Wracam do tego co Ewaryst pisał o materacu i decyzji żeby go wymienić. Czy jest jakiś znak po którym wiadomo że czas? Bo może brzmieć głupio ale nie chciałabym wyrzucać czegoś co jest jeszcze w dobrym stanie fizycznie tylko z powodów energetycznych jeśli da się temu zaradzić inaczej.
Ok więc wracam do tego pytania bo nikt mi nie odpowiedział - po czym poznać że materac trzeba wymienić a nie tylko wyczyścić? Chodzi mi o jakiś sygnał energetyczny, bo fizycznie może być ok.
Najprościej: jak budzisz się cięższa niż zasnęłaś, przez dluzszy czas, bez wyraźnej chorobowej przyczyny. Albo czujesz jakiś opór przed kladzeniem się spać właśnie w tym miejscu, nie ogolnie, tylko tam konkretnie. To nie jest 100% pewnik, ale warto zaczac od oczyszczania, i obserwować przez kilka tygodni. Jesli nic sie nie zmienia mimo regularnej pracy - to znak, że może chodzić o sam przedmiot.
Nie ma jednej liczby, bo to zależy od historii materaca i od tego jak regularnie pracujesz. Minimum cztery tygodnie przy tygodniowym oczyszczaniu daje jakiś obraz. Ale pytanie do ciebie, Zenobko - czy ten materac jest twój od początku, czy przejęłaś go po kimś?
Osiem lat to juz calkiem sporo. Ja czytalem gdzies ze materac zbiera energie jak gabka i po kilku latach naprawde warto robic glebsze oczyszczanie, nie tylko poscieli ale wlasnie jego. Czy ktos probowal palic kadzidlo przy samym materacu, jak lezy oparty o sciane? Nie wiem czy to dziala lepiej niz jak lezy plasko
Moment, bo mnie to zastanawia. Jeśli materac zbiera energię przez lata i to jest problem, to dlaczego kadzidło palone przez kilka godzin ma to cofnąć? Skala jest trochę bez sensu. To tak jakby zalać powódź szklanką wody.
Zgoda, ale regularność nie zmienia argumentu o skali. Nikt tu nie wyjaśnił jak cokolwiek z tych metod działa na poziomie mechanizmu, tylko wszyscy zakładają że działa i dyskutujemy o szczegółach. Mam wrażenie że omijamy główne pytanie.
No właśnie, bo mi to gdzieś siedzi w głowie od początku tej rozmowy. Rozumiem argumenty że stary przedmiot po kimś bliskim to jest jakby kawałek tej osoby z nami. Ale nie jestem w stanie ocenić czy to dobre czy złe. Czy to znaczy że śpimy razem z energią babci? I co to w ogóle robi z naszym snem?
To zalezy od relacji z ta osobą i od tego w jakim stanie była kiedy używała tego przedmiotu. Energia kogos kochanego, kto odszedł spokojnie, jest zupelnie czymś innym niż energia kogos kto dlugo chorowal albo przezywal coś trudnego. Nie wszystkie slady sa problematyczne.
ok to sie troche boję teraz bo ten materac po babci o ktory pytalam wczesniej, ona wlasnie dlugo chorowala zanim odeszla. czy to znaczy ze na nim nie powinnnam spac?
Hm, „wyrzuć za okno” - to gdzie ta energia wtedy idzie? Do sąsiadów? Przepraszam za sarkazm ale te wyobrażeniowe rytuały bez żadnej struktury brzmią dla mnie jak życzeniowe myślenie. @Bogusia pyta konkretnie co zrobić z konkretnym przedmiotem.
No właśnie, intencja. Ale skoro energia jest realna i się gromadzi, to gdzie idzie jak ją „odpuszczasz”? To nie jest zaczepka, naprawdę chciałabym wiedzieć jak ty to rozumiesz. Bo albo energia jest czymś konkretnym, albo jest metaforą i wtedy całe oczyszczanie jest metaforą.
To jest najlepsze pytanie w tym wątku od dawna. I uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy dokładnie. W bioenergoterapii mówimy o rozproszeniu, o przywróceniu przepływu, o tym że zastała energia wraca do obiegu. Ale nie mamy mapy dokąd idzie. Analogia do fizyki tu nie działa jeden do jednego i nie powinniśmy udawać że tak jest.
No i to jest właśnie coś co cenię w tym forum, że czasem ktoś powie tak wprost. Bo przez chwilę dyskusja robiła się trochę jakby wszyscy wiedzieli i tylko wymieniamy przepisy. A tu się okazuje że i tak działamy trochę po omacku i obserwujemy co się zmienia, i to jest w porządku, tylko mówmy to otwarcie.
O matko, to co Ewaryst napisał na końcu mnie zatrzymało. działamy po omacku i obserwujemy co się zmienia - a to nie jest inna sytuacja niż z normalną medycyną sprzed stu lat? Tam też obserwowali i zapisywali, i na tej podstawie budowali wiedzę. Może tu jest podobnie tylko że wolniej?
Odbiję jeszcze do Bogusi i tego materaca, bo chyba trochę zgubilismy watek - Bogusia, napisałaś że sie boisz. jak się teraz czujesz śpiąc na nim? bo ostatecznie to jest chyba najważniejsza informacja. nie teoria tylko praktyka.
O snach warto pomyslec osobno, bo to naprawdę osobna kwestia. Materac jest miejscem gdzie spędzamy jedną trzecią zycia, a sen to czas kiedy jesteśmy najbardziej otwarci. Czy ktos śledził zmiany w snach po oczyszczaniu przestrzeni sypialni? Mnie ciekawi czy jest jakaś powtarzalna prawidlowosc.
ja śledziłam! przez pewien czas prowadziłam dziennik snów i pokrywało się to z tym kiedy czyściłam sypialnię. po dobrym wywietrzeniu i kadzidleniu sny były jakby spokojniejsze, mniej chaotyczne. ale nie wiem czy to nie był po prostu efekt tego że sama byłam spokojniejsza bo zrobiłam coś co miało mi pomóc. trochę błędne koło przy takim badaniu siebie.
hmm ale poczekajcie bo chyba właśnie tu jest clue tej całej rozmowy. od początku pytałam o to co zostaje z nami w tej przestrzeni nocnej. i teraz zastanawiam się czy ta różnica między „fizycznym ładunkiem” a „wpływem na nastawienie” jest tak naprawdę ważna dla kogoś kto po prostu chce dobrze spać i czuć się dobrze. czy nie wychodzi na to samo praktycznie?
No i o to się rozbija Melania trafia w sedno. W bioenergoterapii nie bawimy sie zbytnio w tę granicę bo efekt jest efektem. Pytanie które ja bym zadała jest inne: czy zmiana jest trwała? Bo jeśli wystarczy zmiana nastawienia, to powinna być trwała bez dalszego oczyszczania. A jesli wymaga regularnego podtrzymywania, to może jednak cos sie tam odklada na nowo
a co jeśli źródło jest w nas samych a nie w materacu wogóle? może to my ładujemy materac a potem z powrotem wchłaniamy swoje własne rzeczy? coś jak pętla?
to by tlumaczylo czemu po pewnym czasie od oczyszczania wszystko wraca, skoro czlowiek sie nie zmienil to i „ladowanie” jest takie samo. Ewaryst, a jak w takim razie wyglada praca z soba zeby ten cykl przerwac? bo to brzmi jak ze materac to tylko objaw
ale poczekajcie, bo jeśli to pętla my-materac, to po co wogóle wymieniać stary materac po kimś bliskim? to nie zmienia nic bo i tak wniesiemy do nowego własne rzeczy. a jednak wszyscy mówiliśmy wcześniej że obcy materac jest innym przypadkiem niż własny. gdzieś tu jest sprzeczność.
No dobra, bo się tu trochę pogubiliśmy w abstrakcji. Bogusia pyta o konkretny materac po babci, Zenobka o swój ośmioletni, Melania zaczęła temat od energii w pościeli w ogóle. to są trzy różne pytania i może warto je rozdzielić, bo odpowiedzi są jednak inne dla każdego przypadku?
mam pytanie, może głupie ale czy ta dyskusja o mechanizmie i czy coś działa w ogóle ma sens na forum bioenergoterapii? nie dlatego że pytanie jest złe, tylko że jeśli ktoś tu jest to pewnie zakłada że jakaś forma energii istnieje, a reszta to kwestia metod i praktyki. może te dwa typy rozmów powinny iść osobno?
no dobra ale pytanie Hortensji jest w sumie całkiem na miejscu. Jeśli ktoś tu jest i pyta o energię w materacu to chyba zakłada że cos takiego istnieje. ale z drugiej strony - te pytania o mechanizm chyba nie są bez sensu, bo one wpływają na to jak i czy w ogóle działamy z tą przestrzenią. różnica między „materac wchłania energię obcą” a „materac odbija moją własną energię z powrotem” to nie jest detal
ale Hortensja, to właśnie dlatego to pytanie ma sens nawet tu. bo jeśli mechanizm jest inny niż myślisz, to metody oczyszczania mogą być zupełnie chybione. nie mówię że nic tu nie działa, mówię że warto wiedzieć co właściwie robimy i po co
