a czy to nie jest trochę… nie wiem jak to powiedzieć… smutne, to oczyszczanie? jakby wymazywać kogoś? pytam serio, bo to by mnie chyba blokowało. czy można oczyszczać przestrzeń i zostawic „dobrą” energię tej osoby, a tylko tę ciężką czesc jakoś rozładować?
hej, czytam tę dyskusję o impregnатах i chcę zadać pytanie które mnie nurtuje. Konwalia, jak byś odróżniła „impregnat energetyczny” od po prostu skojarzeń i wspomnień które mózg łączy z danym miejscem? bo biologicznie jest dobrze opisane że wchodzimy w miejsca i dostajemy zalewu skojarzeń, emocji, wspomnień, bo mózg jest świetną maszyną do rozpoznawania kontekstu. nie mówię że twoja koncepcja jest błędna, naprawdę pytam - co by odróżniało jedno od drugiego?
wróćmy chwilę do lotów bo temat mi się nie zamknął - zastanawiam się czy ta „przepuszczalność” którą opisywałem to nie jest właśnie efekt braku uziemienia dosłownie i w przenośni. jesteś w powietrzu, odcięty od ziemi, od rutyny, twój układ nerwowy jest w lekkim trybie alarmowym przez kilka godzin. to idealne warunki żeby być bardziej otwartym na wszystko, w tym na to co niesie pole innych pasażerów.
hej, mam pytanie troche z boku - czy ktos z was czuje roznice miedzy zarażaniem sie energia od konkretnej osoby a od miejsca? bo mi sie wydaje ze od miejsc to jest jakis rozproszone i mozna sie od tego oderwac, a od osoby to jest bardziej jakby nitka ktora za toba idzie. mam tak po rozmowie z pewna koleżanka ze potem przez cały dzien mam jej perspektywe w glowie a nie swoja. to jest to samo zjawisko czy cos innego?
to co Gracja opisuje to jest klasyczne przejęcie wzorca myślowego i tak, uważam że to jest osobna kategoria od impregnatu miejsca. z miejscem to jest bardziej jak mgła, z człowiekiem to jest jak nitka albo hak, trafnie to opisałaś. z miejsca wychodzisz i zostaje w tle, z człowieka to aktywnie ciągnie bo ta osoba żyje i jej pole nadal pracuje. czy ta koleżanka jest dla ciebie kimś ważnym emocjonalnie, w jakimś niezałatwionym sensie?
Gracja, to co opisujesz to może być właśnie kwestia natężenia, nie bliskości. niektórzy ludzie emitują bardzo intensywnie, szczególnie ci którzy są w silnym emocjonalnym miejscu, dużo przezywają, dużo rozmawiają o sobie. bliskość emocjonalna otwiera na przejęcie, ale intensywność może też przepchnąć się przez zamkniętą bramę tak to ujmę.
czytałem tę dyskusję od dłuższego czasu i chcę wrzucić coś co mnie niepokoi w tym wątku 🙂 mówicie o „ochronie podczas podróży”, o impregnатах, o energii miejsc i ludzi. to wszystko może mieć sens jako opis doświadczenia. ale widzę że część osób podchodzi do tego jak do zagrożenia przed którym trzeba się bronić, i to mnie trochę martwi. bo jeśli zaczynasz traktować każde miejsce i każdego człowieka jako potencjalne źródło zarażenia, to idziesz w stronę lękowego stosunku do świata, a nie ochrony. Zostawiam temat otwarty, bo sam jeszcze nie wiem.
