Chciałam zacząć ten temat bo od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie coś, czego nie potrafię do końca nazwać. Pracuję trochę z czakrami, głównie z sercem i gardłem, ale ostatnio coraz mocniej czuję że szosta czakra - to trzecie oko, ajna - ma jakiś swój własny rytm. Jakby oddychała osobno. I zastanawiam się, czy energia w ogóle „wie” czego potrzebuje. Czy ona sama wraca, kiedy coś się wyczyści, czy trzeba ją prowadzić za rękę cały czas? No i skąd w tym w ogóle bierze się coś takiego jak współczucie - bo ajna kojarzy się raczej z intuicja, z widzeniem, a nie z uczuciem. A jednak przy pracy z tą czakrą zdaje mi się, że ona wprost domaga się miękkości. Ktoś to czuł?
O tak, to dokładnie to! Jak zaczęłam ćwiczyć medytacje na ajna to miałam poczucie jakby coś się lekko rozchylało za czołem ale bardzo spokojnie, nie na siłę. I właśnie - to nie był żaden atak energii ani żadne „otwieranie na hurra”. Samo z siebie. Więc chyba jednak energia zna jakiś swój kierunek? Ale mam pytanie, co rozumiesz przez to „współczucie” tutaj - bo czy chodzi ci o empatię w sensie odczuwania innych, czy coś bardziej... wewnętrznego?
Przepraszam że się wtrącę bo jestem dosyc nowa w temacie czakr ale zawsze myślałam ze szósta czakra to jest bardziej ta „zimna”, analityczna, od widzenia prawdy a nie od uczuć. Serce to robi czwarta, nie? Trochę się gubię. Czy mozna mi wytłumaczyć dlaczego ajna miałaby mieć coś wspólnego ze współczuciem?
Hm, ciekawe podejście ale trochę mi to brzmi jak mieszanie wszystkiego do kupy. czakry maja przypisane konkretne funkcje i lokalizacje, szósta to szósta a czwarta to czwarta. Skąd ten wniosek że ajna blokuje się bez współczucia? Masz na to coś więcej poza własnym odczuciem? Bo odczucie to subiektywna sprawa i każdy może sobie coś inaczej „poczuć” :P. sorry ale tak to widze
No ale właśnie, czy to nie jest troochę filozoficzne pytanie w tytule? Tzn. czy energia „wie” cokolwiek - to brzmi jak pytanie o to czy energia ma jakąś inteligencje albo świadomość. bo jak ma, to jedno. Jak nie ma, to jest tylko sposóbm i wtedy to my musimy wnosić to wspolczucie z zewnątrz. To byłoby spore rozróżnienie dla calej tej dyskusji.
Zapisałam sobie to pytanie Jasia bo wydaje mi się kluczowe. W moich notatkach mam porównane dwa podejścia - jedno mówi że energia jest neutralna jak woda, bierze kształt naczynia, drugie że ma własną inteligencję i dąży do równowagi. Przy pracy z ajna widziałam u siebie przypadki obydwu sytuacji, ale nie umiałam wtedy tego rozróżnić. Teraz siedzi mi to w głowie, czy „naturalne odrodzenie się pola” o którym mowa w tytule wątku to wlasnie ten moment, kiedy energia idzie swoim torem - bez naszego sterowania?
Mam takie doświadczenie że kiedy za bardzo chciałam „otworzyć” trzecie oko na siłę, różnymi technikami, to efekt był odwrotny - dostawałam bóle głowy i jakieś nieprzyjemne napiecie za czołem. A jak siedziałam spokojnie i po prostu... nie przeszkadzałam sobie - to coś delikatnie samo drżało. Więc może ta inteligencja energii to wlaśnie jej naturalny kierunek ku równowadze? I my po prostu musimy nie blokować?
ojejku, bole głowy przy „otwieraniu trzeciego oka” to w 9 na 10 przypadków zwykłe napięcie mięśni czoła i skroni od koncentracji. Nie energia, nie blokada - fizjologia. Nie mówię że praca z czakrami to bzdura, ale trochę ostrożniej z interpretacją symptomow fizycznych jako sygnałów energetycznych
O matko, właśnie tego szukałam! Zawsze myślałam że medytacja to trzeba coś robić, jakoś aktywnie pracować, a tutaj mówicie o odpuszczeniu. Czy to znaczy że można w ogóle nie używać żadnych technik i po prostu siedzieć? I to wystarczy dla tej czakry?
Łamię sobie głowę nad jedną rzeczą - jeśli szosta czakra naprawdę otwiera się „miękko” tylko wtedy kiedy jest współczucie albo niestawianie oporu, to czy to nie znaczy że w sumie każde prawdziwe jasnowidztwo czy intuicja musi być zakorzeniona w czymś sercowym? Tzn. że nie ma zimnej, analitycznej jasności bez tej miękkiej bazy? To by trochę wywracało do góry nogami takie popularne podejście że trzecie oko to czysta, chłodna percepcja
No i właśnie to pytanie mi się kręci w głowie - jak jasnowidztwo ma być zakorzenione w sercu, to co z tymi wszystkimi przypadkami kiedy ktoś ma bardzo silną intuicje ale jest zimny emocjonalnie? Znam takich ludzi. coś tu nie gra z tą teorią.
No właśnie, w końcu ktoś to powiedział. Nie każda tradycja łączy ajna z anahatą w taki ścisły sposób jak tutaj przyjęliście za pewnik. W jodze klasycznej to są oddzielne centra z oddzielnymi funkcjami. Skąd to założenie że jedno blokuje drugie?
Tzn. pole się „broni”? Rozumiem to metaforycznie tak? Bo dosłownie brzmi to jakby energia miala jakiś instynkt samozachowawczy 😀
W moich notatkach mam zapisane pewne spostrzeżenie z jednej z praktyk - że kiedy wchodziłam w przestrzeń ajny z nastawieniem obserwatora naukowego, wszystko było suche i płaskie. A kiedy przychodziłam do tej samej przestrzeni po prostu z otwartością, jakby z pytaniem dziecka - coś się zmieniało w jakości tego co odbierałam. Trudno to opisać inaczej.
Ojej, to jest dla mnie odkrycie! Zawsze starałam się bardzo „chcieć” podczas medytacji bo myślałam że bez intencji nic się nie zadzieje. A tutaj mówicie że za dużo intencji przeszkadza? To chyba dlatego przez długi czas nic u mnie nie szło, za bardzo się starałam! xD
To jest jeden z tych paradoksów które się pojawiają przy głębszej pracy - im bardziej starasz się nie starać, tym bardziej się starasz. Z czasem to jakos siada samo. Niewiem jak to lepiej wytłumaczyć. 😀
No ale ile czasu to zajmuje, bo czytam ten wątek i rozumiem o czym mówicie ale jak siedzę do medytacji to po 10 minutach myślę o obiedzie. Czy to znaczy ze moja szósta czakra jest kompletnie zablokowana czy to jest normalne na poczatku?
ok, to jest uczciwe rozróżnienie i chyba tu leżał korzen całego nieporozumienia. ale to właśnie powinno być powiedziane wcześniej wprost, bo rozmawialiśmy jakby o jednej rzeczy a każdy miał co innego na myśli.
I to jest właśnie ta pułapka w rozmowach o czakrach w ogóle - każdy ma inny kontekst, inne tradycje, inne cele i gadamy obok siebie przez pół wątku. Żeby wrócić do tytułu, bo naprawdę uciekliśmy: czy energia ma coś w rodzaju współczucia jako wbudowanej właściwości, czy to my projektujemy na nią to co sami czujemy podczas pracy? 🙂
To pytanie wraca i dobrze. Mam w notatkach obserwację z kilku różnych sesji - że kiedy coś w polu „się otwiera”, to zawsze towarzyszy temu jakieś zmiękczenie. Nie wiem czy to jest własność energii czy własność mnie w tym momencie. Naprawdę nie wiem. I nie udaję że wiem
Ale czy to jest problem? Bo wydaje mi się że część z was chce rozstrzygnąć pytanie filozoficzne, a większość tu jest żeby coś z tym zrobić praktycznie. Czy wiedzieć skąd pochodzi „ciepło w polu” to warunek żeby z tym pracować?
Hmm ale jak rozpoznać że to już ten moment? Że pole „przejęło” i można odpuścić? Bo się boję że będę odpuszczać za wcześnie i to po prostu będzie lenistwo a nie odrodzenie 🙂
no a co jesli naprawde nigdy nie ma zadnego „lekkiego” - tzn. siedzę, skupiam sie, raz czulem cos cieplego w okolicach glowy ale to moglo byc bo bylo goraco w pokoju. jak odroznić cos prawdziwego od wyobrazni?
To jest klasyczne pytanie dla każdego na początku drogi i nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale mogę powiedzieć jak ja do tego podeszłam. Zaczęłam prowadzić krótkie notatki po każdej medytacji, nie opisy doznań, tylko ocenę stanu - świeży, zmęczony, rozproszony. I po czasie zaczęły się wzorce. Pewne typy doznań powtarzały się tylko przy określonym stanie wejściowym. To nie dowód ale to już coś więcej niż jedna ciepła głowa.
Wracam do wątku ajny bo mnie dalej nurtuje jedna rzecz. Mówiliście o jakości uwagi, o tym że obserwator bez serca widzi plasko. Ale czy nie jest tak że wlasnie czysta, chłodna obserwacja jest dokładniejsza? Bo jak do tego dokładam współczucie to dokładam też subiektywność. Nie wiem, może cel ma znaczenie
To jest ciekawe rozróżnienie, widzenie kontra działanie. W moich notatkach mam jedną sesję gdzie byłam w stanie bardzo wyciszonej, prawie zdystansowanej obserwacji i rzeczywiście widziałam więcej szczegółów. Ale kiedy przyszło do pracy z tym co zobaczyłam, musialam cos zmienic w sobie żeby w ogóle chcieć to dotknąć. Jakby sama percepcja nie ciągnęła do działania.
Mam jedno pytanie do całej tej dyskusji o ajnie i chłodnej obserwacji. Czy jest ktoś tutaj, kto naprawdę twierdzi że da się pracować z polem bez żadnego zaangazowania? Bo mi się wydaje że to jest bardziej ideał niż praktyka. Nawet jak staram się być „zimna” to coś we mnie reaguje na to co widzę.
