Cześć wszystkim, mam taki problem z którym nie wiem do końca co zrobić. Od jakiegoś czasu czuję dziwne mrowienie i jakby pulsowanie w kolanach, ale nie chodzi mi o coś fizycznego bo byłam u lekarza i nic nie znalazł. Bardziej to jest takie wewnętrzne, jakby energia tam utknęła i nie może przejść dalej. Znacie to? Czytałam trochę że kolana to miejsce gdzie często blokuje się przepływ energii życiowej, zwłaszcza jak mamy jakieś opory przed zmianą albo coś z pokorą. Ale nie wiem czy dobrze to rozumiem. Czy ktoś miał podobnie ze stawami i wiedział co z tym zrobić?
Kolana to faktycznie specyficzne miejsce jeśli chodzi o przeplyw. Zablokowanie tam może mieć kilka przyczyn energetycznie. zanim cokolwiek powiem - co dokładnie czujesz, to mrowienie pojawia sie w spoczynku czy przy ruchu? I czy masz poczucie że coś cię w życiu dosłownie przytrzymuje, nie mozesz ruszyc do przodu z czyms ważnym?
No dobra, ale poczekajcie. zanim przejdziemy do energii i czakr, trzeba zapytać o podstawy. Lekarz nic nie znalazł, ok ale jaki lekarz? Internista to za mało jeśli chodzi o stawy. Reumatolog, ortopeda - to inna bajka. Mrowienie w kolanach bez podłoża fizycznego to rzadkość. Nie mówię że to niemożliwe, ale energetyczne tłumaczenie przy niewyjaśnionym objawie fizycznym to ryzykowna droga.
Kolana a blokada energetyczna - słyszałam że to związane z czakrą korzenia albo z jakimiś poprzednimi życiami gdzie byłaś może zniewolona albo musiałaś klękać przed kimś. Serio, to może być bardzo głęboki ślad karmiczny. Polecałabym regresję.
Ceniek ma rację jeśli chodzi o podejscie do fizyczności, ale też jego pytanie jest zasadne. Natomiast energetycznie - kolana rzeczywiscie są miejscem gdzie gromadzi się energia nieprzetworzona, zwłaszcza związana ze sztywnoscia w podejściu do zycia, brakiem elastyczności. To nie musi być karma, moze być zwykłe napięcie z tej jednej konkretnej sytuacji. A niech to, co do czakr - to nie jest bezpośrednio żadna główna czakra, ale przepływ miedzy muladhara a swadhisthaną często zatrzymuje się właśnie w okolicach stawow. Modrzewka, jak dlugo ta decyzja cie blokuje?
Oj, hmm, ja tez ostatnio miałam cos z energią w nadgarstkach, tez takie mrowienie, nie wiem czy to podobne. Czy takie blokady mogą być przenoszone przez kontakt z innymi ludźmi? Pytam bo mam w otoczeniu osobę która dosłownie wysysa ze mnie energię i po spotkaniach z nią czuję sie kompletnie wydrążona.
Jest coś co mnie tu bardzo uderza w tym co napisała Modrzewka. Trzy miesiące odkładania, ciągłe wracanie do punktu zero i fizyczne odczucia w miejscu które symbolizuje zdolność do kroczenia naprzód. Kolana w wielu tradycjach pracy z ciałem energetycznym to właśnie ten punkt - dosłownie i metaforycznie idziesz na kolanach albo idziesz na własnych nogach. Ale chcę zadać inne pytanie. Czy to mrowienie znika po tym jak zrobisz cokolwiek w kierunku tej decyzji, nawet mały krok? Albo po rozmowie o tym temacie? Bo jeśli tak to masz odpowiedź bez żadnej terapii.
O maatko to bardzo ciekawe co Serenity pisze. Ja tez miałam cos takiego ze spinałam szczeke kiedy musiałam podjąć jakąs trudną decyzję i dopiero jak sie zdecydowałam to przestało. Ale tam sie dało łatwo powiązać. A jak to jest z energią wyysaną przez innych, bo Nikodema_50 ciekawy wątek poruszyła?
To co Nikodema pisze to osobny temat i trochę inny mechanizm. Nieświadome pobieranie energii przez inne osoby - to istnieje, ale działa inaczej niż blokada wewnętrzna. Blokada jest twoja, wewnętrzna. Pobieranie z zewnątrz to coś co wchodzi z innej strony. Modrzewka, wracając do ciebie - to mrowienie jest symetryczne, oba kolana naraz, czy tylko jedno?
Przepraszam że się wtrącę, ale czytam i zastanawiam się - czy to mrowienie o którym piszesz Modrzewka mogłoby być właśnie efektem pobierania energii przez kogoś z otoczenia? Znaczy, czy możliwe jest że ktoś nieświadomie pobiera naszą energię i dlatego ta nasze własna się zatrzymuje gdzies w drodze?
Joasieńka zadaje dobre pytanie. Tak, to jest możliwe jako jeden z elementów. Nieswiadome pobieranie energii przez innych moze powodowac że nasze wlasne pole energetyczne kurczy sie i zaciska, i wlasnie stawy są czesto pierwszym miejscem gdzie to czuć. Ale to nie wyklucza wewnętrznej blokady, te dwie rzeczy mogą dzialac jednoczesnie i wzmacniać sie nawzajem. Modrzewka, masz kogos takiego w otoczeniu kto po kontakcie zostawia cie bez sił?
Właśnie, wampiryzm energetyczny to bardzo realne zjawisko. Znam kilka technik na ochronę ale to osobny temat. Natomiast uważam że Serenity ma dobry trop z tym pytaniem o to czy mrowienie znika po działaniu. To by dużo wyjaśniło.
Powiem wam, chcę tu zwrócić uwagę na jedną rzecz bo widzę że rozmowa idzie w kilka stron naraz. Mamy dwa różne zjawiska na stole i warto je rozdzielić żeby nie mieszać. Pierwsze - wewnętrzna blokada energetyczna Modrzewki związana z decyzją i zastęm. Drugie - pytanie o pobieranie energii przez innych, które pojawia się jako wątek poboczny. To są pokrewne tematy ale mają inne przyczyny i inne sposoby pracy z nimi. Modrzewka czy ta decyzja o której mówisz wiąże się z tą konkretną osobą która cię wysysa, czy to dwie niezależne sprawy?
Hmm, nie chcę być sceptyczna ale zastanawiam sie - jak to właściwie działa, to pobieranie energii nieświadome? Tzn. ta osoba nie wie że to robi i jak to możliwe że robi to bez wiedzy i zgody drugiej osoby? Nie rozumiem mechanizmu i zawsze mnie to zastanawia kiedy o tym czytam.
To co Serenity napisała to ma sens, ale skąd wiedzieć czy mam do czynienia z taką osobą, czy po prostu ta relacja jest dla mnie po ludzku trudna i to zwykłe wyczerpanie emocjonalne? Szczerze mowiac nie umiem tego rozróżnić i boję się że będę wszystkich wokół podejrzewać o wampiryzm 🙂
No właśnie to pytanie mnie też gnębi, jak odróżnić wampiryzm od zwykłego wyczerpania. Bo jakby się zastanowić, to każda trudna relacja nas wyczerpuje, prawda? I jakoś nie wiem czy zaraz przyklejać komuś etykietę „wampir energetyczny”. Może to za mocne słowo na kogoś kto po prostu ma swoje problemy i nieświadomie je na nas zrzuca?
Wlasnie ten podział który zaproponowała Pietruszka jest kluczowy. bo jeśli Modrzewka ma blokadę wewnetrzna związaną z tą decyzja,to samo ochronienie się przed zewnętrznym pobieraniem energii nic nie zmieni w kolanach. To dwie różne sprawy i dwa rozne podejscia. Warto wiedziec co leczymy zanim wezmiemy sie za leczenie.
Ok to może powiem więcej o tej decyzji, bo widzę że to ważne dla zrozumienia tego. Chodzi o zmianę pracy. Mam propozycję od kilku miesięcy, lepsza finansowo, ale zupełnie inne środowisko, muszę wyjechać z miasta, i coś mnie kompletnie blokuje. Racjonalnie powinnam się zgodzić, ale jak myślę o tym żeby powiedzieć „tak”, to dosłownie coś mi staje w kole i nogi stają się ciężkie. Nie wiem czy to strach czy sygnał.
To co przytaczasz Modrzewka to jest bardzo klasyczny wzorzec. Ciało mówi „stój”, głowa mówi „idź”, i to starcie rozgrywa się właśnie w stawach, w miejscach przejścia i ruchu. Kolana to nie przypadek. Pytanie tylko - czy czujesz że ta blokada to ostrzeżenie, sygnał ze twojej głębszej intuicji, czy raczej zwykły lęk przed zmianą? Bo to dwie zupełnie różne rzeczy energetycznie.
To jest naprawdę dobre pytanie Kunzyt. I powiem wam że nawet w pracy z energią, bez dobrego zakorzenionego kontaktu z własnym ciałem, ciężko to odróżnić. Intuicja ma inną jakość niż lęk ale żeby to poczuć trzeba mieć sporo praktyki. Na początku brzmi tak samo. Modrzewka jak długo ćwiczysz medytację?
Czytam ten watek od poczatku i wlasnie dotarłam tu do tego miejsca i mam wrażenie ze to jest bardzo ważna rzecz - że kolana robią sie ciezkie przy mysleniu o zmianie. Ja miałam podobnie ale z ramionami, zaciskaly sie strasznie kiedy myslałam o jednej decyzji i potem jak w koncu powiedzialam „nie”, wszystko przeszło. Może ciało po prostu wie swoje i trzeba go słuchać?
Racja, Antaresaa ma punkt. Bo jak by tak bylo ze ciało zawsze ma rację to chyba bysmy wszyscy siedzieli w domach i nic nie robili haha. Z drugiej strony ta konkretna sytuacja Modrzewki brzmi inaczej, jakby to nie byl zwykly stres przed zmiana tylko cos bardziej przewleklego i glebokiego.
O rany… zatrzymajcie się chwile. Bo widze że wszyscy piszą o intuicji i ciele i blokadach, i to wszystko może być prawda, ale nikt nie zapytał o jedną podstawową rzecz - Modrzewka, czy ta praca do ktorej masz pojechać jest w miejscu gdzie nie masz nikogo bliskiego? Pytam bo to moze być konkretny powód dla którego cialo sie buntuje, zupelnie poza energią.
Ines dotknęła czegoś ważnego i to sprowadza nas z powrotem do meritum. Bo blokada energetyczna i powód życiowy nie wykluczają się - to jedno i to samo patrzone z różnych stron. Energia nie blokuje się bez przyczyny. Jeśli są konkretne obawy, to pole energetyczne to odzwierciedla. Dlatego właśnie kolana a nie np. gardło.
To mam pytanie do Pietruszki albo kogoś kto wie - czakra korzenia o której wspominała Antaresaa na początku, ona jest odpowiedzialna za poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia, tak? I wyjeżdżając z miasta Modrzewka traciłaby dosłownie zakorzenienie, więc może to stąd ta blokada w tej okolicy ciała? To miałoby sens.
Hej, czytam i mam pytanie praktyczne - bo okej, zidentyfikowałyśmy (no może nie do końca ale mniej więcej) skąd blokada 😛 Ale co z tym zrobić? Czy jest jakiś konkretny kamień albo coś co pomaga przy takich blokadach w stawach? Pytam bo wiem że np. hematyt działa na uziemienie, ale nie wiem czy to właściwy kierunek tutaj.
Kamienie to jeden z tropów ale nie bym zaczynała od litoterapii jeśli nie ma się doświadczenia w pracy z nimi. Bardziej praktyczne na start byłoby proste ćwiczenie - siedzieć w medytacji i skierować uwagę właśnie na kolana, poczuć co tam jest, nie próbować zmieniać, po prostu być z tym odczuciem. Zwykłe skanowanie ciała. Modrzewka, próbowałaś tego?
