I dokładnie w tym miejscu Eugenka powiedziała to co myślałem od początku tego wątku, to jest model roboczy. ale jak to jest tylko model to po co traktować go jako pewnik? hyba że chodzi o to żeby mieć jakiś język do opisywania własnych doznań, to rozumiem. ale jak ktoś mówi „pole się kurczy ze strachu” to mówi to jak o fakcie, a nie o metaforze
Glifomistrz ma jednak trochę racji w tym sensie ze jak się czyta ten watek to jest sporo zdań bez opatrzenia ich jako hipoteza. i to nie jest atak na Onyksowa, po prostu tak działa język jak sie pisze szybko na forum, wychodzą twierdzenia tam gdzie miało byc przypuszczenie. to jest pułapka każdej rozmowy o tematach nieudowodnionych i w sumie warto to mieć z tyłu głowy
Tu się zatrzymam o to pytanie z tym modelem roboczym, Glifomistrz miał punkt. ale żeby nie było - mnie też nie chodzi o to żeby podważać całą dyskusję, bo ta rozmowa jest na prawdę ciekawa. chodzi mi o to że jak nie wiemy czy strach idzie od pola czy do pola, to jak wogóle wiemy od czego zaczynać pracę? bo jeśli kierunek jest nieznany to oba punkty wejścia są równie uzasadnione i równie nieuzasadnione. to nie jest atak, to jest szczere pytanie do tych co praktykują
właśnie, i tu jest coś ważnego co Zdzislawa powiedziała, choć nie wprost. obserwacja przed interwencją. to chyba największa różnica między praktykiem a amatorem, nie wiedza, ale nawyk zatrzymania się i zobaczenia co jest, zanim się zdecyduje co robić. i w kontekście strachu to szczególnie istotne, bo lęk bywa bardzo hałaśliwy i przez to mylimy go z dominującym problemem kiedy czasem jest objawem czegoś cichszego
kurcze ale to co Eugenka napisała o tym że lęk jest hałaśliwy i przez to mylący, to mnie uderzyło. bo u mnie właśnie tak było ostatnio, myślałam że problem jest lęk, a okazało się że lęk krzyczał za coś innego. tylko że ja doszłam do tego przez terapię, nie przez pracę z polem. i teraz mam pytanie, czy w bioenergoterapii jest jakiś odpowiednik tego „zajrzenia pod lęk”? bo skoro pole to odzwierciedla to powinno być chyba coś widocznego?
wróćcie na chwilę do tych snów bo moje pytanie chyba zostało trochę zakopane. Otylijka i Romek74 pisali o ostrożności z wnioskami, okej, rozumiem. ale nikt nie powiedział mi co z tym zrobić praktycznie. Onyksowa napisała o oddechu i prysznicu rano, to spoko, ale moje pytanie jest inne, czy ta „lepkość” po koszmarze sama mija w ciągu dnia, czy trzeba coś robić aktywnie żeby ją rozładować?
Otylijka, ale co jeśli ta lepkość nie mija? mnie nie zawsze mija do wieczora i zastanawiam się wtedy czy to właśnie ten przypadek gdzie się warto kimś zająć to pole, czy poprostu kolejna kiepska noc sprawia że człowiek jest zmęczony i to tyle 🙂 jak to rozróżnić?
Wiem, że wchodzę z boku, czytam ten wątek od początku i super dyskusja :). mam takie pytanie może trochę z boku czy strach z rytuałów też wpływa na pole? znaczy jak ktoś robi rytuał i się boi że wyjdzie źle, to czy ten strach „wchodzi” w rytuał i może go pokręcić? pytam bo ostatnio próbowałam coś zrobić i przez cały czas się denerwowałam i zastanawiam się czy to miało znaczenie
to jest starsze pytanie niż by sie mogło wydawać, Luboslawa. w wielu tradycjach magicznych strach w trakcie pracy jest traktowany jako czynnik dezorganizujący, nie dlatego że jest „zły” ale dlatego że intencja przestaje być czysta i jednolita gdy towarzyszy jej lęk. ale to ma mało wspólnego z polem energetycznym w sensie bioenergoterapii, to jest raczej kwestia skupienia i jakości intencji. i to jest coś co da się ćwiczyć
ale Rasphul, „jakość intencji” to też nie jest termin który cokolwiek wyjaśnia, prawda? tzn. rozumiem intuicyjnie o co chodzi, ale jak ktoś pyta dlaczego strach „psuje rytuał” to odpowiedź „bo intencja jest nieczysta” to jest poprostu wyjaśnienie przez inne niewyjaśnione pojęcie. mnie ciekawi czy jest jakieś głębsze uzasadnienie albo chociaż spójny model
Ode mnie tyle ze mam inne skojarzenie, troche z afirmacji. bo jak robie afirmacje i jednoczesnie sie boje ze nie dzialaja, to chyba faktycznie nie dzialaja tak dobrze. i zastanawiam sie czy to nie jest po prostu ten sam mechanizm co z rytualem ktory opisywala Luboslawa. strach jako taki anty-skupienie. tylko ze w bioenergoterapii to by znaczylo ze terapeuta ktory sie boi ze nie da rady leczyc tez robi gorzej???
hmm ale wracając do tego co pisała Wienczyslawa wcześniej o tym zajrzeniu pod lęk, ja właśnie próbuje teraz rozgryźć czy mój niepokój bez powodu to jest coś do przepracowania psychicznie czy może jednak zacząć od jakiejś pracy z energią. Zdzislawa mówiła że zaczyna od obserwacji, ale jak ktoś nie jest praktykiem to jak ma sam obserwować? czy są jakieś sygnały które może zauważyć samemu?
No dobra, ja chyba zaczynam rozumieć o co w tym wszystkim chodzi, bo wcześniej byłam trochę zagubiona. czyli chodzi o to że strach to nie jest tylko coś w głowie że on „dzieje się” jakoś szerzej w człowieku, i praca z polem to jeden ze sposobów żeby do tego dotrzeć? dobrze to streściłam czy coś mi umknęło?
Nadzieja, tak mniej więcej, ale z jednym zastrzeżeniem, to „szerzej” to nie jest coś magicznego, to jest po prostu fakt że jesteśmy organizmami a nie samymi głowami. cortizol, napięcie mięśni, oddech, bicie serca, to wszystko jest fizycznie w ciele i jest mierzalne. praca z polem to jest jeden język do opisywania i adresowania tej całości, nie jedyny i nie koniecznie najlepszy dla każdego. ale to nie znaczy że jest bez sensu
czytałam tę dyskusję i mam taki swój wkład z nieco innej strony. jak pracuję z kartami i ktoś przychodzi z silnym lękiem, bardzo często nawet zanim zaczniemy sesję czuję że coś jest inaczej, nie wiem jak to opisać, ale układ w którym się siadamy, ton głosu, jakość ciszy są inne. i przez lata doszłam do wniosku że strach ma jakiś wpływ na przestrzeń wokół człowieka, choć nie powiem że wiem mechanizm. może to pole, może to po prostu bardzo wyczulona obserwacja, nie wiem. ale coś jest
Oriona, to co opisujesz z tymi kartami i klientem w lęku, to mnie zastanawia od strony mechanizmu. bo mówisz że czujesz że „coś jest inaczej” zanim zaczniesz, okej ale jak to odróżniasz od zwykłego wyczuwania nastroju przez mimikę, głos, sposób siedzenia? bo to są bardzo realne sygnały które każdy czyta podświadomie. pytam serio, nie złośliwie bo sam nie wiem gdzie postawić granicę między intuicją a czytaniem sygnałów społecznych
ale to co Oriona mówi o tym „czymś co nie gra” to jest chyba właśnie sedno całego wątku, bo strach też często jest takim „coś nie gra” które człowiek czuje zanim to nazwie. i tu wracam do mojego pytania o sny bo u mnie jest dokładnie tak, budzę się z poczuciem że coś jest nie tak, i to jest zanim zdążę sobie przypomnieć co mi się śniło. kto to wytłumaczy?
Jarzebinka, ja to znam i u mnie to było właśnie takie, wstajesz i już wiesz że dzień zaczął się pod złą gwiazdą zanim cokolwiek się stało. terapeutka mi mówiła że to może być praca ciała w nocy, cortizol, rytm snu, przebudzenia w złej fazie. ale też nie mówię że to na pewno tylko to, poprostu że warto to sprawdzić najpierw od tej strony zanim się szuka przyczyn energetycznych
wracam do wątku Barda o granicy miedzy intuicja a czytaniem sygnałów, bo to jest pytanie ktore w pracy z kartami wraca co chwilę. moim zdaniem ta granica jest trochę sztuczna. sygnały spoleczne i „intuicja” to mogą byc dwa opisy tego samego procesu, tylko z różnych poziomów. jedno tłumaczy mechanizm, drugie opisuje doswiadczenie. konflikt jest pozorny. strach klienta wplywa na sesję tak czy inaczej, niezależnie od tego którą etykietką to opiszemy
o matko ta rozmowa trochę odpłynęła w filozofię, ale mi wróćmy na ziemię bo mam praktyczny problem. Romek pytał o rytm i nawroty tej mojej „lepkości”. sprawdziłam i chyba jednak jest wzorzec, pojawia się częściej po tygodniach gdy dużo pracuję z ludźmi, kontakty zawodowe, dużo rozmów, i potem jakby coś zostaje. nie wiem czy to przemęczenie czy może jednak jakieś przenikanie energetyczne. co to w ogóle może być??
Fiolek, to co opisujesz z tymi tygodniami po kontaktach z ludźmi jest naprawdę częstym wzorcem u osób z wyższą wrażliwością na stany innych. w pracy z polem nazywamy to często „przeciążeniem energetycznym”, ale Romek słusznie wskazuje że psychologia ma na to swoje terminy i mechanizmy. nie muszą się wykluczać. mam pytanie do ciebie, czy ta lepkość ma jakąś jakość, tzn. jest raczej jak ciężkość jak niepokój jak smutek, jak drażliwość? to ma znaczenie dla tego jak z tym pracować
Słuchajcie, ja przez chwilę myślałem że mój problem jest podobny do Fiolek, ale jednak trochę inne, u mnie nie ma pracy z ludźmi, siedzę głównie sam i ten niepokój i tak przychodzi. więc to chyba nie jest to zbieranie od innych. Adeptka pytała o rytm, starałem się obserwować i… nie ma wyraźnego wzorca. losowo. to chyba nie jest informacja którą chciałaś usłyszeć
Kubus, mam podobnie z afirmacjami, tzn. czasem przychodzi mi ta negatywna fala bez zadnego powodu i afirmacje wtedy jakby sie slizgaja, nie trafiaja. i zastanawiam sie teraz po tej dyskusji czy to jest wlasnie ten strach ktury blokuje czy moze po prostu zly nastroj ktury przeszkadza w skupieniu. Poki co nie mam nic madrzejszego do dodania.
