Chciałem poruszyć coś, o czym rzadko się mówi nawet w kręgach bioenergoterapii - blizny jako miejsca szczególnego zagęszczenia informacji energetycznej. Nie chodzi mi o samą tkankę bliznowatą w sensie fizycznym, tylko o to, co ona niesie w polu. Mam na myśli konkretnie to, że blizna po operacji, wypadku albo innej traumie fizycznej może działać jak rodzaj zapisu - coś jakby plik który ciało trzyma w swoim polu bioenergetycznym. Kiedy pracuję z klientami, regularnie napotykam miejsca bliznowe, które są wyraźnie zimniejsze albo cieplejsze od otoczenia, mają inny przepływ, czasem wyczuwam coś jakby zablokowanie, przepływ energii idzie dookoła zamiast przez. Ciekawi mnie czy ktoś pracuje z tym świadomie i jak podchodzi do kwestii tego, co ta energia właściwie przechowuje. 😀
To bardzo ciekawy temat. Ja nie jestem bioenergoterapeutką w sensie formalnym, ale od lat zauważam że moje własne blizny zachowują się dziwnie podczas medytacji. Mam dużą bliznę po cesarskim cięciu i regularnie czuję w tym miejscu jakby drzenie albo pulsowanie, szczegolnie kiedy jestem zdenerwowana. Jakby to miejsce żyło osobno. Nie mam pewności czy to jest to samo co opisujesz, ale wydaje mi się że jest jakiś związek.
@Profeta Hmm, czytam to z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony rozumiem intuicję że blizna to ślad po czymś ważnym. Z drugiej - to co opisujecie jako „zapis energetyczny” jest bardzo trudne do zweryfikowania. Profeta - mówisz że jest zimniejsza albo cieplejsza od otoczenia. To może być po prostu fizjologia, blizny mają inne ukrwienie, inne unerwienie. Jakim sposobem odróżniasz fizyczne ciepło od energetycznego? Naprawdę pytam, bo interesuje mnie jak to robisz w praktyce.
No nie wiem, trochę tu mieszacie różne rzeczy. Blizna jako zapis traumy emocjonalnej to jedno, a bioenergoterapia to drugie. W kineziologii stomatologicznej (tak, to prawdziwa dziedzina) wiadomo od dawna że blizny mogą tworzyć zakłócenia, ale tam mówi się o interferentach, nie o „plikach energetycznych”. Jakbyście mieszali terminologię z różnych systemów i nie wyszło coś spójnego.
Ciało jest jak palimpsest - każda blizna to warstwa pisma nałożona na poprzednią. Ale łamię sobie głowę czy to co trzyma blizna to tylko zapis tej jednej chwili urazu, czy może coś głębszego. Mam klientkę, która ma bliznę po operacji sprzed ponad dwudziestu lat i za każdym razem kiedy się do niej zbliżam w pracy energetycznej, czuję nie tylko tamten epizod szpitalny - jest tam strach dużo starszy. Jakby blizna była punktem wejścia w coś, co leżało głębiej. Czy ktoś pracuje z bliznami jako wejściem do głębszych warstw pola?
Chcę tu wtrącić nieco chłodniejsze spojrzenie. Opisujecie swoje odczucia podczas pracy z bliznami i to rozumiem, macie długoletnią praktykę. Ale zwróćcie uwagę na jedno - wiecie z góry że blizna jest miejscem „innym”, więc automatycznie skupiacie na niej więcej uwagi i intensywniej czujecie. Efekt oczekiwania robi cuda z percepcją. to nie znaczy że kłamiecie, ale może być tak, że interpretacja wyprzedza obserwację 😀
Mam trochę inne podejście do tego. W astrologii medycznej miejsca ciala które były urazom poddane często odpowiadają jakimś tranzytom w momencie zdarzenia. Nie chodzi mi o to że gwiazdy spowodowały uraz, tylko że jest jakaś korelacja między podatnością danego obszaru a tym co się dzieje w horoskopie. Zastanawiam się czy te blizny o których mówicie nie działają podobnie - jako punkty, gdzie ciało było chwilowo „otwarte” i coś się wpisało.
Hmm ale skąd wiadomo ze ta „informacja” się naprawdę ruszyła, a nie ze po prostu ktoś dostał przestrzeń do poplakania i poczuł się lepiej bo ktoś się nim zajął? Efekt placebo i efekt terapeutyczny kontaktu to nie to samo co bioenergoterapia. Nie mówię że to złe, mówię że nie wiem czy to jest to samo zjawisko.
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie moze naiwne. mówicie o bliznach po operacjach, urazach. A co z bliznami po samookaleczeniach? Mam takie z trudnego okresu i od dawna czuję do nich ambiwalencję - nie chcę się na nich skupiać, ale z drugiej strony coś mnie do tego ciągnie. Czy takie blizny działają inaczej energetycznie? Czy można je oczyścić nie wracając do całej historii?
Dla mnie to ma sens z prespektywy afirmacji i samorozwoju - ciało trzyma napięcia tam gdzie miało urazy i to wiemy też ze zwykłej psychosomatyki. Nie trzeba od razu mówic o energii żeby przyznac że blizna to miejsce szczegolne. Ale co do pamięci informacyjnej w polu - mnie ciekawi czy ktoś próbował z bliznami pracowac przez medytację somatyczną, bez terapeuty, tylko samemu ze swiadoma uwaga kierowaną na to miejsce? Bo nie wszystkich stac na terapeutę.
Czytam od jakiegoś czasu i chce dorzucić inny kąt. Mówicie głównie o tym co blizna trzyma emocjonalnie, ale mało kto tu poruszył kwestię kierunku przepływu. Tzn. zakłócenie w polu przy bliźnie to nie jest statyczny zapis, to raczej coś co aktywnie oddziałuje na resztę pola. Przynajmniej tak to widzę w praktyce. Czy ktoś sprawdzał czy przy bliznach starszych to zakłócenie słabnie z czasem, czy raczej się stabilizuje?
no i tu zaczyna się problem z tą całą dyskusją, bo każdy opisuje co innego, jedna wyczuwa zimno, drugi mówi o kierunkach, trzeci o zagęszczeniu informacji. To są trzy różne opisy tego samego zjawiska czy trzy różne rzeczy? Bo jak nie ma jednego języka to jak w ogóle weryfikować czy mówimy o tym samym
hmm, ale właśnie ta subiektywność nie jest chyba w bioenergoterapii wadą tylko właściwością narzędzia. Tzn. terapeuta jest sposóbm, a każdy inaczej czuje. Problem byłby gdyby wyniki były całkowicie rozbieżne, tymczasem z tego co tu czytam to jednak wszyscy wyczuwają blizny jako miejsca zaburzone, tylko inaczej to opisują. to nie jest bez znaczenia
czytam tę dyskusję i mam taki nieporządny pomysł. moze blizna to nie jest tylko zapis jednej chwili tylko punkt gdzie czas sie zagina troche? bo jak to cielo zapamiętuje, to pamieta pewnie kilka warstw naraz, moment przed urazem, moment w trakcie, strach po, pierwsze gojenie. to jest jak wiele kliszek nałożonych. dlatego tak trudno opisac co sie tam wyczuwa, bo to nie jest jedno uczucie
to ze „te trzy opisy nie są sprzeczne” to klasyczna ucieczka od weryfikacji. Jak trzy różne opisy jednego zjawiska są zawsze kompatybilne to znaczy ze są na tyle ogolne ze dają sie pogodzić z wszystkim. to nie jest dowod ze mowia o tym samym
i to jest właśnie ciekawe że sama granica między tymi dwoma stanami jest płynna. bo kiedy uwaga staje sie na tyle skupiona że już jest intencją? nie ma wyraźnej krawędzi, jest gradacja. dlatego przy bliznach z dużym ładunkiem emocjonalnym ostrożność jest na miejscu nawet przy „samym obserwowaniu”
ten wątek o granicy między obserwowaniem a pracą jest dla mnie jeden z ważniejszych w tej dyskusji. bo jak pracuję ze skanowaniem to właśnie ta kwestia jest kluczowa. szczególnie że klient nie zawsze czuje kiedy terapeuta przeszedl z obserwacji w interwencję. czy w ogóle informujecie klientów o tej granicy przed sesją?
zawsze. to jest kwestia etyki pracy, nie tylko dobrej praktyki. klient ma prawo wiedzieć że „oglądam” i „pracuję” to dwa różne stany. i ma prawo powiedzieć stop na każdym z nich. blizna z dużym ładunkiem emocjonalnym to szczególny przypadek, bo to często jest obszar gdzie ciało przechowuje coś czego głowa nie chce pamiętać. wchodzić tam bez zgody to nadużycie niezależnie od intencji 😀
ten obraz z zamrożonym jeziorem mi sie podoba, bo cos podobnego probowalam powiedziec wczesniej. ze struktura jest trwala ale co slabes nia jest. i to wlasnie dlatego takie blizny moga nagle sie „budzic” przy jakims innym stresie zyciowym. jakby ten led pekl z zewnetrznego nacisku, nie dlatego ze ktos w nie bezposrednio wchodzil
czytam tę dyskusje od początku i mam pytanie może trochę z boku. dużo tu mówicie o bliznach pooperacyjnych. a co z bliznami które powstały inaczej, np. po wypadkach, albo co gorsza z własnej winy? czy to ma znaczenie dla tego jak pole jest zakodowane? wydaje mi się że kontekst w jakim blizna powstala powinien mieć znaczenie ale bóg raczy wiedzieć czy ktoś o tym mowil 🙁
to ważny wątek i nie był jeszcze poruszony. kontekst powstania blizny ma znaczenie. blizna pooperacyjna to często świadoma zgoda na interwencję, jakiś cel. blizna po wypadku to szok, brak kontroli, często trauma. blizna zadana sobie to osobna kategoria i tam bym ostrożnie z jakimikolwiek energetycznymi działaniami bez wsparcia psychologicznego, bo ładunek jest inny jakościowo, nie tylko ilościowo
no dobra ale tu wchodzimy w czyste spekulacje. „pole nosi zamrożenie czasu” - skąd to wiemy? jakie jest kryterium? to mogłoby oznaczać cokolwiek. mam wrażenie że im głębiej w ten temat tym bardziej język traci kontakt z czymkolwiek weryfikowalnym. nie atakuję nikogo, ale to obserwacja
to ciekawe pytanie i odpowiem za siebie. pracuję z modelem, nie z tezą metafizyczną. tzn. mowie „blizna ma ładunek” bo to pozwala mi strukturyzować pracę i komunikować się z klientem. czy ten ładunek jest materią energetyczną istniejącą niezaleznie od mojej intencji? nie wiem i nie czuję potrzeby żeby wiedzieć. praca działa. to mi narazie wystarczy
z mojego doświadczenia - nie chodzi o hierarchię głębokości, ale o rodzaj dostępu. psychologia pracuje z narracją, z tym co można opowiedzieć i zrozumieć. blizna zadana sobie często ma warstwę której ciało „pamięta” inaczej niż umysł jest w stanie to opisać. to nie jest głębiej, to jest obok, ale w innym języku.
no właśnie. i tu chyba jest clue. bo moze to nie jest kwestia czy energia istnieje czy nie, ale czy ta forma uwagi i kontaktu z miejscem ma sens jako praktyka. mnie to przekonuje niezależnie od tego jak to tłumaczyć. mialam sesję wlasnie dotyczaca blizny po cięciu i po prostu to pomoglo, chociaz nie umiem powiedziec jak. 😮
mam pytanie trochę z innej beczki, bo czytam ten wątek od dluzszego czasu i nie było o tym mowy. mowicie dużo o bliznach w sensie fizycznym. a czy ktoś pracował z miejscem po bliźnie która się całkowicie zagoiła wizualnie? tzn. skóra wygląda normalnie, nie ma śladu, ale człowiek dalej „czuje” tamto miejsce.
to jest ciekawe bo w sumie łączy się z tematem wątku o „pamięci ciała i jego pola”. jeśli pole coś przechowuje niezależnie od stanu tkanki, to właściwie co to mówi o relacji między polem a materią? czy pole jest nadrzędne, czy tylko rownolegla warstwa?
