Forum

Asystent AI
Energia kobiecza vs...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia kobiecza vs energia męska - balans i integracja

Strona 3 / 4

Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie które też mnie od dawna chodzi po głowie. I moja odpowiedź po kilku latach pracy jest taka, że nie tyle inne efekty, co inne wejście. Psychoterapia często idzie przez głowę, przez rozumienie. Praca z ciałem i energią idzie przez odczuwanie, zanim pojawi się słowo. I niektórzy ludzie potrzebują najpierw jednego, inni drugiego. Ja osobiście dużo bardziej ruszam się kiedy coś czuję fizycznie, niż kiedy to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie to co pisze Dadzbog trafia. Ja długo rozumiałam swoje problemy intelektualnie, potrafiłam je ładnie opisać, ale nic się nie zmieniało. I dopiero jak zaczęłam pracować z oddechem i z ciałem, to zaczęło się ruszać. Nie wiem czy to była energia, czy soma, ale coś tam siedziało i nie chciało wyjść przez słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Esoterica a opisałabyś konkretnie jak to wyglądało kiedy 'zaczęło się ruszać'? Bo to pojęcie jest bardzo ogólne i różni ludzie mówią o różnych rzeczach, kiedy tak to opisują.


Odpowiedz
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Zielarz no trudno opisać, bo to nie jest coś co mam gotowe słowa. Jakby napięcie w klatce piersiowej które miałam od lat, nagle zrobiło się mniej stałe. Nie zniknęło od razu, ale przestało być takim tłem które zawsze jest. I wtedy pierwszy raz pomyślałam że może to nie jest moja naturalna budowa, tylko coś co tam siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Esoterica opisuje, to brzmi bardzo podobnie do tego co w pracy z czakrami nazywa się blokadą w czakrze serca. Nie chcę narzucać ram, ale to napięcie w klatce przy próbie wejścia w ciszę, to jest bardzo charakterystyczne. Dadzbog, czy pracujesz z czakrami w kontekście tego balansu o którym piszesz?


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Tak, czakry są dla mnie jednym z języków którego używam. Ale nie traktuję ich jak osobnych bytów, bardziej jak mapę obszarów. I faktycznie czakra serca jest ciekawa w tym kontekście, bo jest między dolnymi, które są bardziej uziemiające, działaniowe, i górnymi, które są bardziej receptywnymi. To taka naturalna granica między tym co nazywamy tu energią miękką i twardą.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

A jak to działa jak ktoś ma zablokowaną tę czakrę serca? Bo to mnie ciekawi, bo jak słucham co Esoterica i Fiolek69 piszą, to coś mi to mówi o sobie samej. Tylko że nie wiem czy to blokada czy po prostu taki charakter.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Romualda a to rozróżnienie ma może mniejsze znaczenie niż myślisz. Czy to blokada czy charakter, objawia się podobnie i podobne rzeczy pomagają. Przynajmniej tak to widzę z praktyki. Ważniejsze pytanie jest może to, kiedy to się u ciebie pojawia? W jakich sytuacjach?


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Galaktyka głownie kiedy jestem sama. Jak coś robię z innymi, to jest inaczej, ale jak jestem sama i nie mam żadnego zajęcia, to robi się tak jakby za ciasno w środku. I wtedy szukam czegoś do zrobienia, żeby to przestało.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@tajemniczka)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Romualda opisuje, to jest dokładnie środek tego tematu. Ta niemożność bycia samemu w ciszy to jest według mnie kwestia balansu między tym co przyjmujące a tym co działające. Jak mamy za dużo tego działającego bez zakorzenienia w tym cichym, to cisza zaczyna się kojarzyć z zagrożeniem, nie z odpoczynkiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Tajemniczka ale skąd wiedzieć czy to za dużo tego działającego, czy może za mało tego cichego? Bo te dwa opisy brzmią podobnie, ale może sugerują coś innego jeśli chodzi o pracę nad sobą?


Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 485

@Zaneczka to dobre rozróżnienie. Powiedziałabym że to są dwa opisy tej samej sytuacji, nie dwa różne problemy. Jak za mało rozwijasz jeden biegun, to drugi robi się dominujący nie dlatego że jest za mocny, tylko dlatego że nie ma z czym się balansować. Więc praca i tak będzie w tym samym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie wrażenie że mówimy o balansu, ale każdy rozumie przez niego coś trochę innego. Dla mnie balans to nie jest po równo z obu stron. To jest raczej umiejętność przechodzenia między nimi kiedy sytuacja wymaga. Czy tak to rozumiecie, czy macie na myśli coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Centa myślę że masz rację i to jest ważne doprecyzowanie. Balans nie jest stanem, jest procesem. Nie chodzi o to żeby być zawsze w środku, tylko żeby umieć wrócić kiedy zajdziesz za daleko w jedną stronę. I to chyba właśnie jest to co mi przez te lata zmieniło się najbardziej. Nie stałem się spokojniejszy jako stan domyślny, ale nauczyłem się szybciej wychodzić z nadmiaru działania.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

To co Dadzbog napisał o balansu jako procesie, a nie stanie, chyba najlepiej trafia do mnie z całej tej rozmowy. Bo jak myślałam o tym wcześniej, to wyobrażałam sobie że to jest jakiś punkt do osiągnięcia, że dojdę tam i będę tam już zostać. A tu wychodzi że to jest raczej ciągłe... kalibrowanie? Tylko że jak tego nie umiałam, to jak się tego uczyłam?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tajemniczka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 485

@Romualda właśnie o to chodzi, że to się uczy przez sam proces, nie przez zrozumienie. Ja długo próbowałam to pojąć głową i nic z tego. Dopiero jak zaczęłam obserwować siebie w momentach kiedy wychodzę za daleko w tę aktywną stronę, i pytać siebie co wtedy czuję w ciele, to zaczęłam to rozpoznawać. Ale mam takie pytanie do ciebie, bo jesteś tu od jakiegoś czasu, ta niemożność bycia samą w ciszy, czy to jest u ciebie zawsze takie samo, czy są momenty kiedy jest inaczej?


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Tajemniczka są momenty kiedy jest inaczej. Jak jestem mocno zmęczona, paradoksalnie jest łatwiej. Albo jak jestem na zewnątrz, w lesie czy gdzieś. Wtedy cisza nie jest taka dusząca. Ale w domu, sama, bez zajęcia, to zaczyna się to napięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To ciekawe co Romualda mówi o lesie, bo to chyba nie jest przypadek. W pracy z energią ziemi jest takie przekonanie że kontakt z naturą wspiera ten receptywy biegun, ten który jest cisza i przyjmowaniem. Może dlatego na zewnątrz jest łatwiej. Ale mnie bardziej ciekawi to co powiedziała o zmęczeniu. Zmęczenie jako moment kiedy ta aktywna energia po prostu nie ma już siły dominować? Dadzbog, czy spotkałeś się z takim wzorcem?


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Tak, i to jest chyba jedna z ważniejszych obserwacji w tej rozmowie. Kiedy wyczerpujemy zasoby tej energii działaniowej, to ta druga nie znika, ona po prostu wychodzi na wierzch bo nie ma już co jej tłumić. To dlatego niektórzy odkrywają medytację po wypaleniu, nie przed. Ciało niejako wymusza zatrzymanie. Problem polega na tym żeby nie czekać na to wyczerpanie żeby mieć do niej dostęp.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ok ale to brzmi jakby ta energetyczna praca była tylko po to żeby nie dojść do wypalenia. To znaczy czy nie możemy po prostu powiedzieć, że chodzi o regenerację? Bo to jest zwykła psychologia i fizjologia. Nie rozumiem co tu jest specyficznie energetycznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Henio83 pytanie czy 'zwykła' psychologia i fizjologia to właściwa kategoria tutaj. Jeśli spojrzeć na to co mówi Dadzbog przez pryzmat modelu Polyvagal Theory Porges'a, to ten stan receptywny który opisujemy to jest dominacja układu przywspółczulnego, i to jest fizjologia, owszem. Ale model energetyczny mówi o czymś, co ten model nie obejmuje, o tym że te stany mają jakość, kierunek, płeć energetyczną. I to jest już coś, czego fizjologia nie opisuje wprost.


Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Ignas02 ok, to jest lepsza odpowiedź niż się spodziewałem. Ale nadal nie rozumiem jak to przełożyć na praktykę. Co konkretnie robisz żeby rozwijać ten biegun receptywny, bez czekania na wypalenie?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja też chcę wiedzieć co konkretnie, bo to jest moje pytanie od samego początku tej rozmowy. Mówi się dużo o tym żeby być w ciszy, ale jak ktoś tak jak Romualda w tej ciszy czuje napięcie, to sama cisza nie pomoże, prawda? Co z tym napięciem się robi?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Jak zaczęłam pracę z oddechem, to mi powiedziano że pierwsze tygodnie będą trudniejsze niż nic nierobienie. I tak było. To napięcie które opisuje Romualda, jak je próbowałaś siedzieć z nim zamiast uciekać do zajęcia, to na początku robiło się mocniejsze. Dopiero potem coś się przestawiało. Nie wiem czy to jest odpowiedź na pytanie o konkretne techniki, ale z mojego doświadczenia samo bycie z tym napięciem było techniką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Esoterica to brzmi prosto ale naprawdę trudne do zrobienia. Bo to napięcie, jak już zaczyna się w klatce, to ma taki charakter że chce działania, szuka wyjścia. Jak długo byłaś z nim zanim coś się zmieniło? Mówię o pierwszym razie kiedy poczułaś że coś się rusza.


Odpowiedz
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Fiolek69 trudno powiedzieć, ale myślę że kilka tygodni regularnej pracy. Pierwsze raz coś poczułam bodajże po trzeciej sesji z oddechem. Ale to nie było nagłe, raczej jakby to napięcie przestało być takie... twarde. Jakby zrobiło się bardziej przepływające. Ciężko to opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

To co Esoterica mówi o twardości i przepływaniu, to mi coś mówi. Mam takie wrażenie że to napięcie jest jak zablokowany ruch. Jakby energia chciała gdzieś iść ale nie może. I wtedy albo się uwolni, albo robi się twardsza. Pytam się, bo u mnie to napięcie jest głównie w ramionach, nie w klatce. Czy to coś zmienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Centa ramiona to w kontekście czakr ciekawe miejsce, bo łączą się z czakrą serca ale też z gardłem. To co dotyczy wyrażania siebie, mówienia, przekazywania czegoś na zewnątrz. Czy masz tendencję do zatrzymywania tego co chcesz powiedzieć? Pytam bo to może mieć związek z tym o czym mówimy, z tym aktywnym biegunem który nie ma dobrego kanału.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 536

@Henia64 o. Tak. To jest bardzo trafne. Często wiem co chcę powiedzieć i tego nie mówię, albo mówię za późno albo nie tak jak chciałam. Nie myślałam że to może być połączone z tym co opisujemy w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie ten aspekt który mi się wydaje kluczowy dla całego tematu balansu. Te dwa bieguny, ten aktywny i ten receptywny, potrzebują wyrazu, każdy na swój sposób. Jak aktywny nie ma gdzie pójść, to się gromadzi i robi napięcie. Jak receptywny jest zablokowany, to nie ma skąd czerpać. I jedno bez drugiego nie działa. Centa, to co opisujesz z ramionami i mówieniem, to może być właśnie ta sytuacja gdzie aktywna energia nie ma pełnego wyrazu.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham i mam takie poczucie że ta rozmowa coraz bardziej idzie w stronę symptomów, a coraz mniej w stronę pracy. Wielu z was opisuje co czujecie, ale mało kto mówi co z tym robi poza oddechem i siedzeniem z napięciem. Czy ktoś pracuje z tym aktywnie, na przykład przez ruch, przez rytuał, przez pracę z ciałem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zielarz mnie ruch bardzo pomaga. Ale nie byle jaki, tylko taki który jest celowy, świadomy. Taniec na przykład, ale bez muzyki która mnie nakręca do szybkości. Takie powolne, uważne ruszanie, jakby słuchanie co ciało chce zrobić. To jest może głupie jak tak piszę, ale to różni się dla mnie od ćwiczenia które jest kolejnym obowiązkiem do odfajkowania.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Galaktyka to nie jest głupie wcale. Mnie ciekawi to rozróżnienie które robisz, że nie byle jaki ruch. Bo ja mam tendencję że idę biegać albo na siłownię właśnie wtedy kiedy czuję to napięcie, i ono potem wraca. Może dlatego że to jest ten typ ruchu który jest aktywny, a nie receptywny?


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@tajemniczka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Myślę że Zaneczka trafia w coś ważnego. Bieganie i siłownia to jest kanał dla aktywnej energii, i to jest dobre, potrzebne. Ale jak masz już za dużo tego aktywnego i idziesz biegać, to dajesz mu kolejny kanał zamiast pracy nad tym co jest po drugiej stronie. To nie znaczy że to złe, to znaczy że może nie wystarczy samo w sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Tajemniczka ale jak to zrobić żeby nie pójść biegać jak to napięcie już daje o sobie znać? Bo to jest jakiś odruch, naprawdę. Czuję że coś narasta i już prawie automatycznie sięgam po buty.


Odpowiedz
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Romualda u mnie był taki moment że zaczęłam zauważać ten odruch zanim go spełniłam. Nie za każdym razem, ale czasem. I samo zauważenie, że 'o, znowu to robię', dawało mi sekundę żeby wybrać coś innego. Małe kroki.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ja mam pytanie do tego co Tajemniczka napisała o dawaniu kolejnego kanału. Czyli rozumiem że problem nie jest w samym bieganiu, tylko w tym że robię to z niewłaściwych powodów? Że zamiast integrować to po prostu wyrzucam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 485

@Zaneczka mniej więcej tak to rozumiem. Bieganie samo w sobie nie jest problemem, pytanie jest co czujesz po. Czy to napięcie wraca po godzinie? Jeśli tak, to może to być właśnie ten sygnał że nie dotknęłaś źródła tylko objaw.


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba ten moment żeby wrócić do kwestii balansu tych dwóch biegunów, bo nam trochę rozmowa zaczęła się kręcić wokół jednego bieguna, aktywnego. Ale ten receptywny ma też swoje mechanizmy obronne. Zielarz, pytałeś o aktywną pracę, to co ty konkretnie masz na myśli poza ruchem?


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam na myśli pracę z intencją, nie z ruchem ciała. Na przykład rytuał oczyszczenia energetycznego gdzie świadomie zapraszasz ten receptywny biegun, stawiasz mu jakiś symbol, coś co go reprezentuje dla ciebie. To jest coś innego niż siedzenie i czekanie aż coś minie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Zielarz i znowu wróciłem do tego samego miejsca. Co znaczy 'zapraszasz biegun'? Jak to wygląda w praktyce krok po kroku, bo dla mnie to jest abstrakcja.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Henio83 to nie jest coś co można opisać w krokach bo to jest praca wewnętrzna, nie procedura. Ale mogę powiedzieć jak to u mnie wyglądało. Siadałem, brałem jakiś przedmiot który kojarzyłem z ciszą, spokojną wodą, księżycem. I kierowałem uwagę na niego przez kilka minut. To nie jest magia, to jest skupienie intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Księżyc to ciekawy przykład bo w numerologii ta luna energia to jest dwójka, przyjmowanie, odbieranie, nie działanie. Może dlatego tak wiele tradycji w ogole kojarzy ten biegun receptywny z cyklem księżycowym a nie solarnym. Czy ktoś z was pracuje z fazami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Galaktyka ja trochę, ale nie systematycznie. Mam wrażenie że w pełnię jest mi trudniej z ciszą, bardziej nakręcona. Może dlatego że pełnia aktywuje ten solarny biegun? Albo ja tak to interpretuję przynajmniej.


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Henia64 to jest ciekawa obserwacja bo niektórzy badacze wpływu cyklu księżycowego na sen i nastrój rzeczywiście notują wyższy poziom pobudzenia w okolicach pełni, chociaż wyniki są niejednoznaczne. Pytanie czy to mechanizm energetyczny czy po prostu jasność nocy i jej wpływ na melatoninę. Obie odpowiedzi nie wykluczają się nawzajem.


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wróćcie na chwilę do Zielarza i tego skupienia intencji. Bo mnie interesuje ten przedmiot jako kotwica. Czy wy macie jakiś konkretny przedmiot którego używacie do takiej pracy? Czy to musi być coś specjalnego, czy może być cokolwiek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Centa mnie też to interesuje, bo ja mam kamień który dostałam i go lubię, ale nie wiem czy to 'wystarczy' jako kotwica. Albo czy muszę go jakoś aktywować. Brzmi głupio jak tak piszę.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Fiolek69 nie brzmi głupio. Kamień dostany od kogoś ma swoją historię, to jest dodatkowy element. Ale w tej pracy nie chodzi o właściwości kamienia, tylko o to co ty z nim kojarzysz. Jeśli ten kamień mówi ci spokój, to jest twoja kotwica. Aktywowanie to twoje skojarzenie, nie ceremonia.


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całej grupy bo to jest coś co mnie drąży od jakiegoś czasu. Mówimy dużo o tym jak rozwijać ten biegun receptywny, ale mało o tym co się dzieje jak ktoś ma za dużo tego receptywnego. Czy ktoś ma doświadczenie kiedy problem był odwrotny, że działanie i inicjatywa były tym czego brakowało?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam taki okres. Nie mogłam nic zacząć, wszystko odkładałam, siedziałam dużo sama i mi z tym było... nie wiem czy dobrze. Raczej taka mgła. Czy to jest to o czym mówisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Romualda tak, to brzmi jak to. I co ci pomogło? Albo co pomogło wyjść z tej mgły?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

szczerze? Nie wiem czy wyszłam w pełni. Ale było trochę lepiej jak zaczęłam robić cokolwiek, nawet małego. Chodzić na spacery z konkretnym celem, gotować coś nowego. To brzmi banalnie ale naprawdę coś ruszało.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Romualda mówi o robieniu czegokolwiek to mi przypomina coś co słyszałam że czasem żeby aktywować ten biegun aktywny, wystarczy małe działanie z intencją, nie wielkie. Jakby zacząć od iskry a nie od ogniska. Czy macie podobne obserwacje że małe działanie mogło pociągnąć coś większego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Esoterica u mnie tak, ale pod warunkiem że to działanie było moje, a nie że ktoś mi powiedział żebym to zrobiła. Jak robiłam coś bo czułam że chcę, to miało zupełnie inną energię niż jak robiłam bo powinnam. Może to jest właśnie ten element intencji o którym mówił Zielarz wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co powiedziałam o własnym działaniu kontra działaniu z poczucia powinności to chyba coś większego niż tylko intencja. Bo jeśli mam za dużo tego receptywnego jak Romualda mówiła, to czy ta iskra o której pisała Esoterica może w ogóle zadziałać jeśli ktoś ją z zewnątrz podpali? Czy musi wyjść od środka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Zaneczka u mnie właśnie problem był w tym że nie wiedziałam skąd ta iskra ma wyjść. Wszystko przychodziło z zewnątrz, sugestie, podpowiedzi, i każde takie działanie gasło po chwili. Dopiero jak sama coś wymyśliłam, bez powodu, bez że ktoś mi kazał, to zostało dłużej. Ale nadal nie wiem czy to był ten biegun aktywny czy po prostu zwykła wola.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: