Forum

Asystent AI
Energia w drażliwoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w drażliwości - kiedy pole jest napięte

Strona 1 / 2

Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Chciałem poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost w bioenergoterapii - mianowicie kwestię drażliwości. Nie chodzi mi o drażliwość klienta, tylko o stan pola samego terapeuty. Bo pracuję z ludźmi od kilku lat i zauważam wyraźnie: kiedy jestem wewnetrznie spięty, coś mi nie gra w głowie albo mam nierozwiązany konflikt - to praca z energią wychodzi inaczej. Jakby pole było naelektryzowane, napięte. I tu pojawia się pytanie etyczne, które mnie samego trochę gryzie - czy w takim stanie w ogóle wolno brać klienta? Czy napięcie terapeuty może wejść w pole klienta? I z drugiej strony - gdzie jest granica między „zadbaj o siebie przed sesją” a zwykłym wymówką żeby nie pracować? Bo widziałem już ludzi, którzy z tego robią tarczę przed każdą trudniejszą sesją.


Odpowiedz
80 odpowiedzi
Wpisy: 119
(@iwonka96)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie to jest temat rzeka. Ja zawsze przed sesją robię uziemienie, to oczywistość. Ale żebyś powiedział czy to wystarczy? Bo odnoszę wrażenie, że można zrobić uziemienie mechanicznie, jak automat, i to nic nie zmienia. Napięcie zostaje. Naprawdę dobra higiena pracy z energią to nie jest „zrób pięć oddechów przed wejściem do gabinetu”, to jest codzienna praca nad sobą. Ale czy to oznacza, że terapeuta musi być zawsze w idealnym stanie? No to nigdy nie będzie pracował.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Iwonka96 Mam trochę inne zdanie niż Iwonka. To znaczy zgadzam się z uziemieniem, ale bardziej interesuje mnie właśnie ta kwestia, którą Znachorz poruszył - przenoszenie stanu terapeuty. Bo jeśli pole jest napięte, to nie jest tak, że nic się nie dzieje. Klient to czuje, nawet jeśli nic nie powie. Miałam takie sesje, gdzie wiedziałam że coś jest nie tak, bo klient robił się niespokojny bez wyraźnego powodu. I dopiero po sesji uświadomiłam sobie, że byłam tego dnia „na nerwach” przez coś prywatnego. Więc pytanie jest dla mnie poważne etycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

To mnie ciekawi - jak rozpoznać tę granicę? Bo drażliwość drażliwości nierówna. Raz to jest zwykłe zmęczenie, raz coś głębszego. Prowadzę notatki po sesjach od dawna i widzę, że moje „napięte” dni nie zawsze przekładają się na gorszy kontakt z klientem. Czasem wręcz odwrotnie, jakby mobilizacja. Ale są dni, kiedy czuję, że naprawdę nie powinienam brać sesji i wtedy nie biorę. Tylko skąd ta intuicja? Jak wy ją rozwijaliście?


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Powiem szczerze, trochę sceptycznie podchodzę do całego wątku z „przenoszeniem napięcia przez pole”. Nie dlatego, żebym odrzucał samą bioenergoterapię ale to brzmi jak cos, co bardzo łatwo wytłumaczyć konwencjonalnie - niewerbalny przekaz, mowa ciała, ton głosu. Zdenerwowany terapeuta robi coś inaczej gestem, spojrzeniem, oddechem i klient to rejestruje. To nie wymaga żadnego „pola”. Czy ktos z was rozróżnia te dwie rzeczy? Tzn. mówicie o energii czy o zwykłej psychologii?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Halny77 Rozumiem ten argument i nie odrzucam go, naprawdę. Ale moim zdaniem to nie jest albo-albo. Nawet jesli przyjmiesz tylko psychologię, to i tak mamy problem etyczny - bo zdenerwowany terapeuta, cokolwiek jest przyczyną, robi klientowi mniej dobrego. Mnie interesuje właśnie ta odpowiedzialność za stan własny jako warunek pracy. I tu wchodzi ciekawa kwestia nadużyć - bo znam przypadki, gdzie terapeuta był wyraźnie w złym stanie, brał klientów, brał pieniądze, a potem mówił „to twoja własna energia tak reaguje”. Takie zbywanie. To jest dla mnie nadużycie, niezależnie od tego czy wierzysz w pole czy nie. :/


Odpowiedz
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 340

@Znachorz.1 no własnie to nadużycie opisane przez Znachorza to chyba najwszechstronniejszy problem bo ile razy słyszałem „to twoja blokada” jak coś poszło nie tak. łatwy wyjazd z odpowiedzialnosci. trudno sprawdzic, trudno obalić. klient wychodzi z poczuciem ze to on zawiódł a nie terapeuta. to jest na poziomie manipulacji już moim zdaniem


Odpowiedz
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Znachorz.1 ojej... przestałam po szóstej sesji, bo poczułam że to nie jest mój kierunek. Nie zarzucam jej złej woli, ale wlasnie - nigdy nie wiem. Może to byłam ja, może ona, może oba naraz. I to jest frustrujace, bo w tej pracy nie ma narzędzi do weryfikacji. Hmm, właściwie czy są? Znachorz, Jarzebinka - macie jakiś sposób żeby po sesji ocenić, że coś poszło nie tak z waszej strony?


Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Szarotka92 Mam. Przede wszystkim obserwuję własny stan po sesji, nie tylko przed. Jeśli jestem po sesji wyraźnie bardziej zmęczony niż zwykle, bardziej niż powinien dawać sam wysiłek pracy, albo mam jakiś dziwny niepokój, to dla mnie znak, że coś się nie domknęło. Albo że wziąłem za dużo na siebie, albo że byłem w złym stanie wchodząc. To jest właśnie ta drażliwość, o której pisałem na początku - jej symptom często wychodzi po, nie przed.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale chwileczkę, nie mieszajmy wszystkiego. To że zdarza się jakiś manipulant to nie znaczy że każdy terapeuta, który mówi o energii klienta, kłamie. Ja akurat uważam, że klient naprawdę może blokować - to jest udokumentowane w wielu tradycjach. Problem jest kiedy terapeuta ZAWSZE zrzuca odpowiedzialność na klienta, bo wtedy faktycznie coś śmierdzi. moze sie myle, tylko mnie to nie przekonuje.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 340

@Baska_T ok racja, zgadzam sie ze to jest kwestia proporcji. ale skad klient ma wiedzieć co jest co? szczegolnie jesli jest nowy, zagubiony, szuka pomocy. jest w bardzo podatnej pozycji. i to mnie właśnie niepokoi w tym temacie - asymetria


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Radek65 celnie to ujął. Ta asymetria jest kluczowa i myślę że właśnie ona powinna być punktem wyjścia do rozmowy o etyce w tym zawodzie - bo to nie jest zawód regulowany, nie ma egzaminu, nie ma nadzoru. Każdy może się nazwać bioenergoterapeuta. I klient, ktury przychodzi po raz pierwszy, po prostu nie wie czy ma do czynienia z kimś odpowiedzialnym czy nie. jak wy byście radzili nowej osobie, żeby sprawdziła terapeutę zanim zacznie?


Odpowiedz
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Jarzebinka kurcze, dobra, jestem sceptyczna do bioenergoterapii ogólnie, ale to pytanie Jarzebinki jest bardzo sensowne. Bo problem wydaje mi się szerszy niż tylko stan terapeuty - to jest kwestia weryfikacji w ogóle. I tu mam takie pytanie do zaawansowanych: czy istnieje jakiś sposób sprawdzenia terapeuty inny niż polecenie od kogoś znajomego? Bo kursy i certyfikaty to papier.


Odpowiedz
(@iwonka96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Fluorytka59 Szczerze? Polecenie od znajomego to wciąż najlepsza metoda. Certyfikaty są różnej wartości, to prawda. Ale można też zobaczyc jak terapeuta rozmawia, czy pyta o stan klienta, czy daje czas na feedback, czy nie obiecuje cudów. To daje dużo informacji. Terapeuta, ktury mówi „po jednej sesji zmienisz życie” to już jest sygnał ostrzegawczy dla mnie niezależnie od tego ile ma dyplomow. 😉


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Radek65 hej, śledzę ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku - czy mówicie tylko o terapeutach zawodowych, czy też o osobach, ktore robią to amatorsko, dla bliskich? Bo znam sporo ludzi, którzy leczą energią rodzinę, znajomych, i nikt ich nie pyta czy są w odpowiednim stanie. Tam ta asymetria, o której pisał Radek, jeszcze mocniej działa, bo jest nałożona na relację rodzinną.


Odpowiedz
(@oraklia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 89

@Piolun no nie dobra kwestia Piolun. Sama miałam sytuację gdzie bliska osoba chciała mi „zrobić uzdrawianie” kiedy byłam chora i czułam opór, ale nie powiedziałam nic bo nie chciałam jej urazić. I to chyba jest ten problem z nieformalnymi terapeutami - trudniej powiedzieć nie, trudniej ocenić, trudniej zarzucić nadużycie.


Odpowiedz
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Oraklia yhm, ojej właśnie to mnie uderzyło, co Oraklia napisała. Nigdy tak nie myslalam o tym że w relacji rodzinnej to jest jeszcze trudniejsze. Czy ktoś wie moze, jak etycznie postawić granicę wobec bliskiej osoby, która chce nam pomagać energetycznie, a my czujemy że nie jesteśmy na to gotowi? To brzmi głupio ale naprawde nie wiem jak to zrobić bez dramatu.


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Wrzosowa To jest bardzo realne pytanie Wrzosowa i nie brzmi głupio. Powiem tak - moim zdaniem prawdziwe uzdrawianie zaczyna się od zgody. Nie powierzchownej „okej, rób”, tylko realnej chęci przyjęcia. i dobry terapeuta, nawet nieformaly, powinien to rozpoznać. Jeśli ktoś bliski wywiera presję zebys przyjęła sesję, to już jest problem niezależnie od intencji. Granica powinna być po prostu „teraz nie, może innym razem” i to powinno wystarczyć. Jeśli nie wystarcza, to mamy sygnał. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

no nie słuchajcie, ja bym jeszcze wróciła do tego napięcia, bo mam swoje doświadczenie. Miałam kiedyś serię sesji u jednej pani, bardzo chwalonej, i przez pierwsze trzy czułam się coraz gorzej po każdej. Nie wyraźnie gorzej, bardziej tak, jakby ktoś mi rozgrzebał coś i zostawił. Otworzone, ale nie zamknięte. I jak w końcu o tym powiedziałam, to ona właśnie powiedziała, że to moje blokady wychodzą. Może tak było. Ale może też nie miała czasu albo energii żeby zakończyć sesję porządnie. Do tej pory nie wiem. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Szarotka92 To co opisujesz, to klasyczny problem niedokończonej sesji i rzeczywiscie można to czytać dwojako. ale mnie interesuje co się stało dalej - czy poczułaś się lepiej po kolejnych sesjach czy przestałaś chodzić? Bo jeśli wzorzec się powtarzał, to dla mnie byłby sygnał że coś jest nie tak w pracy tej terapeutki, nieważne jak to tłumaczyła. sorry ale tak to widze


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Okej, to jest dla mnie ciekawe bo to brzmi już bardziej jak coś sprawdzalnego. Zmęczenie po sesji, niepokoj - to są konkretne stany. Pytanie tylko, czy to jest sygnał z „pola energetycznego” czy zwykłe wypalenie i przeciążenie psychiczne? Bo terapeuta, który bierze zbyt wiele trudnych sesji bez przerwy, też będzie zmęczony - i niekoniecznie dlatego, że przekroczył jakąś energetyczną granicę.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

czytam, czytam ten wątek i muszę powiedzieć, że ta sprawa ze zgodą to jest coś, przy czym można by siedzieć godzinami. Bo widzę tu pewien paradoks - z jednej strony mówimy, że klient powinien świadomie chcieć przyjąć energię, z drugiej strony większość ludzi idzie do terapeuty właśnie dlatego, że jest zagubiona i tak naprawdę nie wie czego chce ani co czuje. No to jaka to jest zgoda? Formalna, tak jak przy podpisie pod umową? Bo to trochę za mało jak na pracę, która ma dotykać czegoś głębszego. 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Marchewka94 właśnie trafiłaś w sedno tego co mnie od początku gryzie w tym temacie. To pytanie o zgodę wisi w powietrzu i nikt do końca nie odpowiedział - co to znaczy „realna zgoda” w kontekście kogoś, kto jest w kryzysie? Bo jeśli ktoś jest naprawdę źle, to czy w ogóle jest w stanie dać tę prawdziwą świadomą zgodę?


Odpowiedz
Wpisy: 332
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Zgoda to nie jest jednorazowy akt, to proces. I dobry terapeuta sprawdza ją co jakiś czas, nie tylko na wejściu. Ale rozumiem ten problem, bo w praktyce to bardzo rzadko tak wygląda. Najczęściej jest jedno „tak” na początku i potem już wszystko idzie automatem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Jarzebinka ok ale jak ta „zgoda w procesie” ma wyglądać praktycznie? Bo rozumiem w terapii psychologicznej, tam można zapytać wprost jak się czujesz, co chcesz, zatrzymać się w połowie. A w sesji energetycznej, kiedy klient leży i ma oczy zamknięte, to co, co chwilę go budzisz i pytasz „a moze chcesz kontynuowac”? Serio pytam bo to musi wyglądać jakos konkretnie.


Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Halny77 Tak, pytam. Nie dosłownie „budzę”, ale daję sygnały, sprawdzam oddech, czasem po prostu przykucam i cicho pytam jak to czujesz. Klienci to doceniają, a nie przeszkadza im. Sesja energetyczna to nie jest sen - człowiek jest w kontakcie, tylko w innym stanie uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

kurcze, sorry że się wtrącam z boku, ale mam pytanie do terapeutów tutaj, bo sama zaczynam się uczyć pracy z energią i to mnie bardzo nurtuje. czy kiedykolwiek zdarzyło się wam odmowic sesji komuś, kto o nią prosił? Na przykład wlaśnie dlatego, że czuliście że wasz stan nie jest dobry? I jak to w ogole wyglądało, bo się zastanawiam jak to powiedzieć klientowi żeby nie poczuł się odrzucony.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@iwonka96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Sliwowa81 Tak, zdarzyło mi się i nie raz. Przekładałam sesję albo prosiłam o krótkie przerwy między nimi, kiedy czułam że jestem za bardzo w swoich sprawach. Klientowi mówię po prostu że nie jestem dzisiaj w najlepszej formie i że wole żebyśmy spotkały się kiedy mogę dać z siebie sto procent. Większość osób to rozumie. Ci co nie rozumieją, to są sygnał że relacja terapeutyczna jest gdzies nie tam. 😉


Odpowiedz
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Iwonka96 Ciekawe co mówisz, bo to właśnie czegoś takiego mi brakowało u tej pani o której pisałam. Nigdy nie powiedziała mi „wiesz co, dzisiaj może nie ta pora” albo „porozmawiajmy najpierw jak się czujesz przed seansem”. Zawsze był harmonogram, godzina, kładź się. I może to był jej styl pracy, może po prostu tak robi, ale właśnie - tego komfortu sprawdzenia nie było. Teraz się zastanawiam czy to był sygnał, który przegapiłam.


Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Szarotka92 to co opisujesz to jest ta automatycznosc, o której mówiła Jarzebinka. Jak sesja staje się procedurą, to gdzies po drodze gubi się kontakt. a bez kontaktu nie wiem jak w ogóle mamy mówić o pracy z polem energetycznym bo to przecież zakłada pewne wzajemne otwarcie, nie jednostronne działanie.


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Szarotka92 to prawda, ale chcę dodac jedną rzecz bo mam wrażenie że rozmawiamy o patologiach jakby były normą. większość terapeutów których znam jednak pilnuje swoich granic, konsultuje się ze znajomymi po fachu, prosi o feedback. to może nie jest sformalizowane, ale nie jest też pustką. problem w tym że ci nieuczciwi albo nieświadomi są głośniejsi, bo po nich zostają historię takie jak Szarotki.


Odpowiedz
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Jarzebinka eh rozumiem co mówisz i nie chcę żeby moja historia służyła do malowania wszystkich jednym pędzlem. naprawdę. tylko widzisz, właśnie to jest problem - że jeśli nie ma żadnego zewnętrznego wskaźnika dla klienta, to skąd ma wiedziec do kogo trafi? na te dyplomy patrzę teraz z dużą rezerwą, ale zanim przez to przeszłam, to właśnie dyplom był dla mnie sygnałem że ok, ta osoba wie co robi.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Szarotka92 i tu jest ten strukturalny problem który próbuję pokazać - brak asymetrii informacyjnej na korzyść klienta. w medycynie masz jakiś ciąg weryfikacji, testy, listy poważnych działań niepożądanych. tu klient wchodzi bez żadnego narzędzia do oceny. i nie mówię że każda sesja jest niebezpieczna, mówię że ta bezradnosc klienta jest problemem samym w sobie.


Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Halny77 zgoda, ale mam jedno „ale”. ta asymetria informacyjna dotyczy bardzo wielu usług. fryzjer, coach, nauczyciel prywatny - też nie masz gwarancji jakości przed wejściem. różnica polega na tym że w pracy energetycznej strefa wpływu jest bardziej... intymna? subtelna? trudniej potem powiedzieć „nie spodobała mi się fryzura”, bo oddziaływanie dzieje się na poziomie którego klient nie widzi i nie umie zweryfikować.


Odpowiedz
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Mocarnaa to ciekawe porównanie ale nie do końca je kupuję. bo fryzjer albo coach działają na coś co widzę i oceniam od razu. a tu jest coś takiego, że klientowi można powiedzieć „twoje pole jest oczyszczone” i nie ma żadnego sposobu żeby to sprawdzić. to nie jest ta sama asymetria. 😮


Odpowiedz
(@iwonka96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Fluorytka59 czytam to i mam mieszane uczucia. bo z jednej strony Fluorytka ma rację, że weryfikacja tu jest trudna. ale z drugiej - czy na prawdę w każdej dziedzinie możemy domagać się zewnętrznej weryfikacji? psychoterapia przez lata też była „niesprawdzalna” w sensie twardych wyników, a jednak istniała i pomagała ludziom. pytanie brzmi co jest wystarczającym dowodem dla klienta że mu pomagasz, i kto ma prawo to oceniać. 😉


Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Iwonka96 tylko że psychoterapia przeszła przez ogromny wysiłek badań skuteczności, i wiele metod odpadlo. to co zostało ma za sobą dziesiątki lat testowania. bioenergoterapia tego procesu nie przeszła i aktywnie się mu opiera, bo każda próba pomiaru jest zbywana jako „niezrozumienie natury pracy energetycznej”. to jest ten problem.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

no ale kurde, to tez jest pytanie kto jest odpowiedzialny za ten kontakt. bo jeśli klient jest bierny bo tak go nauczono („połóż się i odbieraj”), a terapeuta działa na autopilocie, to kto ma powiedzieć stop? system sam siebie nie sprawdzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Radek65 właśnie, i tu wracamy do tego braku regulacji o którym była mowa. W zwykłej terapii jest superwizja, jest ktoś kto od zewnątrz patrzy na pracę terapeuty. A tu? Nic. Terapeuta sam ocenia swój stan, sam decyduje kiedy jest gotowy, sam wyznacza granice. To jest trochę jak sędzia we własnej sprawie.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@kalikst-1)
Połączone: 4 lata temu

hej, śledze ten watek od jakiegos czasu i mam moze glupie pytanie ale: czy to napięcie o którym mówicie to jest zawsze takie złe? bo czytałem gdzies ze pewne napiecie w polu moze byc tez sygnałem ze cos ważnego sie dzieje, ze energia „pracuje”. moze ktos mi wyjaśni jak odróżnic to złe napiecie od tego, no, roboczego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Kalikst.1 Niegłupie pytanie i nie głupie wcale. Tak, jest różnica. Napiecie twórcze, kiedy pole jest aktywne i coś procesuje, ma zazwyczaj jakiś rytm, kierunek, jakby puls. A napięcie ze stanu emocjonalnego terapeuty jest bardziej statyczne, „zaciśnięte”. Ale żeby to rozróżnić, to potrzeba dużo własnej obserwacji i uczciwości wobec siebie. I właśnie to jest trudne. 🙂


Odpowiedz
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Jarzebinka to co Jarzebinka napisała o tym rytmie i pulsie, to jakos do mnie trafia. ale mam pytanie - czy to jest coś co terapeuta czuje, klient, czy oboje? bo zastanawiam się czy klient w ogóle ma narzędzia żeby to ocenić od środka, czy jest zdany wyłącznie na to co mu terapeuta powie


Odpowiedz
Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

ojej to oboje mogą czuć, ale w różny sposób i z różną świadomością. I wlasnie dlatego feedback po sesji jest dla mnie tak ważny, bo klient często ma informacje, których ja nie mam. Proszę żeby opisał co czuł, nie co myśli że powinien czuć ale co realnie do niego dotarlo. To daje mi więcej niż jakakolwiek teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zatrzymuję się przy tym wątku z feedbackiem, bo to jest ciekawe, ale i trochę problematyczne. Bo klient, który jest w procesie, może interpretować swoje odczucia przez pryzmat tego co terapeuta mu wcześniej powiedział. Jeśli terapeuta mówi „możesz poczuć ciepło albo mrowienie”, to klient zazwyczaj to znajdzie. To nie jest zarzut pod adresem terapeutów, to jest po prostu jak działa sugestia i oczekiwanie. Jak to weryfikować?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Astaria_59 dokładnie o to mi chodziło wcześniej kiedy pisałem o konwencjonalnych wyjaśnieniach. Sugestia, oczekiwanie, efekt placebo - to są mechanizmy ktore działają bardzo silnie i ktore bardzo trudno oddzielic od „prawdziwego” dzialania energetycznego. Nie mówię że nic się nie dzieje, mówię że nie wiemy co konkretnie.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Halny77 no ale Halny, to można powiedzieć o połowie medycyny konwencjonalnej też. placebo działa i nikt nie mówi że przez to leki są nieskuteczne. jeśli klient po sesji czuje się lepiej, to czy naprawdę musimy rozstrzygać mechanizm żeby to miało wartość?


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Baska_T no i tu mam problem z tym argumentem bo on zamyka drogę do jakiegokolwiek krytycznego myślenia. Jeśli każdy efekt, pozytywny albo negatywny, mozna wytłumaczyć energetycznie, i każda próba weryfikacji jest „niezrozumieniem”, to taka praktyka jest odporna na każdą krytykę. A to jest niepokojące, szczególnie w kontekście tego wątku, czyli etyki i potencjalnych nadużyć.


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Halny77 masz tu rację i nie bójmy się tego powiedzieć wprost. Zamknięty system, który sam siebie tłumaczy i jest odporny na falsyfikację, to jest dokładnie środowisko w którym nadużycia rosną. I znowu wracamy do tego co Jarzebinka i Radek mówili o braku zewnętrznej kontroli. To nie jest atak na całą bioenergoterapię, to jest obserwacja strukturalna.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

dobra, to wracam z kolejnym pytaniem bo ta dyskusja mi daje dużo do myslenia. mówicie o braku regulacji, o tym że terapeuta sam ocenia swój stan - ale kto wogóle powinien tę regulację wprowadzić? jakies stowarzyszenia bioenergoterapeutów istnieją, czy to wszystko jest takie.. no, nieformalne? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Sliwowa81 stowarzyszenia istnieją, owszem, kilka ich jest w Polsce, ale ich certyfikaty nie mają żadnej mocy prawnej. znaczy - możesz się zapisać, zrobić kurs, dostać ładny dyplomik, i to wszystko. nikt ci nie sprawdzi czy faktycznie pracujesz etycznie, czy masz superwizję, czy w ogóle rozumiesz co robisz. to trochę jak ze związkami wyznań - są, ale państwo nie wchodzi im w to jak prowadzą swoją działalność, o ile nie łamią prawa wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

marchewka trafnie, i to jest wlasnie ten problem ze to wszystko jest „dobrowolne”. mozna byc czlonkiem stowarzyszenia i robic cos co inni czlonkowie by potepili, i nikt ci nic nie zrobi bo nie ma procedury. a klient tego nie wie i patrzy na dyplom na scianie


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@kalikst-1)
Połączone: 4 lata temu

hej, moze troche nie na temat, ale jakoś mnie ten watek z „polem napietym” caly czas krecik. mowiliscie wczesniej o tym ze napięcie moze byc twórcze albo blokujące. ale czy to napiecie mozna w ogole poczuć PRZED sesją? tzn zanim się w ogóle połozy? bo mam znajomą co mówi ze zawsze wie wchodzac do gabinetu czy to bedzie dobra sesja, czy nie. sorry ale tak to widze.


Odpowiedz
Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

tak, to jest realne spostrzeżenie. pole jest aktywne przez cały czas, nie tylko podczas sesji. terapeuta uważny może wyczuć coś już w momencie przywitania, w geście, w sposobie wejścia do pomieszczenia. to nie magia, to obserwacja. pytanie tylko czy twoja znajoma to faktycznie czuje, czy dopasowuje interpretację do tego jak poszła sesja po fakcie. to dwie bardzo rozne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@kalikst-1)
Połączone: 4 lata temu

oj, to celne pytanie. nie wiem jak to sprawdzic zeby nie bylo tego „po fakcie”. ona jest przekonana ze czuje. ale jak sie nad tym zastanawiam to wlasciwie nigdy jej nie slyszalem zeby powiedziala ze czula ze bedzie dobrze, a bylo zle. chyba zawsze trafi... moze ona po prostu jest dobra w czytaniu ludzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Kalikst.1 ojej to co napisał Znachorz to jest kluczowe rozróżnienie. „czuję” kontra „czułam i potem sprawdziłam”. to pierwsze jest subiektywne i nieweryfikowalne, to drugie można przynajmniej porównać. dobra obserwacja klienta - postura, oddech, ton głosu - daje na prawdę dużo informacji, i to nie jest żadna mistyka, to uważność. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

a ja mam inne pytanie, trochę od strony klienta - czy klient w ogóle może wejść na sesję i „zepsuć” pracę terapeuty swoim napięciem? tzn. czy to działa w dwie strony? bo z tej rozmowy trochę wychodzi jakby to terapeuta był tym który „nadaje”, a klient tylko odbiera. a co jesli klient przynosi coś bardzo ciężkiego i to wpływa na pole terapeuty?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Wrzosowa dobrze że o tym pytasz, bo to jest moim zdaniem niedopowiedziana część tej etyki. słyszałam od kilku terapeutow że czuli się „wyczerpani” po sesjach z konkretnymi klientami, i że to trwało. to jest sygnal że granica nie była zachowana, tylko nikt tego tak nie nazwie wprost. albo powiedzą że klient był „energochłonny”, jakby to był problem klienta, a nie brak higieny terapeuty.


Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Piolun o, to „energochłonny klient” to jest temat. mam w notatach właśnie taki zapis z warsztatu - że klient z otwartą ranną np. po stracie, może intensywnie angażować pole terapeuty. i prowadząca mówiła żeby „nie brać tego do siebie”. no ale jak? co to praktycznie znaczy? 😉


Odpowiedz
(@iwonka96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Mocarnaa to jest właśnie to co próbuje się uczyć przez lata a nie na jednym warsztacie. techniki są różne, od wizualizacji bariery ochronnej, przez konkretne rytuały zamknięcia sesji, po po prostu fizyczne wyjście z przestrzeni i reset - idź się przejść, zmień buty, weź prysznic. brzmi banalnie, ale ciało bardzo rozumie te sygnały. wybacz, nie zgadzam sie kompletnie...


Odpowiedz
Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

absolutnie działa w dwie strony i każdy terapeuta który to bagatelizuje albo nie wie co robi, albo kłamie. klient przynosi swoje pole i to pole wchodzi w interakcję z polem terapeuty. właśnie dlatego tak ważne jest żeby terapeuta był uziemiony przed sesją i umiał po niej zakończyć kontakt energetyczny, nie nosić klienta ze sobą. to jest jedna z rzeczy których uczę jako pierwszej.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

no ale sluchajcie, to jest troche tak ze bez sformalizowanego sposobu nauczania tych technik, kazdy uczy sie sam albo od jednej osoby i moze miec zupelnie inne „techniki zamkniecia”. i nikt nie wie czy to dziala bo nie ma jak sprawdzic. to jest chyba ta sama petla co z cala reszta w tej dyskusji.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Radek65 właśnie to jest sedno - każdy sobie sam wymyśla technikę zamknięcia i nikt tego nie weryfikuje. i tu mam pytanie do doświadczonych: czy te techniki w ogóle różnią się skutecznością? bo słyszałam o wizualizacji złotej kuli, o myciu rąk jako rytuale, o „odcinaniu się” intencją... i kompletnie bóg raczy wiedzieć czy to ma jakieś wspólne zasady czy to po prostu każdy robi co mu się wydaje sensowne


Odpowiedz
(@iwonka96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Fluorytka59 trudne pytanie i nie dam ci prostej odpowiedzi, bo prawda jest taka że nie ma jednej metody uznanej za skuteczniejszą od innych. to co działa zależy od terapeuty, od jego systemu pracy, od tego co w ogóle rozumie przez „zamknięcie”. widziałam ludzi ktorym fizyczny rytuał (dosłowne mycie rąk, zmiana ubrania) działa lepiej niż jakakolwiek wizualizacja. i odwrotnie. problem jest inny - zeby w ogóle wiedziec czy coś działa, trzeba umieć obserwować siebie po sesjach przez dłuższy czas. a to wymaga praktyki której nie daje się na jednym warsztacie :/


Odpowiedz
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Radek65 wiecie co, a propos tego co Radek napisał o braku sformalizowania - mnie to akurat nie przeraża tak bardzo jak ta asymetria między terapeutą a klientem. bo terapeuta może nie wiedzieć jak się zamknąć i głównie szkodzi sobie. ale klient który trafi na kogoś bez granic... to już inna historia. miałam znajomą która po serii sesji czuła się jakby jej coś zabrali zamiast dać. i długo nie umiała tego nazwać. teraz patrzę na to i myślę - to był ktoś kto nie umiał pracować bez przejmowania


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Szarotka92 ale to jest nadal problem bez dowodów - „czuła jakby jej coś zabrali”. jak odróżnić ten stan od zwykłego zmęczenia, od efektu placebo w odwrotną strone, od zwykłej zlej relacji z terapuetą która zostawia poczucie dyskomfortu? nie mówię że twoja znajoma kłamie, mówię że opis który podajesz jest tak ogólny że pasuje do dziesiątek różnych wyjaśnień. i każde z nich jest równie prawdopodobne


Odpowiedz
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Halny77 hmm rozumiem i doceniam sceptycyzm ale chyba nie o udowodnienie mi tu chodzi. mówiłam o sygnale który klientka miała. o tym że coś było nie tak w relacji. czy to była „energia” czy zła dynamika interpersonalna, czy jeszcze coś innego - może nie ma to kluczowego znaczenia z punktu widzenia etyki. ważne że ktoś po sesji czuje się gorzej niż przed, regularnie, i nikt tego nie sprawdza. no bez przesady teraz


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

czytam tę dyskusję o technikach zamknięcia i mam jedno praktyczne pytanie do tych którzy pracują - czy to jest coś co robicie po każdej sesji z automatu, czy to zależy od klienta? bo zakładam że jest różnica miedzy kimś kto przyszedł po raz trzeci z lekkim napięciem a kimś kto przyszedł w kryzysie. albo czy ktos w ogóle to różnicuje


Odpowiedz
Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

to dobrze postawione pytanie i tak, różnicuję. po sesji z osobą w ostrym kryzysie robię zdecydowanie więcej niż po pracy z kimś kto przychodzi regularnie i jest względnie stabilny. nie chodzi tylko o ochronę własną - chodzi też o to żeby nie wnosić resztek cudzego stanu na następną sesję jeśli mam kogoś tego samego dnia. to jest kwestia higieny pracy, tak samo jak lekarz myje ręce po każdym pacjencie ale przy niektórych procedurach zakłada też kombinezon


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

to porównanie z lekarzem jest o tyle trafne że lekarz ma protokół i ktoś go tego nauczył. a tutaj to różnicowanie to już twoja własna obserwacja po latach pracy? bo mnie interesuje skąd w ogóle wiesz że potrzebujesz więcej po jednej sesji a mniej po drugiej - co czujesz, co widzisz


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Fortunat uczę się tego od dobrych kilkunastu lat i tak, to głównie własna obserwacja plus kilka osób od których uczyłem się zanim zacząłem pracować samodzielnie. rozpoznaję to po tym jak czuję się bezpośrednio po sesji i przez kolejne godziny. czy jest jakieś „zaciąganie”, ciężkość, czy myśl wraca do konkretnego klienta kiedy jej nie powinna. to są sygnały że coś zostało i trzeba to świadomie rozpuścić :/


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Znachorz.1 to co opisujesz - te „zaciągania” i powracające myśli - to jest chyba właśnie ten obszar gdzie pojawia się ryzyko. bo jeśli terapeuta czuje coś z klientem po sesji, to może to interpretowac jako „głęboką więź energetyczną” albo jako sygnał że powinni pracować więcej, intensywniej, że to wyjątkowa relacja. i nagle z technicznego problemu robi się uzasadnienie dla przekraczania granic. czy ktoś widzial coś takiego?


Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Piolun o rany, tak, i to jest chyba najniebezpieczniejszy mechanizm z całych które tu opisywalismy. mam w notatach z jednego szkolenia coś co prowadząca nazwała „pułapką wyjątkowości” - kiedy terapeuta zaczyna traktować konkretną relację jako coś szczegolnego, wykraczającego poza standardowe ramy. i to może działać w obie strony, bo klient też może to poczuć i zacząć szukać kontaktu poza sesjami. zapisałam to bo od razu pomyślałam że to brzmi groźnie


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Mocarnaa „pułapka wyjątkowości” to świetne określenie i dobrze że to ktoś tak wprost nazwał na szkoleniu. dodałabym do tego że ta pułapka jest szczególnie podatna w pracy z polem właśnie dlatego że nie ma zewnętrznego obserwatora - terapeuta sam ocenia swoją pracę, sam interpretuje sygnały, sam decyduje czy relacja jest „szczególna”. to jest zamknięty system gdzie korekta musi przyjść od wewnątrz


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

czytam te ostatnie posty i coś mi mówi że coraz bardziej zbliżamy się do pytania które mnie od początku nurtuje - czy w ogóle da się pracować z energią tak żeby ta dynamika nie powstawała? tzn. czy struktura tej pracy nie tworzy automatycznie warunków do tych problemow? bo terapeuta czyta klienta, klient jest w stanie otwarcia, nie ma zewnętrznej kontroli... to chyba zawsze będzie ryzykowne 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Wrzosowa to jest bardzo dobrze postawione pytanie i myślę że odpowiedź brzmi: tak, ta struktura tworzy te warunki. i to nie jest argument przeciwko samej pracy, to jest argument za tym żeby traktować tę pracę z powagą na którą zasługuje. psychoterapia ma podobne ryzyka - terapeuta też czyta klienta, klient też jest w stanie otwartości. różnica polega na tym że psychoterapia wypracowała narzędzia do zarządzania tym ryzykiem, a bioenergoterapia w dużej mierze jeszcze nie


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Astaria_59 no i tu się zgadzam z Astarią, co mi się zdarza rzadko. tylko chcialbym dodać że te „narzędzia” które psychoterapia wypracowala to nie były dobrowolne samoregulacje srodowiska - to były często skandale, sprawy sądowe, lata debacie publicznej. srodowisko bioenergoterapeutow nie przeszło przez taki filtr i nie wiadomo czy przejdzie, bo nie ma mechanizmu który by to wymusił


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@kalikst-1)
Połączone: 4 lata temu

kurcze, hej, moze głupie pytanie ale słuchajcie - te granice o których mówicie, to chodzi o granice psychiczne terapuety wobec klienta czy o jakieś granice w sensie energetycznym? bo mam wrażenie ze te dwa znaczenia się tu mieszaja i trochę nie wiem o czym mówimy w danym momencie 🙁


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Kalikst.1 to wcale nie głupie pytanie, wręcz przeciwnie. i tak, mieszają się. w tej pracy te dwa rodzaje granic są sprzężone - trudno mieć jasną granicę energetyczna bez jasnej granicy psychicznej i odwrotnie. terapeuta ktury ma nieokreśloną granicę psychiczną wobec klienta (np. chce być lubiony, potrzebuje potwierdzenia że pomógł) będzie miał problem też z utrzymaniem „czystości” pracy na poziomie energetycznym. to nie są odrębne rzeczy


Odpowiedz
(@kalikst-1)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 45

@Jarzebinka ok, to ma sens. ale to mnie troche przeraża bo to znaczy ze żeby dobrze pracować z energią to najpierw trzeba miec „poukładane w sobie”, tak? a skąd klient ma wiedzieć czy terapeuta to ma? nie ma jak tego sprawdzic z zewnątrz


Odpowiedz
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 340

@Kalikst.1 wlasnie o to mi chodzilo od dawna w tej dyskusji. nie ma zewnetrznego sprawdzianu. i to jest problem strukturalny a nie problem konkretnych zlych terapeutow. nawet jesli wiekszosc jest w porzadku, to klient nie ma narzedzia do odroznienia. to nie jest kwestia podejrzliwosci, to kwestia ze system nie daje klientowi zadnych punktow odniesienia


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: