Chciałam poruszyć coś co mnie od jakiegoś czasu nurtuje bo nie znalazłam o tym zbyt wiele. Chodzi mi o to, co dzieje się z energią człowieka kiedy jest niedożywiony albo po prostu regularnie za mało je. Nie mówię o świadomym poscie jako praktyce duchowej, bo to zupełnie inna historia, tylko o takim zwyklym niedojedzeniu, chronicznym. Zauwazylam że jak przez kilka dni jem bardzo mało, to moje pole energetyczne robi się… inne. Trudno to opisać. Jakby cieńsze? Jakby granice aury się rozmywały i wszystko z zewnatrz wnika za łatwo. Czuję się bardziej podatna na cudze emocje, trudniej mi się skoncentrować na pracy z czakrami. Czy ktoś miał podobnie?
Ciekawy temat, bo faktycznie mało się o tym mówi w kontekście bioenergetyki. Ale zanim przejdę do energetyki, to mam jedno pytanie - czy to niedojedzenie było zamierzone, np. dieta czy po prostu brak czasu/pieniędzy/apetytu? Bo podejrzewam że intencja ma znaczenie nawet na poziomie fizycznym, nie tylko energetycznym.
No wiecie, ja to rozumiem tak: ciało fizyczne i ciało energetyczne to jedno. Nie możesz zagłodzić jednego żeby drugie jakoś specjalnie rozkwitło, to nie tak działa. Znam kobiety które latami siedziały na drastycznych dietach i mówiły że „czują więcej”, ale jak się przyglądnęłam bliżej, to co czuły to były właśnie te rozmyte granice o których piszesz, Ludwinia, i to nie jest żadna duchowa wrażliwość tylko po prostu osłabienie ochrony energetycznej. Organizm na głodzie jest jak dom bez zamkniętych drzwi.
Dom bez zamkniętych drzwi, dobre porównanie 🙂 Ale Bogusława, to co mówisz o tym „czuję więcej” to mnie zastanawia. Bo z jednej strony słyszałam że głód faktycznie otwiera na inne wymiary, mnisi różnych tradycji pościli właśnie po to. Z drugiej strony nie wiem czy to samo co niechciany głód. Czy ktoś zna jakąś konkretną tradycję, która tłumaczy ten mechanizm od strony energetycznej a nie tylko religijnej?
Post rytualny a niedożywienie to dwie różne sprawy, i nie wolno ich mylić. W każdej tradycji którą znam, post był krótkotrwały, świadomy i miał określony cel rytualny, po czym następowało przywrócenie. Chroniczne niedojedzenie to nie duchowość, to patologia. Energetycznie myśląc, prana czy qi czerpie z substancji ciała, jeśli substancja jest wyczerpana to nie ma z czego ciągnąć.
Szczerze? Myślę że to co opisujesz to zwykłe objawy hipoglikemii. Spadek cukru powoduje mgłę mózgową, nadwrażliwość na bodźce i uczucie zagubienia. To neurologia, nie energetyka. Nie mówię że energie nie istnieją, ale może nie wszystko trzeba od razu tłumaczyć aurą.
Nikodema, ale dlaczego to ma być albo-albo? Przeciez ciało ficzyczne i energetyczne są ze sobą splecione, to nie są dwa oddzielne systemy. jak leci poziom cukru, to spada też energia witalna, no nie? Jedno pociąga drugie. Można to opisać i neurobiologicznie i energetycznie jednoczesnie.
Właśnie próbowałam to sobie wyobrazić od strony praktycznej i mam pytanie do Ludwini - czy podczas tych dni niedojedzenia próbowałaś robić jakieś świadome prace energetyczne? Medytację, skanowanie aury, cokolwiek? Jestem ciekawa czy to co czułaś jako tę „cienką” aurę rzeczywiście wpływało na zdolność do pracy czy tylko na odbiór.
Ciało jest naczyniem. Kiedy naczynie jest pęknięte, woda wycieka niezależnie od tego ile jej nalewasz. Niedożywiony organizm nie trzyma energii, ona przepływa przez niego ale się nie zatrzymuje, nie buduje, nie zasila. To co opisujesz, Ludwinia, ta rozmycie granic, to nie jest otwarcie, to jest nieszczelność. I to jest niebezpieczne szczególnie dla osób ktore pracują energetycznie bo staja sie przez to bardziej podatne nie tylko na cudze emocje ale i na przyczepienie energetyczne.
A co to dokładnie jest „przyczepienie energetyczne”? Przepraszam że pytam, dopiero poznaję te tematy 😛
Topielica, to taki ogólny termin na opisanie sytuacji kiedy czyjaś energia „uczepia się” twojego pola, może być mimowolne, np. przez silne emocje kogoś bliskiego, albo może być celowe. Ale to temat na osobny wątek 🙂 Tutaj ważniejsze jest to co mówi Adelajda o tej nieszczelności, bo mnie to zastanawia - czy można jakoś tę nieszczelność „załatać” energetycznie nawet jeśli nadal nie jemy za mało? Tzn. czy praca z aurą może zastąpić jedzenie?
Bardzo dobrze to ujęłaś, Adelajda 🙁 Ja bym dodała tylko że jest jeszcze jeden aspekt który rzadko się porusza, a mianowicie emocje wokół jedzenia. Ktoś kto nie je regularnie z powodu stresu, bo po prostu zapomina, bo jest w złym miejscu, niesie w sobie pewien rodzaj energetycznego zaniedbania siebie. I to samo w sobie oddziałuje na pole energetyczne niezależnie od kaloryczności.
Hm, to ciekawe co Boguslawa mówi o emocjach. Ja sam przechodzę teraz dość ciezki okres i faktycznie jem nieregularnie i mało, i coś mi nie gra. ale zawsze myślałem że to po prostu stres, nie łączyłem tego z energetyką. Jak mozna odróżnić co jest skutkiem stresu a co skutkiem samego niedojedzenia?
Ferdek, szczerze?? Nie wiem czy da się to oddzielić, bo jedno nakręca drugie. Stres psuje apetyt, brak jedzenia osłabia odporność na stres. Z perspektywy czakr obie rzeczy uderzają w ten sam punkt, splot słoneczny, czakra manipura która odpowiada za siłę woli i energię życiową. Jak ona siada, to siadasz razem z nią.
Hej, trochę od strony praktycznej - ile dni niedjedzenia powoduje juz te efekty o ktorych mowicie? Bo raz na jakis czas przechodzę dzień prawie bez jedzenia i zastanawiam sie czy to juz cos robi czy nie
Zenek, jeden dzień to nie jest to samo co chroniczne niedożywienie. Krótkotrwały post może być neutralny energetycznie albo nawet oczyszczający, zależy od kontekstu. Problem zaczyna się przy regularnym niedoborze rozłożonym w czasie, kiedy ciało wchodzi w tryb niedoboru i zaczyna oszczędzać, też energetycznie.
Obserwuję ten temat od początku i mam pytanie które mi siedzi w głowie - czy to jest tak, że każdy kto nie je regularnie od razu ma te problemy energetyczne, czy to zależy od osoby? Bo znam kogoś kto potrafi nie jeść pół dnia i nic mu nie jest, a inna osoba po 3 godzinach bez jedzenia już jest roztrzęsiona i nie myśli jasno. Skąd ta różnica?
Hm, „cierpią inaczej i nie rozpoznają problemu” - to mnie trochę uderzyło bo właśnie mi to pasuje. Przez te tygodnie myślałem że jestem po prostu zmeczony stresem. Ale jak to rozpoznać u siebie jeśli sygnały sa inne niż u innych ludzi?
Zawrócę do tego co mówił Nasiegniew o poście rytualnym kontra niedożywienie - mnie interesuje ta granica. no bo ok, post rytualny jest krótki i świadomy, ale co z takimi praktykami gdzie poszcze kilka tygodni? Są tradycje gdzie to jest norma. To już jest patologia czy jeszcze rytuał? Bo chyba nie można przykładać tej samej miarki do każdego systemu
Nasiegniew, a jak to wyglądało w takich tradycjach konkretnie? Czy osoby które pościły potem opisywały jakieś określone stany energetyczne, i czy te stany się powtarzały u różnych ludzi? Ciekawi mnie czy było coś co można by porównać z tym co Ludwinia opisuje.
No wiecie co, ja z innej strony. Pościłam kiedyś przez 5 dni tylko na wodzie i sokach, ale to był całkowicie świadomy wybór, miałam wtedy nad sobą opiekę i wyraźny zamiar. I faktycznie coś się działo, ale to były intensywne, wyraźne, „skrystalizowane” stany, nic nie było rozmyte ani chaotyczne jak u Ludwini. To co ona opisuje, ta cienka folia i sygnały jak zły odbiór, to brzmi dla mnie zupełnie inaczej. Jakby jeden to była lampa która świeci mocniej bo ją skupiono, a drugi to przepalony kabel.
Bogusława, to „przepalony kabel” jest bardzo trafne. Dokładnie tak to czułam, nie jak otwarcie, ale jak zakłócenie. Żadnego poczucia że dostęp do czegokolwiek jest łatwiejszy, wręcz przeciwnie, jakby cos co normalnie działa po prostu przestało.
Ojej, a czy to może mieć długofalowe skutki? Znaczy jeśli ktoś przez dłuższy czas chodził niedożywiony, to czy pole energetyczne potem wraca do normy samo jak zacznie jeść regularnie, czy trzeba coś zrobić żeby to „naprawić”? Pytam bo brzmi to trochę niepokojąco
Co to jest „uziemienie” w sensie energetycznym? Słyszałam to słowo już kilka razy w tym wątku ale nie do końca rozumiem
Topielica, mówiąc najprościej, to taki stan kiedy twoja energia jest „zakotwiczona” w ciele i w ziemi, nie lata gdzieś wysoko lub w nieokreślonym miejscu. Ludzie którzy są dobrze uziemieni są stabilni emocjonalnie, trzeźwo patrzą na rzeczy, mają kontakt z ciałem. Jak ktoś jest nieuziemiony, bywa rozbitny, łatwo go wyprowadzić z równowagi, albo żyje trochę jak w innym wymiarze. Jedzenie, zwłaszcza cięższe, korzeniowe warzywa, spacery boso po trawie, to proste sposoby na uziemienie.
Mam w notatkach z jednego warsztatu że istnieje coś takiego jak „pamiec pola” - tzn 😛 pole energetyczne ma pewien wzorzec który stara się utrzymac nawet przy zaburzeniach. Stąd może ta różnica miedzy osobami o ktorej mowila Starlight - jedni mają mocniejszy wzorzec i dluzej się trzymają zanim się posypie. Ale to tylko odsuwa problem w czasie, nie eliminuje go.
„Pamięć pola”, „wzorzec energetyczny”, okej. Slucham tego i myślę sobie - jak to się mierzy? Bo jeśli nie można tego zmierzyć ani w żaden sposób sprawdzić, to może to być po prostu metafora która nam pomaga mówić o czymś co i tak sprowadza się do neurologii i fizjologii. Nie mówię ze to nieprawda, mówię że nie wiem jak to odróżnić od użytecznej historyjki.
