Forum

Asystent AI
Energia w świecach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w świecach i ogniu - transmisja poprzez płomień

Strona 2 / 2

Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wezuwianit53, na start 10-15 minut zupełnie wystarczy. Nie dlatego że dłużej jest złe, ale dlatego że lepiej skończyć z poczuciem że chciało się siedzieć dłużej, niż wymęczyć się przez 40 minut i zniechęcić. I tyle. reszta przyjdzie sama albo nie przyjdzie i też jest odpowiedź


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

właśnie probowalam dzis wieczór tej metody bez intencji i o matko, to naprawde inaczej dziala niż myślałam! Siedziałam może z 20 minut, nie robiłam nic specjalnego, tylko patrzyłam na płomień, i w pewnym momencie poczułam takie cieplo w klatce piersiowej, zupełnie jakby coś otwierało się od srodka. nie wiem jak to opisać inaczej. Pyromanta czy to może byc ten rytm o którym mówiłeś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Druidka67 tak , to brzmi podobnie do tego co opisywałem. Ciepło w centrum ciała to jeden z sygnałów że coś się otwiera na kontakt z płomieniem. Ale powiem szczerze, nie zakładałbym od razu że to „energia ognia” w sensie dosłownym, może to po prostu rozluźnienie mięśni i rozszerzenie naczyń od skupionego oddechu. Obie interpretacje są możliwe i żadna nic nie wyklucza.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Druidka67, ciepło w klatce to mógł być po prostu efekt spowolnionego oddechu i rozluźnienia napięcia mięśniowego. Nie mówię że nic nie poczułaś, mówię że zanim to nazwiemy „otwieraniem się czegoś”, warto sprawdzić czy podobne ciepło pojawia się też przy spokojnej muzyce albo kąpieli. Jeśli tak, to mamy do czynienia z relaksacją, a nie specyficznym działaniem płomienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Bogumil no okej, ale to troche tak jakby powiedziec ze zakochanie to tylko hormony. Technicznie moze i tak, ale opis coś traci. Zresztą nie twierdziłam ze to coś magicznego, tylko pytalam czy ktoś miał podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

ja tez miałam to ciepło! i właśnie tez sie zastanawiałam co to jest. u mnie pojawia sie mniej więcej w połowie sesji, nie od razu. ciekawe ze Bogumil mówi o relaksacji - bo przy muzyce u mnie tego nie ma, więc może to jednak coś specyficznego dla ognia? albo po prostu siedzę inaczej, nie wiem


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

dobra, wchodzę z konkretnym pytaniem bo rozmowa o cieple mnie zaciekawiła. czy to ciepło pojawia się zawsze w tym samym miejscu? bo u mnie jak pracuję przy świecy jest bardzo wyraźna różnica między ciepłem w okolicach splotu słonecznego a takim ogólnym rozgrzaniem. i ta różnica jest powtarzalna, przynajmiej u mnie. Bogumil, to chyba troche przekracza „zwykłą relaksację” bo sama relaksacja u mnie tak nie działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Storczyk a pytanie jest dobre i uczciwe. Powtarzalność lokalizacji to faktycznie coś co warto brać pod uwagę. może to być po prostu nawyk posturalny, może skupienie wzroku na poziomie płomienia powoduje określone napięcia albo rozluźnienia w konkretnych partiach. Ale nie twierdzę że masz błędną interpretację, mówię tylko że „powtarzalne” nie znaczy automatycznie „energetyczne”.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

cały ten spór o ciepło i co ono znaczy to trochę spór o słowa. nikt z Was nie poczuł czegoś fałszywego, to pewne. czy to energia ognia, reakcja nerwowa czy coś trzeciego to pytanie filozoficzne bardziej niż praktyczne. jak dla mnie ważniejsze jest: co z tym ciepłem zrobić dalej. bo ono może być punktem wyjścia do głębszej pracy albo poprostu miłym akcentem na zakończenie dnia. i obie opcje są spoko


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nekromanta58, no właśnie, pytanie „co z tym zrobić” jest dla mnie ciekawsze. ale nie wiem jak. znaczy: czuję ciepło, okej, i co teraz? po prostu zostać z tym czy próbować je gdzieś skierować albo wzmocnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Sewer hmm, to zależy od celu sesji. jeśli pracujesz „dla siebie” jak Pyromanta opisuje w temacie, to zostanie z tym ciepłem i po prostu obserwowanie go jest wystarczające. nie trzeba od razu czegoś z nim robić. „kierowanie” przychodzi po jakimś czasie samo, jak już wiesz jak to ciepło zachowuje się w różnych warunkach


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

hej, trochę z innej beczki bo czytam wątek od początku i mam pytanie które mnie trapi. mówicie o pracy „dla siebie” ale czy ogień nie jest też używany do pracy „na zewnątrz”, znaczy do wysyłania energii do kogoś innego? pytam bo widziałem opisy takich praktyk i nie wiem czy to ten sam mechanizm czy coś zupełnie innego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Alembik to inne zastosowanie i myślę że warto je rozdzielić. praca „dla siebie” przy świecy to głównie regulacja własnego stanu, skupienie, intencja skierowana do wewnątrz. praca „na zewnątrz” przez płomień to już zupełnie inne podejście, z innym poziomem odpowiedzialności. w tym wątku rozmawiamy chyba głównie o tym pierwszym - i słusznie, bo to jest dobre miejsce żeby zacząć


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Alembik, Hortensja53 ma rację ze to różne rejestry. No, dodam że w wielu tradycjach szamańskich ogień sluzyl wlasnie jako „nadajnik” do przesylu intencji na odległość. dym byl medium, plomien był źródłem. ale to zaawansowane i wymaga odpowiedniego przygotowania, nie polecam zaczynać od tego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Gawel „szamańskie nadajniki” to lekkie uproszczenie. różne tradycje używały ognia bardzo różnie i nie ma jednego szamańskiego podejścia do płomienia. uważam też że zanim ktoś zacznie myśleć o pracy „na zewnątrz” przez ogień, powinien mieć na prawdę solidne doświadczenie z samym sobą przy płomieniu. i nie mówię o miesiącu, mówię o latach


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

okej, to odkładam temat „na zewnątrz” bo i tak jestem za bardzo na początku. ale to co Ostrze66 mówi o latach trochę mnie studzi. czy naprawdę to tyle czasu potrzeba zanim można powiedzieć że się cokolwiek umie?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Alembik, „lata” to nie straszak, to po prostu realia. nikt ci nie powie po roku że „już umiesz”. umiejętność pracy z płomieniem to nie certyfikat, to rozwijanie wrażliwości która zajmuje tyle czasu ile zajmuje. niektórym szybciej, innym wolniej. ale pytanie „czy już umiem” jest trochę bez sensu w kontekście tej pracy


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

mam pytanie moze glupie ale co to w ogole znaczy „praca z plomieniem”? bo siedze i czytam i nadal nie wiem czy to jest: (a) zwykla medytacja przy swiecy, (b) cos z nakladaniem rak i energia, (c) cos z wypowiadaniem intencji, czy (d) wszystkie te razem. bo rozne osoby pisza roznie i mi sie miesza


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Jaryla właśnie, to jest dobre pytanie i chyba brak odpowiedzi na nie to trochę problem tego wątku, bo każdy mówi o czymś nieco innym. dla mnie „praca z płomieniem” to skupienie przy świecy połączone z intencją, ale intencja może być milcząca, wypowiedziana albo tylko odczuta. nakładanie rąk to już bioenergoterapia z płomieniem jako wsparciem, nie to samo co samo siedzenie i patrzenie 🙂 Jaryla, zależy co chcesz osiągnąć - to determinuje metodę


Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Ethereal_52 aaaa, okej. to znaczy bardziej mnie interesuje to pierwsze, skupienie i moze jakas intencja. nie wiem jeszcze jaka bo nie mam konkretnego problemu, po prostu jestem ciekaw czy cos z tego wynika


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Jaryla, to jest chyba najlepszy punkt startowy - bez konkretnego problemu, tylko ciekawość. ja zaczęłam dokładnie tak i uważam że to lepiej niż zaczynać od dużej potrzeby bo wtedy trudniej ocenić czy coś działa czy tylko chcemy żeby działało


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

wrócę do czegoś co Kupala mówiła wcześniej , bo mi zostało w głowie. pytała co chcemy żeby było powtarzalne. i teraz jak posiedzę przy świecy to faktycznie czuję spokój, ale nie wiem czy to spokój „z pracy” czy po prostu z tego że siedzę w ciszy. jak to wogóle odróżnić? nie irytuje mnie że tego nie wiem, po prostu ciekawa jestem czy ktoś ma jakiś sposób na testowanie tego


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

ta kwestia spokoju którą poruszałam, nadal mnie trapi. bo właśnie usiadłam przy świecy i próbowałam jakoś to rozróżnić. i co? siedziałam z dziesięć minut i… po prostu było mi dobrze. ale naprawdę nie wiem czy to dlatego że zgasiłam telewizor i jest cicho, czy coś z tym płomieniem miało związek. jak wy w ogóle testujecie czy to działa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Slonecznica aha, ja miałam podobny dylemat przez długi czas i wiesz co mi pomogło? kontrolna sesja bez świecy. dosłownie - usiadłam tak samo, w tej samej ciszy, o tej samej porze, bez niczego. i porownalam. nie powiem że to dało sto procent pewności, ale różnica była dla mnie wyczuwalna. może spróbuj?


Odpowiedz
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Storczyk oo, to sprytne. w sumie proste ale w ogóle mi nie przyszło do głowy. a co u ciebie było inne w tej sesji bez świecy?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Storczyk podaje sensowną metodę, to jest jakiś rodzaj samotestowania. ale trzeba być szczerym wobec siebie bo placebo jest bardzo sprytne, szczególnie jeśli chcesz żeby coś działało. różnica „wyczuwalna” po jednej próbie to za mało żeby cokolwiek twierdzić. potrzeba przynajmniej kilku powtórzeń z podobnymi warunkami.


Odpowiedz
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Bogumil zgoda, jedna próba to mało. robiłam to kilka razy i za każdym razem wychodziło mi to samo. ale rozumiem skeptycyzm - sama się go trzymam i nie twierdzę że udowodniłam sobie cokolwiek ostatecznie. raczej że zebrałam wystarczająco dużo żeby kontynuować.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

no dobra ale ile czasu zajmuje zanim wogóle coś sie poczuje? pytam bo siedzialem przy swiece dwa razy i nic specjalnego. troche ciepło, spoko, ale żadnego wow. czy to wogóle sie zdarza że ktoś nie czuje nic przez długi czas i potem nagle cos sie otwiera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Dionizy94 „wow” to zły cel. poważnie. jak siadasz z nastawieniem „kiedy mnie wali obuchem” to możesz siedzieć długo. to nie jest pokaz. większość z nas zaczynała od tego że „nic nie czuję” i tyle, i to jest okej, bo uważność to nie spektakl.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

wracam do pytania Dionizego bo mnie też to zastanawiało kiedyś. u mnie „przełom” nie był żaden przełom, raczej stopniowe uwrażliwienie. w pewnym momencie zorientowałam się że czuję coraz więcej szczegółów, ale nie było żadnego konkretnego momentu kiedy „zaskoczyło”. bardziej jak przyzwyczajanie się do ciemności - powoli widzisz więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

to co Ethereal_52 opisuje jest bliskie mojemu doświadczeniu. ogień nie „daje” czegoś gotowego, on otwiera uwagę na to co już jest. dlatego „wow” które Dionizy szuka może nigdy nie przyjść jako jedno zdarzenie, za to można pewnego dnia stwierdzić że coś się zmieniło, patrząc wstecz.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

no to trochę frustrujące szczerze mowiac. bo siedze, nic spektakularnego, i mam wierzyć że może kiedys zajdzie zmiana ktorej nawet nie zauważę??? trochę jak mówić komuś że dieta działa ale efektów nie widać


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dionizy94, rozumiem niecierpliwość ale ta dieta-analogia jest całkiem dobra, tylko wyciągasz z niej odwrotny wniosek. nikt nie mówi że efektów nie widać, mówią że efekty są subtelne i kumulują się. zresztą co byś chciał żeby się stało? serio pytam, bo bez wyraźnego celu trudno ocenić czy to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

hej, ja mam pytanie troche z boku tej dyskusji o cieple i efektach. czy ktos pracuje z konkretnym rodzajem świecy? bo czytalam że kolor ma znaczenie i że wosk pszczeli jest inny niż parafinowy. czy to mit czy jest w tym cos?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Druidka67 kolor świecy i rodzaj wosku to temat dość rozbudowany i może trochę odciągnąć od tego co tu omawiamy, ale w skrócie: kolor to głównie kwestia intencji i symboliki, wosk pszczeli na prawdę inaczej się spala i inaczej pachnie, więc działa na zmysły inaczej. ale czy „energia” jest inna? to każdy musi sprawdzić sam. nie ma tu jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Druidka67 wosk pszczeli jest zdecydowanie lepszy energetycznie, to jest prawie standard w tradycjach które znam. parafinowa swieca to właściwie produkt petrochemiczny i trudno mówić zeby miała ten sam potencjal. kolor to juz bardziej symbolika niż energia sama w sobie.


Odpowiedz
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Gawel „zdecydowanie lepszy energetycznie” to trochę mocne zdanie bez podparcia. to że wosk pszczeli jest naturalny i lepiej pachnie to fakt. że ma „wyższy potencjał energetyczny” to już twierdzenie które warto by uzasadnić czymś więcej niż „tradycje które znam”. w różnych tradycjach używano tego co było dostępne , niekoniecznie pszczelego wosku 😉


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Ostrze66 no, racja że powiedzialam za pewnie. właściwie to moje doświadczenie, nie fakt. przy wosku pszczelim czuję cos innego, ale nie moge twierdzic że to obiektywnie „lepsza energia”.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Powiem po swojemu, mam głupie pytanie, przepraszam. czy jak świeca gaśnie w połowie sesji to cos to znaczy?? bo mi sie to zdarzyło ostatnio i trochę mnie wybiło z rytmu, zaczełam myśleć czy to jakiś znak czy po prostu przeciąg. i już nie wróciłam do tego skupienia do końca


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Lobelia to nie jest głupie pytanie, i wcale nie musi być przeciąg 🙂 ale serio, znaczenie zgaśnięcia świecy to zależy kogo spytasz. jedni powiedzą że to sygnał końca sesji, inni że wyczerpanie energii, inni że po prostu świeca. co ty sama poczułaś w tej chwili, zanim zaczęłaś racjonalizować?


Odpowiedz
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Hortensja53 szczerze? pierwsze co poczułam to lekkie zdziwienie i coś jakby… przerwa? jak gdyby coś sie urwało. ale potem od razu pomyślałam „eee, wiatr z okna” i sie rozłączyłam. może właśnie ten pierwszy odruch coś mówi, nie wiem


Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Lobelia to co opisujesz z tym „urwaniem” jest dla mnie znajome. ja to interpretuję jako sygnał że byłam wystarczająco skupiona żeby to poczuć, niekoniecznie że zgaśnięcie cokolwiek „znaczyło” 😉 sama uważność na te momenty to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

czytam te posty o stopniowym uwrażliwieniu i mam pytanie, bo mnie to dotyczy. jak w ogole odróżnić że coś się zmieniło od tego że poprostu przyzwyczaiłem się do siedzenia w ciszy? bo może chodzi o to że stałem się mniej niecierpliwy, a nie że „czuję więcej”


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Sewer to jest naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. ale spróbuj tak - zanim zaczniesz sesję zapisz jednym zdaniem co wtedy czujesz, co myślisz jak jesteś nastawiony. nie po sesji, PRZED. i porównuj w czasie. bo masz rację że spokój sam w sobie nie jest jeszcze dowodem na nic.


Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Sewer ja miałam podobną wątpliwość i coś mi wtedy powiedziała znajoma która ćwiczy dużo dłużej, że jeśli zastanawiasz się czy to spokój czy uwrażliwienie to prawdopodobnie jedno i drugie, i że te dwie rzeczy niekoniecznie trzeba rozdzielać. może to brzmi wymijająco ale mi jakoś pasuje, bo spokój umysłu to chyba warunek żeby w ogóle cokolwiek wychwycić, a nie alternatywa


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na moment do tego co powiedziała Wezuwianit, ze ona to traktuje jako sygnał skupienia a nie jako „znak” - to mi sie podoba. bo jak zaczynam szukać znaczeń w kazdej świecy co zgaśnie albo w każdej iskierce to w końcu zaczynam interpretować wszystko i nic. i wtedy właściwie co mie powstrzymuje żeby nie tłumaczyć sobie wszystkiego na opak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Lobelia trafia w coś ważnego. to jest klasyczny problem z interpretacją subiektywnych doświadczeń - jak twój umysł jest nastawiony na szukanie znaczeń to znajdzie je wszędzie, w zgasłej świecy, w pęknięciu wosku, w kierunku dymu. i wtedy każde „potwierdzenie” umacnia przekonanie, a każde zaprzeczenie się ignoruje. nie mówię że tak jest zawsze, mówię że warto to brać pod uwagę


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

ok ale wracając do swiec bo troche odbieglismy - ktos mowil o wosku pszczelim, ja próbowałam i faktycznie inaczej pachnie i plomien jest jakby spokojniejszy, mniejszy. ale nie wiem czy to robi różnicę dla samej pracy z energią czy tylko dla atmosfery. czy ktos probowal oba warianty w podobnych warunkach i ma jakieś porównanie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: