Wera,tak to mniej wiecej wyglada w praktyce. Choc chce dodac ze nawet proste cwiczenia warto robic z intencja a nie mechanicznie. Siedzenie obok siebie i liczenie oddechow bez zadnej uwagi na siebie nawzajem to nie to samo co swiadome bycie razem. Intencja robi tutaj duza roznice i to chba najwazniejsza rzecz dla par ktore zaczynaja te prace.
to co Ethereal napisała o intencji mnie troche zatrzymalo. bo brzmi to jak coś waznego, a z drugiej strony jak to w ogole dziala? czyli siedze obok partnera i... myśle o niej mocniej? albo jak? bo nie rozumiem czym sie rozni „siedzenie z intencja” od zwyklego siedzenia.
ale to znowu wraca do tego samego pytania: czy to intencja robi robote, czy sama uwaga? bo to co Ethereal opisuje to jets poprostu skupienie. nazwijmy to po imieniu.
hej, wracajac do pytan o cwiczenia dla par bo mi sie gubi ten watek. mam konkretna sytuacje: para po dluzszym kryzysie, nie jakims strasznym, ale bylo ciezko przez pare miesiecy. czy te cwiczenia, gruntowanie, synchronizacja oddechu, maja sens tez po takim czyms? czy to raczej dla par ktore sa juz w miare ok i chca poglebic wiez?
zgadzam sie z Ksawera, po kryzysie trzeba uwazac. mialam raz sytuacje gdzie probowalam z partnerem ta synchronizacje oddechu za wczesnie i zamiast bliskosci to bylo strasznie niezrecznie, siedzielismy obok siebie i oboje czulismy ze jest jakies niedomowienie miedzy nami. cwiczenie tylko to uwydatnilo. więc no, timing ma znaczenie
a jesli jedna osoba w parze przeszla przez cos trudnego, nie para razem ale jedna osoba osobiscie, to czy ta praca energetyczna moze jej pomagac przez partnera? tzn czy partner moze jakos przekazac energie zeby wspomoc tego drugiego? pytam bo moj chlopak ma teraz ciezki czas i nie wiem czy jets jakis sposob zeby mu pomoc „energetycznie” jesli tak to mozna to nazwac.
Jasnowidka, okej ale „przekazywanie energii” to jednak troche wiekszy krok niz synchronizacja oddechu czy wspolne gruntowanie. tutaj juz wchodzimy w prace ktora wymaga oswiadomienia obu stron i pewnego przygotowania. Jolusia, jezeli twoj chlopak nie wie co robisz i nie wyraza zgody, to bym tego nie robia. wspierac mozna przez obecnosc, przez rozmowe, przez bycie tu. to tez jest „energetyczne” jesli lubisz tak mowic
morze nie w temacie ale sie dopisze jednej rzeczy. Blanka kilka razy mowi o „zgodzie” partnera. ale jak to wyglada w praktyce? tzn co to ma byc ta zgoda? mam mu powiedziec „hej chce teraz z toba pomedytowac czy sie zgadzasz”? to brzmi troche dziwnie w kontekscie zwyklego zwiazku. czy chodzi o cos bardziej formalnego?
no dobra ale wracajac do tego co Damianek pytal wczesniej, te cwiczenia po kryzysie. mnie sie wydaje ze to moze byc wlasnie dobry sposob zeby wyjsc z kryzysu? nie tylko rozmowa ale tez cos wspolnego, cos fizycznego jak ten oddech? bo po kryzysie ludzie czesto nie wiedza jak sie dotkac z powrotem. i cwiczenie daje im ten „pretekst”
Wera ma cos na rzeczy. 🙂 nie jestem wielka fanka calej tej energetycznej terminologii ale to co mowisz o pretekscie do bliskosci to juz psychologia a nie ezoteryka. i to brzmi sensownie. para po kryzysie potrzebuje rytualu, czegos wspolnego co nie jets kolejna trudna rozmowa.
