Zaczęłam ostatnio zwracac uwagę na to jak bardzo zmienia się moje pole energetyczne w zależności od pory roku i pomyślałam że warto pogadac o tym tutaj. wiosna czuję jakby wszystko we mnie ruszyło, przeplyw energii jets szybszy, lzejszy, łatwiej mi się medytuje i latwiej idzie praca z czakrami. Lato z kolei to dla mnie czas ogromnego naładowania ale też jakiegoś przesterowania, jakby za dużo tej energii naraz i trudno ją poskromić. Co wy obserwujecie u siebie? Czy w ogole czujecie różnicę miedzy porami roku jeśli chodzi o energię ciala?
Ja czuje to bardo wyraznie! Jesien mnie dobija kompletnie,serio. Nie wiem czy to chodzi o mniej swiatla,o to ze ziemia zasypia czy poprostu o nastroj, ale moje aura jakby gestnieje i jets ciezsza. Trudniej mi sie oczyszcza, trudniej przeprowadza jakiekolwiek cwiczenia. wiosna z kolei jest super bo mam wrazenie ze po zimowym zastoju wszystko samo sie oczyszcza bez wiekszego wysilku z mojej strony.
Hmm, a skąd wiecie że to akurat pora roku wpływa na pole energetyczne, a nie po prostu nastrój, zmęczenie, mniej ruchu zimą, więcej słońca latem? Bo jak dla mnie to wszystko da się wytłumaczyć zwykłą fizjologią i psychologią, bez uciekania się do energii. Nie mówię że was kwestionuję, po prostu ciekawi mnie jak to odróżniacie.
no to jest dobre pytanie wlasciwie. Sama przez długi czas myslalam ze to poprostu nastroj sezonowy. Ale im wiecej pracuję z czakrami tym bardziej widze wzorce które powtarzaja sie rok do roku w tych samych miesiacach,niezależnie od tego czy akurat jestem zmeczona czy nie, czy mam stres czy nie. Czakra sercowa u mnie zawsze aktywuje się silniej wiosna, w okolicach marca-kwietnia. Jak bym to tlumaczyla samym nastrojem?
tak jest, ja tez to obserwuje od kilku lat i mam wrażenie ze to sie pokrywa z astrologią - Baran na wiosnę to ogień i poczatek, więc energia naturalnie rośnie. Jesień to Waga i Scorpion, bardziej do środka, refleksja. Mi sie wydaje ze pory roku i znaki sa powiązane i razem to kształtują to pole. Czy ktoś tu łączy bioenergię z astrologią bo mam wrażenie ze to nie przypadek?
Astrologia i bioenergoterapia to dwie osobne tradycje i mieszanie ich na siłę jest błędem metodycznym. To że cykl zodiakalny pokrywa się z porami roku to skutek tego samego zjawiska astronomicznego, nie dowod na wspólny mechanizm energetyczny. Wiele tradycji leczniczych, chinska medycyna, ajurweda, opisuje sezonowe zmiany w organizmie zupelnie niezależnie od astrologii i robią to bardzo konkretnie, bez filozofowania.
Dobra bo zanim zaczniemy spierac się o astrologie vs bioenergię to chciałabym się podzielic czyms konkretnym bo pracuję z bioenergia od prawie dziesięciu lat i sezonowosc to jets cos co kazdy terapeuta prędzej czy poznziej zauważy. wiosna - energie wstępują, meridian watroby i pęcherzyka żółciowego aktywny, dużo ludzi przychodzi z napięciami w bocznych partiach ciała, biodrach, skroniach. Lato - serce i jelito cienkie, gorąco, ekscytacja ale i kołatania, niepokój. Jesień - płuca i jelito grube, żal, zatrzymywanie. Zima - nerki, strach, gleboki odpoczynek. To nie moje wymysly, to podstawy TCM i świetnie widać to w praktyce
Wow to bardo ciekawe, nigdy tak nie patrzyłam na to. a te napiecia w ciele w zależności od sezonu, to znaczy że jak np. mam bol biodra wiosną to powinnam pracowac z czakra splotu słonecznego? Czy to inne powiązanie?
Ojej, nie wiedzialam wogóle że są te meridany powiązane z porami roku!! to dlatego zaawsze wiosną boli mnie prawy bok pod zebrami i jestem bardziej drażliwa?? Pęcherzyk żółciowy? To ma sens bo lekarz nic nie znalazl a to wraca co roku w okolicach marca 😮
Hej, nie chcę być złośliwa ale ból pod żebrami który wraca regularnie to jednak powinnaś skonsultować z lekarzem gastrolog, nie na forum ezoterycznym. 🙂 Serio. Praca energetyczna może być wspierająca ale nie zastąpi diagnozy jeśli coś fizycznie boli.
Wracajac do głównego tematu bo robi się trochę szeroko, chcę powiedziec że w pracy z energią nauczyłam się traktować zmiany sezonowe jak naturalny rytm oczyszczania. zimą ciało energetyczne się kurczy i zagęszcza, to nie jets zły stan, to poprostu stan skupienia. wiosną następuje rozprężenie i wtedy wypychane są na zewnątrz stare wzorce kture zimą leżały uśpione. Stad tyle emocjonalnych kryzysow wiosna, to nie przypadek. Ktoś z was obserwowal takie rzeczy u siebie lub u klientów???
O tak... wlasnie wiosną mam zawsze największy chaos emocjonalny!! Myslalam że to po prostu hormony albo zmęczenie zimą ale jak to opisujesz to aż mi się coś skojarzyło. w tym roku w marcu miałam trzy tygodnie totalnego rozchwiania, plakalam bez powodu, wyrzucalam starych przyjaciol ze swojego życia, w końcu czułam sie wolna. Może to wlasnie to wypychanie starych wzorców?
Albo poprostu mialas trudny moment zyciowy i szukasz dla niego kosmicznego uzasadnienia. nie wszystko musi byc energetyczne. Wiosna, hormony, zmiana rytmu dobowego, mniej snu, wiecej bodzcow, to wszystko razem robi z czlowieka emocjonalne sitko i nie trzeba od razu mowic o polach energetycznych
A jak w praktyce wyglada ta praca zima z czakra podstawy? Pytam bo dopiero zaczynam i troche gubie sie w tym co kiedy robic. Rozumiem idee ale niewiem od czego zaczac.
Kamienie sezonowo to temat rzeka!! Ja to mam caly zestaw i faktycznie rotuje je w zaleznosci od pory roku. zima trzymam przy se hematyt i obsydian,wiosna przerzucam sie na amazonit i zielony aventuryn, latem koral i cytyn, jesien to karneol i dymny kwarc. Wypracowalem to przez kilka lat prob i bledow ale teraz czuje ze to ma sens
Czekaj, a skad wiesz ze akurat te kamienie pasuja do danej pory roku? Jest jakas lista albo zasada? Pytam bo tez mam kamienie ale kompletnie losowo dobierane, bez zadnej mysli.
Cialo samo wie to piekne stwierdzenie ale tez bardo wygodne,bo oznacza ze cokolwiek wybierzesz to jets dobrze. troche jak horoskopy gdzie kazda interpretacja pasuje jesli sie postarasz.
Wracajac do tej sezonowosci bo mnie bardo ten temat ciekawi - czy ktos ma jakies konkretne obserwacje jesli chodzi o JESIEN? Bo wiosna i zima sie tu duzo przewijaja ale jesien jakos mniej. ja wlasnie jesienia czuje jakies dziwne rozchwianie,i to inne niz wiosenne. jakby wiosna jets chaos ale tworcze... a jesienia jest taki... smutek ale i glebokosc jednoczesnie? Trudno to opisac.
Jesien to dla mnie zdecydowanie najciekawszy sezon energetycznie. Pole energetyczne zaczyna sie zagesczczac ale zanim to nastapi mamy taki moment przejscia - zazwyczaj koniec wrzesnia poczatek pazdziernika - gdzie jest naprawde niestabilnie. Klientki czesto przychodza do mnie wlasnie wtedy z poczuciem ze cos sie posypalo a nie wiedza co. I w zasadzie odpowiedz jest zawsze ta sama: czas zwolnic, zrobic przeglad tego co minelo, wypuscic co niepotrzebne. Jesien to czas puszczania
Albo miałaś dość pracy i zebrałaś sie na odwage bo w pracy zaczął się nowy rok szkolny i budzetowy i coś sie ruszylo. Nie wszystko musi byc brama energetyczną, czasem to po prostu zewnetrzne okolicznosci. Choć rozumiem że narracja o „czasie puszczania” jets przyjemniejsza niż „w końcu mi się odwidzialo”.
Jest cos waznego w tym co napisała Karneolkaa, i chce to dopowiedzieć nie jako kontre tylko jako uzupelnienie. Praca z energia sezonową nie polega na szukaniu metafizycznych przyczyn do każdego zdarzenia. Polega na tym żeby być świadomą, ze w pewnych momentach roku nasze pole jets bardziej otwarte na zmiane, bardziej podatne, i wtedy naturalnie łatwiej o decyzje, przełomy, kryzysy. To nie jest sprzeczne z tym że sa tesz normalne ludzkie przyczyny. to dwa poziomy opisu tej samej rzeczy
Wlasnie, to dobrze ujete. mnie zaawsze dziwi to albo-albo w takich rozmowach, jakby przyjęcie jednego wyjasnienia automatycznie wykluczalo drugie. ja wiosnę czuję bardo mocno na poziomie energetycznym i jednocześnie wiem ze slonce wplywa na kortyzol i serotonine. Jedno i drugie prawdziwe, jedno i drugie wplywa na moje pole.
Ok ale tu jest jednak problem logiczny. Jeśli każde wyjaśnienie pasuje, tzn. i fizjologiczne i energetyczne, to jak w ogóle sprawdzić które jest bliżej prawdy? Bo jeśli nie ma żadnej sytuacji w której mogłoby się okazać że energetyczne NIE działa, to to nie jest wyjaśnienie, to jest przekonanie. 😛 I nie mówię że złe przekonanie, po prostu nazwijmy to po imieniu.
Trochę sztucznie sprowadzacie to do weryfikowalności jakby to był artykuł naukowy. Ludzie tu rozmawiają o swoich doświadczeniach i metodach pracy, nie o publikowaniu wyników w piśmie recenzowanym. można mieć zdanie że to nie działa bez wchodzenia w każdy wątek z filozofią nauki.
Wracam do kamieni bo to ciekawy temat. Z perspektywy astrologicznej to co opisuje Ziemowit ma sens jeśli podeprzemy to planarnymi zmianami - Saturn i Księżyc wzmacniają kamienie ciemne, Mars i Słońce jasne i ogniste. Zimowy hematyt ma sens bo Saturn jest wtedy bardziej wyraźny energetycznie. To nie jest lista wzięta z powietrza, są za tym konkretne korespondencje.
no i widzisz, korespondencje to klucz! ja zawsze tłumacze ludziom ze w ezoterce chodzi o spójny system powiązań a nie o magiczne myślenie bez zasad. zima-saturn-czerń-hematyt-korzenie to jest jeden łańcuch znaczeń i jak zaczniesz widziec te łańcuchy to zupełnie inaczej pracujesz z porami roku
Ooo! Nigdy nie slyszalam o tych lancuchach! Czy jest jakas ksiazka albo strona gdzie to jest zebrane razem? Bo czuje ze duzo mi umknie jesli bede to zbierac z roznych zrodel chaotycznie
