no nie wiem, no i właśnie ta zmiana sposobu patrzenia którą Paprotka opisała jest moim zdaniem kluczem. Przy kryształach obserwuję to samo - po sesji z ametytem albo akwamarynem ludzie mają dosłownie miększe spojrzenie. Nie wiem czy to mięśnie, energia, czy jedno i drugie razem, ale efekt jest powtarzalny na tyle że przestałam go traktować jako przypadek.
Ooo Czeslawa to takie ciekawe co piszesz o kryształach! Czyli to nie musi być bezpośrednio bioenergoterapia żeby oczy sie zmieniały, może też przez kamienie? Bo ja ostatnio zaczęłam spać z różowym kwarcem pod poduszką i rano mam wrażenie że patrzę inaczej, ale myślałam że to po prostu ze wyspałam się lepiej, a może to coś więcej? Ajaj teraz sie zastanawiam haha 🙂
oj tam,a ja wlasnie chciałam zapytać Czesławę - mówiłaś o akwemarynie i ametyście konkretnie, czy wszystkie kamienie dają ten efekt z oczami? Bo mam wrażenie że kamienie z niebieskim spektrum (lazuryt, akwamaryn, błękitny kyanit) jakoś bardziej kojarza mi się ze wzrokiem i ze zmianami wokół oczu. albo to tylko moje skojarzenie przez kolor
Wracam do watku bo Paprotka i Sigilmistrz powiedzieli cos co chce rozwinac. To ze miesnie wokol oka zmieniaja napiecie podczas pracy energetycznej - to nie jest metafora, to jest konkretny mechanizm. miesien orbicularis oculi jest bardo wrazliwy na stan ukladu nerwowego. W glebokiej relaksacji otwiera sie inaczej, przez co teczowka jest widoczna w innych proporcjach. I to wystarczy zeby ktos powiedzial „masz inne oczy”.
no i to jest wlasnie ta odpowiedz na pytanie z tytulu wątku prawda? energia zmienia stan czlowieka, stan zmienia to jak wyglada oko, i dlatego mowimy ze kolor sie zmienil ale tak naprawde to nie kolor tylko cale oko jest inne. troche jak z twarzą po plakaniu - nie zmieniła sie ale wyglada zupelnie inaczej
Sluchajcie ale wy teraz wszyscy zakładacie że wiecie jak działa materia i co jest możliwe. A skad ta pewnosc? Nauka opisuje mechanizmy które JUŻ zbadala, nie wszystkie ktore istnieja. nie twierdzę że melanina teleportuje sie jak ktoś tu pisał z sarkazmem, ale zostawilabym trochę miejsca na to czego jeszcze nie rozumiemy.
Muszę sie wtrącić bo ta dyskusja zaczyna kręcić się w kolko. Wieszczbiarka ma notatki i zdjęcia, Kupalo chce twardych danych - i żadne z nich nie przekona drugiego. 🙁 To jest normalne. Natomiast pytanie ktore mi się nasuwa jest inne: co z tymi zdjęciami Wieszczbiarka? Robilas je w tych samych warunkach oświetleniowych? Bo to akurat robi ogromną roznice przy ocenie koloru.
oj... hej, trochę z boku ale chciałem zapytać bo jestem tu nowy w temacie bioenergoterapii - skoro już mówimy o oczach i energii, to jakie czakry są za to odpowiedzialne? Trzeciego oka to oczywiste, ale słyszałem że gardłowa też ma związek. czy to może tłumaczyć dlaczego te niebieskie kamienie o których pisała Czeslawa działają akurat tam?
ja bym powiedziala ze to jets consensus tych z nas ktorzy sklaniaja sie ku wyjasnieniom kture da sie jakos powiazac z tym co wiemy o ciele. Wieszczbiarka pewnie zostaje przy swoim i tesz ma do tego prawo. Ale tak - dla mnie to brzmi jak uczciwe podsumowanie tej dyskusji
no dobra ale jeszcze jedno bo mnie to nurtuje - ktoś na początku wątku wspominał ze zmiany były trwale,nie tylko na czas sesji. to jak to sie ma do tego mechanizmu z mięśniami i ukrwieniem? bo relaksacja mija, napięcie wraca, wiec skad trwała zmiana?
Guslarz - dobre pytanie i mam wrazenie ze to jest ten moment gdzie mechanizm miesniowy zaczyna nie wystarczac. Jesli zmiana jest trwala,to albo mowimy o czyms innym niz relaksacja, albo ktos naprawde zmienil swoje wzorce napieciowe na stale. To drugie jest mozliwe - chroniczne napiecie okolic oczu potrafi sie utrzymywac latami, a po pracy nad tym obszarem (czy to energetycznej, czy somatycznej) zmiana morze byc dlugotrwala. Ale to wymaga pracy, nie jednej sesji
Ja sobie robię notatki od jakiegos czasu i mogę powiedziec ze u mnie nie zauważyłam trwałej zmiany koloru, ale zauważyłam trwałą zmianę w tym jak moje oczy wyglądają ogólnie - mniej podpuchnięte, bardziej „otwarte”, i to zostało. Ale przypisałam to temu ze zaczelam lepiej spać i mniej się stresuję, a nie bezpośrednio energii. Chociaż... moze energia pomogła ze stresem, a stres zrobił reszte? To sie tak kręci w kolko 🙂
Wlasnie. i dlatego pytanie z tytulu watku jets trudne do jednoznacznej odpowiedzi bo zalezy jak je rozumiesz. Jesli pytasz „czy jedno nalozenie rak teleportuje pigment” - nie, to jest biologicznie niemozliwe. Jesli pytasz „czy praca energetyczna morze wplynac na to jak wygladaja oczy” - tak, przez kilka posrednich sciezek, i to moze byc trwale jesli zmiana dotyczy glebszych wzorcow
Żeby zmienić temat o milimetr - nikt jeszcze nie wspomniał o jednej rzeczy: emocje zmieniają kolor oczu! Wiem że to brzmi dziwnie ale to jets udokumentowane, że przy bardzo silnych emocjach (płacz, ekstatyczna radość, intensywny strach) oczy mogą wyglądać inaczej. i praca energetyczna potrafi wywoływać bardzo intensywne stany emocjonalne. To mogłoby tłumaczyć część obserwacji podczas sesji??
mam pytanie trochę z boku - czy to ma znaczenie jaki kolor oczu ktoś ma na starcie? Bo mam wrażenie że cała dyskusja idzie jakby domyślnie o jasnych oczach (niebieskie, szare, zielone). A u osób z ciemnymi czy brązowymi oczami te zmiany są chyba mniej widoczne bo jest mniej „przestrzeni” w kolorze? Czy ktoś miał obserwacje przy ciemnych oczach?
ja mam brązowe oczy i po medytacjach z kryształami zaawsze mi mówią ze jakoś mi lśnią albo ze jestem jakas rozjasniona. nie zmiana koloru, ale jakis inny blask. moze to wlasnie o tym? ze nie kolor sie zmienia ale „jakos” oka?
dobra ale „blysk” i „jakosc spojrzenia” to znowu wchodzimy w obszar gdzie nie wiem czy rozmawiamy o czyms fizycznym czy o naszym subiektywnym odbiorze osoby po sesji. Osoba jets rozluzniona,bardziej obecna, usmiecha sie inaczej - i my czytamy to jako „inny wzrok”. czy tu wogole chodzi o oczy czy o cala twarz??
haha ok to teraz pytanie do wszystkich - po tej całej dyskusji, gdybyście mieli powiedzieć jednym zdaniem komus kto pyta „czy energia zmienia kolor oczu” - co byście odpowiedzieli? Bo ja bym teraz powiedział „tak, ale nie tak jak myslisz” nie jestem przekonana czy to jest dobra odpowiedz 🙂
ja bym powiedziała „zmienia to jak oczy wyglądają, a to nie jets to samo co zmiana koloru!” i myślę ze to jest wazne rozróznienie bo inaczej ludzie myślą ze po jednej sesji wychodza z innymi oczami i to jest troche przesadzone oczekiwanie, a potem są rozczarowani. a ta subtelna zmiana jest naprawde i tez jest fajna, po prostu inna niz sie spodziewali
nadrabiam ten wątek i mam jedno pytanie które mi chodzi po glowie - czy ktoś z was celowo pracował nad tym żeby zobaczyc czy oczy sie zmienia? Znaczy nie jako efekt uboczny tylko jako cel sesji? Bo zastanawiam sie czy to wogóle ma sens jako intencja podczas pracy energetycznej czy raczej to sie po prostu zdarza jako skutek czegoś innego.
i tu sie zgadzam chciałam zapytac o te intencje - bo jesli np. siedzę i mysle „chcę żeby moje oczy stały się zielone”, to czy to w ogole ma sens energetycznie? Czy raczej intencja powinna być szersza, coś w stylu „chce otworzyc się na zmianę” i ewentualne efekty w oczach to tylko przy okazja?
ale to brzmi troche jak taka furtka żeby zawsze moc powiedzieć „no efekt był, tylko nie ten ktory chciałeś”. jak mamy ocenić czy cokolwiek zadziałało jeśli intencja jets tak ogolna?
Domowik zapytał o jedno zdanie - i po tych wszystkich postach mam propozycję: „kolor oczu się nie zmienia, ale twoje oczy mogą wyglądać inaczej, i to jest na prawdę inne”. krótko i bez obiecywania cudów. chociaż wiem że połowa tu woli wersję bardziej poetycką.
To „gdzieś posrodku” nie jest przypadkowe. To dlatego ze pytanie z tytulu jest źle sformułowane i kazdy intuicyjnie to czuje, więc zamiast odpowiadać na nie wprost, odpowiada na pytanie które jest pod nim. A pod nim jest pytanie o to czy praca energetyczna wogóle ma jakis mierzalny wpływ na cialo. I to jest już dużo ciekawsze.
Wracam jeszcze do pytania Glicynii bo mnie to zatrzymalo - sama próbowałam kiedyś pracowac z intencją ukierunkowana na konkretny efekt fizyczny i to jets bardzo dziwne doswiadczenie. Energia jakby „nie wie co z tym zrobić”. Jakbyś dawała sygnał do miejsca które niema odbiornika.
to trochę tak jak z modlitwą podobno - że jak prosisz o konkretną rzecz to rzadziej „działa” a jak prosisz o siłę czy spokój to częściej czujesz odpowiedź. Nie wiem czy to ta sama zasada ale jakiś wspólny mianownik chyba jest.
albo wspolny mianownik jets taki, ze ogolne intencje sa z definicji niefalsyfikowalne i zaawsze mozna powiedziec ze „zadzialaly” bo niema jak sprawdzic przeciwienstwa. nie mowie ze pracy energetycznej nie ma ale to konkretnie wyglada jak efekt potwierdzenia
