To jest właśnie pytanie które mnie nurtuje w tym wszystkim. Czy wola to jest to samo co ten biegun aktywny, czy to są dwie różne rzeczy? Bo jak słucham Romualdy, to mi się wydaje że ona mówi o czymś bardzo przyziemnym, decyzji, a nie o energii. A ja zakładałem że te bieguny to jest coś głębszego niż zwykłe chcę, nie chcę.
Nie uważam żeby to była tylko wola w sensie psychologicznym. Wola jest objawem, nie źródłem. Jak masz zbalansowany biegun aktywny to wola działa naturalnie, nie musisz jej wyciskać. Jak musisz się zmuszać, to to jest sygnał że coś pod spodem jest niedrożne. Ale Dadzbog, masz rację że często ludzie mylą te dwa poziomy.
Ignaś mówi o tym somatycznym aspekcie i to mi przypomina że w numerologi jedynka to jest właśnie to pierwotne działanie, ta pierwsza cyfra, impuls. I gdy pracuję z osobami które mają dużo dwójki w numeracie urodzenia, często właśnie to widzę, trudność z inicjatywą. Ale nie lenistwo, raczej jakby czekanie aż ktoś powie zacznij. Czy to komuś pasuje do tego co tu opisujecie?
Słucham tego co Henia64 napisała i czuję że to jest serce tego tematu. Bo balans energii kobiecej i męskiej to nie jest 50 na 50 w każdej osobie osobno, tylko może chodzi o to że potrzebujemy czegoś z zewnątrz, innej osoby albo rytuału, żeby uruchomić to czego nam brakuje? I może dlatego tak trudno jest z tym w samotności?
Esoterica właśnie dotknęłaś czegoś co chciałem powiedzieć od dłuższego czasu. Bo ten wątek miał być też o tym jak funkcjonować z tymi biegunami będąc samemu. I mam wrażenie że to jest najtrudniejsze, że bez zewnętrznego lustra trudno wiedzieć który biegun dominuje. Czy ktoś wypracował jakiś sposób żeby to sprawdzać solo, bez innej osoby, bez terapeuty?
