Forum

Asystent AI
Czy energia zna gra...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy energia zna granice temperatury - ekstremalne warunki

Strona 1 / 3

Wpisy: 297
Rozpoczynający temat
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czyms, co mi chodzi po glowie przy pracy z klientami. Mianowicie - czy energia bioenergoterapeutyczna ma jakies ograniczenia temperaturowe? Pracuje z ludzmi w roznych warunkach i zauwazylam, ze zima, przy bardzo niskich temperaturach, przeplyw energii miedzy dlonmi a cialem klienta jest jakby… inny. Bardziej skondensowany, jakby scisniety. Latem z kolei energia zdaje sie rozlewac swobodniej, ale bywa tez rozmyta i trudniejsza do ukierunkowania. Ale to nie wszystko, bo zaczelam tez zwracac uwage na zapachy podczas sesji i jest tu chyba jakas zaleznosc. Przy zimowych sesjach naturalnie siegam po olejki korzenne, cieple, i mam wrazenie ze to wspomaga ten przeplyw. Czy ktos z was pracowal w naprawde ekstremalnych warunkach temperaturowych, mroz, upal, i zauwazyl cos podobnego? Albo ma jakies doswiadczenia z zapachami w kontekscie temperatury otoczenia?


Odpowiedz
96 odpowiedzi
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

O, świetny temat bo akurat ostatnio się nad czymś podobnym głowiłam! Ja nie jestem bioenergoterapeuta z prawdziwego zdarzenia ale pracuję z czakrami i przy medytacjach zauważam dokładnie to o czym piszesz - zimą energia jakby idzie w głąb, bardziej do środka ciała, a latem chce się rozpraszać na zewnątrz. Trochę jak oddychanie u roślin albo coś. Ale mam pytanie - kiedy piszesz „skondensowana” to co dokładnie czujesz w dłoniach? Bo ja np. zimą czuję większy opór, jakby ktoś mi stawiał lekką barierę, i nie wiem czy to temperatura powietrza wpływa na moje odczucia czy faktycznie coś się zmienia w polu energetycznym


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Dominisia skondensowana to znaczy jakby energia nie chciala przeplywac swobodnie, trzeba bardziej intencjonalnie „pchnac”. Czuje to jako wiekszy wysilek w dloniach, troche jak przesuwanie przez gestszy material. Ale slysze tez to co pisze Sabineczka i sama mam watpliwosci - moze to kwestia mojego ciala w zimnie, napietych miesni, gorszego krazenia. Dlatego wlasnie pytam innych, bo chce zobaczyc czy to powtarzajacy sie wzorzec u roznych terapeutow.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Powiem szczerze że pracuję z bioenergią od ponad 15 lat i ten temat nie jest taki prosty jak się wydaje. Temperatura otoczenia na pewno wpływa na komfort terapeuty i klienta, co z kolei przekłada się na jakość sesji - to jest fakt. Ale czy energia „zna” granice temperatury w sensie dosłownym? Wolałabym być ostrożna z takimi stwierdzeniami. To co opisujesz, Lonia, może być też kwestią tego jak twoje własne ciało i układ nerwowy reagują na zimno lub ciepło, a nie samej energii jako takiej. Z zapachami zgadzam sie bardziej - aromaty faktycznie modulują nasz stan, rozluźniają albo pobudzają, i to pośrednio wpływa na to jak pracujemy energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 103

@Sabineczka62 no właśnie, mnie też to zastanawia od strony bardziej… praktycznej. Bo jak odróżnić czy to zmiana w przepływie energii wynika z temperatury otoczenia, czy z naszego własnego stanu psychofizycznego? Robiłaś kiedyś jakiś test, np. ta sama osoba jako klient, te same warunki wewnętrzne u ciebie, tylko różna temperatura pomieszczenia? Bo bez takiego porównania ciężko cokolwiek stwierdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, ja tam nie jestem żadnym ekspertem ale mam jedno doswiadczenie z tym zwiazane. Bylam raz na sesji bioenergoterapeutycznej zimą, gabinet był troche niedogrzany, i terapeuta mówiła ze czuje moje pole jakby „skulone”. I rzeczywiście mialam wtedy takie wewnętrzne wrazenie jakbym była cala naprężona i zamknięta. Ona zapaliła wtedy kadzidełko z sandalowcem i cos dziwnego - naprawde poczułam jak się rozluźniłam i ona mowiła ze pole sie otwiera. To bylo dziwne. Czy to od sandałowca, od ciepla które dawalo kadzidelko, od samego zapachu czy od sugestii? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo ciekawy kierunek rozważań i wiele tradycji uzdrawiania na to zwraca uwagę, choć nie zawsze wprost. W ajurwedzie na przykład jest pojęcie „agni” - ogień trawienny, wewnętrzne ciepło - i zimowe rytuały uzdrawiające celowo angażują zapachy rozgrzewające: imbir, goździk, czarny pieprz. Nie po to żeby „walczyć” z zimnem jako takim, ale żeby utrzymać wewnętrzny żar gdy zewnętrze wychładza. Z mojego doświadczenia z kamieniami wiem że np. obsydian czy turmalin inaczej się zachowuje zimą podczas uzdrawiania - jest potrzeba dłuższego „rozgrzewania” kamienia w dłoniach zanim stanie się przewodnikiem energii. Czy to temperatura fizyczna? Tak bo kamień jest zimny. Ale też coś więcej. Pytanie do Loni - jakich olejków używasz zimą i czy dobierasz je świadomie pod kątem jakości energii którą chcesz osiągnąć, czy raczej intuicyjnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Cykoria60 dobieralam je bardziej intuicyjnie, ale jak tak mysle to wychodzi mi jakas logika. Zima rzeczywiscie siegam po korzen imbiru, cynamon, drzewo sandalowe wlasnie. Latem po eukaliptus, lawende, cytrusy. I faktycznie to sie jakos zgadza z tym co opisujesz w ajurwedzie, choc nie mialam tego nazwanego. Turmalin i obsydian - to mnie zastanawia, bo ja uzywam roznych kamieni jako wspomagaczy podczas sesji i nigdy nie myslalam o tym ze temperatura kamienia sama w sobie cos zmienia. Musze to poobserwowac.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@bukowa)
Połączone: 3 lata temu

Siedzę nad tym wątkiem i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem te obserwacje, z drugiej zastanawiam się ile w tym efektu placebo i autosugestii. Zapach sandałowca powoduje reakcję układu limbicznego, rozluźnienie, spowolnienie oddechu - to jest fizjologia, nie magia. I to automatycznie zmienia odczucia energetyczne bo ciało jest inaczej nastawione. Nie mówię że sesja jest mniej wartościowa, mówię że może nie chodzi o jakiś tajemniczy wpływ temperatury na energie jako taką, tylko o to jak temperatura wpływa na nas jako istoty biologiczne a my potem interpretujemy te zmiany energetycznie. To ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy skoro ciało i energia są ze sobą połączone to nie wychodzi na to samo? Tzn. jeśli temperatura wpływa na ciało a ciało jest nośnikiem energii albo z niej zbudowane, to temperatura jednak wpływa na energię, tylko pośrednio. Nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bukowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Sliwowa81 Wybacz, ale się z tym nie zgodzę. to by miało sens gdybyśmy przyjęli jako fakt że ciało „jest zbudowane z energii” w tym konkretnym sensie, ale to jest właśnie to założenie które warto by sprawdzić, a nie traktować jako punkt wyjścia. Ale ok, nie chcę zepsuć dyskusji, obserwacje które tu padają są ciekawe same w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Ja powiem z innej strony. Pracuje z runami i rytualami i wiem ze szamani wielu tradycji celowo wchodza w ekstremalne warunki - silny mroz, sauny przegrzewajace cialo, post na sloncu - wlasnie zeby zmienic stan energetyczny. Nie przypadkiem. Temperatura ekstremalnie niska albo ekstremalnie wysoka powoduje zmiane stanu swiadomosci, a to jest brama do glebszej pracy. Wiec pytanie „czy energia zna granice temperatury” to moze byc niedobrze postawione pytanie. Moze lepiej: jak temperatura sluzy jako sposob do zmiany energetycznej. Zapachy dzialaja podobnie zreszta - to sa chemo-sygnaly ktore zmieniaja stan


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nawiążę jeszcze do tego co mówił Hydromanta - te szamańskie praktyki mnie zawsze fascynowały właśnie w tym kontekście. Wiem że np. w sweat lodge, w tym indiańskim namiocie pary, temperatura dochodzi do bardzo wysokich wartości i to ma być celowe żeby „uwolnić” energie zablokowane w ciele. Ale zastanawiam sie - czy to jest bezpieczne dla kogoś kto nie jest przyzwyczajony? I czy zwykły bioenergoterapeta może jakoś korzystać z tej zasady w normalnej pracy, nie ekstremalnej?


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Chciałabym wrócić do wątku zapachów bo myślę że jest tu więcej do powiedzenia. Każdy zapach ma swoją „temperaturę energetyczną” - i to nie jest metafora, to jest zupełnie namacalna jakość. Goździk, pieprz, imbir, myrra - to są zapachy gorące, yang, pobudzające przepływ. Lawenda, rumianek, bergamotka - chłodne, yin, uspokajające. Jeśli więc pracujemy w zimnym pomieszczeniu i energia klienta jest skurczona, ściągnięta zimnem, to intuicyjne sięgnięcie po gorący zapach jest kompensacją energetyczną - uzupełniamy to czego brakuje. I na odwrót, w letnim upale lawenda schładza i uspokaja rozgrzane, rozproszone pole. Myślę że to co robi Lonia intuicyjnie jest właśnie taką kompensacją, i to jest bardzo dobra praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Pelagiusza, zgadzam się z tym co piszesz o zapachach i ich jakości, to jest dobrze opisane w aromaterapii i tradycji chińskiej. Ale chcę zapytać o jedną rzecz praktyczną - czy nie masz nigdy problemów z klientami którzy są uczuleni na silne zapachy albo po prostu nie lubią zapachu który im zapalisz? Bo ja miałam taką sytuację że olejek który dla mnie był „rozgrzewający i pomocny” wywołał u klientki silną reakcję negatywną, headache, odpychanie. I wtedy ta cała praca energetyczna szła w złym kierunku bo klientka była skupiona na dyskomforcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Sabineczka62 to absolutnie kluczowa uwaga i masz rację, zawsze najpierw pytam o preferencje i ewentualne uczulenia. Ale postawię też takie pytanie - czy ta negatywna reakcja na zapach jest wyłącznie fizyczna, alergiczna czy może zapach trafił w jakiś zablokowany obszar energetyczny i ta „reakcja odrzucenia” jest właśnie sygnałem diagnostycznym? Miałam przypadki gdzie klient nie tolerował jakiegoś zapachu i po przepracowaniu pewnej blokady nagle ten sam zapach przestawał mu przeszkadzać. Nie mówię że zawsze tak jest, ale warto obserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

Hm, przepraszam ale to już trochę naciągane. Jeśli ktoś ma migrenę od silnego zapachu to ma migrenę, a nie „sygnał diagnostyczny”. Nie chcę być niegrzeczna ale takie interpretowanie wszystkiego jako energetycznego może prowadzić do ignorowania realnych dolegliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Wierzbinka92 masz rację że trzeba zachować zdrowy rozsądek i najpierw wykluczyć przyczyny fizyczne. Ale w praktyce holistycznej obie rzeczy mogą być prawdą jednocześnie - i migrenę warto leczyć konwencjonalnie, i warto się zastanowić dlaczego akurat ten zapach wywołuje tak silną reakcję. To nie jest „albo-albo”. Wracając jednak do głównego tematu - czy ktoś pracował w naprawdę ekstremalnym zimnie, mam na myśli mróz na zewnątrz, i jakie były efekty? Mnie to interesuje konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej wlasnie sobie przypomnielam cos! Bylam na takim wyjezdzie kilka lat temu, zima, dom bez normalnego ogrzewania, spilismy w śpiworach 😀 i tam byla kobieta która robiła uzdrawianie i mówiła że w takim zimnie ludzie otwierają sie inaczej, glebiej. Tłumaczyła że ciepło sprawia że ludzie sa rozleniwieni i zamknięci w komforcie, a zimno wyciaga ich z tej strefy bezpieczenstwa i wtedy jest latwiej dotrzeć do głębszych warstw 🙂 Nie wiem czy to prawda ale ciekawe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Stasia77 to ma sens w kontekscie tego co pisalem wczesniej o praktykach szamanskich. Dyskomfort - czy to zimno, glod, deprywacja snu - zmienia stan swiadomosci. I ten zmieniony stan jest bardziej przepuszczalny dla pracy energetycznej, tak to rozumiem przynajmniej. Ale jak mowi Sabineczka - to nie jest zabawa i nie polecalbym eksperymentowania z tym bez kogos doswiadczonego przy sobie


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, bo mi się kręci w głowie jedno pytanie przez całą tę rozmowę i nikt jeszcze nie odpowiedział wprost. Czy jest jakaś temperatura przy której bioenergoterapia po prostu nie działa albo działa znacznie gorzej? Nie chodzi mi o komfort terapeuty czy klienta ale o samą energię. Bo z dyskusji wynika albo że temperatura zmienia jakość energii ale nie blokuje jej, albo że to wszystko są nasze projekcje fizyczne. Jak to jest naprawdę?


Odpowiedz
Wpisy: 297
Rozpoczynający temat
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Piwoniowa, to jest wlasnie to pytanie ktore mnie nurtuje od poczatku tej rozmowy. I szczerze? Nie wiem czy jest jakas twarda granica. W swojej praktyce nie spotkalam sie z sytuacja zeby praca kompletnie nie szla - ale byly sesje gdzie musialam wlozyc duzo wiecej, powiedzmy, intencji. I zawsze to bylo albo przy bardzo duzym zimnie, albo paradoksalnie przy bardzo duzej spiekocie, takie letnie poludnie 35 stopni. Jakby ekstrema po obu stronach stwarzaly podobny problem, tylko inny w charakterze.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co Lonia mówi o upale, bo ja zawsze zakładałam że zimno jest bardziej problematyczne. A letnie południe jako problem - to mnie zaskakuje. Czy to może chodzić o to że przy takim żarze i my jesteśmy energetycznie jakby „przegrzani” i trudniej o równowagę?? Jak się to czuje od strony terapeuty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Sydka98 dokladnie tak to czuje - przy upale jest jakis nadmiar, chaos energetyczny. Zima to bardziej skurcz, zastoj. Dwie rozne trudnosci. Latem probuje wtedy pracowac z olejkami chlodzacymi - mieta pieprzowa, eukaliptus - zeby troche „schlodzic” przestrzen przed sesja. Nie wiem czy to dziala na poziomie energetycznym czy po prostu psychologicznie tworzy inny klimat, ale roznice czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie to jest mój problem z całą tą dyskusją - „nie wiem czy to działa na poziomie energetycznym czy psychologicznie”. I jakoś nikt nie próbuje tego rozdzielić. Mięta pieprzowa obniża odczuwalną temperaturę przez stymulację receptorów zimna, to jest fizjologia. Jak to ma przełożenie na przepływ energii, skoro nie wiemy nawet jak ta energia miałaby się zachowywać?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wierzbinka, ale czy to rozdzielenie jest wogole mozliwe i czy ma sens? Jesli psychika i cialo sa sprzezone, a stan psychofizyczny wplywa na prace energetyczna, to chlodzacy zapach miety ktory zmienia odczucie temperatury i rozluznia cialo - juz przez to wplywa na energie. Nie musi byc „czyste” oddzialywanie energetyczne zeby efekt byl realny


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bukowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Hydromanta87 to jest okrężna argumentacja. Mówisz „wszystko jest połączone więc każde oddziaływanie jest energetyczne” - ale to tylko przeformułowuje problem, nie rozwiązuje go. Równie dobrze można powiedzieć że herbata działa energetycznie, bo ciepło zmienia stan ciała które jest nośnikiem energii. Wtedy to słowo traci jakiekolwiek znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Chcę domknąć pytania Piwoniowej o granicę temperatury - w tradycji tybetańskiej jest coś ciekawego. Tumo, czyli wewnętrzne ciepło, to praktyka w której mnisi dosłownie regulują temperaturę ciała w ekstremalnym zimnie. I nie jest to traktowane jako „mimo zimna” tylko „przez zimno”. Ekstremalne warunki są bodźcem, nie przeszkodą. Czy to znaczy że energia nie zna granic temperatury, bo potrafi je przekroczyć 🙁 Może granica jest tylko w nas, nie w temperaturze samej w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

O tumo słyszałam ale zawsze myslalam ze to jest jakis wyjatkowy przypadek, tylko dla zaawansowanych mnichow. Czy to znaczy ze kazdy terapeuta moze sie tego „nauczyc” czy to jest jakis szczegolny dar?


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Cykoria dotknęła czegoś ważnego. Ja bym to ujęła tak - może temperatura nie blokuje energii, tylko zmienia jej jakość i kierunek. W zimnie energia jakby schodzi do środka, zagłębia się. W cieple wychodzi na zewnątrz, rozszerza. To nie jest lepsza ani gorsza, tylko inna praca. I może właśnie dlatego szamani i mnisi świadomie wybierają ekstrema - żeby dotrzeć do tej energii która normalnie jest niedostępna.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

O, Pelagiusza to jest świetna perspektywa! Czyli zimno nie „utrudnia” pracy energetycznej, tylko przesuwa ją w inne rejony? To by tłumaczyło czemu sesje zimą bywają głębsze mimo dyskomfortu - może właśnie schodzimy wtedy do tych głębszych warstw. Czy pracujesz z tym świadomie, tzn. dobierasz zapachy pod tą „głębszą” zimową jakość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Dominisia tak, i właśnie myrra jest dla mnie tym zimowym zapachem do głębokiej pracy. Ciężka, żywiczna, jakby zakotwiczająca. W połączeniu z chłodniejszą przestrzenią ona nie walczy z zimnem, idzie z nim. Latem wolę coś co „otwiera” - bergamot, ylang ylang - bo energia i tak chce wychodzić na zewnątrz, tylko ją trochę prowadzę.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

A u mnie mam teraz takie glupie pytanko - bo czytam i myslę sobie, czy to nie jest tak troche jak z gotowaniem? Serio. W upale sałatka, zimą zupa bo taki jest ruch tego co jest wokół? I zapachy to jakby dobieranie przypraw do tego co nam środowisko serwuje? Może to zbyt proste ale jakoś tak mi to usiadlo w głowie 😀


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Stasia, wcale nie takie glupie. Ajurweda doslownie tak do tego podchodzi - dopasowujesz to co bierzesz do srodka (jedzenie, zapachy, rytualy) do tego co jest na zewnatrz. Zima dajesz sobie cieplo, latem chlod. To jest stara zasada i ma w sobie duzo sensu, tez w kontekscie pracy energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Ok, ale wróćmy do mojego pytania które chyba wyparowało - czy jest temp przy której to po prostu nie działa? Bo z tej rozmowy wyciągam że: ekstremalne zimno zmienia charakter pracy ale nie wyklucza jej, ekstremalne ciepło też zmienia ale inaczej. Czyli odpowiedź brzmi „nie ma takiej granicy”? Czy raczej „nie wiemy bo nikt nie sprawdzał -30 stopni na zewnątrz”?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Powiem brutalnie - nie wiemy. I nie wiemy czy w ogóle jest co mierzyć. Tumo to jest realne zjawisko fizjologiczne, mnisi naprawdę potrafią regulować temperaturę ciała, to jest udokumentowane naukowo. Ale wyjaśnienie „energia” jest jednym z wielu i niekoniecznie najtrafniejszym. Natomiast jeśli pytasz czy bioenergoterapia działa w -30, to nie ma jak odpowiedzieć bo nie ma żadnej metody żeby to sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawy wątek wyszedł z tej rozmowy o zapachach i temperaturze. Chcę tylko dodać jedną praktyczną obserwację - i to dotyczy zarówno zimna jak i ciepła. Terapeuci często zapominają że ich własny komfort termiczny wpływa na jakość sesji. Jeśli terapeuta marznie i skupia się na tym żeby nie trząść rękami, to jego uwaga jest podzielona. Nie chodzi o to że energia „nie płynie”, tylko że sam terapeuta nie jest w stanie dobrze skupić intencji. To może wyglądać jak „granica temperatury” ale nią nie jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Kornelia93 to jest bardzo trafne i praktyczne. Ja bym dodała że klient też - jeśli ktoś drży z zimna albo poci się z gorąca, to jego ciało wysyła tyle sygnałów naraz że trudno wyłowić te subtelne. Może więc ta „granica” o którą pyta Piwoniowa jest w praktyce po prostu granicą komfortu fizycznego, nie jakąś metafizyczną barierą. Poniżej pewnej temperatury praca staje się utrudniona nie dlatego że energia nie chce, ale dlatego że ludzki organizm ma gdzie indziej priorytety.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: