Witajcie, mam pytanie które mnie ostatnio bardzo nurtuje. Spędzamy w łóżku jakieś 7-8 godzin, często więcej, i zastanawiam się czy nasza energia nie zostaje w tej pościeli, w materacu, w całej tej przestrzeni sypialni. Bo skoro podczas snu jesteśmy tak otwarci, tak bezbronni energetycznie, to chyba coś musi zostawać, nie? Czytałam gdzieś że przez sen ciało astralne wędruje i zostawia ślady. Ale nie wiem czy to dotyczy też pościeli dosłownie. Co wy o tym myślicie?
To nie jest bezzasadne pytanie. Tkaniny generalnie trzymają energie dłużej niz np. drewno czy metal bo mają luźną strukture i dużo powierzchni. W sypialni kumuluje sie to, co czujemy zasypiając i to, co przeżywamy w snach. Pytanie do ciebie - śpisz sama czy z kimś? Bo to dość mocno zmienia obraz sytuacji.
No wlasnie, to wazne pytanie! Jak spisz z partnerem to macie warstwy energii jednej i drugiej osoby, przemieszane przez cala noc. Czytalem ze to moze byc i dobre i zle zalezy od relacji. Jak jest duzo napiecia miedzy ludzmi to ta energia w lozku potrafi byc naprawde ciezka.
Zatrzymajmy się chwilę. Skąd właściwie to założenie że tkaniny „trzymają energię”? Mam wrażenie że to jest stwierdzenie które pada wszędzie w ezoteryce jak mantra, ale nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego akurat tkanina, a nie np. ściana albo powietrze w pokoju. Ktoś to kiedyś weryfikował czy poprostu wszyscy to powtarzają?
Hm, nie wiem czy bym to rozdzielała tak ostro - psychika a energia. Bo co to właściwie jest ta energia jeśli nie zapis tego co czujemy? Ale do rzeczy: ja regularnie wywietrzam pościel i sypialnie, i faktycznie jest różnica. Szczególnie po ciężkich snach. Coś jakby ciężar się unosił. Czy to energia czy nie, nie mam pojęcia, ale działa.
Pościel to absolutnie zbiera energie, szczególnie naturalne materiały jak bawełna czy len. Syntetyki w ogóle blokują przepływ i tworzą coś w rodzaju energetycznej folii. Dlatego zawsze powtarzam żeby spać na naturalnych tkaninach, to podstawa. Jeszcze lepiej jedwab, który podobno jest bliski wibracyjnie skórze człowieka.
Wróćmy do samego pytania bo rozmowa trochę odpłynęła w materiale. Kwestia energii w przestrzeni nocnej jest realna o tyle, że sypialnia to jedyne miejsce gdzie przez wiele godzin przebywamy w stanie obniżonej kontroli - oddychamy głębiej, emocje przechodzą swobodniej, ciało pracuje intensywnie. To co się tam gromadzi to nie tyle „energia w tkaninie” co rodzaj zapisu stanów. Pytanie praktyczne: czy kogoś tutaj konkretnie coś niepokoi w tej energii, czy to bardziej ogólna ciekawość?
Mam wrażenie że chodzi tu o coś konkretnego - jak ktoś ma złe sny albo rano wstaje bardziej zmęczony niż się położył, to może właśnie sypialnia zbiera za dużo. Czy to jest tak że łóżko po chorym człowieku też to „trzyma”? Bo pamiętam że jak byłem chory przez kilka tygodnia to potem jakoś długo czułem się dziwnie właśnie w tym łóżku.
o matko, teraz sie zastanawiam bo mam materac po babci i spalam na nim pare lat… czy to jest niebezpieczne? ona juz nie zyje 🙁 czy jej energia jest w tym materacu caly czas?
Wlasnie, slonce!! Zapomnielismy o sloncu. To chyba najlepsza metoda oczyszczania tkanin energetycznie. Stare tradycje zawsze wywieszaly posciel, kladly ja na trawie, wystawialy na swiatlo. Moja babcia to robila i nie wiedziala nic o energii ale intuicyjnie cos czula.
To co mówisz o babciach jest ciekawe, bo wiele tych praktyk przetrwało jako zwykłe nawyki domowe i nikt już nie pamięta dlaczego. Ale wracam do podstawowego pytania z tego tematu, bo jestem ciekawa - mówimy że energia zostaje w pościeli, ale w JAKIEJ formie? To zapis emocji? Wzorzec wibracyjny? Bo od odpowiedzi zależy co z tym robić.
no nie, nie zadowoliłoby mnie 🙂 Ale słucham dalej bo ta rozmowa jest ciekawa mimo że mam inne zdanie. Jedno co mnie zastanawia - skoro tkaniny tak bardzo zbierają energie to dlaczego to oczyszczanie przez pranie w pralce działa? Bo wyprany i oczyszcony energetycznie to nie jest to samo, albo jest?
Ja też się nad tym zastanawiałam. Znaczy pranie chyba robi jedno i drugie? Woda ma właściwości oczyszczające, temperatura też, i sam ruch mechaniczny może rozbijać stare wzorce. Nie wiem, może to uproszczone myślenie ale wydaje mi się że ma sens.
A właśnie, materac. Nikt jeszcze o tym nie mówił konkretnie. Jak się czyści materac energetycznie? Bo do pralki nie wrzucisz, na słońce ciężko wynieść, to co, kadzidło wkoło? Serio pytam bo mam materac może z 8 lat i nigdy o tym nie myślałem
a co jesli nie mam zadnych krysztalow ani kadzidla? czy moge jakos inaczej? np. Ojejku, zwykla sól? slyszalam ze sol oczyszcza
Sól działa, to jedna z prostszych i starszych metod. Można wsypać w mały woreczek i położyć pod łóżkiem albo posypać materac, odczekać kilka godzin i odkurzyć. Nie musisz mieć drogich kamieni żeby cokolwiek z tym zrobić. Ale wracając do pytania Wrotycz o weryfikację - myślę że tu chodzi głównie o to jak się czujesz po nocy, czy sen jest spokojniejszy. To nie jest pomiar laboratoryjny, tylko obserwacja.
Właśnie ta kwestia materaca jest ważna i trochę inna niż pościel. Pościel można wymieniać, prać, wystawiać na powietrze. Materac leży latami i chłonie wszystko. Jeśli ktoś przechodził przez ciężki okres, chorobę, żałobę, a materac ma po kilkanaście lat, to warto się zastanowić czy w ogóle warto go czyścić czy może po prostu wymienić. To nie jest dogmat ale praktycznie rzecz biorąc.
Hm, to mnie zastanawia. Czy jest jakiś próg, po którym oczyszczanie przestaje mieć sens i lepiej po prostu pozbyć się przedmiotu? Pytam nie tylko o materac ale szerzej. Bo może być tak że ktoś jest bardzo przywiązany do starej pościeli, kołdry po babci, cokolwiek, i nie chce tego wyrzucać.
Właśnie to jest dla mnie trudne w tym materacu po babci który ma Bogusia. Bo rozumiem że jest sentyment, ale jednocześnie nie wiem czy to zawsze jest bezpieczne energetycznie spać na czymś co jest tak stare i przesiąknięte cudzym życiem. Sama nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu.
Ta kwestia przywiązania do starych przedmiotów jest wazna i myślę ze czesto ludzie sami czują co jest do oczyszczenia a co do oddania. Intuicja tutaj mowi więcej niz jakiekolwiek zasady. Jesli czujesz że coś przeszkadza - nawet jeśli to babcina kołdra - to może jest tam odpowiedź. Nie trzeba od razu wyrzucac, ale mozna zacząć od dobrego oczyszczenia i zobaczyc czy sie zmieni.
ok wiec moze sprobuje z ta sola i przewietrzeniem. A te krystaly to gdzie sie je kladzie dokladnie? na srodku materaca czy na rogach? i jak dlugo?
To jest już jakiś konkret, dzięki. Nadal nie rozumiem mechanizmu ale przynajmniej jest jakaś instrukcja. Mam pytanie do całej dyskusji bo się kręcimy wokół materacy i kamieni - czy ktoś w ogóle próbował czegoś nie robić i sprawdzić czy to zmienia samopoczucie? Tzn. zrobić test kontrolny jakiś?
Wrotycz ma rację że brakuje tu jakiegoś porównania. Sama robiłam coś podobnego przez jakiś czas - przez miesiąc nic nie robiłam z pościelą poza normalnym praniem, potem przez miesiąc robiłam oczyszczanie co tydzień i porównywałam jak śpię. Wynik? Trudno powiedzieć jednoznacznie bo jednocześnie zmienił mi się poziom stresu w pracy, więc nie wiem co na co wpłynęło.
Zaczekajcie bo wlasnie przyszlo mi do glowy cos o tym sloncu co pisalem wczesniej. Jak wywieszamy posciel to robimy to przez pare godzin, ale w roznych porach dnia. Czy jest jakas roznica czy to rano wywieszasz czy po poludniu? Bo slyszalem ze poranne slonce ma inna energie. Ktos sie tym zajmowal?
Jest różnica ale nie dramatyczna. Poranne słońce jest łagodniejsze i bardziej „wchodzące”, słońce w południe intensywniejsze, dobre do mocniejszego oczyszczania. Po poludniu energie opadają. Ale szczerze, najważniejsze zeby w ogole wystawiać, a nie optymalizować godziny. Zanim ktos zacznie liczyć o której godzinie, niech najpierw w ogóle zacznie regularnie wietrzyć.
Właśnie zapisałam sobie tą wskazówkę o godzinach. Mam taki zwyczaj że sprawdzam różne metody i porównuję. Ale pytanie mam do wcześniejszego wątku o energii partnera w łóżku - co jeśli partnerzy mają bardzo różne typy energii? Słyszałam że kombinacje np. ognisty i ziemny mogą z czasem „gryzć się” w przestrzeni snu. Czy ktoś coś o tym wie?
No to jest temat sam w sobie 🙂 U mnie z mężem to mamy kompletnie różne rytmy, on zasypia od razu jak głowa pada, ja leżę godzinę, i zawsze mi się wydaje że jego spokój jakoś mi przeszkadza bo kontrastuje z moją głową. Nie wiem czy to typy energii czy po prostu to że ktoś chrapie obok a ty nie możesz spać haha. Ale serio ta atmosfera wspólnego łóżka to osobny temat.
