no dobra ale czekajcie, bo ja dalej stoję przy tym pytaniu co zadałam - czy jest jakaś konkretna sekwencja? Marianka, Grzesio, Witchling, ktokolwiek? Bo czytam ten wątek od początku i widzę duzo teorii i doświadczeń, ale żadnego „zacznij od tego, potem to”. Czy to w ogole da sie ulozyc w kroki czy nie?
Witchling dobrze mówi, obserwacja jest bazą. Ale dodałabym jedno - zanim zaczniesz obserwować innych, naucz się czuć swoje własne pole na co dzień. Kiedy jesteś zmęczona, kiedy wypoczęta jak to odczuwasz fizycznie. Bo jeśli nie znasz swojego baseline'u, to nie będziesz umiała odróżnić co jest twoje a co przyszło z zewnątrz. I to jest wlaśnie ta praca z ciałem o której Grzesio pisał na początku, ona jest pierwsza
o, to mnie interesuje bo ja właśnie mam problem z tym baseline'm. tzn. jak niby mam wiedzieć co jest moje a co zewnętrzne skoro cały czas to „moje” jest też pod wpływem czegoś zewnętrznego? To brzmi jak jajko i kura. Marianka, jak ty to rozróżniasz?
a to jest w sumie ciekawe bo to co Marianka opisuje to jest cos co psycholodzy nazywaliby uwaznoscia interoceptywna, czyli swiadomoscia sygnalow z wnetrza ciala. I tu mam szczere pytanie, nie zlosliwe - na ile to co Marianka robi to jest praca energetyczna a na ile po prostu trening uwaznosci? Bo efekty wydaja sie podobne.
Halny, to nie jest sprzeczność, to jest to samo tylko opisane różnym językiem. Praca z polem energetycznym nie jest czymś innym niż subtelna somatyka, ona po prostu idzie głębiej niż zwykła uważność. Jakbyś powiedział że nurkowanie i pływanie to to samo bo oboje jest w wodzie. Technicznie tak ale skala zanurzenia całkiem inna
halny zadaje dobre pytanie i nie znam na nie jednej odpowiedzi, bo ta granica jest subiektywna. Ale jest jeden wskaznik ktory mnie zawsze orientuje - czy to co czujesz dotyczy tylko ciebie czy zaczyna miec korelat w tym co dzieje sie z druga osoba. Uwaznosc jest jednostronna. Praca z polem zaczyna sie kiedy to co czujesz u siebie opisuje cos o drugim czlowieku - zanim on to powie albo zanim wogole o tym wiesz.
no to znowu wracamy do tego samego problemu co wcześniej z intencją - jak odróżnić że czuję coś o drugiej osobie od tego że po prostu domyślam się na podstawie mowy ciała, tonu głosu, kontekstu? Grzesio, serio nie mówię złośliwie, ale to brzmi jak opis bardzo dobrej empatii, nie pracy z polem.
ale empatia to nie to samo co czytanie pola energetycznego chyba? Bo empatia ma wyjaśnienie w biologii, mamy neurony lustrzane i w ogóle. A pole energetyczne to coś innego, nie? Trochę mi się to miesza.
Helenka, ale skąd pewność że nie ma żadnego sygnału? Bo czasem myślimy że nie ma wskazówek a jednak są, po prostu nieświadome. Ton powietrza, mikroekspresje, cokolwiek. Nie twierdzę że energia nie istnieje, ale to jest chyba ten sam problem co z centrum handlowym które pisałam wcześniej.
Unakitka, zgadzam się i dlatego właśnie prowadzę te notatki które opisywałam wcześniej. Nie po to żeby udowodnić że to energia, ale żeby eliminować kolejne nieenergetyczne wyjaśnienia. I powiem tak, przy próbach przez telefon gdzie nie ma mowy o mikroekspresji ani tonie ciała, coś zostaje. Nieduże, ale zostaje.
dobra wracając do tego co Grzesio powiedział o korelacji z drugą osobą, bo to mnie bardziej interesuje niż statystyki. @Grzesio pisał że pole „testuje się” zanim dojdzie do zbliżenia i to jest automatyczne. Ale jak to wygląda kiedy dystans jest duży albo zerwany intencjonalnie? Bo mam sytuację gdzie celowo unikam kogoś i nie wiem czy to ma jakiś wpływ na to pole czy po prostu nie ma kontaktu i tyle.
Zuzanka, celowe unikanie to jest bardzo ciekawy przypadek bo tu intencja idzie w kierunku zamknięcia a nie otwarcia. Pole nie znika, ale zmienia kształt. Trochę jakbyś zacisnęła pięść, ręka jest ale dostęp ograniczony. Czy to ma efekt na drugą osobę? Zależy od siły jej pola i od tego jak bardzo jest z twoim spleciona.
to co Kasandra napisała o zaciśniętej pięści bardzo mi trafiło. Właśnie zastanawiałam się jak to działa gdy ktoś świadomie się odcina. Bo inaczej jest gdy ktoś jest po prostu daleko geograficznie, a inaczej gdy dystans jest intencjonalny, prawda? Czy to wyczuwalne jako coś innego?
No i o to sie rozbija mam problem z tym rozroznieniem. Skad wiesz ze to „sciana” a nie twoja wlasna projekcja? Jesli wiesz ze ktos sie od ciebie odcial w sensie relacyjnym, to mozg sam dorobi reszte. To nie jest kwestia zlej woli, po prostu tak dziala interpretacja.
Halny, masz rację w tym sensie że kontekst na pewno wpływa. Ale chyba o to właśnie chodzi w tej całej rozmowie - żeby umieć odróżnić. Czy ktoś ćwiczył to na kimś gdzie nie wiedział z góry czy ta osoba jest zamknięta czy nie?
Wrócę jeszcze do pytania Irenki, bo mi też to siedzi - ja mam takie doswiadczenie że kiedy ktoś mi coś blokuje to czuje jakby gdzieś pod żebrami było jakieś napięcie. Nie ból, bardziej nieodebrane połączenie jeśli to ma sens. I to czuje nawet bez powodu żeby tak myśleć, tzn. kiedy nie wiem jeszcze że coś jest nie tak
Witchling, „bez powodu żeby tak myśleć” to jest akurat najtrudniejsze do zweryfikowania. Bo często mamy powody żeby tak myśleć, i ich nie pamiętamy albo nie przyznajemy sobie.
mnie bardziej interesuje ten aspekt dystansu fizycznego bo Grzesio pisał że pole „testuje przestrzeń” zanim dojdzie do zbliżenia, i to jest automatyczne. Ale co się dzieje z tym testowaniem gdy dystans jest np. kilkaset kilometrów? Czy pole w ogóle ma zasięg?
ok ale to brzmi bardzo pięknie a kompletnie nie odpowiada na pytanie praktyczne. Tzn. w praktyce jak mam pracować energetycznie z kimś na odległość to czy odległość ma znaczenie czy nie??? Bo z jednej strony słyszę że nie,z drugiej cały czas mówi się o dystansie.
ale jak to możliwe że odległość nie ma znaczenia? To trochę kłóci się z intuicją. Wszystko inne słabnie z odległością, ciepło, dźwięk, nawet wi-fi 🙂 dlaczego energia miałaby być inna?
Ildefons, właśnie to jest centrum całej tej dyskusji. Tak, twierdzę że dotyka. I wiem że to brzmi nieprawdopodobnie dla kogoś kto nie miał takiego doświadczenia. Ale nie mam lepszego języka żeby to opisać niż powiedzieć że połączenie jest realne i dwustronne nawet przez odległość.
Ciśnie mi się pytanie bo się trochę zgubiłam w tym wątku - czy mówimy teraz o pasywnym odczuwaniu cudzego pola na odległość, czy o aktywnym wysyłaniu energii do kogoś? Bo to chyba są dwa różne zjawiska i mieszamy je w jednej rozmowie.
to co mówi Unakitka to ważne rozróżnienie. Recepcja i emisja to nie to samo ale w praktyce jedno wynika z drugiego. Mnie bardziej interesuje to co Grzesio napisał wcześniej o „testowaniu przestrzeni” - bo to brzmi jakby to było automatyczne, poza kontrolą. Czy można ten mechanizm świadomie wyłączyć?
Cofne sie do pytania Marianki - czy da sie wylanczyc ten automatyzm. Bo to jest ciekawe praktycznie. Sam nie wiem czy go u siebie wylaczam czy poprostu nie jestem go swiadomy w danym momencie. Roznica jest spora.
Marianka pyta o cos istotnego. wylaczyc - nie wiem czy to dobre slowo. Raczej mozesz nauczyc sie nie dzialac na podstawie sygnalow ktore pole ci daje. Hmm, ale samo testowanie nie ustaje, to jest bardziej odruch niz decyzja. Jak mruganie.
Mam jedno pytanie bo troche zgubiłam wątek - jak to testowanie ma się do tego co sie czuje przy zbliżaniu fizycznym do kogoś nieznajomego? Bo ja zawsze mam jakieś poczucie przy wchodzeniu w czyjas przestrzeń że „coś sie zmienia” ale nie wiem czy to energia czy po prostu stres spoleczny
zapisałam sobie to pytanie Zuzanki bo faktycznie to jest sedno. W moich notatkach mam kilka przypadków gdzie czułam coś wyraźnego i potem szukałam wyjaśnienia - i prawie zawsze da się znaleźć zarówno „energetyczne” jak i „zwykłe” wytłumaczenie. Nie wiem jak to rozdzielić metodycznie.
