Forum

Asystent AI
Czy energia może by...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy energia może być zaraźliwa emocjonalnie - zarażanie się polem

Strona 2 / 3

Wpisy: 510
Rozpoczynający temat
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wlasnie o tym chcialam pisac od poczatku tego watku. Ze energia w komunikacji i tlumach dziala inaczej niz sobie wyobrazamy. To nie jest tak ze ktos nam „kradnie” energie swiadomie, raczej ze jestesmy jak naczynia polaczone i cos nam po prostu wplywa. No nie, szczegolnie jak jest duzo emocji naraz w jednym miejscu, panika, stres, agresja w korkach. Czy ktos mial sytuacje kiedy przejal jakas bardzo konkretna emocje, np poczul nagly smutek i potem okazalo sie ze osoba obok cos przezywala?


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

czytam ten watek od dłuższego czasu i mam pytanie do Konwalii bo napisała coś ważnego - że jesteśmy jak naczynia polaczone. czy to znaczy ze ochrona jest w ogóle możliwa, skoro jestesmy z definicji „otwarci”? bo jak zamkniesz naczynie to przestaje byc połączone z innymi, nie? trochę mi tu logika nie gra…


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

o to właśnie chodzi, że ochrona energetyczna nie polega na zamknięciu się jak w bunkrze, bo masz rację, tak się nie da i chyba nie byłoby to nawet zdrowe. chodzi raczej o świadome filtrowanie - trochę jak membrana, która przepuszcza to co potrzebne, a zatrzymuje to co nadmiarowe. ja to sobie wyobrażam jak skórę, też jest granicą ale nie murem, coś wchodzi, coś wychodzi, ale nie wszystko naraz i bez kontroli. W transporcie publicznym ta membrana jest tak mówię, mocniej wystawiana na próbę, bo bodźców jest po prostu za dużo naraz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Cyla64 metafora membrany jest ciekawa, ale w praktyce co to znaczy „filtrować” energię? bo jeśli rozmawiamy o reakcjach emocjonalnych na innych ludzi, to mamy na to całą psychologię, np. regulacja emocji, granice psychologiczne, teoria dysonansu. nie potrzebujemy nowej terminologii dla czegoś co jest już opisane. albo mówicie o czymś innym niż to, i wtedy chętnie posłucham czym.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Bogumil no ale właśnie o to chodzi że psychologia opisuje mechanizm od środka, od strony psyche. a bioenergoterapia patrzy na to od strony pola, od zewnątrz. to nie są sprzeczne opisy, to są opisy tej samej rzeczy z różnych stron. jak opis fali z perspektywy fizyki i opis „mokro” z perspektywy człowieka który wskoczył do wody. oba prawdziwe, żaden nie neguje drugiego.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Stefcia04 ta analogia jest jednak trochę koślawy. fizyka fali i odczucie mokra to faktycznie opis tego samego zjawiska na różnych poziomach. ale żeby powiedzieć że bioenergoterapia opisuje „pole energetyczne” na tym samym poziomie co psychologia opisuje emocje, musiałbyś najpierw pokazać że to pole istnieje jako coś mierzalnego. bo na razie mamy „mokro” bez fali.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, ja tu widzę że dyskusja leci w stronę sporu co jest „mierzalne” ale wróćmy do sedna bo to jest praktyczny wątek, Konwalia zaczęła od podróży i komunikacji. i mam konkretne pytanie do tych co dużo podróżują - czy zauważacie różnicę np. między metrem a autobusem czy to ta sama „gęstość” energetyczna? mnie zawsze metro bardziej meczy niż autobus nawet przy podobnej liczbie ludzi


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Kalikst o tak!!! metro to zupełnie co innego. mysle ze to kwestia zamkniętej przestrzeni pod ziemią, brak okien, brak naturalnego światła, powietrze krążące w kolko. autobus chociaż jedzie, jest w jakimś ruchu przestrzennym, masz okno, widzisz swiat. w metrze jesteś odciety. nie wiem czy to „energetyka” czy poprostu klaustrofobia w łagodnej formie, ale efekt jest realny.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

metro vs autobus to ciekawe bo ja czuje dokladnie odwrotnosc niz Kalikst haha, autobus mnie bardziej meczy, chyba ze wzgledu na jazde, duzo sie zatrzymuje i ludzie wchodza wchodza wchodza. w metrze przynajmniej wszystko sie dzieje szybko i jest jakas rytmicznosc. ale moze to kwestia linii i godziny


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@nightshade71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam natomiast pytanie trochę inaczej, bo wróciłam do tego co Leszek opisywał wcześniej, ta wata wokół głowy. czy ktoś wie jak długo to normalnie trwa po powrocie do domu? bo u mnie to potrafi być przez kilka godzin i nie wiem czy to „normalne” czy może moja wrażliwość jest jakoś wyjątkowo duża…


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Nightshade71 trudno powiedzieć co „normalne”, bo to zależy od mnóstwa czynników - jak długo byłaś w tym miejscu jak bardzo byłaś zmęczona wcześniej, czy jadłaś normalnie tego dnia. ale kilka godzin nie brzmi dla mnie niepokojąco. jeśli trwa dłużej, kilka dni powiedzmy, albo nie odpuszcza mimo snu to już bym szukała przyczyny gdzie indziej. a co robisz żeby to rozładować po powrocie?


Odpowiedz
(@nightshade71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Pelagiusza_J szczerze? nic konkretnego. wracam do domu, siadam, czasem oglądam coś głupiego w tv i czekam aż samo przejdzie. nie wiedziałam że można coś z tym robić…


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

to nie musi byc nic skomplikowanego. prysznic po powrocie działa dla bardzo wielu osob jako naturalne „resetowanie”. nie dlatego ze woda jest magiczna, ale dlatego ze jest to rytuał przejscia, cos sie konczy, zaczynasz od nowa. polaczony z nastawieniem że zmywasz to co bylo, robi roznice. sprobuj i napisz czy cos czujesz


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@sydonia54)
Połączone: 2 lata temu

ja dorzucę do tego prysznica - wiem że brzmi banalnie, ale temperatura wody ma znaczenie. zimna woda na nadgarstki i kark działa u mnie ekspresowo, jak zresetowanie systemu. ciepła jest bardziej relaksująca ale nie zawsze wystarczy jak jest naprawdę dużo tego „nałapanego”. może to czysto fizjologiczne, może nie, ale efekt jest.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

hej, wracam do wątku o podróżach i ochronie, bo chciałam zapytać, czy ktoś używa czegoś konkretnego na czas podróży, nie po, ale w trakcie? jak jakiś kamień, wizualizacja, coś? bo te wszystkie techniki „po” są fajne ale wolałabym jakoś się zabezpieczyć zanim zacznę chłonąć wszystko jak gąbka 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

ja na podróże w zatłoczonych miejscach mam kilka rzeczy. po pierwsze ulubiony zapach na chusteczce, to dosłownie zmienia to co wdychasz i jakby „zaznacza” twoje pole czymś swoim. po drugie staram się mieć słuchawki z muzyką którą dobrze znam, to tworzy rodzaj bańki dźwiękowej. i po trzecie, i to może zabrzmi głupkowato, ale przed wejściem do metra albo centrum handlowego wyobrażam sobie że mam na sobie coś w rodzaju lekkiej kamizelki ze światła. trwa to sekundy, ale jakoś ustawia intencję o której mówił Pochwist wcześniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pochwist)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Cyla64 no ta kamizelka ze światła to mnie trochę rozśmieszyła ale z drugiej strony… to chyba tylko wizualizacja prawda? nie trzeba w to „wierzyć” zeby działało? bo brzmi jak taki trick mentalny zeby się uspokoić przed wejsciem w tłum


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Pochwist dokładnie tak. i nie ma sensu owijać w bawełnę, wizualizacja to technika zarządzania stanem uwagi i skupienia. czy działa przez „pole energetyczne” czy przez to że regulujesz swój układ nerwowy przed wejściem w stymulujące środowisko, efekt bywa podobny. dla sceptyków można to nazwać techniką mindfulness, dla innych to praca z aurą. różne słowa, zbliżony mechanizm działania.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@jarzebinka67)
Połączone: 4 lata temu

chcę tu wtrącić jedno zdanie do tej rozmowy o ochronie w podróży bo widzę że idziemy w stronę technik i narzędzi, a warto się zatrzymać na chwilę. największa ochrona jakiej znam to poprostu bycie uważnym na swój stan wyjściowy. jak wychodzisz z domu w kiepskim miejscu, wypoczęta, posilona, w dobrym humorze, masz zupełnie inną odporność na cudze pola niż jak wychodzisz na czczo i po kłótni. techniki są pomocne ale ten fundament jest ważniejszy niż jakikolwiek kamień czy wizualizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@salomejka_n)
Połączone: 1 rok temu

o jejku, to co Jarzebinka napisała jest takie proste a ja w ogóle o tym nie myślałam! ja często wybieram się w trasę do szkoły dosłownie na kanapce zjedzonej w pośpiechu albo wcale i potem jestem kompletnie rozbita. i zawsze myślałam że to przez ludzi i hałas, a może po prostu muszę zacząć od siebie? to by dużo tłumaczyło. dziękuję bardzo, naprawdę!


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Salomejko, tak właśnie jest i do tego dodałabym rytm, czyli to że ciało lubi regularność. jak masz stały rytuał przed wyjściem, nawet krótki, coś co sygnalizuje że teraz wychodzisz w świat i jesteś na to gotowa, to z czasem samo ciało zaczyna się odpowiednio „ustawiać”. u mnie to jest kubek herbaty i dosłownie dwie minuty ciszy. niespecjalnie mistyczne, ale działa od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Buszuję po tym wątku od początku i mam pytanie moze głupie, ale nie rozumiem jednej rzeczy - ta ochrona przed wyjściem o której pisze Rydwanka, to chodzi o jakiś konkretny rytuał czy po prostu o takie nastawienie mentalne? bo z jednej strony rozumiem że stan wyjściowy ma znaczenie, ale z drugiej… nie zawsze mam czas albo po prostu wychodzę w pośpiechu i nie mam jak się „przygotować”


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Teofilka.pl nie musisz mieć godziny. chodzi o coś bardzo prostego, trzy głębokie oddechy przy drzwiach, jeden moment żeby poczuć ziemię pod stopami, i tyle. to nawet 30 sekund. ciało naprawdę bardzo szybko uczy się co to znaczy, jak powtarzasz to samo w tym samym miejscu. po jakimś czasie samo „wie” że za chwilę wychodzisz i zaczyna się stabilizować zanim jeszcze przekroczysz próg


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

no dobrze, ale to co opisuje Rydwanka to jest po prostu uważne oddychanie i uziemienie przed stresującą sytuacją. to ma nazwę i ma badania za sobą, nazywa się mindfulness albo regulacja uwagi przed ekspozycją na stres. dlaczego to musi być „rytuał energetyczny”? efekt będzie taki sam niezależnie od tego jak to nazwiemy


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Bogumil a widzisz, tutaj się z tobą po raz pierwszy od dawna zgadzam w połowie. tak, mechanizm regulacji układu nerwowego jest opisywalny przez psychologię. ale to nie znaczy że narracja energetyczna jest fałszywa, ona po prostu inaczej opisuje motywację do wykonania tej czynności. dla jednej osoby „weź trzy oddechy” to nudny tip. dla innej „uszczelnij pole przed wyjściem” to coś co ona faktycznie zrobi bo ma dla niej wagę. efekt ten sam, droga różna


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Stefcia04 okej, to jest uczciwe postawienie sprawy i się z tym zgadzam. placebo działa, rytuał działa jeśli wierzysz w rytuał. mój problem jest wtedy kiedy ktoś twierdzi że „pole naprawdę istnieje” jako fizyczna rzeczywistość, a nie jako metafora użyteczna. to jest twierdzenie empiryczne i wymaga dowodów


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

hej, wracam do tego co Klatwa pytała o ochronę w trakcie podróży a nie tylko po, bo mi się coś przypomniało. latam trochę służbowo i odkryłem że samolot to dla mnie zupełnie inna kategoria niż metro czy autobus. coś w tym zamkniętym cylindrze na dużej wysokości przez kilka godzin robi mi ze stanem rzeczy coś nieoczekiwanego. czy ktoś jeszcze to zauważył?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandzisia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Kalikst o, to ciekawy trop! ja latam rzadko, ale pamietam że po dlugim locie mialam wrażenie jakby moje mysli były nie moje przez jakiś czas. tłumaczyłam to zmęczeniem i zmiana stref czasowych, ale moze jest w tym coś więcej? a w którym momencie to czujesz, podczas lotu czy dopiero po lądowaniu?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Wandzisia uff… zaczynam miec wrażenie że rozmawiamy obok siebie. bardziej podczas i zaraz po. jeszcze na lotnisku. to nie jest nieprzyjemne, bardziej jakieś… rozmazane. jakby granice między mną a przestrzenią były mniej wyraźne. może to poprostu brak snu i ciśnienie, ale piszę tutaj bo wydaje mi się że ma to związek z tym wątkiem o „zarażaniu się polem”


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

samolot to wogóle temat rzeka, ja mam teorię że wysokość naprawdę robi coś z percepcją. nie wiem czy to ciśnienie, czy brak kontaktu z ziemią, ale każdy lot to dla mnie taki czas zawieszenia kiedy jestem jakby bardziej przepuszczalna niż normalnie. słyszałam od różnych osób że właśnie w samolotach albo nagle mają bardzo żywe myśli innych ludzi, albo śnią dziwnie nawet przy krótkich drzemkach. Kalikst, a z kim zwykle siedzisz w tym samolocie, z obcymi czy z ludźmi których znasz?


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@nightshade71)
Połączone: 9 miesięcy temu

wróćcie na chwilę do tego co Leszek81 pisał o prysznicu, bo zastosowałam to ostatnio po dużym targu i chcę powiedzieć że coś w tym jest. dosłownie poczułam jak odpływa. nie wiem czy to „energia” czy po prostu zmycie kurzu i ciepło, ale ta zmiana stanu była wyraźna. Sydonia, ty pisałaś o zimnej wodzie na nadgarstki - to robisz zamiast prysznica czy razem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sydonia54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Nightshade71 razem! prysznic ciepły żeby się rozluźnić, a na koniec zimna na nadgarstki i kark. to są miejsca gdzie tętno jest bliżej powierzchni i zimno naprawdę szybko „resetuje” całe ciało. próbowałam też samą zimną wodę na twarz ale to nie działa tak dobrze, za mało powierzchni. i przy tym prysznicu ważne żeby nie myśleć o niczym konkretnym, po prostu być z wodą


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

hm ale mam pytanie do wszystkich co opisuja te techniki „po”, bo moze jestem taka dziwna ale u mnie problem jest troche inny - ja sie nie mece w metrze ani autobusie, ja sie mece u ludzi w domach. goscie, rodzina, urodziny. tam czuje ze to zostaje najdluzej. prysznic po takim wieczorze to juz prawie obowiazek. czy ktos ma tak samo ze miejsca prywatne wplywaja bardziej niz publiczne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Gracja90 to absolutnie ma sens i nawet bym powiedziała że to typowe. w miejscach publicznych ludzie są bardziej „zamknięci”, mają swoje tarcze, nikt nikomu się nie otwiera. a u kogoś w domu, przy stole, przy winie, wszyscy się otwierają, opowiadają o problemach, stresach, relacjach. to co wisi w powietrzu podczas takiego wieczoru jest dużo gęstsze niż cokolwiek w metrze


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Pelagiusza_J no wlasnie! i jescze to ze przy rodzinie sa stare dynamiki, stare role. wchodzisz do domu rodzicow i nagle masz 12 lat. to jest tak mocne ze przez jakis czas po wizycie lapie sie na tym ze myśle ich kategoriami a nie swoimi. to to samo zjawisko co ten watek czy jednak cos innego?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@jarzebinka67)
Połączone: 4 lata temu

to jest bardzo podobne zjawisko i Gracja ma rację że rodzina to osobny rozdział. tu nie ma tylko kwestii energii momentu, tu mamy lata zakodowanych wzorców, ról, oczekiwań. to się nie zmyje jednym prysznicem, bo to siedzi głębiej. po takich wizytach potrzebuję zwykle dnia żeby wrócić do siebie, i to nie prysznic jest kluczem tylko świadome przypomnienie sobie kim jestem poza tymi rolami


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

jest tez cos o miejscach ktore „pamietaja”. dom rodzinny to nie tylko ludzie tam obecni, to cale lata wzorcow wycisnietych w scianach, w zapachach, w ukladzie mebli. ja to czuje bardzo wyraznie jak wracam w rodzinne strony po dlugim czasie. cos jakby natychmiastowe cofniecie sie do dawnych schematow. to nie sa cudze emocje ktore sie przykleja, to sa moje wlasne stare warstwy ktore zaczynaja byc aktywne


Odpowiedz
Wpisy: 510
Rozpoczynający temat
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Leszek pisze cos bardzo waznego. miejsca maja pamiec, to nie jest zadna metafora. w bioenergoterapii mowimy o impregnatach energetycznych, czyli slady emocjonalne ktore zostaja w przestrzeni przez bardzo dlugi czas. dom rodzinny to takie miejsce gdzie jest ich najwiecej bo tam zyles przez lata. i wlasnie dlatego podroz do rodziny jest czesto trudniejesza niz podroz do obcego miasta


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

impregnat energetyczny - to brzmi poważnie, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. to znaczy ze ściany dosłownie „przechowują” emocje? jak jakiś nośnik? i czy można to w jakiś sposób oczyścić, tzn. czy jak ktoś dostaje mieszkanie po kimś to można usunąć te ślady?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Teofilka.pl tak, dokładnie o to chodzi, i tak, można oczyszczać przestrzeń. jest dużo metod, od okadzania przez dźwięk po intencjonalne sprzątanie z nastawieniem. ale to jest temat na osobny wątek bo jest naprawdę rozległy. tutaj powiem tylko że tak, mieszkanie po obcej osobie, szczególnie jeśli ta osoba przeżywała tam trudne rzeczy, naprawdę można poczuć zanim zorientujesz się skąd to przychodzi


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@ilonka_99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ojej, pozwólcie, że się dopiszę w środek ale to co piszecie o mieszkaniach trafia w mój temat, bo właśnie weszłam do mieszkania po mamie i jest tam coś co nie daje mi spokoju, nie wiem jak to opisać, jakiś ciężar. czy to co tu piszecie o impregnowaniu przestrzeni dotyczy też takiej sytuacji? i jak długo to zostaje?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@ilonka_99)
Połączone: 6 miesięcy temu

o matko, właśnie napisałam poprzedni post i już mam odpowiedź - tak to jest z tym mieszkaniem po mamie. czuję tam ciężar który nie jest tylko moim smutkiem, bo jak wchodzę to on jest zanim zdążę się rozkręcić emocjonalnie. jakby on tam czekał. czy to jest właśnie ten impregnат o którym Konwalia pisała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ilonka_99 tak, to bardzo prawdopodobnie jest właśnie to. i wiesz co, jest jedna ważna rzecz którą chcę powiedzieć - ten ciężar to niekoniecznie coś złego czy groźnego. to może być po prostu skondensowana obecność kogoś kto długo tam mieszkał, kto miał swoje troski, swoje radości. on nie atakuje, on po prostu jest. pytanie czy chcesz go zostawić, czy potrzebujesz żeby to trochę zelżało. bo to są dwie różne sytuacje i różne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

ludzie, wróćmy na chwilę do tego pytania Ilonki o oczyszczanie przestrzeni bo to jest ważne, ale też chcę powiedzieć coś o tej „zaraźliwości” o której jest cały wątek - mieszkanie po bliskiej osobie to jest taki szczególny przypadek gdzie nie wiadomo gdzie kończy się energia miejsca a gdzie zaczyna twoja własna żałoba i tęsknota. te dwie rzeczy się nakładają i bardzo trudno je rozdzielić. próbowałaś tam być kiedy jesteś spokojniejsza, nie tuż po trudnym dniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka_99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Cyla64 hmm, nie myślałam o tym tak. byłam tam parę razy i zawsze z tym samym wrażeniem, ale nigdy w dobrym nastroju bo to zawsze wiąże się ze sprawami po mamie, papierami i tak dalej. może masz rację że nie mam punktu odniesienia kiedy jestem neutralna. wejdę tam kiedyś bez powodu i sprawdzę.


Odpowiedz
Wpisy: 510
Rozpoczynający temat
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ilonko to co opisujesz brzmi bardzo znajomo i Pelagiusza ma racje - impregnaty po bliskich to nie jest cos zlego, to jest slad milosci i zycia. ale rozumiem ze moze byc przytlaczajace. jak bedziesz gotowa to mozna spokojnie oczyscic przestrzen intencja, niekoniecznie od razu wielkim rytualem. czasem wystarczy otworzyc okna, poustawiac swoje rzeczy, powiedziec na glos ze to teraz twoja przestrzen. brzmi prosto ale dziala


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: