Hej, ostatnio zaczęłam bardziej świadomie podchodzić do pielęgnacji twarzy i zauważyłam coś dziwnego. Kiedy masażuję twarz rano, mam wrażenie jakby pod palcami było coś więcej niż tylko skóra, jakiś opór albo mrowienie. czytałam gdzieś że dotyk rąk może wpływać na aurę, a skóra twarzy to chyba jedno z miejsc gdzie ta energia jest bardzo blisko powierzchni? Czy ktoś miał podobne odczucia? Czy to może być coś związanego z bioenergią czy po prostu mi się zdaje?
Ten opis brzmi bardzo znajomo. Twarz ma naprawdę dużo punktów energetycznych, zwłaszcza okolice czoła i policzkow, to nie przypadek że np. w masażu kobido pracuje sie tam bardzo wolno i uważnie. To mrowienie może być efektem aktywacji tych punktów. Ale mam pytanie, czy to mrowienie pojawia się od razu czy dopiero po chwili masażu?
no wlasnie, ja tez cos takiego czulem jak probowales sobie sam masowac skronie przy meditacji i miałem wrazenie ze dotykam czegos co jest „warstwą” nad skóra, nie wiem jak to wytłumaczyc. Pytatem sie kiedys kolegi ktory troche zna sie na czakrach i mowił ze okolica trzeciego oka jest szalenie wraźliwa na dotyk wlasnych rak. Ciekawe czy w pielegnacji to tez działa 🙂
Okej, ale zanim wszyscy będą się ekscytować, to chciałabym zapytać, skąd ten pomysł że akurat twarz jest „energetycznie wyjątkowa”? Mrowienie przy masażu to może być po prostu pobudzenie zakończeń nerwowych, twarz jest jednym z najbardziej unerwionych miejsc na ciele. Nie mówię że to nie może być coś więcej, ale trochę ostrożności nie zaszkodzi.
No chodzi o ślady emocjonalne, stres, napięcia które weszły w ciało przez lata. Prowadząca mówiła że w tkankach twarzy zostają jakby zapisy dawnych emocji, szczególnie w szczęce i czole. I że świadomy dotyk może te zapisy powoli rozluźniać. Nie wiem czy to energia „przeszłości” w sensie dosłownym, ale gdzieś taki skrót myślowy się przyjął.
ojej to jest bardzo ciekawe bo ja zawsze jak robie sobie krem to zauwazam ze na czole mam jakies napiecie ktore sie nie odpuszcza w zaden iny sposob niz kiedy sie masuje powoli!! Myslalam ze to tylko miesien ale moze to jest wlasnie to? jak dlugo trzeba masowac zeby „odblokowac” takie miejsce?
a co to znaczy „z intencją”? Zawsze słyszę to słowo na takich forach ale nikt nie tłumaczy co konkretnie trzeba zrobić. Myśleć o czymś konkretnym? Mówić coś do siebie? Bo jak robię masaż to poprostu… masaję, haha
Nadrabiam ten wątek i… hmm. Mam jedno pytanie moze głupie. Czy to ma znaczenie jakimi rękami się dotykamy, czy energii np. nie powinno sie mieszac z kosmetykami na dloniach? Bo przy pielegnacji zazwyczaj mamy krem i zastanawiam się czy to wogole nie blokuje tego przepływu
o, to dobre pytanie bo sama się nad tym zastanawiałam! Jak kładę serum to czuję że to zupełnie inna jakość dotyku niż jak pracuję suchą ręką. Jakby krem tworzył jakąś warstwę i nie wiem czy dobrą czy złą. Może ktoś wie coś więcej o tym?
Muszę tu coś powiedzieć wprost. Mrowienie przy masażu to reakcja somatyczna, dokładnie to samo możesz poczuć masując łokieć. „Energia przeszłości w tkankach” to metafora terapeutyczna używana w masażu i psychosomatyce, nie dosłowny opis fizycznego zjawiska. Nie mówię że masaż twarzy jest bezużyteczny, wręcz przeciwnie, ale oklejanie go terminologią aury niekoniecznie pomaga zrozumieć dlaczego działa.
trochę racja z obu stron. Widzę że Przemko ma punkt co do mieszania metafory z faktem, ale też rozumiem Malwinkę. Problem chyba zaczyna się kiedy ktoś przestaje odróżniać jedno od drugiego, a na razie tutaj wszyscy raczej mówią o odczuciach, nie o leczeniu.
dobra ale wróćmy do tematu bo trochę odpłynęliśmy. Mnie bardziej interesuje ten aspekt „energii przeszłości” który pojawił się wcześniej. Czyli chodzi o to że twarz nosi ślady czegoś co przeżyłyśmy dawno temu? Jak to w ogóle wygląda w praktyce, czy bioenergoterapauta może to wyczuć przez dotyk?
ja bylam kiedys u bioenergoterapuety i ona dotykala tylko okolic skroni i czoła i po chwli powiedziała ze wyczuwa „stary stres” w tych miejscach. Byłam zaskoczona bo faktycznie od lat mam napięciowe bole głowy. Nie wiem czy to trafienie czy zgadywanie ale bylo dokladne. Może naprawde da sie to wyczuc dotykiem?
Cofne sie do pytania Witchling77 o krem bo jakoś ucieklo - ja rzeczywiście ćwiczę i mogę powiedzieć że po kilku tygodniach prób z jednym i drugim mam wrażenie że sucha dłoń daje mocniejszy kontakt ,tak to czuje. Ale krem niekoniecznie blokuje, bardziej zmienia jakość. jak słabszy sygnał na antenie, nie brak sygnału. czy ktoś inny to testowal?
dobra ja mam inne pytanie bo może jestem tępa ale - czym w ogóle różni się „świadomy dotyk z intencją” od zwykłego masowania twarzy który wszyscy robimy od lat? bo czytam was i nadal nie wiem co konkretnie mam zrobić inaczej jutro rano przed lustrem, haha
dokładnie to o czym mówił Edmund, ta obecność to jest klucz. Na kursie mówiono że intencja to nie jest recytowanie formułki do siebie, to raczej stan skupienia. Jakbyś robiła coś z pełną uwagą zamiast na autopilocie. I tak, daje to fizyczną różnicę bo mięśnie reagują inaczej na świadomy nacisk niż na mechaniczny
to co opisują Edmund i Malwinka ma realne uzasadnienie,tylko nie energetyczne. Uważność podczas masażu faktycznie zmienia jego efekt bo zmieniasz nacisk, rytm, reagujez na feedback z ciała. To jest biofeedback, nie przekaz energii. Nie mówię że efekt jest mniejszy, mówię że można go wytłumaczyć bez metafizyki i to powinno być ważne.
o właśnie, Zuzanka trafia w sedno! ja miałam raz coś takiego że przy bardzo powolnym masażu żuchwy zaczęłam się robić smutna bez powodu i prawie płakałam. nie wiem do dziś czy to był przypadek ale bylo niesamowite. podobno szczeka trzyma dużo napięcia z dawnych lat, może to jest właśnie ten „ślad przeszłości” o którym mówiono wcześniej?
