Hej, chciałam zapytać o coś co mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Ostatnio zauważyłam że po całym dniu w syntetycznych ubraniach (poliester, nylon i takie tam) czuję się jakoś… wyżęta? Jakby ktoś odkurzaczem ciągnął energię. A jak wkładam lnianą bluzkę albo bawełnę, to zupełnie inaczej. Czy to ma sens z punktu widzenia bioenergoterapii - że materiały mogą wpływać na nasze pole? Czy ktoś ma wiedzę na ten temat albo podobne doświadczenia?
O tak, to bardzo realne! Len i bawełna to materiały naturalne, one „oddychają” też energetycznie, nie tylko fizycznie. Syntetyki blokują przepływ energii przez pole aury, dosłownie tworzą coś w rodzaju bariery. Sama nosze prawie wyłącznie naturalne tkaniny i różnica jest bardzo wyraźna. Szczególnie podczas medytacji - w syntetyku nie mogę sie skupić, czuję się jakaś zamknięta.
No dobra ale skąd wiadomo, że to „blokada energetyczna” a nie zwykłe to, że poliester nie przepuszcza powietrza i człowiek sie poci i jest mu nieswojo? Pytam serio, bo to mi się bardziej trzyma kupy niż tłumaczenie przez „pole aury”.
To ciekawy temat. Słyszałem od kilku bioenergoterapeurtów że jedwab jest wyjątkowy - podobno jako jedyny z naturalnych materiałów aktywnie wspiera przepływ energii zamiast tylko go nie blokować. Ktoś miał z tym doświadczenie? Bo sam nosze jedwabną chustkę przy pracy z przedmiotami i faktycznie czuje jakieś różnicę, choć trudno mi powiedzieć czy to sugestia czy coś więcej.
Przy okazji jedwabiu - z tego co wiem niektórzy bioenergeterapeuci używają jedwabiu do przechowywania kryształów, właśnie po to żeby „nie wychodziła” energia kamienia na zewnątrz. Więc to trochę inna funkcja niż przy noszeniu na ciele. Damianek, a jak długo nosisz tę chustę przy pracy?
jest w tym coś głębszego. Stare tradycje - różne, nie tylko jedna - łączyły naturalne tkaniny z bliskością do sił natury. Kapłanki nosiły len, szamani skóry i naturalne włókna. To nie przypadek. Uff, ciało ludzkie ma swój rytm energetyczny i materiały syntetyczne po prostu nie drgają w zgodzie z tym rytmem. Len szczególnie - ma własną żywą energię, bo to roślina, która jeszcze „żyje” w jakimś sensie w tej tkance.
Czytałam gdzieś że wełna owcza ma wyjątkowo silne własne pole - podobno zbadano że generuje niewielki ładunek statyczny ale też coś poza tym. Czy wełna jest polecana do noszenia przy sesjach bioenergotycznych? Bo mam wełniany sweter i zastanawiam sie czy go zakładać podczas medytacji czy lepiej bawełnę.
hej a co z kolorem tkaniny? Bo mam dwie bawełniane koszulki - jedną białą i jedna granatową - i jakoś ta biała lepiej mi siada przy takich energetycznych ćwiczeniach. Czy kolor materiału też ma znaczenie czy to już inna bajka?
Kolor i materiał to dwie zmienne i trudno je separować w takich obserwacjach. Biała koszulka bawełniana vs granatowa bawełniana - żeby wiedzieć co robi kolor a co materiał, trzeba by porównać białą syntetyczną z białą bawełnianą. Inaczej nie wiesz co tak na prawdę czujesz. @Zenek55 by pewnie powiedział że wogóle tego nie da się zmierzyć, ale metodologicznie to słuszna uwaga.
Mam pytanie może głupie ale serio - skoro pole energetyczne człowieka ma przechodzić przez ubranie, to jak głęboko sięga ta „przepuszczalność”? Bo płaszcz zimowy ma kilka warstw, i co wtedy? Pole sie zatrzymuje na pierwszej warstwie czy przebija przez wszystko?
Wlaśnie o to trzeba pytać szczerze. Bo jak tak na to patrze to chyba aura sie rozciąga dookoła ciała bez wzgledu na to co na sobie masz, i ubranie jest w środku tej aury, nie na zewnątrz. Wiec może chodzi nie o to czy pole „przechodzi” przez materiał tylko o to jak materiał oddziałuje na pole od środka, jakby od wewnątrz?
narcyz, to jest właśnie dobry trop. Pole ciała nie kończy sie na skórze, materiał który przylega do skóry jest najbliżej i ma największy wpływ. Zewnętrzne warstwy też mają znaczenie ale mniejsze. Dlatego bielizna i pierwsza warstwa są ważniejsze niż płaszcz. Ktoś mi kiedyś mówił że sam śpi tylko w lnie właśnie dlatego - osiem godzin bliskiego kontaktu to długo.
dobra bo ja sie trochę gubię - to ostatecznie co nosić a czego nie nosić, jakiś porządek by sie przydał. bawełna tak, len tak, jedwab tak, wełna ostrożnie, syntetyki nie - tak to rozumiem?
a ja się zastanawiam czy to nie zależy też od tego jak dana tkanina jest barwiona i prana - bo bawełna organiczna bez chemii to jedno, a bawełna z H&M która była pluskana w środkach chemicznych to drugie. czy ktoś w ogóle bierze pod uwagę to co zostaje w tkaninie po procesie produkcji???
no wlasnie, zamiar w tkaninie. panowie i panie, już pranie ubrania zamiarem to trochę gruba przesada. Chemię można wziąć w sól, ok. Ale energię zamiaru? tkanina nie ma receptorów.
Zenek, woda ma pamięć to kontrowersyjny temat, wiem ale nikt chyba nie twierdzi że tkanina „zapamiętuje zamiar” jak komputer. Chodzi o to że osoba która pierze z uwagą, i intencją sama wchodzi w inny stan - spokojniejszy, bardziej skupiony - i potem ta sama tkanina jest dotykana przez kogoś w innym stanie. Może to jest ten mechanizm, niekoniecznie magiczny.
dobra ale wracam do mojego pytania z poprzedniej strony, bo nie dostałam odpowiedzi - co z warstwami ubrań? Filomena_G powiedziała że pierwsza warstwa ważniejsza niż płaszcz, ale to mi nie tłumaczy co sie dzieje zimą kiedy mam na sobie 4 warstwy. pole sie jakoś „przebija” przez wszystkie czy tylko ta przy skórze ma znaczenie?
o, właśnie! bo jeśli aura sięga np. kilkadziesiąt centymetrów poza ciało to te 4 warstwy kurtki są wciąż głęboko w środku tej aury. to jest super logiczne właściwie. wtedy pytanie zmienia się z „czy pole przebija warstwy” na „jak każda warstwa zmienia charakter pola które przez nią przechodzi”
Wow, to by tłumaczyło dlaczego ludzie czuja różnicę wogóle - nie że coś blokuje ale że coś zmienia jakość pola. jak filtr a nie korek. dobra to ma sens dla mnie 🙂
właśnie o to mi chodzi od początku tego tematu - nie tyle blokowanie co zmienianie. bo moje wyczerpanie przy poliestrze to nie jest poczucie że „nic nie mogę” tylko że energia jakoś… idzie inaczej? trudno to opisać słowami bez żeby to nie brzmiało dziwnie
Jalowcowa, a miałaś to badane u kogoś? bo serio pytam - czy jakis bioenergoterapueta ci to potwierdził czy to na razie twoje własne obserwacje? pytam bo to ważne żeby wiedzieć czy masz jakiś punkt odniesienia zewnętrzny czy to tylko self-report
to ze terapeuta prosi o naturalne materiały to faktycznie dość standardowe, słyszałam to od kilku różnych osób. jedna terapeutka mi mówiła że po prostu łatwiej jej pracować, mniej „szumów”. nie umiała powiedzieć więcej ale to ciekawe że kilka niezależnych osób mówi to samo.
to że kilka osób mówi to samo nie jest automatycznie potwierdzeniem. mogło sie to rozejść jako „dobra praktyka” w środowisku i teraz każdy powtarza za każdym. trzeba by wiedzieć skąd pochodzi ta tradycja i czy jest jakiś niezależny powód żeby tak robić, a nie tylko „tak się robi”.
to nie jest albo-albo. coś może być praktyczne i energetyczne jednocześnie. w wielu tradycjach to co wspiera ciało wspiera też energię - to jest spójne. nie trzeba wybierać jednej przyczyny
a co z materiałami takimi jak modal albo tencel? bo to niby z drewna ale bardzo przetworzone, i są teraz bardzo modne w ubraniach „naturalnych”. czy to sie liczy jako naturalne dla energii czy nie? bo kupilam ostatnio pidzame z tencel myslac ze bedzie ok i teraz nie wiem 😀
to co z tym tencelem bo pytam poważnie, kupiłam tę piżame i naprawdę dziwnie śpię od tamtego czasu, niby miękka i przyjemna ale cos jest nie tak. może to zbieg okolicznosci ale zaczełam sie zastanawiać właśnie przez ten watek. czy ktoś miał podobnie z tymi nowymi materiałami „eko” które są modne?
Balbina79 - z tencelem sama nie wiem. Logicznie myśląc pochodzi z drewna eukaliptusa więc biologicznie bliski naturze, ale przetworzony tak mocno że chyba traci tę biologiczną „pamięć”. Mam podobny dylemat z modalem, bo noszę go często i nie czuję takiego dyskomfortu jak przy poliestrze, ale i tak nie jest tak dobrze jak przy bawełnie. może to kwestia stopnia przetworzenia?
