkło to zupełnie co innego niż plastik. Plastik energetycznie jest prawie obojętny, chociaż i tu są różne opinie. Ceramika i szkło natomiast mają strukturę krystaliczną która faktycznie może zatrzymywać odciski energetyczne. To nie jest wymysł, pracowałam z takimi przedmiotami.
To trochę jak z czakrami, prawda? Znaczy, jeśli naczynia przechowują energię to chyba wpływają na czakrę sacral albo solar plexus jak coś pijemy? Albo może solarny, bo związany z trawieniem… nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem
No wlaśnie to mnie interesuje praktycznie, bo siedzę w open space i obok mnie pracują dwie osoby które cały czas się kłócą albo gadają o problemach. Mój kubek stoi tam przez 8 godzin dziennie. Czy to wystarczy żeby coś wchłonął? Albo ile czasu potrzeba?
Czas to jedno, ale intensywność emocji to drugie. Kubek stojący przy spokojnej osobie przez miesiąc może zebrać mniej niż taki który był świadkiem jednej bardzo gwałtownej kłótni. Wiem co mówię bo miałam wazon po babci który długo miał w sobie coś bardzo ciężkiego, długo zanim zrozumiałam co to jest
A co z wodą w butelce? Bo w biurze mnóstwo ludzi trzyma butelki z wodą, pol dnia stoją na biurku a pół w lodowce wspolnej. Woda chyba szczegolnie łatwo chłonie energię, gdzieś o tym czytałem. Czy to co w niej „zostaje” po wlaniu do szklanki jakoś przechodzi dalej?
Tutaj trochę mnie hamuje sceptycyzm - woda chłonie energię, to jest teza Emoto i jego kryształy. Ale to badania mocno kwestionowane naukowo. Nie mówię że temat jest bez sensu ale chyba warto podejść do tego ostrożnie zanim zaczniemy mówić że butelka na biurku nas truje energetycznie 🙂
Sól z zewnątrz to podstawa, wsypujesz do miseczki i wkładasz naczynie na noc albo na kilka godzin. Chodzi o to żeby sól ciągnęła to co zebrało się w strukturze przedmiotu. Potem tę sól wyrzucasz, nie używasz do jedzenia. Miałam kiedyś karafkę po cioci i po jednej nocy w soli dosłownie poczułam ze jest inna, lżejsza jakoś
A można zamiast soli użyć kadzidełka? Bo słyszałam że dym też oczyszcza. Mam w domu palo santo i zastanawiam sie czy obkadzenie kubka zrobi to samo co ta sól.
a czy mozna uzyc zwyklej soli kuchennej czy musi byc ta himalajska co kosztuje kupę kasy? bo mam w domu tylko jodowaną i nie wiem czy zadziala tak samo 😛
Akurat nie podzielam tej pewnosci co do himalajskiej. To nie jest tak jasne. Sól jest sola, a ta „naturalna struktura energetyczna” to dosc duże slowo. Rozumiem że są rozne poglady ale nie traktowałabym tego jako fakt. Ktoś ma jakiś konkretny argument za himalajska poza tym ze tak się mówi?
To ciekawe pytanie właściwie, bo sama nie mam stuprocentowej pewności. Sól morska działa inaczej niż himalajska, to fakt - ale czy to wynika z jakiejś głębszej struktury energetycznej, czy po prostu z tego, że himalajska jest mniej przetworzona? Nie wiem czy ktokolwiek to poważnie zbadał nawet w środowiskach ezoterycznych. Miałam dobre efekty zwykłą morską, więc osobiście nie przepłacam.
Zawrócę do pytania Mietka o ten open space - mnie też ciekawi czy sama odległość ma znaczenie! Bo jeśli kubek stoi metr od kłócących się ludzi to chyba zbiera mniej niż gdyby stał między nimi 🙂 Czytałem że energie rozchodzą się coś jak fale i słabną z odległością. Czy ktoś to sprawdzał praktycznie, może wahadłem albo dłonią?
No właśnie bo mój kubek stoi na biurku przy ścianie a oni siedzą jakieś dwa metry dalej. zastanawiam się czy jak bym go chował do szuflady na czas ich kłótni to byłoby jakieś wyjście. Tylko że te szuflady są metalowe u nas w biurze, i nie wiem czy metal jakoś blokuje czy nie ma znaczenia
Metal blokuje energię, to jest znane. Metalowa szuflada będzie działać trochę jak ekran. nie stuprocentowo, ale znacznie ograniczy absorpcję. Więc tak, chowanie kubka do metalowej szuflady na czas napięcia w biurze to dobry pomysł praktycznie.
To trochę dziwne podejście że metal blokuje, skoro rury z miedzią są w każdym domu i jakoś nie słyszałem żeby ktoś twierdził że mieszkanie jest energetycznie odcięte. Mam wrażenie że te zasady są trochę dobierane pod tezę.
Ja bym wrocil do kwestii wody bo to mi sie wydaje ważniejsze praktycznie. Jeśli woda wchlania energie tak szybko jak sugeruje Emoto i inni, to woda w kubku w trakcie klotni zmienia się w ciągu chwil, prawda? I wtedy ją pijemy. To chyba poważniejszy problem niż kubek ceramiczny ktory absorbuje przez wiele godzin.
Chyba chodzi o to że woda w ciele też jest pod wpływem energii, bo nasz organizm to w dużej mierze woda i… przepraszam że się wtrącam ale czy to nie znaczy że bardziej podatni jesteśmy my sami niż kubek? Że jeśli siedzimy w tym open space to MY absorbujemy tę negatywną energię bezpośrednio, a nie tylko przez kubek?
Serenity ma rację w tym sensie, że naczynie jest pośrednikiem, a nie jedynym nośnikiem. Sama zawsze traktuję ochronę energetyczną jako kilka warstw - najpierw własna aura, potem przestrzeń, a naczynia to jeden z elementów. Skupianie się tylko na kubku przy ignorowaniu ochrony własnej aury to trochę jak zabezpieczanie okna przy otwartych drzwiach.
No właśnie o tej własnej aurze chcialam zapytać, bo skoro jesteśmy przy bioenergii - jest jakiś prosty sposób zeby chronić sie w pracy, nie robiąc niczego podejrzanego na oczach kolegów? Bo wyobraz sobie że wyjmujesz sól himalajska w open space 🙂
Haha dokładnie, u nas ktoś by mnie wysłał do psychiatry. Ale serio, to co Julitka mówi ma sens. Ja się skupiałem na kubku a może powinienem myśleć o sobie. Tylko że nie bardzo wiem jak się „zabezpieczyć” nie robiąc czegoś widocznego. Medytacja może?
Jest coś takiego jak wizualizacja tarczy albo kuli ochronnej, robi się to mentalnie, nikt nie widzi. Czytałem że wystarczy rano przez kilka minut wyobrazić sobie że jesteś otoczony taką złotą albo białą kulą i ona odpycha to co negatywne. Nie wiem czy to działa ale brzmi prosto do wypróbowania.
Wizualizacja to temat na osobny wątek, tutaj odpłynęliśmy od naczyń. Wracając do kubka Mietka - jest prostsze rozwiązanie niż szuflada. Zabierasz kubek do domu po pracy, oczyszczasz, następnego dnia przynosisz czysty. I tyle. Nie musisz kombinować jak go chronić w ciągu dnia bo zawsze masz wieczorne oczyszczenie jako reset.
A co jeśli nie ma się czego do noszenia? Chodzi mi o to że np. ktoś używa kubka z dystrybutora, takiego plastikowego jednorazowego. To wtedy problem odpada sam bo się wyrzuca? Czy plastik też absorbuje?
Plastik byl wspomniany wczesniej i zdania są podzielone. Ale jeśli chodzi o jednorazowe kubki to raczej tak, samo wyrzucenie rozwiązuje sprawę. Choc mam pytanie do dyskusji - czy to ze wyrzucamy kubek po każdym uzyciu nie jest troche absurdem środowiskowym jeśli mamy to robić z powodów energetycznych? 🙂
