Forum

Asystent AI
Energia w świecach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w świecach i ogniu - transmisja poprzez płomień

Strona 1 / 2

Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę ostatnio coraz więcej przy świecach i zauważyłem coś, co mnie mocno uderzyło - płomień to nie jest tylko fizyczne zjawisko. Kiedy pracuję z energią dla siebie, zawsze zaczynam od zapalenia świecy i czuję jakby coś się otwierało. Nie wiem jak to inaczej opisać. Jakby ogień tworzył rodzaj bramy albo kanału. Czytałem trochę o transmisji energii poprzez płomień i zastanawiam się czy ktoś tu ma podobne doświadczenia. Interesuje mnie szczególnie ta warstwa - czy ogień naprawdę może przenosić intencję albo ładunek energetyczny??? Czy to co czuję to tylko skupienie uwagi czy jest w tym coś głębszego?


Odpowiedz
88 odpowiedzi
Wpisy: 63
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawy temat, chociaż mam mieszane uczucia. Pracuję z czakrami od jakiegoś czasu i owszem, świece używam - ale bardziej jako punkt skupienia uwagi niż jako „kanał transmisji”. Trochę sceptycznie podchodzę do sformulowania że ogień „przenosi” coś sam z siebie. Masz jakieś konkretne obserwacje co do tego rozróżnienia? Bo to dość istotna różnica - czy płomień działa niezależnie od twojej intencji czy to ty wkładasz energię i ogień tylko pomaga się skupić.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

O, temat mi bliski. Pracuję ze świecami od lat i mogę powiedzieć tyle - moje doświadczenie jest takie, że ogień ma własną jakość energetyczną, niezależnie od intencji. Ale to nie jest tak zero-jedynkowo jak opisujesz, Storczyk. To się przenika. Płomień sam w sobie coś robi z przestrzenią, ale intencja nadaje mu kierunek. Przynajmniej tak to czuję. Choć rozumiem twój sceptycyzm, bo faktycznie ciężko to oddzielić w praktyce


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja też czasem zapalam świecę jak mi ciężko na sercu i… nie wiem, coś się zmienia. Ale szczerze nie mam pojęcia czy to ogień „robi robotę” czy poprostu siedzę spokojnie i patrzę w płomień przez kilkanaście minut i dlatego mi lepiej. Trochę mnie to zastanawia właśnie. Pyromanta - mówisz że czujesz jakby coś się otwierało, możesz to jakoś dokładniej opisać? Jak fizycznie? w ciele, w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Sewer to trudne do opisania, ale spróbuję. Czuję ciepło które zaczyna się gdzieś w okolicach splotu słonecznego i idzie w górę. Nie takie gorąco jak od prawdziwego ciepła - raczej coś jakby rozluźnienie, jakby coś co było zacięte nagle się poluzowało. I jednocześnie wrażenie że przestrzeń wokół świecy jest gęstsza, bardziej wypełniona. Ale masz rację Sewer - nie umiem wykluczyć że to po prostu efekt skupionego siedzenia w ciszy 🙂 Dlatego pytam innych.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

No dobra, ale to co opisujesz Pyromanta to klasyczna odpowiedź relaksacyjna układu nerwowego. Skupienie wzroku na płomieniu, rytmiczne oddychanie, cisza - to wystarczy żeby czuć to „rozluźnienie”. Nie mówię że doświadczenie jest fałszywe, ale przypisywanie temu mistycznej transmisji energii to trochę za duży skok. Czym miałaby być ta „gęstsza przestrzeń” w sensie mierzalnym???


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Bogumil, twój argument z układem nerwowym jest ok, ale trochę tak jakby powiedzieć że muzyka to tylko drgania powietrza więc nie może na nas emocjonalnie działać. Technicznie prawda, ale praktycznie bez sensu. Pracuję z ogniem od dawna i to co Pyromanta opisuje - ta „gęstość” - brzmi jak zmiana stanu skupienia energetycznego w danym miejscu. Ogień jest jedynym żywiołem który permanentnie się transformuje, nie ma dwóch takich samych chwil płomienia. To nie przypadek że we wszystkich tradycjach był używany do pracy energetycznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Nekromanta58 analogia z muzyką jest naciągana, bo tam mamy udokumentowany wpływ na mózg. Przy „gęstości energetycznej” nie mamy nic. Wszystkie tradycje używały też ziół, rytmów bębnów i postu - które mają konkretne efekty fizjologiczne. Nie każda tradycja musi mieć rację we wszystkim co robi.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Panowie, trochę spokojniej 🙂 ten spór będziecie toczyć w nieskończoność. Mnie bardziej ciekawi praktyczny aspekt - Pyromanta, jak długo pracujesz z płomieniem w jednej sesji? I czy robisz to samo za każdym razem, jakiś stały schemat, czy raczej improwizujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Hortensja53 różnie, zwykle od 20 do 40 minut. Schemat mam prosty - zapalenie z intencją, potem cisza i obserwacja płomienia, potem coś w rodzaju wizualizacji czego potrzebuję. Czasem mówię coś głośno, czasem tylko w myślach. Nie mam jednej stałej formy. A ty jak to robisz? Pytam bo czuję że twoje podejście jest trochę inne niż moje.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do tematu bo właśnie to mnie od dawna interesuje - konkretnie ta kwestia koloru świecy a jakość energii którą „emituje”. Pracuję głównie z czakrami i przy każdej czakrze używam innego koloru. Przy pracy dla siebie, nie wiem, biała wydaje mi się najbardziej uniwersalna. Ale słyszałam że przy transmisji złota albo pomarańczowa są skuteczniejsze. Ktoś ma zdanie na ten temat?


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

O właśnie o tym chcialam zapytać! Tez używam swiec przy różnych okazjach ale nigdy nie byłam pewna czy kolor naprawdę ma znaczenie czy to tylko symbolika żeby nam latwiej sie skupic. Bo z jednej strony kolorowa symbolika jest na tyle zakorzeniona że moze właśnie dlatego dziala - bo my tak to kodujemy? Nie wiem, moze głupio pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Druidka67 wcale nie głupio. To jest właściwie kluczowe pytanie. Czy symbolika działa dlatego że „naprawdę coś robi” na poziomie energetycznym, czy dlatego że nasz umysł jest tak zbudowany. I szczerze - nie wiem czy ta różnica zawsze ma znaczenie w praktyce. Jeśli wynik jest ten sam, to może pytanie jest tylko filozoficzne.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Odniosę się jeszcze do kolorów - w tradycji którą znam, przy pracy oczyszczającej dla siebie używa się białej albo srebrnej. Złota przy wzmacnianiu. Ale Ethereal_52 ma rację, że przy transmisji energii złota robi robotę. Chociaż to nie jest zero-jedynkowe, miałem sesje na białej które były bardzo intensywne i na złotej gdzie nic specjalnego się nie działo. może zależy bardziej od stanu człowieka niż od koloru świecy?


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

a ja się zastanawiam nad czymś innym - czy ktoś z was czuje że płomień „reaguje” na to co robicie? Bo mi się zdarza że gdy jestem spokojny to płomień jest równy i spokojny, a jak zaczyna mi się kręcić w głowie to nagle zaczyna strzelać i skakać. I nie zawsze można to wytłumaczyć przeciągiem. Może śmiesznie brzmi ale…


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Sewer nie brzmi śmiesznie! Ja mam dokladnie tak samo! Kiedyś robiłam mediataację i płomien sie tak zachwail ze prawie zgasł a nie bylo zadnego przerciagu, okna zamkniente. Trochę mnie to wtedy przestraszyło szczerze mówiąc. Co to może znaczyć jak płomień reaguje tak mocno?


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Dobrze że ten temat się pojawił, bo jest kilka rzeczy które warto rozróżnić zanim będziemy mówić o „transmisji przez płomień”. Pierwsze - każdy płomień reaguje na mikroprzepływy powietrza które my tworzymy samym oddychaniem, ruchem ciała, zmianą napięcia mięśniowego. Kiedy jesteście spokojni, oddychacie inaczej, siedzicie inaczej. To wystarczy. To nie eliminuje doświadczenia energetycznego - ale znaczy że nie możemy płomienia traktować jako obiektywnego miernika. Drugie - transmisja przez ogień to tradycja obecna w wielu kulturach, ale nigdzie nie jest to rozumiane jako jednostronne „nadawanie”. Ogień w tych tradycjach jest świadkiem, medium - nie nadajnikiem. To ważne rozróżnienie dla praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Ostrze66 napisała to lepiej niż ja bym to ujęła. Dorzucę tylko - denerwuje mnie trochę że w tych rozmowach miesza się pracę z energią dla siebie z jakąś magią ognia albo transmisją na zewnątrz. To są różne rzeczy i wymagają różnego podejścia. Jeśli ktoś siedzi przy świecy i pracuje nad sobą, na własne potrzeby, to jest jedno. Jak zaczyna myśleć że płomień wysyła coś do kogoś albo oczyszcza przestrzeń wokół niego - to już inna kategoria i należałoby wiedzieć co się robi zanim się to robi.


Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Kupala ja akurat mówiłem głównie o pracy dla siebie, stąd tytuł wątku. Nie twierdzę że wysyłam coś na zewnątrz. Bardziej chodzi mi o to czy ogień jako element ma właściwości które wspierają tą wewnętrzną pracę - coś poza efektem skupienia uwagi. I Ostrze66 - to rozróżnienie między świadkiem a nadajnikiem jest dla mnie bardzo użyteczne, dzięki. Trochę inaczej ustawia to co czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

kupala, rozróżnienie jest ważne, ale czy nie jest tak że w praktyce ciężko to rozdzielić? Kiedy siedzę przy świecy i „pracuję na sobie”, ta energia i tak gdzieś idzie po tym jak świeca gaśnie. Albo inaczej - czy pole które tworzę wokół siebie podczas sesji nie zostaje w przestrzeni? Pytam szczerze, nie przekornie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wczytuję się w ten wątek od początku i mam jedno pytanie bo chyba czegoś nie rozumiem - jak właściwie zaczyna się taka praca ze świecą dla siebie? Chodzi mi o to czy jest jakiś punkt startowy, jakaś intencja którą się wypowiada czy raczej siada się i obserwuje? Nigdy tego nie próbowałam ale bardzo mnie to ciągnie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to skoro pytam o start to może dopowiem czego konkretnie nie rozumiem - czy ta intencja ma być wypowiedziana na głos, czy wystarczy że ją sobie pomyślę? Bo czytałam różne podejścia i jedni mówią że słowo mówione ma większą moc bo wibracja głosu coś tam robi, a inni że intencja to intencja i forma nie ma znaczenia. Jak to wygląda u was w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wezuwianit53, dobre pytanie i szczerze powiem że po latach pracy nie mam jednej odpowiedzi 🙂 u mnie zależy od dnia. Są sesje kiedy siadam w ciszy i samo skupienie na płomieniu wystarczy żeby poczuć że „coś się zaczęło”, są inne kiedy potrzebuję powiedzieć coś na głos żeby w ogóle wejść w odpowiedni stan. Myślę że pytanie nie jest czy głosem czy myślą, tylko co lepiej działa na ciebie żeby się skupić i nie myśleć o zakupach przez połowę sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

No ale to jest właśnie to co mnie trochę irytuje w tych rozmowach - wszystko sprowadza się do „rób co czujesz, każdy ma inaczej”. Jasne, rozumiem że to nie jest receptura na ciasto, ale czy naprawdę nie ma żadnych wspólnych elementów które pojawiają się u różnych osób? Bo jeśli nie, to skąd wiemy że w ogóle mówimy o tym samym zjawisku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Storczyk a co konkretnie chciałabyś żeby było powtarzalne? Ciepło? Spokój? Zmiana rytmu oddechu? Bo to akurat jest powtarzalne, tylko ludzie opisują to różnymi słowami. Problem jest taki że jak ktoś mówi „energia ognia” a ktoś inny mówi „reakcja relaksacyjna” to może mówią o tym samym, tylko różnymi językami. I tu sie z tobą zgadzam że warto to rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i troche sie gubie - czy do tej pracy ze swieca potrzeba jakichs specjalnych swiec czy mozna wziac zwykle z Biedronki? Serio pytam, nie ironicznie. Bo tu sie duzo mowi o kolorach i energii ale czy to wogole dziala ze zwykla parafinowa swieczka za 2 zl?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Jaryla haha, to szczere pytanie i wcale nie głupie. Praktyczna odpowiedź jest taka - na start zupełnie wystarczy zwykła świeca. Ja przez pierwsze kilka lat używałam absolutnie przypadkowych świec i coś tam działało. Dopiero potem zaczęłam zwracać uwagę na kolor i skład. Czy wosk pszczeli inaczej „pracuje” niż parafina? Może. Ale żeby to w ogóle poczuć trzeba najpierw zbudować jakiś punkt odniesienia, a to wymaga praktyki niezależnie od świecy.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jaryla, Ethereal_52 ma rację w jednym - na start to bez różnicy. Ale dodam że „wosk pszczeli inaczej pracuje” to nieudowodnione twierdzenie. Pszczeli wosk ma inny punkt topnienia, inny skład chemiczny, inny zapach podczas palenia - to wszystko może wpływać na twoje subiektywne odczucia. Ale to nadal jest mechanizm sensoryczny, nie energetyczny. Nie mówię żeby nie używać, mówię żeby wiedzieć co kupujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę jeszcze do pytania Wezuwianit53 o punkt startowy - ja zaczelam od bardzo prostej rzeczy: poprostu siadalam przy zapalonej świecy i przez kilka minut nie robilam NIC. Żadnej intencji, żadnej wizualizacji. Tylko patrzylam. I dopiero po jakims czasie zaczęłam dorzucać inne elementy. Moze to głupie podejście ale musiałam najpierw poczuc co w ogole dzieje sie kiedy siedze z płomieniem, zanim zaczelam to „programować”.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Druidka67 to nie jest głupie podejście, wręcz przeciwnie. Ja zaczynałem podobnie i myślę że to jeden z lepszych sposobów - najpierw słuchasz, potem mówisz. W pracy z ogniem jest coś specyficznego że płomień narzuca swój rytm jeśli mu na to pozwolisz. Przynajmniej u mnie tak to wygląda. Ta odpowiedź dla Wezuwianit53 jest właściwie ważniejsza niż kwestia czy głosem czy myślą.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie! Ja też tak zaczełam, bez żadnych intencji, po prostu patrzyłam. i bylo cos hipnotyzujacego w tym. A potem nagle sie zorientowałam ze siedzę juz jakies 40 minut i w ogóle nie mam pojecia kiedy czas minął. Czy to normalne? Znaczy czy to element tej pracy czy po prostu sie zaspatuję 😀


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Lobelia, to jest jeden z pierwszych sygnałów że zaczyna działać. Zmiana odczuwania czasu to klasyczny marker głębszego skupienia, niezależnie od tego czy to nazwiesz medytacją, pracą z energią czy po prostu patrzeniem w ogień. Ale uwaga - nie jest to cel sam w sobie. Znam ludzi którzy latami „siedzieli przy świecy” i tyle. Sama utrata poczucia czasu nic nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nekromanta58, a co to znaczy że „nic nie robi”? Bo trochę nie rozumiem tej granicy między zwykłym zaspatujem się a „prawdziwą” pracą z płomieniem. Jak to w praktyce rozróżnić? U mnie ta granica jest mocno rozmyta


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Sewer no wlaśnie to jest dobre pytanie i nie mam prostej odpowiedzi. Dla mnie różnica jest w intencji na wejściu i w tym co się dzieje po sesji. Jeśli wchodzę bez żadnego zamiaru i wychodzę tyle samo jak weszłam, to był odpoczynek. Jeśli weszłam z pytaniem albo z potrzebą i coś się po tym zmieniło - choćby myśl która przyszła, nowe spojrzenie na problem - to była praca. Ale uczciwie powiem że granica jest płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

przepraszam że się wtrącę ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku - czy do tej pracy ze świecą można podejść nie mając żadnego doświadczenia w medytacji? pytam bo kilka razy próbowałam medytować i za każdym razem po 5 minutach zaczynam myśleć o zupełnie innych rzeczach. Obawiam się ze przy świecy będzie tak samo i zmarnuję sesję.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Slonecznica właśnie dlatego ogień jest dla wielu osób łatwiejszy niż „pusta” medytacja - masz punkt skupienia który się rusza, zmienia, jest żywy 🙂 Temu trudniej jest odpłynąć myślami bo płomień cały czas coś robi. Nie gwarantuję że od razu będzie idealnie, ale to zdecydowanie niższy próg wejścia niż siedzenie z zamkniętymi oczami i próba „myślenia o niczym”


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Hortensja53 ma rację i dodam ze ogień jest w ogole jednym z najstarszych „narzędzi” do pracy z uwagą. Tradycje szamanskie używały go do wchodzenia w stany odmiennej swiadomosci, bo wlasnie ta zmiennosc płomienia utrzymuje umysł zaangazowany bez nadmiernego wysiłku. Taki naturalny punkt kotwicy. To ma swoje uzasadnienie nie tylko energetyczne ale i neurobiologiczne.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Gawel akurat tu się z tobą zgadzam w części. Zmienność bodźca wzrokowego rzeczywiście angażuje uwagę inaczej niż stały punkt - to dobrze udokumentowane. Ale „stany odmiennej świadomości w tradycjach szamańskich” to jednak nie była sama świeca - tam zwykle była też muzyka, substancje, post, zmęczenie. Sama świeca to jeden z wielu elementów.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@ostrze66)
Połączone: 3 lata temu

Gawel, Bogumil - oboje macie rację i oboje się mylicie w tym samym sensie. Tak, ogień angażuje uwagę przez swoją zmienność. Tak, szamańskie praktyki to były wieloelementowe systemy, nie sama świeca. Ale to nie znaczy że sama świeca nie działa - działa, tylko może działać inaczej i słabiej niż w pełnym kontekście rytualnym. Pytanie do Pyromanta które mi chodzi po głowie od początku tego wątku: czy kiedykolwiek porównywałeś sesje przy świecy ze zwykłą medytacją bez ognia? I czy widzisz realną różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Ostrze66 tak, robiłem to kilka razy celowo właśnie żeby sprawdzić. I różnica dla mnie jest wyraźna, choć trudno mi ją opisać precyzyjnie. Bez ognia medytacja jest bardziej wyciszająca, jakby chłodna. Przy płomieniu jest coś aktywnego, jakby rozgrzewającego od środka. Nie chodzi o temperaturę w pokoju. Bardziej o jakość skupienia. Czy to dowód na „energię ognia”? Nie wiem. Ale jest jakaś różnica subiektywna i powtarzalna.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Okej, to bardzo mi pomogło - i Hortensja53 i Druidka67 i Pyromanta. Chyba za bardzo komplikowałam podejście do początku. Spróbuję po prostu usiąść i popatrzeć bez żadnego programu, a dopiero potem zobaczyć co samo wychodzi. Jedno pytanie zostało mi jeszcze - jak długo siedzieć na start? Bo 40 minut jak Lobelia brzmi dużo na pierwsze podejście.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: