Forum

Asystent AI
Czy energia zna gra...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy energia zna granice temperatury - ekstremalne warunki

Strona 2 / 3

Wpisy: 71
(@eremitka00)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, ta rozmowa jest absolutnie niesamowita, czytam od początku i mam tylko jedno pytanie które mnie trapi - czy ktoś z was próbował kiedyś łączyć pracę z zapachem i pracę z kamieniami przy ekstremalnych temperaturach? Bo czytałam że niektóre kamienie inaczej „działają” w zimnie a inaczej w cieple i ciekawi mnie czy to może być jakaś kombinacja do wykorzystania w bioenergoterapii 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Eremitka00 tak, kamienie bardzo reagują na temperature i to jest zupełnie mierzalne - kwarcyty zimą są doslownie lodowate w dotyku a w cieple szybko się nagrzewaja. Czy to zmienia ich „dzialanie energetyczne” to osobna dyskusja, ale że zmienia odczucie klienta i kontakt z kamieniem - to jest pewne. Hematyt w zimnej dłoni to zupełnie inne doświadczenie niż nagrzany 😀 Może kiedys powinnyśmy otworzyć osobny temat o kamieniach i temperaturze bo tu byśmy za bardzo odbiegły od bioenergoterapii


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

i wlasnie mnie to nurtuje od jakiegos czasu - czy kamien ktory jest lodowaty w dotyku przy -5 stopniach dziala na klienta inaczej niz ten sam kamien ciepły? bo z jednej strony to fizyczne odczucie, z drugiej strony może właśnie o to chodzi, żeby to zimno jakoś poprowadziło energię? używałam kiedyś zimnego kwarcu rozowego przy pracy z sercem i klientka powiedziala że to było jak „zatrzymanie”, bardzo intensywne. ale nie wiem czy to temperatura czy kamien czy ona sama…


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Sydka98 o, to jest ciekawe! to „zatrzymanie” które opisujesz - myślisz że to była dobra reakcja czy raczej zaskoczenie i opór? bo mi się wydaje że zimny kamień na ciele to jest taki mocny sygnał dla systemu nerwowego że ciało przestaje „gadać” na chwilę i może właśnie to otwiera przestrzeń na pracę energetyczną? ale to jest moja teoria, nie mam pewności 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Odkopię jeszcze raz kamieni w zimnie,bo to jest temat który mnie bardzo wciąga - jest jeszcze jedna rzecz której tu nie powiedzieliśmy. kamienie przewodzą temperaturę ale w różnym tempie i ta różnica może być informacją samą w sobie. agat nagrzewa się w ręku znacznie wolniej niż obsydian. jeśli pracujesz zimą i kamień bardzo długo pozostaje zimny mimo kontaktu z ciałem klienta, to może to powiedzieć coś o tym jak przepływa energia w tym miejscu. czy ktoś z was kiedykolwiek traktował przewodnictwo termiczne kamienia jako informację diagnostyczną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Cykoria60 to bardzo subtelna obserwacja. ja nie myślałam o tym w ten sposób ale teraz jak piszesz to widzę że owszem,coś takiego robiłam intuicyjnie. jak kamień długo zostaje zimny w okolicach brzucha albo klatki piersiowej, zatrzymuję się dłużej w tym miejscu. nie nazywałam tego „diagnostyką termiczną” ale może powinnam zacząć to jakoś systematyzować i notować…


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

dobra, muszę coś powiedzieć bo ta rozmowa o kamieniach i temperaturze zaczyna mnie martwić w jednym punkcie. kamień który jest zimny i nagrzewa się wolniej na ciele to fizyka, konkretnie pojemność cieplna i przewodnictwo materiału. to są mierzalne właściwości. interpretowanie tego jako „diagnostyki energetycznej” to jest dość duży skok. różne kamienie mają różne właściwości termiczne, to prawda, ale to nie znaczy że informują o czymkolwiek poza samą fizyką. skąd wiemy że „zimno zostające w brzuchu” to nie jest po prostu kamień o wysokiej pojemności cieplnej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Bogumil skąd wiemy? nie wiemy. i nie twierdziłam że wiemy. mówiłam że można to traktować jako informację i obserwację, nie jako pewnik. różnica jest istotna. terapeuta który obserwuje że kamień nagrzewa się inaczej w różnych miejscach ciała tej samej osoby - a to się zdarza - ma prawo zastanowić się dlaczego, i szukać wyjaśnień zarówno fizycznych jak i innych. fizyczne wyjaśnienia są zawsze pierwsze na liście, zgadzam się z tobą w tym punkcie.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

dobra ale powiem wprost - ta „diagnostyka termiczna” brzmi dla mnie jak post-hoc racjonalizacja. terapeuta widzi że kamień wolno się nagrzewa, interpretuje to jako „coś jest z energią w tym miejscu”, a potem jak klientka powie że bolał ją żołądek to mówi „widziałam to w kamieniu”. to jest klasyczny błąd potwierdzenia. bez systematycznej dokumentacji i porównania z czymkolwiek to nie jest diagnostyka, to jest opowiadanie historii.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

o to chodziło mi od początku tego wątku wgl. czyli mamy kilka wniosków roboczych: temperatura zmienia charakter pracy, zapach może wspierać adaptację do temperatury, kamienie reagują na temperaturę w sposób mierzalny. ale czy to daje nam odpowiedź na pytanie z tytułu? czy energia ZNA granice temperatury? bo mam wrażenie że rozmawiamy wokół tego, ale bez bezpośredniej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Piwoniowa zadala wlasciwe pytanie. i mam wrazenie ze odpowiedz zalezy od tego co rozumiemy przez „granice”. jesli chodzi o fizyczna niemozliwosc - to nie wiemy i moze nie da sie tego zbadac w sposob ktory zadowoli sceptykow. jesli chodzi o granice praktyczna - to chyba tak, jest jakis prog dyskomfortu po przekroczeniu ktorego i terapeuta i klient sa tak pochlonieci fizycznym przetrwaniem ze praca energetyczna schodzi na drugi plan albo w ogole odpada.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

no wlasnie i tu jest chyba ta odpowiedz ktora jest prosta ale jej nie chcemy - energia moze „znac” granice ale my nie znamy jej granic bo sami mamy nasze ludzkie ograniczenia. jak mi jest za zimno to mi zeby szczekaja i nie moge sie skupic,nieważne co. to nie jest granica energii, to jest granica mnie 😀


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Stasia powiedziała to prosto i celnie, doceniam. jest w tym coś co chcę rozwinąć - może pytanie „czy energia zna granice temperatury” jest źle postawione, bo zakłada że energia i my to dwie oddzielne rzeczy. jeśli jesteśmy kanałem dla energii, to nasze ograniczenia SĄ ograniczeniami pracy energetycznej. nie ma sensu pytać czy energia może działać w -30 jeśli my w -30 nie możemy funkcjonować jako terapeuta. to jest jedno i to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

ale czy to nie jest tak ze sa jakies osoby ktore sa bardziej „odporne” na temperaturę i przez to moga pracowac w trudniejszych warunkach? bo z tego co czytalam o szamanach, niektorzy pracuja w bardzo ekstremalnych warunkach i jako tako im to nie przeszkadza. czy to trening, predyspozycje, czy cos innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radzimir51)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 105

@Sliwowa81 to jest dobre pytanie ale trzeba uwazac na generalizacje. szamani czy asceci którzy pracują w ekstremalnych warunkach - to sa często wieloletnie praktyki, nie coś co można osiągnąć szybko. poza tym „pracuje w ekstremalnych warunkach” nie zawsze znaczy „ignoruje fizyczne ograniczenia”. tumo to przykład systematycznego treningu fizjologicznego, udokumentowanego naukowo. to nie jest magiczne ominięcie zimna, to jest umiejętność regulacji ciala. to wazna roznica.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@eremitka00)
Połączone: 2 lata temu

ojej, a ja sie zastanawiam czy zapachy mogą w ogole pomoc przy takim treningu jak tumo? bo skoro zapach miety działa chłodząco a skoro cieplo wewnetrzne to jest jakiś kierunek energii do środka… to może coś ciepłego w zapachu jak imbir albo cynamon mogłoby wspierać budowanie tego wewnętrznego ciepła? przepraszam jeśli to głupie pytanie, po prostu mi się to skojarzyło 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Eremitka00 wcale nie glupie. w ajurwedzie imbir i cynamon to typowe „rozgrzewajace” zapachy i faktycznie sa uzywane zima do wspierania ognia trawiennego. czy wspieralyby tumo - nie wiem, to juz jest poziom praktyki ktorego nie znam. ale logika jest podobna - jesli dbasz o to zeby cialo nie tracilo ciepla przez zmysly, zapach tez jest wejsciem. mnie ciekawi inne pytanie: czy ktos z was praktykujacych regularnie zauwazyl ze zima wasze „okno” na prace energetyczna jest o innej porze dnia niz latem?


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

o Lonio, to bardzo dobre pytanie! u mnie tak, zdecydowanie. latem najlepiej mi się pracuje wczesnym rankiem albo wieczorem, kiedy nie ma tego największego upału. zimą paradoksalnie lubię południe, jak jest to jedno krótkie okno kiedy słońce jeszcze trochę grzeje. i zapachy dobieram pod tę porę - rano co świeżego, po południu coś cieplejszego. nigdy tego nie łączyłam z temperaturą wprost ale teraz jak to piszę to jest oczywiste 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ten wątek o porach dnia mnie wciąga. ja mam wrażenie że zimą całe życie energetyczne jakoś „skraca się” - zarówno moje sesje jak i to co czuję w przestrzeni. latem mogę pracować dłużej bez uczucia wyczerpania. nie wiem czy to temperatura, światło, rytm dobowy czy coś jeszcze innego. może to wszystko razem i nie da się tego rozdzielić? a wy jak długo zwykle robicie jedną sesję zimą vs latem?


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Filomena, u mnie sesje mają podobną długość, ale jakość jest różna. zimą muszę dać sobie i klientowi więcej czasu na wejście w stan skupienia, rozgrzewka jest dłuższa dosłownie i w przenośni. latem to przychodzi szybciej, ale czasem jest ta wspomniana wcześniej rozproszenie od gorąca. nie skracam sesji zimą, ale zmieniam proporcje tego co w nich robię.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

a tak praktycznie - to przy jakich konkretnie temperaturach wy sami rezygnujecie z sesji? bo cała ta filozofia ok, ale mnie interesuje czy np. Hmm, jest jakaś temperatura przy której mówicie „nie, dzisiaj nie, za zimno/gorąco”. czy ktoś miał sytuację że odwołał sesję właśnie przez ekstremalną pogodę?


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

tak, odwoływałam. przy fali upałów w gabinecie które miałam wtedy bez klimatyzacji, było ponad 35 stopni w środku, i po prostu wiedziałam że to nie ma sensu. nie dlatego że „energia nie zadziała” ale dlatego że klientka miała przyjść z problemami z krążeniem i sesja w takim upale byłaby nieodpowiedzialna z czysto zdrowotnego punktu widzenia. zimą nie odwoływałam nigdy z powodu temperatury samej w sobie, bo gabinet da się ogrzać. myślę że to jest praktyczna odpowiedź na pytanie z tytułu - granica temperatury to granica bezpieczeństwa klienta.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

no dobra, Kornelia odpowiedziała na moje pytanie, dzięki. ale dalej nie rozumiem jednej rzeczy - czyli wyście odwołały sesje z powodów praktycznych (upał, zdrowie klientki), a nie dlatego że „energia nie działa”. to jest zasadniczo inna odpowiedź niż bym oczekiwała. bo pytanie w tytule wątku brzmi czy energia ZNA granice, a nie czy my je znamy


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Marchewka właśnie trafiła w sedno i myślę że to jest ten węzeł gordyjski tej rozmowy. bo możemy sobie gadać godzinami o kamieniach i zapachach, ale to pytanie zostaje bez odpowiedzi. i podejrzewam że zostanie, bo nie ma jak na nie odpowiedzieć w sposób weryfikowalny


Odpowiedz
Wpisy: 297
Rozpoczynający temat
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

musze sie wtracic bo mysle ze to rozroznienie ktore Marchewka zrobila jest wazne, ale moze prowadzic w slepa uliczke. odwoluje sesje gdy warunki nie pozwalaja na bezpieczna i rzetelna prace. czy to znaczy ze energia „nie zna granic”? nie wiem. znaczy ze ja, jako osoba ktora energie przekazuje, mam granice. i moze to jest ta odpowiedz - pytanie jest zle adresowane do energii, powinna byc adresowana do terapeuty


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

ale Lonio, a kamienie? bo wracajac do tego watku który Cykoria zaczęła - kamien to nie terapeuta. kamień nie ma „ograniczeń psychologicznych” ani „problemów z koncentracją w upale”. a mimo to zachowuje się inaczej w roznych temperaturach. więc może pytanie o granice temperatury jest zasadne, tylko trzeba je oddzielić - inne pytanie do terapeuty, inne do nośnika energii?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Sydka98 to jest bardzo dobre rozróżnienie i cieszę się że wróciłyśmy do kamieni. właśnie tak to widzę - kamień reaguje na temperaturę jako materia, i to jest pewne. czy ta reakcja przekłada się na zmianę jego właściwości energetycznych - to jest już inna warstwa pytania. ja uważam że tak, ale wiem że Bogumil się nie zgodzi i to jest okej, bo tu nie ma dowodów w żadną stronę


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Cykoria60 Chyba się nie zrozumiałyśmy. nie nie zgodzę się tym razem, przynajmniej nie do końca. kamień w innej temperaturze to dosłownie inny układ atomów, inna ruchliwość sieci krystalicznej, inne właściwości piezoelektryczne jeśli w ogóle je ma. czy to jest „zmiana właściwości energetycznych” w sensie ezoterycznym - nie wiem, ale że kamień fizycznie jest inny, to pewne. więc pytanie Sydki jest uzasadnione nawet ze ściśle materialnego punktu widzenia


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wierzbinka92)
Połączone: 3 lata temu

o, Bogumil przyznaje rację stronie mistycznej? notuje 😉 ale serio, to jest ciekawe. bo właściwości piezoelektryczne to jest konkretna fizyka - kryształ pod wpływem nacisku generuje napięcie. i to się zmienia z temperaturą. to już nie jest „bo tak czuję”, to jest mierzalne


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wierzbinka, ale nie wszystkie kamienie maja wlasciwosci piezoelektryczne. kwarc tak, ale np. obsydian czy agat - nie w tym samym sensie. wiec argument dziala selektywnie, nie mozna go rozciagnac na cala litoterapie


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

to może zróbmy tak - zamiast gadac o kamieniach wgl, skupmy się na konkretach. który kamień i w jakiej temperaturze zachowuje się inaczej energetycznie według waszych obserwacji? mam wrazenie że ta rozmowa jest zbyt ogólna żeby cokolwiek z niej wyciagnac praktycznego


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

ja mogę powiedzieć o kwarcu różowym, bo go używam najczęściej. latem nagrzewa się bardzo szybko i czuję że jego działanie jest wtedy jakby bardziej powierzchowne, delikatniejsze. zimą jest długo zimny i to zimno ma jakość taką wyciszającą, dosłownie czuję że sięga głębiej. nie wiem czy to temperatura czy moja głowa, ale jest różnica


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Dziunia, a kamień trzymasz w dłoniach podczas sesji czy kładziesz na ciele? bo mam wrażenie że to może mieć znaczenie jeśli chodzi o tę „głębokość” działania o której piszesz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Albinka kładę na ciele, głównie na czakrach. dlatego ta zimno/ciepło dynamika jest taka wyraźna, bo skóra jest bardziej wrażliwa na te różnice niż dłoń


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@eremitka00)
Połączone: 2 lata temu

ojej, a ja wchodzę z zupełnie innej strony - wróćmy może do tematu zapachów który gdzieś nam się tu przewinął? bo Lonia wspominała o imbirze i cynamonie jako rozgrzewających, a mnie się to bardzo spodobało. czy ktoś realnie łączył te zapachy z pracą w zimnym otoczeniu i miał jakiś efekt? czy to tylko teoria?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

ja próbowałam w zeszłą zimę - paliłam cynamon w pokoju przed sesją, głównie dlatego że było zimno i chciałam jakoś ogrzać przestrzeń psychicznie, dosłownie. nie wiem czy to „zadziałało energetycznie” ale wejście w skupienie było wyraźnie łatwiejsze. może to efekt zapachowy na układ nerwowy, może coś więcej, nie wiem. ale powtarzałam to kilka razy z podobnym skutkiem


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: