mam taki problem i nie wiem czy tylko mnie to dotyczy, ale po kontakcie z pewną osobą (sasiadka, totalnie toksyczna) czuję sie jakby ktoś ze mnie wyssał życie. Doslownie. Wracam do domu i nie mam siły, głowa ciężka, jakiś niepokój bez powodu. Zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest wlasnie ta kwestia energetyczna, bo to jest zbyt regularne żeby byl zwykly przypadek. Czy ktoś ma sprawdzone sposoby na oczyszczenie sie z takiej energii po kontakcie z trudnymi ludzmi? Co wy robicie w takich sytuacjach?
To co u siebie widzisz to klasyczny objaw po kontakcie z tzw. energetycznym wampirem. Te osoby najczesciej nie robia tego świadomie, ale ich pole energetyczne dosłownie zywi się twoim. Podstawa to jak najszybciej po takim spotkaniu wziac prysznic, wyobrazajac sobie ze woda zmywa wszystkie cudze energie. Potem polecam krótką medytacje z wizualizacją złotego lub białego światła wypelniajacego całe cialo. Ale powiedz mi - masz tez fizyczne objawy? Bol głowy, ciężkość w klatce piersiowej?
Ojej, to samo mam z jedna koleżanka z pracy! Zawsze po rozmowie z nia jestem totalnie wyciśnieta. Próbowałam tego z prysznicem co gdzies czytałam ale jakoś nie bardzo mi to pomagalo. Może źle robię? Jak długo trzeba pod tym prysznicem stać i czy trzeba coś przy tym mówic, jakieś słowa?
Prysznic to dobra metoda na co dzień, ale warto wiedzieć co tak naprawdę robimy. Woda ma silne właściwości oczyszczające na poziomie energetycznym, i nie chodzi tu tylko o symbol. Ważna jest intencja i wizualizacja. Kiedy stoisz pod prysznicem, oddychaj głęboko i wyobraź sobie jak każda warstwa twojej aury jest przepłukiwana. Nie musisz mówić nic na głos, wystarczy skupienie. Ja jednak po bardzo ciężkich kontaktach dodaję do kąpieli sól morską lub himalajską, to wzmacnia efekt. Sama sól ma właściwości oczyszczające, używana jest w różnych tradycjach od wieków właśnie w tym celu. Masz dostęp do soli himalajskiej czy zwykła morska też jest w zasięgu?
A ja słyszałam że można tez palić szałwię po takim kontakcie, to podobno oczyszcza przestrzeń i aure. Ale nie wiem czy to bezpieczne, znaczy czy nie ma jakiegoś ryzyka że sie coś złego przyciągnie przy złym użyciu… ktos to praktykuje?
Szałwia szalwii nierowna i tutaj trzeba troche ostroznosci. Smudging jako rytuał pochodzi z tradycji rdzennych Amerykanów i wyrwany z kontekstu bywa po prostu paleniem ziolek bez żadnego efektu, albo co gorsza robionym z myślą że zadziała cuda. Nie mówię ze nie dziala, ale sama intencja i skupienie podczas oczyszczania zrobi więcej niż bezmyślne machanie dymem po pokoju. Co do ryzyka przyciagania złego - nie ma zadnego mechanizmu który by tak działał. To mit.
No właśnie, trochę mnie te wszystkie pewniki śmieszą. Prysznic oczyszcza energię, sól oczyszcza, szałwia oczyszcza. Wszystko oczyszcza. Skąd wiecie że cokolwiek z tego działa, a nie po prostu lepiej się czujecie bo zrobiliście coś dla siebie i umysł się uspokoił? Serio pytam, nie złośliwię.
Chcę domknąć mojego pytania bo trochę zeszlo, tak mam ten ból glowy prawie zawsze po kontakcie z tą sasiadka. Czasem też mam wrazenie jakby coś mi na ramionach lezalo, dosłownie fizycznie czuję ciężar. Próbowałam prysznica z wizualizacja ale chyba robię coś nie tak bo efekt jest tylko chwilowy. Gustlik, wspomniales o medytacji ze zlotym swiatlem, mozesz powiedziec wiecej jak to dokladnie robisz?
Ten ciężar na ramionach to bardzo charakterystyczne! U mnie tak samo po spotkaniach z pewnym typem ludzi. Kiedyś myślałam że to napięcie mięśniowe ale to jest co innego, jakieś inne odczucie. Mam pytanie do bardziej doświadczonych, czy to możliwe że taka osoba jak ta sąsiadka robi to nieświadomie czy zawsze jest jakaś intencja z jej strony?
wiekszosc vampiryzmu energetycznego jest nieswiadoma. Osoba sama czuje sie pusta i bezwiednie czerpie od innych, czesto od tych ktorzy maja otwarte, wrazliwe pola energetyczne. To troche jak z lodowka, nie zastanawia sie czemu jest zimna, po prostu odbiera cieplo z otoczenia. Intencja zla jest rzadkoscia, ale efekt dla ciebie ten sam.
Hmm, ale skąd wiadomo że to jest ta sąsiadka a nie po prostu że się z nią źle czujemy z innych powodów i własne emocje nas wykańczają 🙁 Bo może to zwykłe wyczerpanie emocjonalne po trudnej rozmowie, nie jakaś energia? Nie złośliwię, naprawdę zastanawiam się jak to odróżnić.
Kwestia rozróżnienia o którą pyta Basieńka jest ważna i nie taka prosta. W wielu tradycjach mówi się o wrażliwości energetycznej jako o czymś co można rozwijać, ale też co może sprawiać że zwykłe relacje emocjonalne odczuwamy intensywniej. Zanim pójdziemy w kierunku ochrony energetycznej, warto zadać sobie pytanie czy ta osoba wywołuje w nas konkretny rodzaj lęku czy może nas wyczerpuje przez sposób komunikacji. jedno nie wyklucza drugiego, ale diagnoza ma znaczenie dla doboru metody.
Powiem wam jak to u mnie wygląda bo mam podobny przypadek w rodzinie, nie sąsiadka ale szwagier. Człowiek wchodzi do pokoju i jakby powietrze rzednieje. Zawsze musi coś wytknąć, zawsze ma pretensje, zawsze wszystko nie tak. I po każdym spotkaniu, nie ważne czy dwa godziny czy piętnaście minut, czuję sie jak po tygodniu ciężkiej roboty. Żona mówi że przesadzam ale ja to poprostu fizycznie odczuwam w kościach, jak się to nie nazywa energetycznie.
Różna wrażliwość energetyczna to norma. Niektórzy mają naturalnie cieńszą, bardziej przepuszczalną aurę i poprostu więcej wchłaniają. To nie jest wada, można nad tym pracować. Ale wracając do konkretów, bo chcę odpowiedzieć na to pytanie o wizualizację złotego światła. Technika jest prosta: siadasz wygodnie, kilka głębokich oddechów, a potem wyobrażasz sobie że z góry spływa na ciebie ciepłe złote lub białe światło. Wchodzi przez czubek głowy i powoli wypełnia całe ciało, wypychając przy tym wszystko co cudze, szare, ciężkie. To szare wychodzi przez stopy do ziemi. Cały czas oddychasz spokojnie. Pięć do dziesięciu minut w zupełności wystarczy.
Hej, troche z boku zapytam bo to mnie zaciekawilo. Te kamienie co czasem widze ze ludzie nosza jako ochrone, czarny turmalin i inne, to faktycznie cos robia energetycznie czy to bardziej taki talizman psychologiczny? Bo czytalem rozne rzeczy i nie bardzo wiem co o tym myslec.
Przy okazji tematu kamieni, bo to ważna kwestia, turmalin to dobra ochrona pasywna ale sam kamień nie wystarczy jesli ktos ma poważnie nieszczelną aurę. To trochę jak plastry na otwartą ranę. Najpierw trzeba zadbać o wzmocnienie własnego pola energetycznego, a kamien wspiera, nie zastępuje pracy.
A jak właściwie wzmocnić tą aurę? Bo słyszałam o ćwiczeniach oddechowych i medytacji ale nie wiem od czego zacząć. Czy to coś co można robić samemu w domu czy potrzeba kogoś do pomocy?
Wracam z mala aktualizacja, bo próbowałam tej wizualizacji złotego światła o której pisala Runiarka70. Szczerze? Coś w tym jest. Robilam to wieczorem po tym jak sąsiadka wpadla rano i efekt byl… inny niż przy samym prysznicem. Trudno to opisać, ale ten ciezar który czuje na ramionach po prostu zszedl szybciej. Zapisałam w notatniku bo lubię miec porównanie.
O, cieszę się że próbujesz różnych metod i porównujesz, to jest naprawdę dobry pomysł żeby notować! Ja nigdy nie pomyślałam żeby to zapisywać, ale faktycznie masz wtedy twarde dane dla siebie. Mam pytanie, ta wizualizacja złotego światła, to robisz na leżąco, w ciszy, czy w jakiś konkretny sposób?
No dobra, to mam konkretne pytanie do tych co twierdzą że czują różnicę po takim oczyszczeniu. Jak odróżniacie że to działanie energetyczne a nie po prostu to że przez kwadrans siedzieliście w spokoju, skupialiście się na oddechu i byliście z dala od telefonu? Serio pytam, nie ironizuję.
Ale jednak jest różnica między relaksem a czyszczeniem energetycznym i trochę mnie denerwuje mieszanie tych pojęć. Relaks obniża kortyzol i napięcie mięśniowe, to jest fizjologia. Oczyszczenie aury to co innego, to praca z polem morfogenetycznym. To nie są synonimy.
W wielu tradycjach nie próbuje się tego w ogóle tłumaczyć mechanizmem, po prostu opisuje się doświadczenie i przekazuje praktykę. Problem zaczyna się kiedy chcemy koniecznie podpiąć do fizyki albo biologii coś co być może działa na zupełnie innym poziomie. Może nie ma jeszcze języka który to adekwatnie opisze.
Hmm, to mi przypomina dyskusje o runach, tam tez jest pytanie czy to magia, psychologia czy archetypy Junga. I jakoś ludzie przestali się kłócić i po prostu używają bo działa. Może w tej bioenergii tez tak powinno być? Mniej teorii, więcej praktyki i obserwacji własnych efektów.
Chcę wrócić do pytania Nikodemy bo to ważne i nikt nie odpowiedział konkretnie. Wzmacnianie aury to nie jest tajemna wiedza. Podstawa to regularna medytacja, choćby dziesięć minut dziennie z intencją budowania wewnętrznego spokoju i granic. Druga rzecz to uziemienie, kontakt z naturą, chodzenie boso po trawie jeśli mamy taką możliwość. Trzecia to praca z oddechem, nie specjalne techniki, po prostu świadome oddychanie kilka razy w ciągu dnia. Brzmi banalnie ale zaczynamy od podstaw i widzimy efekty po tygodniach, nie dniach.
Mam trochę inne pytanie, może głupie ale co jeśli ta osoba która nas energetycznie wyczerpuje to ktoś bliski, kogo nie możemy unikać? Bo sąsiadkę można jakoś omijać, ale co z rodzicem albo partnerem? Czy wtedy te metody oczyszczania wogóle wystarczą czy trzeba czegoś więcej?
No wlaśnie, bo u mnie ten szwagier to jest sytuacja gdzie nie mam za dużego wyboru jeśli chodzi o kontakty. Żona lubi mieć kontakt z bratem, ja rozumiem. I naprawdę nie chodzi o to że go nie lubię jako człowieka, on po prostu zostawia po sobie coś co czuję przez resztę dnia. Ciekawe czy ktoś ma patent na ochronę przed takim spotkaniem, zanim do niego wogóle dojdzie???
No i o to się rozbija o to chodzi, Froen to dobrze ujął z tym wycieraniem stołu. U mnie ze szwagrem jest tak że widzę go może raz na dwa tygodnie, ale to i tak wystarcza żebym potem przez kilka dni chodził jakby coś mi ciążyło na barkach. Dosłownie fizycznie. I żona tego nie czuje, mówi że brat jest w porządku i chyba ma rację, bo on obiektywnie nic złego nie robi. Ale coś tam jest.
