Hej, mam takie pytanie bo ostatnio zaczęłam się bardziej interesować bioenergoterapią i zastanawiam mnie jedna rzecz - czy wy podczas pracy z energią widzicie jakieś kolory? no nie wiem, bo ja jak próbuję się skupić i wysyłać energię to czasem mi się przed oczami pojawia taki zielonkawy blask, nie wiem czy to normalne czy po prostu zmęczenie oczu. Czytałam gdzieś że każda czakra ma swój kolor i że doświadczeni bioenergoterapeuni potrafią widzieć energię w kolorach ale nie wiem na ile to prawda a na ile bajki. Ktoś z was to praktykuje?
Temat jak najbardziej warty dyskusji. Widzenie energii w kolorach to jedno z tych zagadnień, które jedni traktują jako nieodłączny element pracy, a inni uważają za zbędną ozdobę. Ja praktykuję od ładnych kilku lat i powiem szczerze - kolory pojawiają się, ale nie u każdego i nie zawsze. Zielony to akurat klasyk, kojarzony z czakrą sercową i ogólnie z uzdrawianiem. Ale zanim komuś powiem „to coś znaczy”, pytam zawsze: czy to widziałaś oczami otwartymi czy zamkniętymi? Bo to dwie różne sprawy.
Szczerze? Trochę mnie to niepokoi jak ktoś od razu przypisuje „zielonkawy blask” działaniu energii. Zmęczenie wzroku, rozszerzone źrenice przy skupieniu, efekt poświaty przy zmianie oświetlenia - to wszystko ma zwykłe fizyczne wyjaśnienia. Nie twierdzę że nie ma czegoś takiego jak praca z energią, ale skakanie od „widziałam coś zielonego” do „to była energia czakry sercowej” to dość długi skok.
To co opisujesz z zamkniętymi oczami to tzw. fosfeny, zjawisko znane od dawna i fizjologiczne. Ale uwaga - nie przekreśla to doświadczenia. w tradycjach jogicznych mówi się o „drishti wewnętrznym”, gdzie wizje z zamkniętymi oczami traktowane są jako sygnaly z glebszych warstw. Pytanie brzmi: czy kolor był stały, pulsował, mial kształt, przemieszczał się? Bo to, jak energia sie przejawia wizualnie, duzo mówi o jej jakości.
Znajoma twojej znajomej może widziec co chce, ale to nie znaczy ze diagnozuje energetycznie. Widzenie aury to temat stary jak świat i tyle samo w nim naciągaczy co prawdziwych wrażliwców. Ot co mnie zawsze zastanawia - czemu ci co „widzą aury” nigdy nie przeszli żadnego kontrolowanego testu gdzie nie wiedzieliby kto siedzi za parawanem? Nie mówię że to fałsz, mówię ze nie ma żadnej metody weryfikacji.
Muszę przyznać ze Zaklinacz ma rację w tej kwestii. Lesnica, nie obraź się, ale takie stwierdzenia jak „energia nie działa w laboratorium” brzmią jak zabezpieczenie z góry przed jakimkolwiek sprawdzeniem. To nie jest uczciwe podejście, ani wobec siebie ani wobec kogoś kto szuka rzetelnej informacji.
Ojej ale nie wiedzialam ze to takie kontrowersyjne 🙂 Ja sama kiedys podczas czegos w rodzaju medytacji widzialam fiolet i poczytalam pozniej ze to czakra korony. To mnie troche zachwycilo szczerze mowiac. Ale teraz jak czytam wasze posty to niewiem co myslec... czy to naprawde cos znaczy czy poprostu moj mozg tak se generuje obrazki?
Czytam tą dyskusję i mam male pytanie,morze glupie - czy jets jakaś różnica miedzy widzeniem kolorow podczas pracy z cudzą energią a widzeniem ich w trakcie własnej medytacji? Bo wydaje mi sie ze to mogą być dwa różne doświadczenia, nie?
Ja z praktyki powiem że kolory przy pracy z kims pojawiają mi sie czasem jak zupełnie niespodziewane i to jets dla mnie wlasnie sygnal ze coś rzeczywistego odbieram a nie tylko wyobraznia. Jak sobie wymyslam to zazwyczaj wiedze ze wymyslam. Czerwień np. kojarzy mi sie z napięciem albo stanem zapalnym, niebieski z blokadam emocjonalną. ale to sa moje subiektywne skojarzenia, nie jakiś universalny kluczz.
joj,czytam Wasze wpisy i mam inne pytanie do watku - czy ktos z was probowal aktywnie rozwijac wizualizacje kolorow jako technike, nie czekac az same przyjda? Bo slyszalam ze sa cwiczenia, gdzie celowo wysylasz energie w konkretnym kolorze do danej czakry albo do osoby i to ponoc wzmacnia przekaz. Ale niewiem jak to wyglada w praktyce.
Troche sie boje zapytac bo to morze glupie pytanie, ale... czy jesli ktos jest daltonista to w ogole moze pracowac z energia w kolorach? Albo czy to znaczy ze nie ma predyspozycji do widzenia aury?
pytanie z daltonizmem jest akurat sensowne i niestety kompletnie bez odpowiedzi w literaturze ezoterycznej, bo nikt tego nie sprawdzal. a szkoda bo byloby to calkiem diagnostyczne - gdyby osoba z daltonizmem „widziala” aure w kolorach ktorych fizycznie nie rozroznia, to byloby cos do gadania. tak sie jednak nie dzieje albo przynajmiej nikt nie opubliokowal czegoś takiego.
no wlasnie, zastanowilam sie nad tym bo moj brat jest daltonista i zawsze mi mowil ze nie rozroznia czerwonego od zielonego. Jak mu powiedzialam ze interesuje mnie praca z energia to zapytal czy on tez moglby - i nie wiedzialam co odpowiedziec. Nie chcialam go zniechecac ale tez nie chcialam obiecywac ze bedzie widzial kolory skoro moze ich nie widziec...
Ale Ewunia, ciepło też możesz sobie wmówić - efekt placebo działa na odczucia cielesne równie dobrze co na wizje. Jak skupiasz się na dłoniach to automatycznie przepływ krwi się zmienia, temperatura się zmienia. To nie jest argument za tym że „odczytujesz energię”. Rozumiem że wygodnie jest powiedzieć że jedno jest bardziej wiarygodne od drugiego ale nie sądzę żeby tak było.
Karolka ma rację w sumie. Poza tym z tym kolorem - jak już wiadomo że „serce to zieleń” to mozg morze poprostu dawać ci to czego oczekujesz. tak między nami, serio, chciałabym zobaczyć czy ktoś kto nigdy nie słyszał o systemie czakr tesz by widział zielen przy sercu, czy może zupełnie inny kolor albo nic
to ciekawe co piszesz Izar bo ja szczerze mówiąc nie wiedziałam nic o czakrach kiedy zobaczyłam ten zielonkawy kolor. naprawdę, dowiedziałam się potem. niewiem czy to cokolwiek udowadnia ale tak było
o,to jets akurat wazny szczegol ktury troche zmienia postac rzeczy! Mowisz ze zobaczylas kolor zanim przeczytalas o odpowiedniku czakry? to warto zapamietac jesli kiedys bedziesz to komus opowiadac, bo zwykle ludzie najpierw czytaja a pozniej „widza”. twoja kolejnosc byla odwrotna.
i tu wchodzimy w problem pamieci i atrybucji. Sylwunia, nie twierdzę że kłamiesz, ale pamięć bardo chętnie przebudowuje kolejność zdarzeń zeby miały sens. „Wiedzialam o tym dopiero potem” to coś co naprawde trudno zweryfikować, nawet we własnej głowie. to nie atak, to po prostu jak działa ludzki mózg.
no okej, masz rację że nie mogę tego udowodnić. ale też... chba nie muszę? to było moje prywatne doświadczenie i opisałam je jak zapamiętałam. nie robię z siebie eksperta, tylko powiedziałam co przeżyłam.
a mnie bardziej ciekawi ta technika o ktoej pisala Mniszek - z aktywnym wysyłaniem kolorow. Czy kotos moze opisac jak to praktycznie wygląda? Czy siadasz, wyobraźasz se kolor i co dalej, masz inta cje że „wchodzi” w kogoś czy jak? bo to dla mnie abstrakcja troche
o wlasnie to chcialem zapytac!! czy kolor który wysylasz sam zmienian twój stan czy tylko odbiorcy? Bo myslę ze jak długo siedzisz i wizualizujesz zielony to moze i ty zaczniesz sie lepiej czuc, bez wzgledu na to czy „energia” plynie czy nie. I czy to jest zle?
Wlasnie chciałam to samo powiedziec. Ja regularnie cwicze wizualizacje i niezależnie od dyskusji o tym czy „energia naprawdę plynie” to wiem z własnego doswiadczenia ze po sesji z zielonym czuję spokój, po pracy z niebieskim - jakis rodzaj lekkości. Może to autosugestia, może coś innego, ale działa na mnie i to jakoś bezdyskusyjnie. Szkoda tylko że nie wiem dlaczego.
Azalia, a czy sprawdzałaś to na ślepo kiedyś? Znaczy - żebyś nie wiedziała jaki kolor wizualizujesz i sprawdziłaś czy efekty sie zgadzają z tym co póżniej ci powiedziano? 🙂 Bo to by było interesujące. Albo żebyś losowała kolory zamiast wybierać.
czytam tą rozmowę od początku i trochę się gubię ale mam pytanie - czy wszystkei tradycje uzywaja tych samych kolorow dla tych samych czakr? Bo gdzies czytalm że w jednym systemi serce jest zielone a w innym rozowe i nie wiem co jest „prawdziwe”. Moze ktos mi wytwumczy bo jetsem w tym nowa?
Pytanie Ines81 jest naprawdę dobre i wlasnie tu zaczyna sie schludny bałagan. W tantrycznym systemie śaktycznym serce odpowiada różowemu lub czerwonemu. W tybetanskim systemie czakr kolory są zupełnie inne niż w popularnym zachodnim modelu który wiekszosc z nas zna. Ten zachodni model - zielone serce, fioletowa korona i tak dalej - to w duzej mierze XIX-wieczna synkretyczna interpretacja, Blawatska i towarzystwo. Nie ma jednego „prawdziwego” koloru bo systemy wywodzą się z roznych tradycji i nie nalezy ich mieszać jakby to byla jedna spójna teoria. Więc zanim ktos zapyta co jest „prawdziwe” - to zależy z jakiej mapy korzystasz
dokładnie, Antos powiedział coś ważnego ale obawiam się że część osób to przeczyta i stwierdzi „a to znaczy że każdy może sobie wybrać co mu pasuje i wszystko jest równie dobre”. Nie o to chodzi. Chodzi o to że te systemy mają wewnętrzną logikę i mieszanie ich bez zrozumienia tej logiki to trochę jak granie szachami ale z figurami od chińskich warcabów. Niby da się, ale...
moim zdaniem dla praktycznych celow wystarczy jeden spojny system i trzymanie się go konsekwentnie. Zachodni model jest po prostu najbardziej dostępny i udokumentowany po polsku, tyle że to kwestia uzytecznosci a nie prawdziwości. Poza tym z doswiadczenia wiem że ciało samo koryguje kolor podczas sesji - zaczęłam raz wizualizować zielony przy sercu a zobaczyłam zloty i zostałam przy tym. i to się sprawdzilo lepiej.
