Hej, mam pytanie bo ostatnio sporo jeżdżę w trase i jakos czuje się po tych podrozach kompletnie wykonczona energetycznie. Nie chodzi o zmeczenie fizyczne, to coś innego. Jakby ktos mi wyciągał energię przez całą drogę. Samochód to w ogole specyficzne miejsce - zamknieta przestrzeń, duzo emocji innych kierowców wokół, stres, no i te wszystkie fale elektromagnetyczne od elektroniki. Czy ktoś jakos się chroni podczas jazdy? Używacie może jakichś kamieni albo innych metod? Bede wdzięczna za wskazówki bo niewiem nawet od czego zacząć 🙂
No właśnie mnie też to zastanawia. czytałem że turmalin czarny ponoć blokuje emf i takie tam, tylko nie wiem czy w samochodzie to w ogóle działa tak samo jak np. przy komputerze. Bo samochód jest jednak w ruchu, czy to zmienia coś w tej ochronie? Czytalem tez gdzies ze obsydian jest lepszy do podróży ale nie wiem skąd to.
Pytanie do piszacego o turmalin - skad dokladnie czytales ze blokuje emf?? Bo to dosyc konkretne twierdzenie i chcialabym wiedziec jakie jets zrodlo,zanim zaczniemy polecac cokolwiek
Samochód to zamknięta powłoka energetyczna, często zapomniana w pracy z przestrzenią. Ludzie oczyszczają domy, oczyszczają biura, a o samochodzie myślą dopiero kiedy coś zaczyna nie grać. A przecież to miejsce w którym przebywamy często po kilka godzin dziennie, gdzie towarzyszą nam emocje stresu, pośpiechu, niekiedy strachu. Wszystko to zostawia ślad. Zanim sięgniemy po kamienie warto zapytać - kiedy ostatnio ktoś oczyszczał samochód energetycznie? Nie mówię o fizycznym myciu.
joj, wlasnie mam uzywany samochód i teraz się zastanawiam czy to nie jest problem. Bardzo się cieszę że trafiłam na ten temat! Czytałam że mozna okadzić przestrzeń szalwia ale czy w aucie to bezpieczne? Bo z ogniem roznie.
Szałwia w zamkniętym samochodzie to niekoniecznie dobry pomysł, po pierwsze dym jets intensywny i zostaje, po drugie rzeczywiście kwestia bezpieczeństwa. Ja oczyszczałam swoje auto sprayem z wodą z dodatkiem olejku z szałwii i soli himalajskiej, rozpyliłam na siedzenia, dywaniki i sufit, potem otworzyłam drzwi na chwilę. Robiłam to zaraz po zakupie używanego auta. Czy pomogło? Subiektywnie tak, jakoś inaczej się siedzi.
To ciekawe co piszesz Otolia bo ja wogole nie wiedzialam ze mozna tak robic. A ta sol himalajska - ja sie dodaje do wody i tak poprostu spryskuje??? Nie zostawia plam? pytam bo mam jasne siedzenia i troche sie boje eksperymentowac :D.
No dobra ale mam pytanie bardziej podstawowe - czy samo posiadanie kamienia w aucie wystarczy czy trzeba go jakoś naladowac intencją albo co? 🙂 Bo mam wrażenie że jak się poprostu rzuci kamień do schowka i o nim zapomni to morze nie bardzo coś działać. Moja koleżanka chwaliła się ze ma obsydiana w aucie od trzech lat i nigdy go nie czyscila, to mnie trochę zastanowiło.
Mnie sie wydaje ze kwestia intencji jest kluczowa. Jak kładziesz kamień w aucie bez żadnego zamiaru i nastawienia to po co on tam jest w ogóle. Ale mam wątpliwość - czy kamień ktury leży w aucie i zbiera energie kierowców w korkach jest w ogóle do oczyszczenia czy on jest juz do wyrzucenia po jakims czasie.
Zatrzymajmy się chwilę. Kamien nie absorbuje energii jak gąbka wody, to metafora, nie dosłowny opis zjawiska fizycznego. Nie twierdzę że praca z kamieniami nie ma sensu, ale kiedy zaczynamy mówić że obsydian jest nasycony i nienadający się do użycia to jestesmy już w obszarze przekonań, a nie żadnej weryfikowalnej wiedzy. Skąd wiemy ze jest nasycony? Jak to sprawdzić?
Astralis ma rację w tym sensie że warto patrzeć szerzej. Ale zauważam że dyskusja trochę sie oddala od samego pytania. Były tu wspomniane kamienie, oczyszczanie przestrzeni, spray z szałwią. Chciałabym dodać coś o samej jeździe i ochronie energetycznej przed innymi kierowcami bo to wydaje mi się równie ważne co sam samochód jako przestrzeń. Ktoś wspominał o emocjach innych na drodze i to jest naprawdę coś co wyczuwalne osoby sensorycznie bardzo mocno odczuwają.
o wlasnie,to mnie bardziej ciekawi niż kamienie. Jak się chronić przed emocjami innych kierowcow?? Jest jakiś sposób żeby nie chłonąć tego co się dzieje na drodze? szczególnie na autostradzie gdzie tych ludzi jets dużo i wszyscy gdzieś się spieszą i są zdenerwowani
no ba, zanim wyjdziesz z domu i usiądziesz za kierownicą. Oto jets moment. Kilka spokojnych oddechów, świadoma intencja - wyjeżdżam chroniona, wracam w całości. Można to rozbudować o wyobrażenie bańki ochronnej wokół siebie i samochodu, jasna, szczelna, przepuszcza światło ale nie napięcie. To brzmi prosto bo jest proste. Ale musi być robione świadomie, nie mechanicznie.
Właśnie to,pytanie o autostradę jets chba najważniejsze w tym wątku. Bo jadę sobie grzecznie a nagle ktoś mnie wymija z rykiem silnika, ktoś inny trąbi, i ja to czuję dosłownie fizycznie. Jak ta bańka o której pisze Wojslawa ma wogóle działać kiedy jesteś atakowana ze wszystkich stron przez losowych ludzi i ich energię?? Czy trzeba ją odnawiać w trakcie jazdy?
Bańka ochronna przed jazdą to dobry start, ale masz rację że w ruchu ona sie zużywa. Ja mam taki nawyk że na dłuższych trasach kiedy czuję że zaczynam się denerwować albo chłonąć napięcie z drogi, to po prostu świadomie oddycham i mentalnie ją odnawiam. Nie zatrzymuję się, robię to w trakcie. To nie musi być wielki rytuał.
A mi sie wydaje ze to co Pogodnica mowi o oddechu to tak naprawde zwykła technika oddechowa i ma sens niezaleznie od tego czy wierzysz w bańki czy nie. Sam to robiłem zanim wogóle zainteresowałem sie czymkolwiek ezoterycznym i naprawde jazda była spokojniejsza. Tylko pytanie - czy do bańki dodajecie jakies konkretne wizualizacje, czy samo wyobrażenie swiatla wystarczy?
no proszę, światło wystarczy. Kolor ma znaczenie - złote lub białe dla ochrony, fioletowe dla oczyszczenia. Ale ważniejsza jets jakość uwagi którą w to wkładasz. Pięć sekund ze skupionym umysłem jest więcej warte niż pięć minut rozkojarzenia. I nie, nie trzeba tego robić tylko rano. Każdy postój, każde czerwone światło to okazja do krótkiego powrotu do siebie.
Hmm, złote i biale ok ale fioletowe do oczyszczenia - skąd to pochodzi? 😛 To jest jakaś konkretna tradycja czy po prostu utarło się na forach? Pytam szczerze, bo czytam rozne rzeczy i u jednych jest fiolet, u innych zielen, u jeszcze innych niebieski i trochę się w tym gubię.
To moze głupie pytanie ale wracając do tego sprayu z szałwią o którym pisala Otolia - robię go w domu? Kupuje gotowy? I czy olejek musi być akurat szalwiowy, bo chyba nie wszędzie można go dostac? Bardzo chcialabym sprobowac bo mój samochod rzeczywiście mial poprzedniego właściciela i jakoś nie czuje się w nim do końca... swojo?
O, to bardo konkretna rada, dzięki Otolia! A powiedzcie mi, bo trochę zgubiłam się w tym wątku - kamienie, spray, bańka ochronna, to wszystko ma się łączyć czy można stosowac tylko jedno? Bo mam wrażenie że jesli zacznę robic wszystko naraz to się po prostu pogubię i zadnemu nie poświęcę uwagi.
wlaśnie tak też tak myślę że jak ktoś na raz zaczyna z kamieniami plus spray plus wizualizacje to może to być trochę za dużo. może lepiej wybrać jedną rzecz i po prostu zobaczyc czy cos czujesz?? 😉 Ja zacząłem od kamienia i dopiero potem dodałem oddech przed jazdą i jakoś mi to bardziej pasuje niz gdybym robił wszystko jednocześnie.
Czytam ten wątek z ciekawością ale mam takie pytanie boczne - czy to zmęczenie po długich trasach o którym na początku pisala autorka,może tesz zalezec od dat podróży? Pytam bo interesuję się astrologia i ponoć Merkury wsteczny potrafi namieszać w transporcie i komunikacji a to pewnie wplywa też na energię w drodze?
Wracam jeszcze do kamieni bo to mnie najbardziej interesuje w tej rozmowie. Napisałam wczesniej o tej intencji i Pankracy tez wspomniał, ale nikt nie odpowiedzial mi konkretnie jak się ustawia tę intencję??? Czy to jets jakieś zdanie kture mowimy do kamienia, czy wizualizacja, czy cos innego? Bo brzmi banalnie ale sama niewiem jak to zrobić zeby nie poczuć sie jak wariatka rozmawiajaca z kawalkiem skały 😉
