Forum

Asystent AI
Przepływ energii mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przepływ energii między rodzicami a dziećmi - więź energetyczna

Strona 1 / 2

Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co obserwuje u siebie i znajomych - chodzi o ta energetyczna więź miedzy rodzicami a dziecmi. Wiadomo, że pepowina to nie tylko fizyczna rzecz, prawda? Wiele tradycji mówi o tym, ze po urodzeniu zostaje jakiś energetyczny „sznur” między matką a dzieckiem, ktury nigdy nie zanika do końca. Pytanie jest takie - jak to wygląda z perspektywy bioenergii, czy ta wiez działa w obie strony, tzn. czy dziecko też może wpływać na energie rodzica, czy to raczej jednostronne przepływanie? I drugie pytanie - czy w ogóle można to jakoś swiadomie regulować, bo mam wrażenie że czasem ta więź jest tak silna ze aż przytłaczająca.


Odpowiedz
52 odpowiedzi
Wpisy: 136
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie to samo mnie nurtuje. Miałem ostatnio taką sytuację że moja mama zachorowała i ja dosłownie czułem to w ciele, zanim jeszcze zadzwoniła. Jakiś ucisk w klatce, niepokój - i bam, telefon. Przypadek? Nie wiem. Ale to nie pierwszy raz. Tylko nie rozumiem dlaczego czasem to czuję a czasem nie, skąd ta nierówność?


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

ta więź energetyczna istnieje i to nie jest żadna metafora. W bioenergoterapii mówi się o tzw. sznurach energetycznych (czasem też kord albo kord astralny), które łączą bliskie osoby. Między rodzicem a dzieckiem są one szczególnie mocne, bo ta więź zaczyna się jeszcze w łonie matki - dosłownie żyją w jednym polu energetycznym przez 9 miesięcy. Przepływ jest dwukierunkowy, ale niesymetryczny - rodzic zazwyczaj „daje” więcej energii w kierunku dziecka (zwłaszcza matka), ale dziecko też potrafi ciągnąć z rodzica naprawdę sporą ilość, szczególnie małe dzieci które jeszcze nie mają własnego stabilnego pola. Co do regulowania - tak, można, ale to wymaga pracy i świadomości. Nie polecam żadnych pochopnych „cięć” tych sznurów, bo to nie takie proste jak się wydaje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Fasolka99 zaraz zaraz, bo to brzmi trochę jak opis z każdej książki o czakrach jaka wyszła po 2000 roku. Mam pytanie konkretne - skąd wiadomo, że to „sznur energetyczny” a nie po prostu silna emocjonalna więź, która sprawia że jesteśmy bardziej wyczuleni na sygnały od bliskich? Bo Narcyz opisał coś, co spokojnie można wytłumaczyć mechanizmem psychologicznym, nie?


Odpowiedz
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 136

@Wierzbinka92 no i tu jest właśnie mój problem, bo sam nie wiem jak to odróżnić. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy to na prawdę energia czy po prostu intuicja i wzorce?


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Wierzbinka92 pytanie uczciwe, nie mam na to laboratoryjnego dowodu jeśli o to pytasz 🙂 Ale rozróżnienie między „emocjonalną więzią” a „energetyczną więzią” może trochę nie ma sensu, bo w bioenergii emocje to też jest energia. Nie ma szczelnej granicy. To co czuł Narcyz - ten fizyczny ucisk w klatce - to już wychodzi poza samo „myślenie o kimś”. Pole energetyczne to odczuwanie w ciele, nie tylko w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wierzbinka porusza ważną kwestię ale moim zdaniem myli dwa poziomy. Energetyczna więź i emocjonalna więź to nie alternatywy, jedno wyraża się przez drugie. Każda silna relacja pozostawia ślad w polu - u dzieci to jest wyjątkowo wyraźne właśnie dlatego, że przez tyle miesięcy pole matki i dziecka to dosłownie jedno pole. Po urodzeniu to pole zaczyna się rozdzielać ale nigdy do końca. To trochę jak dwie świece zapalane od jednego ognia - dają osobne płomienie, ale coś je łączy.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@salomejka_r)
Połączone: 3 lata temu

ojej, to jest niesamowite. Mam 16 lat i mam z mamą bardzo specyficzną relację - czasem dosłownie zaczynam płakać bez powodu i potem się okazuje że mama akurat przeżywa coś trudnego w pracy albo z babcią. Myślałam że to jestem „za bardzo wrażliwa” albo coś. Czy to może być właśnie ta więź o której mówicie? Jak to w ogóle działa u młodych, bo nie wiem czy wiek ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Salomejka_R wiek ma znaczenie, i to dosc spore. Dzieci i nastolatkowie mają zazwyczaj bardziej „otwarte” pola energetyczne, mniej uszczelnionych granic aury więc są naturalnie bardziej wyczulone na przepływ energii od bliskich. To może być błogosławieństwo i przekleństwo jednocześnie bo z jednej strony ta wrażliwość jest cennym darem, z drugiej - mozna dosłownie „tonąć” w cudzych emocjach i energiach nie bedac tego swiadoma. Twoj przykład z płaczem brzmi bardzo jak właśnie taki przepływ.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

Hmm przepraszam że przerwe, ale chcę zapytać rzeczowo - czy ktoś z was próbował np. zrobić test, sprawdzić to jakoś metodycznie?? Bo rozumiem że każdy ma jakiś swój przykład i doświadczenie ale to trochę problem bo nasz mózg jest bardzo dobry w znajdowaniu wzorców i pamiętaniu trafień a zapominaniu pudłami. Może byc tak ze czujecie przytłoczenie/ucisk 10 razy dziennie ale zapamiętujecie tylko ten jeden raz kiedy mama zadzwoniła?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 136

@Oleandra_E no dobra ale jak mam „metodycznie” to przetestować? Mam zapisywać w zeszycie każdy ucisk? 😀 W ogóle czy to zmienia cokolwiek w kwestii pracy z ta energią jeśli nawet nie „udowodnimy” mechanizmu?


Odpowiedz
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Narcyz właśnie tak, mieć jakiś dziennik. Serio, to nie jest śmieszne - wiele badań parapsychologicznych tak działa. A twoje drugie pytanie jest dobre - może i nie zmienia, ale warto wiedzieć z czym tak naprawdę pracujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Śledzę ten wątek i czuję, że gdzieś umyka nam ważny wymiar tej więzi. Mówimy o przepływaniu energii jakby to był prąd w kablach - tam i z powrotem, mierzalny. A to jest żywa relacja, nie instalacja elektryczna. Przez lata pracy z energią nauczyłam się, że ta więź rodzic-dziecko ma swój własny rytm, który zmienia się z wiekiem dziecka, z etapami życia, z tym co przeżywa każda ze stron. Nie jest statyczna. I właśnie dlatego nie lubię pojęcia „sznur”, bo sznur sugeruje coś stałego i biernego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Julitka65 zgadzam się że to jest żywa i zmienna relacja, ale sznur/kord to tylko metafora pomocna w pracy - nikt nie mówi że to dosłownie lina. Problem w tym, że jak zaczynamy za bardzo uciekać od konkretnych metafor, to potem nie wiadomo z czym właściwie pracować podczas sesji. Terapeuta musi mieć jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@hiacynt95)
Połączone: 2 lata temu

a w ogóle pytam bo mnie to konkretnie dotyczy - mam małe dziecko, 2 lata,, i ostatnio czuję się totalnie wykończona energetycznie. Wszyscy mówią „no bo małe dziecko to wyczerpanie”, OK ale to jest coś innego, jakieś opróżnienie od srodka a nie tylko zmeczenie fizyczne. Czy to możliwe ze dziecko dosłownie ciągnie energię?? I co wtedy robic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Hiacynt95 tak, to jest bardzo znane zjawisko i ma nawet swoją nazwę w bioenergii - rodzice malych dzieci są bardzo często w stanie chronicznego „oddawania” energii, bo pole niemowlaka i małego dziecka jest jeszcze niekompletne i kompensuje sobie braki z pola rodzica. To biologicznie sensowne - dziecko jest wciąż rozwijajace się nie tylko fizycznie ale i energetycznie. Problem jest wtedy gdy rodzic nie uzupełnia swojego pola, a większość młodych mam kompletnie o siebie nie dba bo cały czas skupia się na dziecku. Masz jakis rytuał regeneracji dla siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@hiacynt95)
Połączone: 2 lata temu

nie mam żadnego rytuału, nie wiedzialam że powinnam. Jak taki rytual wygląda? Bo nie mam dużo czasu, na prawdę potrzebuję czegos szybkiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Hiacynt95 rozumiem ze czasu mało ale „szybkie” metody energetyczne działają, uwierz mi. Podstawa to świadome oddychanie i wizualizacja - rano przed wstaniem, 5 minut, wyobrażasz sobie że twoje pole energetyczne się wypelnia zlotym lub białym światłem od gory aż po czubki palców. Brzmi prosto bo jest proste, ale konsekwencja robi robote. Miej też przy sobie jakiś kamien uziemiajacy - czarny turmalin albo hematyt dobrze trzyma granicę pola. Ale powiem ci szczerze, jeśli ten stan trwa długo, warto pomyśleć o sesji z doświadczonym bioenergoterapeutą.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam że się wtrące ale mam głupie pytanie - czy ta energia przepływa tylko jak jesteśmy blisko dziecka fizycznie, czy też na odległość? Bo moja córka jest u teściowej kilka dni i ja czuję jakiś niepokój ale nie wiem czy to „energetyczne” czy po prostu tęsknię i się martwię jak każda matka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Aldonka_52 to nie jest głupie pytanie. Pole energetyczne nie zna odległości w klasycznym sensie - więź istnieje niezależnie od przestrzeni fizycznej. Ale masz rację że trudno odróżnić czy to „energetyczne” czy zwykła matczyna tęsknota i niepokój. Szczerość? To drugie jest dużo bardziej prawdopodobne przy normalnej rozłące z dzieckiem. Gdybyś poczuła coś ostrego, nagłego, coś co wyraźnie różni się od zwykłego niepokoju - wtedy warto to potraktować poważniej.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Zaglądam tu i widzę że miesza się tu kilka zupełnie różnych rzeczy. Więź emocjonalna, telepatia, bioenergoterapia właściwa, i jakaś ogólna wrażliwość na innych. To nie to samo. Bioenergoterapia z dziećmi to coś konkretnego i wymaga kompetencji, bo pole energetyczne dziecka jest naprawdę inne niż dorosłego - bardziej dynamiczne, mniej ustrukturyzowane, i interwencja energetyczna zrobiona nieumiejętnie może narobić więcej zamieszania niż pomóc. Trochę mnie niepokoi jak lekko tutaj sugerujemy różne działania rodzicom małych dzieci.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@hiacynt95)
Połączone: 2 lata temu

ok wiec spróbowałam tej wizualizacji ze swiatlem rano i… nie wiem, moze to placebo ale rzeczywiście poczułam coś jakby ciepło w klatce. Problem że dziecko zaraz się obudziło i musialam przerwac po 2 minutach 🙁 Czy to ma wogole sens robić tak urywkowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Hiacynt95 nawet 2 minuty to cos, serio. W tym nie chodzi o długość tylko o regularność - lepiej 3 minuty codziennie niż godzina raz na tydzień. Pole energetyczne uczy się wzorca, rozumiesz? Ale mam pytanie - czy robisz to PRZED wejsciem do dziecka rano czy już po tym jak je słyszysz? Bo ta kolejność ma znaczenie


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Muszę tu wrócić do czegoś co Hiacynt95 opisuje, bo to ważne. Zanim ktoś zacznie robić jakiekolwiek ćwiczenia na „uzupełnianie pola” przy małym dziecku, dobrze byłoby najpierw wiedzieć od kogoś z doświadczeniem czy to bezpieczne. Nie mówię że nie jest, mówię że nie wiadomo. Wizualizacje dla dorosłych nie zawsze przekładają się 1:1 na sytuację z niemowlęciem w zasięgu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Lunaria_G a co konkretnie miałoby być niebezpieczne? Bo jak to rozumiem, pracujesz z własnym polem, nie bezpośrednio ingerujesz w pole dziecka. To tak jakby powiedzieć że medytacja jest niebezpieczna przy dziecku w domu.


Odpowiedz
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Fasolka99 nie mówię o samej medytacji, mówię o tym że kiedy świadomie pracujesz z przepływem energii w kontekście relacji z dzieckiem, to nie jest to samo co siedzisz i oddychasz. Różnica jest dla mnie dość oczywista ale rozumiem że nie dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

dobra, wracam do tego co zaczęła Wierzbinka wcześniej, bo ta kwestia mi nie daje spokoju. Fasolka napisała że „emocje to też energia” i dlatego nie ma granicy. Ale to jest właśnie argument który można obrócić w każdą stronę - skoro wszystko to energia, to nic nie można zbadać osobno i każde doświadczenie pasuje do teorii. Czy to nie jest trochę zbyt wygodne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Oleandra_E to jest stary zarzut i rozumiem go, ale nie uważam że przekreśla temat 🙂 Fizyka kwantowa też operuje pojęciami których nie da się „zbadać osobno” w klasycznym sensie. To że coś jest trudne do izolacji metodologicznie nie znaczy że nie istnieje.


Odpowiedz
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Dziedzilia fizyką kwantową proszę tu nie machać, to jest naprawdę inny poziom i inne skale. Ale ok, rozumiem twój punkt - mówisz że trudność pomiaru to nie jest dowód nieistnienia. Zgoda. Ale to też nie jest dowód istnienia, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

no właśnie ja się tu gubię trochę. Rozmawiamy o tym czy istnieje czy nie a mi chodzi o coś praktycznego - co mam ROBIĆ jak czuję że z moją mamą jest coś nie tak, i to nie jest dedukcja tylko po prostu coś mnie ściska. Czy jest jakiś konkretny krok żeby to sprawdzić albo przetworzyć? Bo ta dyskusja filozoficzna jest fajna ale trochę za mnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Narcyz ok to pytanie praktyczne, chętnie. Jak czujesz ten ucisk i chcesz sprawdzić czy to „wasza” energia, najprostsze co możesz zrobić to - usiądź, połóż rękę na mostku, i zapytaj siebie: czyje to jest? Brzmi może głupio ale to naprawdę coś uruchamia. Potem zadzwon do mamy. Nie zawsze sie potwierdzi, ale systematycznie prowadzony dziennik takich momentów mowi dużo po miesiącu.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@salomejka_r)
Połączone: 3 lata temu

hej, ja właśnie to robię od jakiegoś czasu - zapisuję kiedy mam takie dziwne stany, i potem sprawdzam czy mama coś przeżywała. I wiesz co, z moich notatek wynika że trafiłam chyba z 7 razy na 10 ostatnio. Nie wiem czy to „energia” ale jakoś to działa, serio. Czy to nie jest właśnie to co Oleandra mówiła o dzienniku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Salomejka_R tak, dokładnie o to mi chodziło, i super że to robisz. Ale żeby to miało wartość dowodową, trzeba też zapisywać kiedy NIE trafisz, i liczyć łącznie. Bo mózg zapamiętuje trafienia i ignoruje pudła - to się nazywa błąd potwierdzenia i wszyscy mamy go z automatu.


Odpowiedz
(@salomejka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 16

@Oleandra_E o rany, nie pomyślałam o pudłach 😮 no dobra to zaczynam zapisywać też te. ale czy to zmienia fakt ze COŚ sie dzieje? nawet jak to 60% to jest chyba powyżej przypadku?


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

no to zależy jak liczysz „trafienie”. Jak mama jest w złym humorze 3 dni na tydzień a ty masz niepokój raz dziennie,to ta statystyka robi się dużo mniej imponująca. Nie mówię złośliwie, Salomejka, po prostu to trzeba naprawdę solidnie mierzyć żeby wyciągać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej całej dyskusji o statystykach i mam mieszane uczucia. Rozumiem Oleandra i Wierzbinkę - metodologia jest ważna. Ale jest coś co umyka w tym podejściu. Jeśli przez ścisłe mierzenie i wątpienie blokujesz własną wrażliwość, to możesz po prostu przestać czuć cokolwiek. Znałam osoby które „zbadały” swoje zdolności na śmierć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Julitka65 ale to jest właśnie ten typ argumentu który mnie niepokoi. „Nie badaj bo przestaniesz czuć” to brzmi jakbyś mówiła - wierz i nie sprawdzaj. To nie jest droga którą chcę iść, bez urazy.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@twilighta86)
Połączone: 3 lata temu

Może nie w porę ale ale czytam to wszystko i mam dosyć podstawowe pytanie - czy ta więź energetyczna między rodzicem a dzieckiem działa tak samo z ojcem co z matką? Bo wszyscy tu głównie mówią o matkach. Mój tata jest bardzo wyczulony na mój nastrój, bardziej niż mama, i zawsze się zastanawiałam dlaczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Twilighta86 dobre pytanie i niesłusznie pomijane. W tradycyjnym nauczaniu bioenergii zakłada się że więź matka-dziecko jest silniejsza bo kształtuje się już w ciąży - dzielone pole przez 9 miesięcy. Ale to nie znaczy że więź z ojcem jest słabsza, po prostu ma inny charakter i inaczej się buduje. Czemu twój tata jest bardziej wyczulony, nie wiem - może po prostu więcej uwagi temu poświęca?


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Fasolka opisuje o więzi prenatalnej jest ważne, ale dodam - to nie jest stała hierarchia. Więź energetyczna to nie tylko biologia, to też czas, uwaga, intencja. Dziecko wychowane głównie przez ojca może mieć z nim silniejsze połączenie niż z matką biologiczną. Pole nie czyta metryki.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@dorotka_98)
Połączone: 4 lata temu

ja mam głupie pytanie ale serio nie wiem - czy jak ktoś jest adoptowany to ta więź z rodzicami biologicznymi jakos zostaje? Bo moja koleżanka jest adoptowana i bardzo mocno przeżywa kontakt z biologiczna mamą mimo ze jej nie znała, i zastanawiamy się czy to może byc właśnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

hej, ja wróce do swojego pytania bo nie dostałam do końca odpowiedzi - córka już wróciła od teściowej i faktycznie okazało się ze płakała przez większa część pobytu, i ja to CZUŁAM nie wiedząc. @Dziedzilia napisała że trudno odróżnić. Ale jak ja to odróżnię następnym razem? Nie chcę dzwonić do teściowej co godzinę sprawdzać 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Aldonka_52 haha rozumiem ten dylemat 🙂 Szczerość - do końca nie odróżnisz i to jest ok. Ale z czasem uczysz się swojego własnego „sygnału” z córką, bo on ma inny smak niz ogólny niepokój. Dla mnie na przykład energetyczny sygnał od bliskiej osoby to zawsze jakiś ucisk po lewej stronie, a zwykły lęk to jest coś bardziej rozproszonego. To kwestia samoobserwacji przez długi czas.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Oj, ok wiec zrobilem to co Wiciokrzew pisala, to z reka na mostku i zapytaniem „czyje to jest”. i wiesz co, cos sie dzilo. nie wiem jak to opisac ale jakby ta scisnietosć sie… rozluzniła? i jakby odpowiedź sama przyszla ze to nie moje. ale teraz mam inne pytanie - co z tym robic dalej? tzn. co jak juz wiem ze to jej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Narcyz o, super ze sprobowales! to jest wlasnie ten moment gdzie wiekszosc ludzi staje i nie wie co dalej. zazwyczaj mowie tak - jak czujesz ze to nie twoje, mozesz to swidomie oddac. dosłownie intencja: „oddaje to co nie moje, ona/on sobie z tym poradzi”. brzmi prosto az do smiesznosci ale to naprawde cos przesuwa w tej wezi. i potem sprawdz czy ucisk zostaje czy schodzi


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam ze przerwe, ale „intencja oddania” to jest to co mnie zawsze troche zatrzymuje w tych praktykach. tzn. rozumiem to jako technikę redystrybucji uwagi, ok, ale czym sie rozni od powiedzenia sobie po prostu „nie moj problem, niech ona sobie radzi”? serio pytam, nie ironicznie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Oleandra_E roznica jest w tym ze w jednym przypadku masz swiadomy kontakt z tym co czujesz i swiadomie uwalniasz, a w drugim po prostu tlumiasz i udajesz ze nie ma. to nie to samo co odciecie sie od osoby - raczej jak… puszczenie jej reki zeby mogla isc sama, przy zachowaniu kontaktu. nie wiem czy to dobra analogia ale tak to odczuwam


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

ale Fasolka, to znowu jest opis który brzmi sensownie dopóki nie zapytasz skąd wiesz ze „swidomie uwalniasz” a nie po prostu uspokajas sie przez kilka minut skupienia na oddechu 🙂 efekt jest ten sam, mechanizm nieznany. jak rozroznisz?


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

ja tu wejde z innej strony bo ta dyskusja o adopcji od Dorotki mi nie daje spokoju. jesli więź energetyczna jest czyms wrodzonym i biologicznym jak sugeruje tradycja, to dziecko adoptowane powinno czuc wieź z biologiczna mama a nie adoptywna. ale z tego co znam z obserwacji jest bardzo róznie i nie zawsze tak jest. to co to mówi o naturze tej wezi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka_98)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 12

@Dziedzilia no właśnie o to mi chodziło z ta koleżanka. bo ona adoptywnych rodziców czuje jako swoich, totalnie, a z biologiczna mama miala jeden kontakt i bylo dziwnie ale nie jak z „moja mama”. więc może ta wiez jest bardziej o czasie i codziennosci niz o biologii? nie wiem, serio pytam


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

to co Dorotka opisuje jest dla mnie bardzo wymowne. w wielu tradycjach mówi się ze krew to tylko jeden kanał połączenia, nie jedyny. więź która rośnie przez lata wspólnego zycia, przez troskę i obecność - to też tworzy realne połaczenie energetyczne. moze nawet trwalsze bo jest swiadomie budowane, nie tylko dane.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: