Zastanawiam sie nad czyms od dluzszego czasu trudno mi ocenic czy to tylko moje obserwacje czy ktos inny tez to czuje. Mam takie doswiadczenie,ze jak siadam do sesji z kims kto jets bardzo smutny albo zagniewany, to po godzinie sama czuje sie ciezko, jakby cos we mnie opadlo. I nie mowie tutaj o zwyklym zmeczeniu po pracy z czlowiekiem, bo to znam i to inne. To jest takie jakby ktos wlal mi do srodka cos ciemnego. Zdarzalo mi sie to wielokrotnie i za kazdym razem jest podobnie. Pytanie czy to jest dosłownie przenoszenie sie energii emocjonalnej przez pole, czy moze to zwykla empatia psychologiczna i sugestia? Bo roznica moze byc zasadnicza jezeli chodzi o to jak sie przed tym chronic. Co wy na to?
To co opisujesz to klasyczny przyklad indukcji polowej. Pole bioenergetyczne czlowieka nie konczy sie na skore, promieniuje na zewnatrz i wchodzi w interakcje z polami innych osob w poblizu. w pracy z klientami to szczegolnie widoczne bo swiadomie otwieramy sie na kontakt energetyczny. pytanie jets takie: czy masz wypracowana jakas technike ochronna przed sesja? Bo jezeli wchodzisz bez tarczy to nie dziw sie ze wychodzisz z cudza zawartoscia.
Ojej, ja mam dokladnie to samo i nigdy nie wiedzialam jak to nazwac! Chodzilam do kolezenki ktora miala ciezki okres w zyciu i po kazdej wizycie u niej wracalam do domu i plakalam bez powodu. Albo czulam jakas nieokresloną zlosc ktorej rano nie mialam. Zawsze myslalam ze to przez to ze wspolczuje, ale to bylo chyba za mocne na zwykle wspolczucie. Czy to znaczy ze naprawde jej energia jakosl wchodzila we mnie?
Hej, chce sie tu wtracic bo mam troche inne zdanie. To co opisujecie to z duzym prawdopodobienstwem sa zjawiska psychologiczne, a nie energetyczne. empatia, efekt kameleona emocjonalnego, wrazliwosc na mowe ciala i ton głosu - to wszystko powoduje ze „zlapiesz” nastroj drugiego czlowieka bez zadnego pola. Nie musze wierzec w bioenergoterapie zeby wytlumaczyc ze po godzinie z placzcym czlowiekiem sam sie poczuje gorzej. jak odrozniacie to co jest „energetyczne” od tego co jest po prostu emocjonalnym wplywem kontaktu spolecznego?
odezwę sie choć nie znam sie tak dobrze bo jestem tu nowa w temacie bioenergii, ale czytam i mysle ze to tez moze byc kwestia tego jak bardzo ktos jest otwarty? Znaczy - czy czlowiek ktory w ogole nie wierzy w energie moglby „zlapac” cos od kogos, czy to dziala tylko jezeli jestes swiadomy? Bo jezeli tak to argument z psychologia tez sie chyba sypie, nie? Nie wiem, naprawde pytam, niekoniecznie mam racje.
A ja chce dodac perspektywe z rytualow bo tam tez widac te energie emocjonalna w akcji. Jak robisz cos w grupie i jedna osoba jest rozkojarzona albo wnosi jakis ciezar, to cala grupa to czuje, nie trzeba nic mowic. Poczulem to kilka razy i nie ma co do tego watpliwosci. Energia grupowa jest jak jeden organizm i jeden „gorszy” element to psuje. Wiec chyba nie chodzi tylko o bezposredni kontakt miedzy dwiema osobami, to moze byc tez transmisja przez wspolna przestrzen?
Pytanie do Martynki albo Michaliny - co to znaczy konkretnie „tarcza przed sesja”? Jak to wyglada w praktyce? Bo czytam ze trzeba sie chronic ale nigdzie nie widze dokladnego opisu. Czy to jets wizualizacja, oddech, intencja, cos innego? Przepraszam ze podstawowe pytanie ale wole sie upewnic
hmm wlasnie czytam ten watek i mam swoje przemyslenia. Pracuje nie w bioenergii, bardziej interesuje mnie strona zjawisk, ale mam kumpla ktory jest zupelnie nieezoteryczny, mowi ze to bzdury, ale sam mi sie skarzy ze po pracy w szpitalu na oddziale gdzie sa ciezko chorzy wychodzi totalnie wykonczony nie fizycznie tylko jakos inaczej. Dokladnie tak jak opisujecie. I nie jest to kwestia wiary z jego strony. Wiec moze to dziala niezaleznie od przekonan?
Ja mam konkretne doswiadczenie z tym tematem i chce sie podzielic. Chodzilam przez jakis czas do terapeutki bioenergetycznej i ona po kazdej naszej sesji robilam cos co nazywala „wymiotrzaniem energii” - dosłownie trząsla rekami, dziwne oddechy, szybkie ruchy. Pytalam po co to i mowila ze bez tego by nosila moje blokady przez reszte dnia. Wiec oni sami na to uwazaja. Ale moje pytanie jest inne: czy to mozliwe ze ta transmisja dziala tez na odleglosc? Bo znam kogos kto twierdzi ze po rozmowie telefonicznej z mama czuje sie tak samo zuzyty jak po spotkaniu fizycznym.
Transmisja na odleglosc to juz inny temat i bardziej skomplikowany. Na poziomie pola fizycznego - trudno to wytlumaczyc bo pola sa slabsze z odlegloscia. Ale na poziomie polaczenia emocjonalnego, szczegolnie w relacjach bliskich jak matka-dziecko, sa teorie ze istnieja stale polaczenia energetyczne niezaleznie od odleglosci. Nie twierdze ze tak jets na pewno, ale obserwacje kliniczne sa. Z doswiadczenia: ja tez odczuwam wieksze zmeczenie po rozmowie z niektorymi ludzmi przez telefon niz po kontakcie z innymi fizycznie. Czym to jest, nie wiem.
no ja sie ucze bioenergii od niedawna i wlasnie to mnie zastanawia najbardziej. jak w czakrach to widac? bo slyszalam ze czakra splotu slonecznego jest odpowiedzialna za przejmowanie emocji innych i ze osoby z ta czakra otwarta za bardo sa jak gabka na energie otoczenia. czy to ma zwiazek z tym o czym piszecie? bo jezeli tak to moze ochrona tej czakry by pomagala?
Przepraszam, troche nie na temat, ale czytam i mam pytanie ogolne: czy ta „zakaznosc energii” dotyczy tylko emocji negatywnych? bo nigdy nie slyszalam zeby ktos narzekal ze mu ktos przenisl radosc albo spokoj. Zawsze chodzi o cos zlego, smutku, zlosci. Czy to nie jets troche podejrzane ze tylko negatywna energia sie przenosi?
hmm to ciekawe co piszecie ale mam takie pytanie, moze glupie. jak to sie ma do zwyklego nastroju?? bo jak ogladam smutny film to tez mnie to przybija i nie twierdze ze film ma energie. moze to poprostu tak dziala ze mamy w srodku cos jak anteny nastrojow i lapijemy to od innych nieswiadomie przez mimike, mowe ciala itp? nie znam sie na tym ale chba to by tlumaczyl to bez zadnych pol energetycznych
Ja sie boje troche tego co czytam,bo jesli to prawda ze energia sie tak przenosi to niewiem jak normalnie funkcjonowac wsrod ludzi. Bylam ostatnio na duzym spotkaniu rodzinnym i wrocilam calkowiecie rozlozona ale myslam ze poprostu jestem introwertykiem i to wyczerpanie to normalne. Teraz sie zastanawiam czy moze to bylo cos innego. jak rozroznic zmeczenie energetyczne od zwyklego spolecznego zmeczenia introwertyka?
o to i mam takie pytanie do ogolnej dyskusji - czy ktos z was wie jak rozroznic,kiedy te emocje ktre czujemy po kontakcie z kims sa naprawde „zlapane” od tej osoby, a kiedy to poprostu nasza wlasna reakcja na sytuacje? bo dla mnie to jest najtrudniejsze. wracam ze spotkania rozlozoona i nie wiem czy to ja jestem zmeczona swoim, czy przejelam cos od innych
to akurat dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale jest jeden trop ktory mi pomaga. jak emocja pojawia sie nagle, bez logicznego powodu i nie pasuje do tego co sama przezywalm chwile wczesniej, to czesto jest sygnalm ze to cos z zewnatrz. swoj smutek zwykle buduje sie stopniowo, ma historia, ma kontekst. ten „zlapany” wpada jakby znikad.
siedzę nad tym od rana od jakiegos czasu i mam takie spostrzezenie. wszyscy mowicie o przejmowaniu energii zle jako o problemie. ale jak sie do tego zastosowac swiadomie? znaczy - czy mozna celowo „wysylac” dobra energie do kogos kto jest chory albo przygnebiony i ta osoba to poczuje? bo jesli transmisja dziala w obie strony to powinna tez dzialac jako narzedzie wsparcia
oo to ciekawe co pisze Michalinka!! a da sie to robic na odleglosc bez zadnego kontaktu? pytam bo mam kogos bliskiego kto jets teraz w zlym stanie i chcialabym jakos pomoc a mieszkamy daleko od siebie.
.
hej, wlazam do rozmowy bo mam pytanie ktore chodzi mi po glowie od poczatku tego watku. pisaliscie ze dzieci i zwierzeta sa bardziej podatne na te energie. czy w takim razie osoby starsze, z dluzszym zyciem za soba, sa bardziej odporne? jak jakby nabiera sie odpornosci z wiekiem i doswiadczeniem?
to ciekawe pytanie bo moja mama ma 68 lat i jest strasznie odporna na nastroje innych,nic jej nie ruszy. czy to mozliwe ze poprostu z wiekiem czlowiek sie zamyka naturalnie?
chce tu wejsc bo widze ze watek idzie w kilka stron i nie wszystko jest dobrze powiedziane. po pierwsze: odpornosc z wiekiem to nie jest kwestia samego wieku, tylko nawybow i granic psychologicznych ktore czlowiek buduje latami, czesto bez swiadomosci ze to robi. mama Hazel moze byc poprostu osoba ktora przez lata nauczyla sie nie wchodzic emocjonalnie w stany innych. to nie jest „zamkniecie”, to jest regulacja. i to mozna tez cwicze swiadomie, niezaleznie od wieku.
no i tu sie zgadzam z Sigilia, to akurat trafi w sedno. psychologia mowi o tym samo - jako „decentracja emocjonalna”. starsze osoby statystycznie lepiej reguluja emocje bo maja wiecej praktyki. nie potrzeba tu zadnych pol energetycznych zeby to wyjasnic.
hej a wracajac do tego co pisala Moonchild na poczatku tej strony - to ze nie wiemy czy to „nasze” czy „zlapane” to chba wlasnie problem z cala ta teoria?? bo jesli nie mozna rozroznic, to jak mozna byc pewnym ze energia sie przenosi a nie ze to poprostu my reagujemy na sytuacje? nie mowie ze to nie istnieje ale to chyba troche slaby fundament
matko, a ja powiem ze dla mnie najlepszym dowodem jest to ze po sesji z terapeutka czulam sie inaczej niz przed, i to nie byl efekt rozmowy bo nie rozmawiałysmy o wrazliwych tematach. bylo spokojniej, cieplej w ciele. skad to sie wzelo? nie mam pojecia, ale bylo.
no ale Nebularia, efekt placebo tez jets prawdziwy w sensie ze cialo naprawde reaguje. mozesz czuc sie lepiej bo wierzysz ze sesja pomaga i to jest ok i cenne ale to nie musi znaczyc ze energia sie przeniosla. troche nie w porzadku byloby mowiec ze to samo co transmisja energii.
wybaczcie że wchodzę w środku ale mam pytanie do Martynki albo Michalinki - jesli ta energie mozna „lapac” nieswiadomie, to co z miejscami gdzie bylo duzo cierpienia? jak szpitale albo stare domy? czy tam tez zostaje jakas energia po ludziach i mozna ja poczuc wchodzac?
